Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
3 sierpnia we wsi Archipo-Osipowka niedaleko Gelendżyku na rosyjskim wybrzeżu Morza Czarnego ukraiński dron rozbił się na plaży, na której przebywali wczasowicze. Są ofiary śmiertelne. Wczasowiczów to jednak nie zniechęciło.
Według grupy zadaniowej Kraju Krasnodarskiego zginęło siedem osób, w tym troje dzieci. Rannych zostało 40 osób, z czego 21 trafiło do szpitala.
Szczególny tor lotu i dźwięk strzelaniny, które zostały uchwycone na nagraniach, świadczy o tym, że dron mógł zostać zestrzelony przez rosyjską obronę. Katastrofa mogła być też spowodowana awarią — uważają analitycy cytowani przez rosyjską niezależną Meduzę. „Ukraińcy raczej nie celowaliby w plażę z ludźmi i to nie dlatego, że to niemoralne, ale po prostu niepraktyczne. Liczą się inne cele”.
„The Insider” informuje, że plaża, na której rozbił się dron, znajduje się przed ośrodkiem rekreacyjnym Rasswiet, który jest oddziałem NPO Maszynostrojenija, naukowo-produkcyjnego stowarzyszenia budowy maszyn. To jedno z najważniejszych krajowych przedsiębiorstw rakietowo-kosmicznych.
Władze ukraińskie nie informują o tym zdarzeniu. Z ukraińskich komunikatów można się dowiedzieć tylko o udanych trafieniach. Jednocześnie Rosjanie informują, że codziennie zestrzeliwują nad Rosją (nie nad frontem) od 600 do tysiąca ukraińskich dronów.
Okolice Genendżyku są nieustannie zagrożone atakami ukraińskich dronów.
Rosyjska propaganda zaczęła przyznawać się do tych ataków, ale chwali się skutecznością w obronie przed dronami. Równocześnie opowiada, że Ukraińcy specjalnie celują w obiekty cywilne. Mimo to ludzie przyjeżdżają w okolice Gelendżyku na wakacje. Po ataku rosyjska telewizja pokazała plażę znowu pełną ludzi (na zdjęciu).
Jakby nie brali oni oficjalnych komunikatów na poważnie i nie wyciągali z nich wniosków dla siebie.
Podobnie wyglądało to dwa lata temu, gdy Ukraińcy zaczęli ostrzeliwać Krym. Wtedy jedna z rakiet spadał na plażę w Sewastopolu. Plażowiczów to kompletnie zaskoczyło, jakby nie wiedzieli, że przyjechali na wakacje w strefę wojny.
Przeczytaj także:
Propaganda nie zrobiła z dzisiejszej tragedii wielkiej sprawy (na razie) — choć do tej pory każdy atak ukraiński, w którym ucierpieli cywile (wystarczyło, że byli ranni, np. w ostrzale autobusu w strefie przyfrontowej), był podstawą do zapowiedzi krwawego odwetu na Ukrainie.
Jest tak może dlatego, że „krwawy odwet” na Ukrainie trwa od kilku dni. Putin zapowiedział przed tygodniem, że rozważa „troszkę większy” atak. Ukraina jest atakowana rakietami, których nie ma czym zestrzeliwać.
W sprawie ataku na plażę interesujące jest to, że sporo uwagi telewizja poświęcił nazwie miejscowości. Pochodzi ona od carskiego żołnierza, Archipa Osipowa, który w 1840 r., w czasie podboju tych ziem przez Rosję, wysadził się w powietrze, by zatrzymać przeciwnika.
Zdaniem propagandy atak na miejscowość o takim rodowodzie przy pomocy drona z ładunkiem wybuchowym jest wyjątkowym ukraińskim bezeceństwem.
Opowieść ta dobrze pokazuje, w jakim stanie jest rosyjska propaganda w piątym roku wojny z Ukrainą. Naprawdę bowiem okolice te słyną z tego, że znajduje się tu jedna z ogromnych posiadłości Putina. Istnienie tego pałacu ujawnił w 2021 r. Aleksiej Nawalny.
Przeczytaj także: