Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Amerykański wywiad pomógł Ukraińcom wytyczyć najlepsze trasy dla dronów i ominąć obronę przeciwlotniczą. Dzięki temu rośnie skuteczność trafień w Rosji
Tuż przed szczytem NATO „Financial Times” ujawnił, że rosnąca skuteczność ukraińskich trafień w Rosji była możliwa dzięki wsparciu amerykańskiego wywiadu. Co istotne, dziennikarze „FT” dowiedzieli się tego od Ukraińców. Doniesienia brytyjskiego dziennika w dużo bardziej stanowczym tonie powtarza „The Moscow Times”. Wspiera się doniesieniami z października, że USA pomagają wywiadowczo Ukrainie
Jak wynika z obecnej analizy „FT”, Ukraina atakuje rosyjską infrastrukturę energetyczną z niespotykaną dotąd intensywności. Ataki dronów doprowadziły do najgorszego kryzysu paliwowego w Rosji od dziesięcioleci. Liczba udanych ukraińskich ataków na rosyjskie rafinerie w maju osiągnęła rekordowy miesięczny poziom 16 („FT” powołuje się tu na Rochan Consulting, polską firmę analityczną monitorującą sytuację w Ukrainie
Już w lipcu oberwały jeszcze cztery rosyjskie rafinerie. 6 lipca, oprócz rafinerii jarosławskiej Ukraińcy trafili rafinerię w Omsku. 'The Moscow Times" nazywa ją najpotężniejszą rosyjską rafinerią i ostatnią dużą rafinerię, która nie ucierpiała jeszcze w wyniku ataków dronów. Leży ona 2500 km od granicy ukraińskiej.
Od początku 2026 r. rosyjskie rafinerie ucierpiały co najmniej 194 razy. To 11-krotny wzrost w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego. Kijów wywiera niespotykaną dotąd presję na rosyjską obronę powietrzną. Utrudnia Moskwie obronę kluczowych zasobów energetycznych i militarnych, które wspierają jej machinę wojenną.
Jak powiedział „FT” Rusłan Puchow, dyrektor Centrum Analiz Strategii i Technologii, moskiewskiego think tanku zajmującego się obronnością, ukraińskie ataki zniszczyły również starannie podtrzymywaną przez Kreml iluzję, że w czasie wojny w Rosji toczyo się normalne życie.
Przed szczytem NATO Putin robi wszystko, by Amerykanie znów zaczęli „mediować” między Rosją a Ukrainą. Dopóki w maju Amerykanie przestali jeździć do Moskwy, zachowywali się tak, jakby uważali, że wojnę w Ukrainie można zakończyć, tylko oddając Putinowi dużą część Ukrainy. Wojna ich zdaniem trwała, gdyż Ukraina się na to nie godziła.
Od tego czasu prezydent Trump powtarza jednak, że Ukraina radzi sobie na wojnie całkiem nieźle. Putin zaś od początku czerwca próbuje ściągnąć na Kreml wysłanników Trumpa, zięcia Kushnera i partnera biznesowego Witkoffa. Ci bowiem — jak to określa propaganda Kremla — mieli zrozumienie dla stanowiska Rosji. Witkoff i Kushner utknęli jednak w negocjacjach z Iranem. Wysocy kremlowscy urzędnicy powtarzają jednak cały czas publicznie, iż nie wierzą, by Trump, prawdziwie silny człowiek, zmienił zdanie pod wpływem Europejczyków. To niemożliwe, by dał się przekonać, że na tej wojnie trzeba wesprzeć zaatakowaną Ukrainę.
Jeden z zachodnich urzędników, z którym rozmawiał „FT”, opisał ukraińskie drony jako „narzędzie”, którego USA mogłyby użyć do osłabienia rosyjskiej gospodarki. W ten sposób Amerykanie mieliby nakłaniać Putina do zakończenia wojny. Jednak według źródeł gazety w Moskwie, Putin nadal koncentruje się na maksymalistycznych celach. Jest więc mało prawdopodobne, aby rozpoczął sensowne negocjacje przed lutym 2027 roku. „Rosja woli, aby Amerykanie »oddali« nam Ukrainę” – powiedziało jedno ze źródeł „FT”.
Przeczytaj także:
Po tym, jak ogłoszono, że na spotkaniu NATO w Ankarze prezydent Trump spotka się z prezydentem Zełenskim, propaganda Kremla pospieszyła z doniesieniem, że zaraz po tym Trump umówiony jest na telefon z Putinem. Ukraiński przeciek dla „FT” czyni starania Moskwy bardziej rozpaczliwymi.
Jeśli USA wspierają Ukrainę, to teza Moskwy, iż wojna toczy się tylko dzięki pomocy Europejczyków, nie ma sensu. Zatem sygnał w Ukrainy można interpretować też tak:
nie mają też sensu rosyjskie groźby wobec Europy, w tym krajów bałtyckich i Polski. Bo za sukcesami Ukrainy stoją Stany Zjednoczone Trumpa.
Jak mówi w rozmowie z Pauliną Pacułą ekspertka ds. bezpieczeństwa i obronności Iana Maisuradze, „odstraszanie nigdy nie opiera się wyłącznie na zdolnościach wojskowych. Ma trzy podstawowe elementy: zdolności, wiarygodność i komunikację polityczną. I obecnie widzimy, że pierwszy filar wyraźnie się wzmacnia, ale drugi i trzeci – wiarygodność oraz komunikacja – są pod większą presją”.
Przeczytaj także: