Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
PiS domaga się informacji czy i dlaczego rząd przekazał Ukrainie pociski do systemu Patriot. Ukraińcy mają dziś problem z zestrzelaniem rosyjskich rakiet balistycznych, do czego konieczny jest właśnie system Patriot
„Pomoc Polski dla Ukrainy w jej wojnie z Rosją była przedmiotem naszego politycznego i narodowego konsensusu. Można dyskutować o historii, o wzajemnych relacjach. Można zastanawiać się, w jakim zakresie pomagać uchodźcom, migrantom tu w Polsce, ale nie można w żaden sposób narażać na ryzyka naszej współpracy z Ukrainą w jej obronie przed napaścią rosyjską” – powiedział dziś premier Donald Tusk podczas wypowiedzi dla mediów w czasie podpisania umowy na amerykańskie pociski manewrujące Barracuda dla Wojska Polskiego.
Tusk przekonywał, że w pierwszych tygodniach wojny nikt nie krytykował przekazywania Ukrainie broni, chodź wiązało się to z ryzykiem.
„Każda rakieta wystrzelona w Ukrainie, (...) która niszczy pociski, rakiety, drony, samoloty, agresora, to jest większe bezpieczeństwo Polski. Nie możemy o tym dyskutować w kontekście jakiejś niemądrej walki politycznej. Chyba nie przeszliście – zwracam się do tych wszystkich, którzy chcą zatrzymać pomoc wojskową dla Ukrainy – na stronę Rosji” – mówił premier.
Opozycja krytykuje dzisiaj rząd po pogłoskach o tym, że w ostatnich miesiącach Polska przekazała Ukrainie pociski do systemów Patriot.
„Klub parlamentarny Prawa i Sprawiedliwości składa wniosek o dodatkowe posiedzenie Sejmu jeszcze w tym tygodniu, na którym to minister obrony narodowej przedstawi informację opinii publicznej na temat tego, czy rzeczywiście przekazali pociski do systemu Patriot na Ukrainę, dlaczego to zrobili” – mówił dziś przewodniczący klubu PiS Mariusz Błaszczak.
Ukraina zmaga się w ostatnich tygodniach ze zmasowanymi rosyjskimi atakami na swoje miasta, w szczególności na Kijów. Ma problemy z przechwytywaniem rosyjskich rakiet balistycznych, do czego używa się właśnie systemu Patriot. Wojna USA z Iranem sprawiła, że rakiety do systemu stały się na świecie towarem deficytowym. Jednocześnie spór o pomoc Ukrainie między rządem a opozycją dzieje się w momencie, gdy nastroje antyukraińskie w Polsce rosną. Spór o historię, wydarzenia sprzed 80 lat oraz ukraiński nacjonalizm rozbudził w Polsce niechęć do mieszkańców Ukrainy, który próbują wykorzystywać niemal wszystkie partie polityczne w Polsce.
Przeczytaj także:
Rosjanie wspierają rząd w Mali od 2021 roku. Obecna ofensywa rebeliantów podważa ich pozycję w regionie
W niedzielę 5 lipca malijscy rebelianci z grupy Front Wyzwolenia Azawadu zestrzelili rosyjski helikopter Mi-24. Maszyna należała do rosyjskiego Korpusu Afrykańskiego. Rosjanie wspierają malijski rząd w walce z rebeliantami, którzy reprezentują różne grupy separatystyczne i dżihadystyczne.
Film, na którym helikopter spada na ziemię można zobaczyć tutaj. Do ataku na rosyjski helikopter przyznaje się grupa Front Wyzwolenia Azawadu (od nazwy północnej prowincji w Mali). Rosyjski helikopter najpewniej przemieszczał sie z Gao na północy kraju do Anefis w centralnej części Mali, by wzmocnić obronę sił rządowych i rosyjskich. To odpowiedź na wznowioną ofensywę rebeliantów. Ci twierdzą, że zajęli ważne strategicznie Anefis. Rząd Mali i Rosjanie nie przyznają się do poniesionych strat.
Separatyści z FWA i lokalna odnoga Al-Kaidy wznowiły ataki na pozycje rządowe w ostatnich dniach. Na dziś wiemy, że walki toczą się na wielu odcinkach frontu. Z dostepnych informacji wynika, że bitwa o Anefis wciąż trwa.
Skąd Rosjanie wzięli się w Afryce Zachodniej? Zacznijmy od 2012 roku. Wówczas w kraju wybuchła wojna domowa, którą wywołały siły separatystyczne i dżihadyści. Ówczesny rząd poprosił o pomoc Francję (Mali w 1960 roku uzyskało niepodległość od Francji). W 2013 roku prezydentem kraju został Ibrahim Boubacar Keita. Pod jego rządami, przy wsparciu Francji i przy pośrednictwie ONZ udało się doprowadzić do umowy pokojowej między rządem a siłami separatystycznymi.
W 2020 i 2021 roku doszło w kraju do dwóch przewrotów wojskowych. W ich wyniku ostatecznie władzę przejął wojskowy, Assimi Goïta. Goïta wyrzucił z kraju Francuzów. A że rząd Mali nie mógł utrzymać się przy władzy sam, poprosił o pomoc Rosję.
Nowy rząd malijski wspierała najpierw Grupa Wagnera. W 2023 roku lider Grupy Wagnera Jewgienij Prigożyn podjął decyzję o buncie i brawurowym rajdzie na Moskwę, a następnie równie brawurowo zrezygnował z ataku, sądząc, że może ułożyć sie z Władimirem Putinem. Niedługo później zginął w zdarzeniu, które oficjalnie było wypadkiem helikoptera. Tuż potem rosjanie utworzyli Korpus Afrykański, który miał przejąć zadania Wagnera w Afryce.
Rosjanie prowadzą w Afryce politykę neokolonialną i budują front wsparcia wśród krajów Afryki Zachodniej, m.in. w Burkinie Faso czy Nigrze. Obecność w regionie ma też wymiar ekonomiczny. Mali i sąsiednie kraje mają znaczące złoża m.in. złota, uranu czy litu. W ciągu kilku lat obecności w Mali Rosjanom nie udało się ustabilizować sytuacji bezpieczeństwa. Ostatnia ofensywa rebeliantów podważa ich pozycję.
Przeczytaj także:
Amerykański wywiad pomógł Ukraińcom wytyczyć najlepsze trasy dla dronów i ominąć obronę przeciwlotniczą. Dzięki temu rośnie skuteczność trafień w Rosji
Tuż przed szczytem NATO „Financial Times” ujawnił, że rosnąca skuteczność ukraińskich trafień w Rosji była możliwa dzięki wsparciu amerykańskiego wywiadu. Co istotne, dziennikarze „FT” dowiedzieli się tego od Ukraińców. Doniesienia brytyjskiego dziennika w dużo bardziej stanowczym tonie powtarza „The Moscow Times”. Wspiera się doniesieniami z października, że USA pomagają wywiadowczo Ukrainie
Jak wynika z obecnej analizy „FT”, Ukraina atakuje rosyjską infrastrukturę energetyczną z niespotykaną dotąd intensywności. Ataki dronów doprowadziły do najgorszego kryzysu paliwowego w Rosji od dziesięcioleci. Liczba udanych ukraińskich ataków na rosyjskie rafinerie w maju osiągnęła rekordowy miesięczny poziom 16 („FT” powołuje się tu na Rochan Consulting, polską firmę analityczną monitorującą sytuację w Ukrainie
Już w lipcu oberwały jeszcze cztery rosyjskie rafinerie. 6 lipca, oprócz rafinerii jarosławskiej Ukraińcy trafili rafinerię w Omsku. 'The Moscow Times" nazywa ją najpotężniejszą rosyjską rafinerią i ostatnią dużą rafinerię, która nie ucierpiała jeszcze w wyniku ataków dronów. Leży ona 2500 km od granicy ukraińskiej.
Od początku 2026 r. rosyjskie rafinerie ucierpiały co najmniej 194 razy. To 11-krotny wzrost w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego. Kijów wywiera niespotykaną dotąd presję na rosyjską obronę powietrzną. Utrudnia Moskwie obronę kluczowych zasobów energetycznych i militarnych, które wspierają jej machinę wojenną.
Jak powiedział „FT” Rusłan Puchow, dyrektor Centrum Analiz Strategii i Technologii, moskiewskiego think tanku zajmującego się obronnością, ukraińskie ataki zniszczyły również starannie podtrzymywaną przez Kreml iluzję, że w czasie wojny w Rosji toczyo się normalne życie.
Przed szczytem NATO Putin robi wszystko, by Amerykanie znów zaczęli „mediować” między Rosją a Ukrainą. Dopóki w maju Amerykanie przestali jeździć do Moskwy, zachowywali się tak, jakby uważali, że wojnę w Ukrainie można zakończyć, tylko oddając Putinowi dużą część Ukrainy. Wojna ich zdaniem trwała, gdyż Ukraina się na to nie godziła.
Od tego czasu prezydent Trump powtarza jednak, że Ukraina radzi sobie na wojnie całkiem nieźle. Putin zaś od początku czerwca próbuje ściągnąć na Kreml wysłanników Trumpa, zięcia Kushnera i partnera biznesowego Witkoffa. Ci bowiem — jak to określa propaganda Kremla — mieli zrozumienie dla stanowiska Rosji. Witkoff i Kushner utknęli jednak w negocjacjach z Iranem. Wysocy kremlowscy urzędnicy powtarzają jednak cały czas publicznie, iż nie wierzą, by Trump, prawdziwie silny człowiek, zmienił zdanie pod wpływem Europejczyków. To niemożliwe, by dał się przekonać, że na tej wojnie trzeba wesprzeć zaatakowaną Ukrainę.
Jeden z zachodnich urzędników, z którym rozmawiał „FT”, opisał ukraińskie drony jako „narzędzie”, którego USA mogłyby użyć do osłabienia rosyjskiej gospodarki. W ten sposób Amerykanie mieliby nakłaniać Putina do zakończenia wojny. Jednak według źródeł gazety w Moskwie, Putin nadal koncentruje się na maksymalistycznych celach. Jest więc mało prawdopodobne, aby rozpoczął sensowne negocjacje przed lutym 2027 roku. „Rosja woli, aby Amerykanie »oddali« nam Ukrainę” – powiedziało jedno ze źródeł „FT”.
Przeczytaj także:
Po tym, jak ogłoszono, że na spotkaniu NATO w Ankarze prezydent Trump spotka się z prezydentem Zełenskim, propaganda Kremla pospieszyła z doniesieniem, że zaraz po tym Trump umówiony jest na telefon z Putinem. Ukraiński przeciek dla „FT” czyni starania Moskwy bardziej rozpaczliwymi.
Jeśli USA wspierają Ukrainę, to teza Moskwy, iż wojna toczy się tylko dzięki pomocy Europejczyków, nie ma sensu. Zatem sygnał w Ukrainy można interpretować też tak:
nie mają też sensu rosyjskie groźby wobec Europy, w tym krajów bałtyckich i Polski. Bo za sukcesami Ukrainy stoją Stany Zjednoczone Trumpa.
Jak mówi w rozmowie z Pauliną Pacułą ekspertka ds. bezpieczeństwa i obronności Iana Maisuradze, „odstraszanie nigdy nie opiera się wyłącznie na zdolnościach wojskowych. Ma trzy podstawowe elementy: zdolności, wiarygodność i komunikację polityczną. I obecnie widzimy, że pierwszy filar wyraźnie się wzmacnia, ale drugi i trzeci – wiarygodność oraz komunikacja – są pod większą presją”.
Przeczytaj także:
W skład Europy Suwerennych Narodów wchodzi m.in. niemiecka AfD, dwóch Polaków z Konfederacji i proputinowska partia bułgarska
Parlament Europejski zagłosuje we wtorek 7 lipca nad tym, czy skrajnie prawicowa grupa parlamentarna Europa Suwerennych Narodów ma zostać sprawdzona przez Urząd ds. Europejskich Partii Politycznych i Europejskich Fundacji Politycznych. To unijne ciało powołane do nadzorowania europejskich partii politycznych. Wniosek dotyczy rasistowskich, homofobicznych i antysemickich wystąpień europosłów z grupy.
Na podstawie punktu 241 regulaminu Parlamentu Europejskiego trzy partie mają prawo wspólnie wystosować wniosek do urzędu do spraw partii o sprawdzenie, czy partia stosuje się do przepisów rozporządzenia w sprawie statusu i finansowania europejskich partii politycznych i europejskich fundacji politycznych.
Chodzi o sprawdzenie, czy partia „przestrzega, w szczególności w swoim programie i swoich działaniach, wartości, na których opiera się Unia, wymie nionych w art. 2 TUE, mianowicie poszanowania godności ludzkiej, wolności, demokracji, równości, praworządności oraz poszanowania praw człowieka, w tym praw osób należących do mniejszości”.
Daniel Freund z Zielonych twierdzi, że istnieją mocne dowody, że niemiecka AfD – główna partia Europy Suwerennych Narodów – nie przestrzega tych wartości. Zdaniem lewicowych grup w PE wniosek ma poparcie co najmniej 180-200 osób w Parlamencie. Jeśli wniosek zostanie przegłosowany, uruchomi to procedurę, która może zakończyć się zatrzymaniem unijnych środków dla partii ESN. Jednocześnie partia jest prawnie osobnym bytem od klubu ESN w PE. Wniosek dotyczy samej partii.
Europa Suwerennych Narodów liczy dziś 27 osób w 720-osobowym parlamencie. To dziś najmniejsza spośród ośmiu grup partii europejskich reprezentowanych w obecnej kadencji Parlamentu Europejskiego. Na prawicy silniejsze są Patrioci za Europą (85 osób) i Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy (81 osób). ESN to piętnastu deputowanych z niemieckiej AfD. Pozostałe kraje są w niej reprezentowane przez od jednej do trzech osób. Z Polski w ESN są Stanisław Tyszka i Marcin Sypniewski – obaj wybrani z list Konfederacji. Początkowo w grupie była też Ewa Zajączkowska-Hernik, ale w marcu 2026 roku przeniosła się do Patriotów za Europą.
Jedną z partii narodowych wchodzących w skład ESN jest bułgarskie Odrodzenie. Partia ta ma podpisaną umowę o współpracy z Jedną Rosją Władimira Putina.
Przeczytaj także:
Rośnie zainteresowanie ukraińską wiedzą i technologią dronową. Proces współpracy z innymi krajami przyspieszył w trakcie wojny USA i Izraela z Iranem
Ukraina zamierza podpisać siedem umów w zakresie obronności z przynajmniej siedmioma krajami NATO do końca tego roku – pisze brytyjski dziennik „TGuardian”. Chodzi o współpracę w zakresie technologii dronowej, którą Ukraina znacznie rozwinęła w ostatnich kilku latach. Dotychczas Ukraińcy podpisali tego rodzaju umowy z sześcioma państwami. Chodzi o trzy kraje Zatoki Perskiej (Arabię Saudyjską, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Katar), Azerbejdżan i dwa kraje NATO – Litwę i Łotwę.
„Nazywamy tę inicjatywę umową dronową, ale obejmuje ona znacznie więcej niż tylko drony. Chodzi też o doświadczenie i wiedzę, o dostęp do komponentów, z których tworzymy nasz system w Ukrainie” – powiedział „The Guardian” Dawid Alojan, zastępca sekretarza Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy.
Współpraca Ukrainy i krajów Zatoki Perskiej w kwestii technologii i wiedzy dronowej przyspieszyła w marcu, po wybuchu wojny między USA i Izraelem a Iranem. W odpowiedzi na agresję, Iran wielokrotnie atakował arabskie kraje Zatoki Perskiej, by ukarać je za współpracę z USA i by podnieść globalny koszt prowadzenia wojny przez Amerykanów. Iran atakował te kraje przy użyciu dronów Szahed, a broniąc się, kraje Zatoki często starały się je strącać drogimi rakietami Patriot.
Ukraina natomiast posiada dziś unikalną technologię, umiejętności i wiedzę w odpieraniu takich ataków. To właśnie Szahedami (obok trudniejszych do odparcia, ale droższych rakiet balistycznych) Rosja ostrzeliwuje ukraińskie miasta. A Ukraina nauczyła się, jak strącac je znacznie taniej, niż tylko przy pomocy Szahedów.
Litwa i Łotwa zainteresowały się analogiczną współpracą po tym, jak w maju na Łotwie spadły dwa ukraińskie drony, zbite z kursu przez Rosjan. Ukraina liczy, że zainteresowanie podobną współpracą będzie rosło.
Przeczytaj także: