Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Po nocnym ataku ukraińskich dronów porty Primorsk i Ust-Ługa, największe rosyjskie rynki eksportu ropy naftowej na Bałtyku, wstrzymały eksport ropy i paliwa
O wstrzymaniu eksportu w dwóch portach informują Reutersa anonimowe źródła. Gubernator obwodu leningradzkiego Aleksandr Drozdenko przyznał się tylko do pożarów zbiorników paliwa w Primorsku. Zdjęcia naocznych świadków pokazały również gęsty, czarny dym unoszący się nad obiektem.
Wiadomo, że ukraiński atak na obwód leningradzki był duży, bo lotnisko petersburskie Pułkowo wstrzymało loty. W Gatczynie goło Petersburga eksplodował pocisk rosyjskiej obrony przeciwlotniczej.
Primorsk jest największym rosyjskim portem eksportowym ropy naftowej nad Morzem Bałtyckim i kluczowym węzłem transportu ropy naftowej i produktów naftowych. Port jest punktem końcowym Bałtyckiego Systemu Rurociągowego o przepustowości około 1 miliona baryłek dziennie. Część morska portu obejmuje dziewięć nabrzeży, z których większość przeznaczona jest wyłącznie dla tankowców. Głębokość portu, sięgająca 18,2 metra, pozwala na obsługę statków o nośności do 150 000 ton i długości przekraczającej 300 metrów.
Kluczowa infrastruktura skoncentrowana jest w parku zbiornikowym, w którym funkcjonuje 18 dużych zbiorników magazynowych, każdy o pojemności 50 000 ton.
Ust-Ługa wyeksportowała w ubiegłym roku 32,9 mln ton produktów naftowych, a Primorsk 16,8 mln ton. Primorsk oberwał już raz – we wrześniu 2025 r. i wtedy też wstrzymał eksport.
Ukraina realizuje strategię „przeniesienia wojny do Rosji”, co ma zburzyć przekonanie obywateli Rosji, że pełnoskalowa inwazja na Ukrainę jest czymś odległym i nic nie kosztuje rosyjskie społeczeństwo – przypomina „Kyiv Independent”.
Jak mówi OKO.press ekspert wojskowy płk Piotr Lewandowski, Ukraina rzeczywiście zwiększyła możliwości rażenia Rosji daleko za linia frontu, a uderzenia dronowe są skuteczne zwłaszcza w przypadku infrastruktury energetycznej. Atak wywołuje bowiem pożar, który czyni największe spustoszenia. Więcej o tym w tym tekście:
Przeczytaj także:
Rosyjska obrona przyznała się do zestrzelenia tej nocy nad całą Rosją 526 ukraińskich dronów i ośmiu bomb kierowanych. To jednak tylko nowa średnia – owszem, przed miesiącem tych zestrzeleń było dwa razy mniej, ale teraz w oficjalnych komunikatach rosyjski MON podaje liczny 400-600. Do tego należy doliczyć pociski, które docierają do celu – jak w Primorsku.
„Kyiv Independent” powołuje się na analizę ukraińskiej organizacji pozarządowej Join Ukraine, z której wynika, że strategia ta zaczyna zmieniać sposób postrzegania wojny w Rosji. Rosjanie coraz częściej konfrontują się z wojną, zauważają straty, ataki dronów a także przerwy w dostępie do internetu. Te ostatnie władze na Kremlu tłumaczą właśnie ukraińskimi atakami dronowymi, choć zapewne przyczyny włączeń wynikają z lęku Kremla przed społecznym niezadowoleniem z powodu wojny.
Wyłączenia internetu objęły nie tylko zaplecze frontu, ale także Petersburg i Moskwę:
Przeczytaj także:
Jak zauważa Reuters, wstrzymanie rosyjskiego eksportu pogłębia globalne niedobory spowodowane zamknięciem Cieśniny Ormuz przez Teheran po ataku Izraela i USA na Iran. Jednocześnie Rosja oskarża Ukrainę o ataki na ropociągi idące przez Morze Czarne: Turkish i Blue Stream. Do tego Ukraińcy się nie przyznają, jednak organizujący swoją kampanię wyborczą wokół nienawiści do Ukrainy Viktor Orbán już podchwycił te oskarżenia grozi Kijowowi odwetem militarnym, gdyby tym dwóm nitkom stała się krzywda.
„Węgry nie pozwolą Ukrainie, aby uszkodzenie TurkStream doprowadziło do blokady dostaw ropy naftowej do Europy” – ogłosił 22 marca na wiecu przedwyborczym w Hódmezővásárhely.
Od końca stycznia rosyjska tania ropa nie płynie na Węgry gazociągiem „Przyjaźń”. Rosjanie go uszkodzili ostrzeliwując Ukrainę, a Ukraińcy nie spieszą się z odbudową. Atakowany codziennie przez Rosję kraj ma inne priorytety niż zapewnianie taniej energii sojusznikowi Putina.
W wyniku rosyjskich ataków na Ukrainę w ciągu ostatniego dnia zginęło co najmniej siedmiu cywilów, a co najmniej 17 zostało rannych.
Orbán czyni jednak Ukrainę – a nie Rosję i drugiego swojego sojusznika, Donalda Trumpa – odpowiedzialną za kłopoty z surowcami energetycznymi: „Mamy do czynienia z krajem zdolnym do wszystkiego” – mówi o Ukrainie. – „Jeśli zostaniemy pozbawieni dostępu do taniej rosyjskiej energii, ceny mediów dla wszystkich węgierskich rodzin wzrosną kilkukrotnie”.
"W Europie Środkowej jakoś zawsze tak wychodzi, że opcja suwerenna i konserwatywna zawsze okazuje się tą ruską, z czym na Słowacji i na Węgrzech wcale się nie kryje, a opcja progresywna i prodemokratyczna wyzywana jest od zdrajców. Orbán też podąża tą ścieżką i nazywa prawicowego Magyara »marionetką Brukseli i Ukrainy«” – pisze Michał Zabłocki w korespondencji z Budapesztu.
Przeczytaj także: