Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Dziesiątki parad, koncertów i pokazów sztucznych ogni już odwołano z powodu ekstremalnych upałów i opadów
Hucznie planowane obchody 250. rocznicy niepodległości Stanów Zjednoczonych okazują się dużo skromniejsze. Upały 4 lipca nie są niczym niezwykłym, ale w tym roku w wielu regionach temperatury przekraczają historyczne ekstrema. Władze reagują, odwołując część uroczystości lub przekładając je na późniejsze godziny.
Według National Weather Service w piątek ostrzeżenia przed upałami objęły ponad 185 milionów osób, czyli ponad połowę ludności Stanów Zjednoczonych.
W Waszyngtonie temperatura ma sięgnąć 46 stopni, w związku z czym odwołano parada z okazji Dnia Niepodległości w Waszyngtonie, której rozpoczęcie zaplanowano na sobotę o godz. 10:30, została odwołana z powodu ekstremalnych upałów. „Decyzja ta została podjęta po dogłębnej i starannej analizie sytuacji, w której bezpieczeństwo naszych uczestników, widzów i personelu było naszym najwyższym priorytetem” – napisali organizatorzy parady.
Parady zostały też odwołane m.in. w Leesburg w Wirginni, w Laurel w stanie Maryland, w Haddon Township w stanie New Jersey i w Filadelfii.
Tymczasowo zamknięte zostały też waszyngotońskie targi, podczas których prezentować się miało wszystkie 50 stanów. Co najmniej 44 osoby zasłabły w trakcie wydarzenia, a 11 trafiło do lokalnych szpitali.
„Upał doprowadził też do przerw w dostawach prądu. Około 17 tysięcy mieszkańców Nowego Jorku w piątek popołudniu pozbawionych było prądu. PJM, największy operator sieci energetycznej w USA obsługujący 67 milionów osób w regionach środkowoatlantyckim, południowym oraz w Waszyngtonie, nakazał klientom objętym awaryjnymi programami oszczędzania energii ograniczenie zużycia” – donosi Reuters.
Reuters pisze też, że „w Nowym Jorku podeszwy butów przyklejały się do ulic Manhattanu, ponieważ klej rozpuszczał się pod wpływem upału”.
Od sobotniego popołudnia nadatlantyckie stany mają też doświadczyć gwałtownych burz. Oprócz gwałtownych porywów wiatru zagrażających osobom przebywającym na zewnątrz, gromadzącym się na wydarzeniach plenerowych, wyładowania atmosferyczne mogą zakłócić pokazy fajerwerków.
Najintensywniejsza od lat fala upałów objęła w ostatnich dniach wschodnie stany USA.
Jak informuje CNN, „prognozy przewidują wysokie temperatury w przedziale od 90 do niskich 100 [stopni Fahrenheita, czyli od 32,2 do 37,8 stopni Celsjusza) od Nowej Anglii po południowy wschód. Sobota będzie prawdopodobnie trzecim z rzędu dniem, w którym temperatury w dużych aglomeracjach, takich jak Filadelfia i Waszyngton, DC, przekroczą 100 stopni [37,8]. W czwartek co najmniej 22 lokalizacje pobiły lub wyrównały dzienne rekordy temperatur, a w piątek dołączyło do nich kolejnych 17”.
Służby medyczne donoszą o zwiększonej licbie udarów i zgonów z powodu niespotykanego wcześniej gorąca.
„Kiedy zakłócane są historyczne obchody 4 lipca, a mecze mistrzostw świata rozgrywane są w warunkach niebezpiecznych dla piłkarzy i kibiców, nie powinno być potrzeby przedstawiania kolejnych badań naukowe, by ludzie się obudzili” – powiedziała stacji CNN Friederike Otto, profesor nauk o klimacie na Imperial College London.
„Zmiany klimatyczne są faktem, już teraz wpływają na to, czym cieszymy się w codziennym życiu, a sytuacja będzie się pogarszać, im dłużej będziemy zwlekać z nieuniknioną transformacją w kierunku zerowej emisji netto”.
250. rocznica uzyskania niepodległości przez Stany Zjednoczone wypada w drugim roku drugiej prezydentury Donalda Trumpa. W tym roku obchody rocznicy ogłoszonej w 1776 roku Deklaracji Niepodległości od Wielkiej Brytanii miały być wyjątkowo huczne. A Trump chciał z nich uczynić jedno z najbardziej pamiętych wydarzeń za swojej władzy.
Przeczytaj także:
Ukraina znów przeprowadziła masywny atak dronowy na Rosję. Płonie terminal naftowy w Petersburgu. Rosjanie twierdzą jednak, że ogromną większość dronów przechwycili. Tymczasem w bombowym ataku Rosjan na Sumy zginęło dziecko
W nocy z 3 na 4 lipca około 400 ukraińskich dronów zaatakowało 18 regionów Rosji, anektowany Krym oraz cele nad Morzem Azowskim i Morzem Czarnym. W Petersburgu płonie terminal naftowy. Biełgorod jest niemal całkowicie pozbawiony prądu.
Rosyjskie Ministerstwo Obrony twierdzi jednak, że ogromną większość (389) dronów rosyjskie systemy obrony powietrznej przechwyciły i zniszczyły. Nie da się tego zweryfikować.
„W Biełgorodzie władze lokalne poinformowały o uszkodzeniu infrastruktury. Dokładna skala zniszczeń nie została określona. W mieście odnotowano jednak przerwy w dostawie prądu i wody. Nikt nie odniósł obrażeń” – informuje portal Meduza.
Zniszczony Terminal Naftowy w Patersburgu jest jednym z największych i najważniejszych rosyjskich naftoportów nad Bałtykiem. „Siły obrony Ukrainy zaatakowały portową infrastrukturę naftową, która zarabia pieniądze na rosyjską wojnę, a także odnotowano trafienia w Kronsztad – ważny cel wojskowy. Odległość od granicy państwowej Ukrainy – ponad 850 kilometrów” – poinformował prezydent Wołodymyr Zełenski.
W piątek Rosjanie zbombardowali centrum miasta Sumy na północy Ukrainy z użyciem sześciu bombowców. Władze poinformowały o czterech ofiarach śmiertelnych, w tym dziecka.
Zełenski poinformował też, że w piątek w ciągu dnia Rosja zaatakowała Zaporoże, gdzie w ataku dronowym zginęły dwie osoby, Charków i obwód charkowski oraz obwód dniepropietrowski i doniecki.
Rosyjskie wojsko poinformowało w piątek prezydenta Rosji Władimira Putina, że jego siły przejęły kontrolę nad Konstantynówką we wschodniej Ukrainie. Jest to kluczowa miejscowość, której zdobycia Moskwa od dawna pragnie w trakcie swojej ofensywy przez obwód doniecki.
Wcześniej Rosjanie zaatakowali Kijów i był to najtragiczniejszy w skutkach atak w 2026 roku. Zginęło co najmniej 30 osób.
W czerwcu Wołodymyr Zełenski miesiącu list otwarty do Putina, prosząc o bezpośrednie spotkanie, ale przywódca Kremla odrzucił tę propozycję.
Próby zawarcia pokoju, podejmowane przy pośrednictwie Stanów Zjednoczonych, zostały zawieszone z powodu konfliktu w Iranie. Jednak zarówno Moskwa, jak i Kijów zapowiadają, że spodziewają się rychłej wizyty dwóch głównych negocjatorów, Steve'a Witkoffa i Jareda Kushnera.
Przeczytaj także:
Dziś w Teheranie zbierają się przedstawiciele wielu krajów, w tym m.in. Rosji i Pakistanu. Ali Chamenei zostanie pogrzebany w Meszhedzie 9 lipca
W Teheranie rozpoczęły się uroczystości pogrzebowe Alego Chameneiego. Drugi przywódca Islamskiej Republiki Iranu został zabity 28 lutego w izraelskim nalocie pierwszego dnia wojny USA i Izraela z Iranem. Potrwają aż do 9 lipca, a w tym czasie procesje żałobne przejdą przez kilka irańskich, a także irackich miast. Ciało Chameneiego zostanie pochowanie w Meszhedzie, jednym z najświętszych miejsc islamu szyickiego i mieście, z którego pochodził Chamenei. Razem z nim pochowani zostaną członkowie jego rodziny, którzy zginęli w nim w zamachu, w tym jego roczna wnuczka.
W dzisiejszych uroczystościach udział biorą przedstawiciele wielu krajów. W Teheranie pojawili się m.in. były rosyjski prezydent Dimitrij Miedwiediew i szef pakistańskiej armii Asim Munir.
W pogrzebie najpewniej nie weźmie udziału obecny irański przywódca i syn Alego Chameneiego, Modżtaba Chamenei. Tak twierdzi ajatollah Hakim Elahi, przedstawiciel Modżtaby Chameneiego w Indiach. Jego zdaniem chodzi o względy bezpieczeństwa. Od objęcia najważniejszego urzędu w kraju Chamenei nie pojawił się jednak publicznie ani razu, nawet na nagraniu. A to wzmacnia podejrzenia, że stan jego zdrowia jest bardzo zły.
W czasie trwających niemal tydzień uroczystości negocjacje pokojowe z USA najpewniej zwolnią. A i tak trudno mówić o postępach w ostatnich dniach. Od pospisania wstępnego porozumienia minęły już ponad dwa tygodnie. W dokumencie natomiast przeznaczono 60 dni na dojście do pełnej umowy. W środę 1 lipca przedstawiciele obu stron spotkali się z katarskimi dyplomatami. Komunikaty po spotkaniach pełne są okrągłych dyplomatycznych formułek. Strony miały się zgodzić, że po pogrzebie Chameneiego zorganizują spotkanie. Dotychczasowe rozmowy dotyczą głównie cieśniny Hormuz i Libanu – dwóch kwestii, które w teorii miały zostać ustalone we wstępnej umowie. Kwestia programu atomowego jest wciąż daleko na horyzoncie.
Uroczystości pogrzebowe i sam pogrzeb Alego Chameneiego będą pokazem jedności irańskiej klasy politycznej. To też ważna część budowania narodowej i religijnej mitologii. W odbiorze rządzących Iranem Chamenei stał się męczennikiem, a męczeństwo stoi w centrum politycznego imaginarium szyizmu. Centralną postacią tej odmiany islamu jest imam Husajn, wnuk proroka Mahometa, który w 680 roku zginął w nierównej walce z kalifem Jazidem.
W odbiorze wielu religijnych szyitów Chamenei i jego śmierć są bezpośrednim przedłużeniem tej historii i tradycji.
Wzmocnieni tą opowieścią Irańczycy z pewnością nie wrócą do negocjacji gotowi do ustępstw. Czekają nas więc kolejne tygodnie przeciągania liny. I najpewniej albo złamania rozejmu, albo przedłużenia 60-dniowego terminu na osiągnięcie pełnego porozumienia.
O spuściźnie politycznej Alego Chameneiego można przeczytać więcej w tekście, który opublikowaliśmy po jego śmierci:
Przeczytaj także:
Francuska Narodowa Agencja Zdrowia Publicznego poinformowała, że w trakcie czerwcowej fali upałów liczba zgonów w kraju wzrosła o prawie 30 procent. Przekłada się to na ponad 2000 zgonów więcej
Francuska Narodowa Agencja Zdrowia Publicznego opublikowała w piątek 3 lipca dane dotyczące liczby zgonów w trakcie fali upałów, która miała miejsce pod koniec czerwca. Między 22 a 28 czerwca liczba zgonów w kraju wzrosła aż o 29,5 procenta w porównaniu z poprzednim tygodniem. Przekłada się to na nie mniej niż 2025 nadmiarowych zgonów w okresie największego natężenia czerwcowej fali upałów. Były jednak regiony Francji, w których wzrosty liczby nadmiarowych zgonów przekroczyły nawet 50 punktów procentowych. „Wzrost jest szczególnie wyraźny w regionach Île-de-France (+62,8 proc., czyli +619 zgonów), Centre-Val de Loire (+47,3 proc., czyli 121 zgonów), Normandii (+53,1 proc., czyli 216 zgonów), Pays de la Loire (+62,0%, czyli +178 zgonów)” – podaje w swym raporcie Narodowa Agencja Zdrowia Publicznego.
Druga połowa czerwca była w Europie jednym z najgorętszych okresów w historii dotychczasowych pomiarów. Jak podaje agencja AFP, która w swoich obliczeniach opiera się na danych dotyczących temperatury z Europejskiego Obserwatorium Suszy oraz danych demograficznych ze Wspólnego Centrum Badawczego UE, ponad dwie trzecie Europejczyków doświadczyło w czerwcu temperatur przekraczających 35 stopni Celsjusza.
Fale upałów dotknęły w Europie obszary zamieszkane przez około 410 milionów ludzi, w tym niemal całą populację Francji kontynentalnej i ponad trzy czwarte łącznej populacji Hiszpanii i Włoch. Rekordy temperatur wszech czasów padły w Niemczech, Polsce, Słowacji, Czechach i na Węgrzech, a rekordy czerwca w Wielkiej Brytanii i Szwajcarii. Francja odnotowała najgorętszy czerwiec od rozpoczęcia pomiarów w 1947 roku, ze średnią temperaturą o 3,8°C wyższą od norm sezonowych w latach 1991–2020, podała Météo-France.
W Bourdeaux we Francji odnotowano w trakcie czerwcowej fali upałow rekordową temperaturę 44,6 stopnia C.
Radosław Sikorski i Władysław Kosiniak-Kamysz wystąpili na konferencji poprzedzającej szczyt NATO w Ankarze. Zapowiedzieli działania na rzecz demonstracji jedności Sojuszu. Pojawił się też wątek wizyty w Polsce szefa MSZ Ukrainy
Wicepremierzy Radosław Sikorski (szef MSZ) i Władysław Kosiniak-Kamysz (szef MON) wystąpili na wspólnej konferencji prasowej poprzedzającej zaplanowany na 7 i 8 lipca w tureckiej Ankarze doroczny szczyt NATO.
Na szczycie będzie obecna dziennikarka OKO.press Paulina Pacuła, będziemy relacjonować jego przebieg.
„Celem szczytu jest pokazanie Władimirowi Putinowi jedności Zachodu. (...) Pokażemy, że Sojusz jest nie tylko zjednoczony, ale i – po wejściu Szwecji i Finlandii – wzmocniony i że będzie wielką nieostrożnością i szaleństwem, gdyby Władimir Putin zdecydował się przetestować jedność Sojuszu jakimiś nieprzemyślanymi działaniami” – mówił Radosław Sikorski.
Obaj ministrowie podkreślali, że Polska uzyskała status „modelowego” członka NATO, zarówno jeśli chodzi o poziom wydatków zbrojeniowych, jak i stopień zaangażowania w sprawy sojuszu.
„Spełniamy wszystkie wyznaczone przez ostatni szczyt Hadze kryteria dobrego sojusznika. Chodzi o wydatki zbrojeniowe na poziomie 5 proc. Sojusz określił, że taki limit trzeba uzyskać w 2035 roku. Polska go osiąga w 2026 roku” – mówił Władysław Kosiniak-Kamysz.
Ministrowie byli pytani o doniesienia dotyczące rosyjskich przygotowań do testu jedności NATO, który miałby polegać na selektywnym, hybrydowym lub dronowo-rakietowym uderzeniu na jedno z państw wschodniej flanki Sojuszu (wymieniane są kraje bałtyckie, Szwecja, Finlandia i Polska).
Przeczytaj także:
„Te prowokacje trwają każdego dnia. W tym momencie jak rozmawiamy, pewnie któraś z domen, któryś z naszych systemów obrony cyberprzestrzeni jest aktywne i chroni nas przed dezinformacją, agresją, manipulacją, w tej przestrzeni, gdzie spustoszenie w głowach jest czynione najbardziej” – mówił Kosiniak-Kamysz. Minister obrony narodowej podkreślił, że doniesienia o możliwym ataku lub prowokacji skierowanej wobec Polski są przez rząd traktowane „bardzo poważnie”.
Pojawiły się też pytania dotyczące wizyty w Polsce ministra spraw zagranicznych Ukrainy Andrija Sibihy. Szefowie MSZ Polski i Ukrainy rozmawiali o sposobach przezwyciężenia kryzysu w relacjach obu krajów. „W tym wypadku dyplomacja naprawdę potrzebuje ciszy” – tak skwitował dociekania dziennikarzy Sikorski. Minister odesłał do bardzo lakonicznego komunikatu MSZ dotyczącego wizyty.
Przeczytaj także:
Sytuację przed szczytem NATO w Ankarze analizuje dziś w OKO.press w obszernym materiale Paulina Pacuła. Według naszej dziennikarki najważniejsze wyzwania stojące przed uczestnikami szczytu sprowadzają się do następujących kwestii:
Przeczytaj także: