0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

13:58 12-06-2026

Prawa autorskie: Fot. Cezary Aszkielowicz / Agencja Wyborcza.plFot. Cezary Aszkielo...

Minister energii ogłosił maksymalne ceny paliw na weekend. Po raz ostatni?

Ogłoszone ceny będą obowiązywać przez weekend oraz w poniedziałek. Czy są to ostatnie dni specjalnych regulacji?

Co się wydarzyło?

Ministerstwo Energii opublikowało informacje dotyczące maksymalnych cen paliw, które będą obowiązywać 13-15 maja 2026 roku. Według aktualnego obwieszczenia Ministra Energii od soboty do poniedziałku włącznie benzyna 95 ma kosztować 6,04 zł za litr, benzyna 98 – 6,58 zł/l, olej napędowy – 6,40 zł/l.

Ceny ogłoszone w piątek są wyższe, niż te ogłoszone dzień wcześniej.

(W piątek benzyna 95 nie może kosztować więcej niż 5,98 zł za litr, benzyna 98 – 6,55 zł, litr oleju napędowego 6,37 zł.)

„Benzyna oraz olej napędowy nie mogą być sprzedawane drożej niż podany limit” – podkreśla Ministerstwo Energii. Nowa cena obowiązuje od dnia następnego po publikacji w Dzienniku Urzędowym „Monitor Polski”. W przypadku dni wolnych od pracy obowiązuje cena ogłoszona w ostatnim dniu roboczym przed weekendem lub świętami oraz innymi dniami wolnymi od pracy.

Natomiast cały pakiet specjalnych rozwiązań CPN „Ceny Paliwa Niżej”, wprowadzony pod koniec marca obowiązuje na pewno jedynie do poniedziałku 15 czerwca. Jak pisze Business Insider, wciąż nie ma decyzji czy pakiet będzie przedłużony. Wstępnie minister energii Miłosz Motyka zapowiadał, że taki wariant jest możliwy. W czwartek minister Motyka poinformował, że resorty energii, aktywów państwowych i finansów przeprowadzają odpowiednie analizy. Na razie nie nie podjęły decyzji w sprawie przedłużenia obowiązywania pakietu CPN.

Według ekspertów jeśli pakiet CPN nie zostanie przedłużony, to najbardziej odczuwalnym skutkiem będzie wzrost cen paliw na stacjach, ponieważ obowiązywałoby już pełne opodatkowanie.

Jaki jest kontekst?

Pod koniec marca 2026 roku Sejm przyjął ustawy, które ograniczają wzrost cen paliw na stacjach. Nowe przepisy obniżają VAT (z 23% do 8%) i akcyzę do minimalnych dopuszczalnych poziomów (o 29 gr dla benzyny i 28 gr dla oleju napędowego) oraz wprowadzają maksymalne ceny detaliczne.

Od 31 marca na wszystkich stacjach w Polsce obowiązują ceny maksymalne paliw, wprowadzone w ramach rządowego pakietu regulacji „Ceny Paliwa Niżej”. Cena maksymalna jest ustalana według określonej formuły, obejmującej średnią cenę hurtową paliw na rynku krajowym, powiększoną o akcyzę, opłatę paliwową, marżę sprzedażową w wysokości 0,30 zł za litr oraz podatek VAT.

Specjalne przepisy działają na razie do 15 czerwca.

Te rozwiązania są odpowiedzią polskiego rządu w związku z kryzysową sytuacją na rynku wywołaną poprzez atak Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran 28 lutego. Konflikt spowodował natychmiastowy wzrost cen ropy naftowej na globalnych rynkach, co przełożyło się na wyższe koszty paliw również w Polsce.

Więcej o pakiecie CPN w OKO.press pisał Marcel Wandas:

Przeczytaj także:

13:16 12-06-2026

Prawa autorskie: Fot. Zrzut ekranu/Facebook/PKOlFot. Zrzut ekranu/Fa...

Zonda wpływała na ustawę o rynku krypto. Rękami ZBP

Związek Banków Polskich w 2024 roku poprosił Zondacrypto o pomoc przy pisaniu uwag do ustawy o kryptoaktywach. A potem załatwił zaproszenie do MF na zamknięte spotkanie. Te ustalenia spowodowały, że Tomasz Sakiewicz krzyczy, że afera Zonda to afera Tuska. Ten sam Sakiewcz, który przebywał w Monako w luksusowym hotelu na koszt Przemysława Krala.

Co się wydarzyło?

Związek Banków Polskich 9 stycznia 2024 roku przyjął do Komitetu Cyberbezpieczeństwa Banków ZBP w charakterze członka wspierającego spółkę BB Trade Estonia OÜ, która w tamtym czasie była już operatorem giełdy Zondacrypto.

To wiedzieliśmy już wcześniej. Money.pl dowiedział się jednak, jakie były tego dalsze konsekwencje – Zondacrypto stała się tym samym podmiotem, który zyskał wpływ na kształt ustawy regulującej rynek kryptoaktywów.

Tej samej ustawy, którą przygotował rząd, trzykrotnie przyjął Sejm, i trzykrotnie zawetował prezydent. Ostatnie swoje weto prezydent ogłosił 11 czerwca 2026 r.

Przeczytaj także:

Jak ustalili dziennikarze, pod koniec lutego 2024 roku Zondacrypto otrzymała projekt ustawy o kryptoaktywach od radcy prawnego ZBP z prośbą o uwagi. Swoje uwagi odesłała.

W efekcie ów radca zaprosił spółkę na zamknięte spotkanie w Ministerstwie Finansów w dniach 8-9 kwietnia, na którym odbywać miały się dalsze prace uzgodnieniowe nad ustawą. Właściwie zaproszenie dla Zondy miał wystosować podpisany na nim wiceminister finansów Jurand Drop. To był moment, w którym MF prowadził konsultacje publiczne.

Okazuje się, że Zondacrypto miała realny wpływ na kształt projektu ustawy. Uwagi wniesione przez Zondę do projektu stały się częścią stanowiska ZBP, a Ministerstwo Finansów uwzględniło część z nich w projekcie. Część jednak odrzuciło.

Współpraca Zondacrypto ze Związkiem Banków Polskich była potem jeszcze kontynuowana w innym obszarze. Jak pisze money.pl, w listopadzie 2024 roku pracownicy Bankowego Centrum Cyberbezpieczeństwa ZBP (FinCERT.pl) zapraszali Zondacrypto na posiedzenia Grupy Operacyjnej ds. Przeciwdziałania Oszustwom Inwestycyjnym w kryptoaktywa, a ówczesny prezes giełdy, Przemysław Kral, brał w nich udział osobiście.

Co ciekawe, ta współpraca Zondy z ZBP była informacją publiczną, Zondacrypto chwaliła się nią (zapewne dla uwiarygodnienia się). Ale kiedy dziennikarze zaczęli zadawać pytania Związkowi Banków Polskich o Zondę, ZBP zaprzeczył, że giełda kiedykolwiek była jego członkiem.

Wszyscy teraz umywają ręce

Z publikacji money.pl wynika, że dziś ZBP próbuje twierdzić, że BB Trade Estonia OÜ nigdy nie była członkiem jej Komitetu Cyberbezpieczeństwa, a to dlatego, że nigdy nie ustalono składki członkowskiej ani sposobu jej uiszczenia i ZBP nie dostał od spółki żadnej wpłaty.

Tylko że sama uchwała ZBP na temat przyjęcia nowego członka – BB Trade Estonia OÜ – nie dość, że nie warunkuje członkostwa od składek, to jeszcze wprost mówi, że dokument wchodzi w życie z dniem podjęcia.

Dodatkowo ZBP twierdzi, że odpowiedzialny za nawiązanie współpracy z Zondacrypto jest jeden z pracowników Związku – ówczesny Dyrektor Zespołu Bezpieczeństwa ZBP – który przekroczył tu swoje uprawnienia, co było jednym z powodów utraty zaufania do niego, został więc zwolniony dyscyplinarnie jeszcze w czerwcu 2024 roku.

Tylko że ustalenia money.pl na podstawie kilku źródeł mówią, że ów pracownik podejrzany był o malwersacje finansowe i to, a nie Zondacrypto, były powodem jego zwolnienia.

Również Ministerstwo Finansów próbuje się od tej sprawy odciąć. Twierdzi, że w zamkniętej konferencji na temat kształt ustawy w siedzibie MF w Warszawie nie uczestniczyli przedstawiciele BB Trade Estonia OÜ, a do samej spółki nie wysłano zaproszenia. Jednocześnie jednak, mimo próśb, resort nie udostępnił dziennikarzom pełnej listy uczestników spotkania.

Przeczytaj także:

Jaki jest kontekst?

Prawica natychmiast użyła publikacji money.pl jako narzędzia w walce politycznej, zwalając winę za aferę Zondacrypto na rząd Donalda Tuska.

Tomasz Sakiewicz, prezes i redaktor naczelny Telewizji Republika napisał na portalu X:

„Tekst Szymona Jadczaka oddaje to co wiedziałem ale teraz przedstawia na to żelazne dowody. Ustawa o kryptowalutach Donalda Tuska została napisana pod dyktando Zondy a prezydent podejmując Veto działał wbrew ich interesom”

Pamiętać jednak należy, że zanim wybuchła ta afera, to Telewizja Republika była największym beneficjentem telewizyjnych budżetów reklamowych Zondacrypto, a sam Tomasz Sakiewicz gościł w Monako w luksusowych hotelach na zaproszenie i na koszt Przemysława Krala. Dziś najwyraźniej o tym zapomniał.

Prawica, która znajduje tu argument, by bronić prezydenta Karola Nawrockiego przed oskarżeniami o związki z Zondacrypto, zapomina również, że po dwóch wetach prezydent sam złożył własny projekt ustawy regulującej rynek kryptoaktywów.

I jak wprost przyznawał to szef kancelarii prezydenta Zbigniew Bogucki, był to projekt oparty o projekt rządowy, czyli ten, do którego uwagi zgłaszała Zondacrypto.

Dodatkowo dziennikarze money.pl wskazują, że do ZBP należą wszystkie banki kontrolowane przez państwo, jakoby był to dowód na to, że to państwo, a więc, rząd, a w tamtym okresie rząd Donalda Tuska, byli winni temu, że Zondacrypto zyskała wpływ na kształt ustawy.

Wydaje się to jednak interpretacyjnym nadużyciem.

ZBP to nie jest instytucja państwa, to grupa interesu, związek branżowy, którego zadaniem jest lobbowanie we własnym interesie. I to ZBP jest odpowiedzialny – przynajmniej moralnie – za wprowadzenie Zondacrypto do procesu legislacyjnego bez zweryfikowania, że spółka jest na liście ostrzeżeń publicznych KNF, a w prokuraturze toczy się w jej sprawie postępowanie.

11:54 12-06-2026

Prawa autorskie: Fot. Vyacheslav Prokofyev/Sputnik, Kremlin Pool Photo via APFot. Vyacheslav Prok...

Ukraińskie Siły Powietrzne ostrzegają przed rosyjskim atakiem na Ukrainę w ciągu najbliższych 24 godzin

Według ukraińskich wojskowych atak może być przeprowadzony z rosyjskiego poligonu „Kapustin Jar”. Wcześniej Rosjanie wystrzeliwali stąd rakiety„Oresznik”.

Co się wydarzyło?

„W ciągu najbliższych 24 godzin istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że przeciwnik wystrzeli rakietę balistyczną średniego zasięgu z poligonu »Kapustin Jar«. Nie ignorujcie sygnałów alarmu powietrznego!” – czytamy w komunikacie Sił Powietrznych Ukrainy, który pojawił się przed południem.

Według ukraińskich mediów to właśnie z poligonu „Kapustin Jar” Rosjanie wystrzeliwali wcześniej w kierunku Ukrainy rakiety typu „Oresznik”. Ostatnio, pod koniec maja, jedna z takich rakiet uderzyła w rejon Biało-Cerkiewski. (Odbyło się to w ramach zmasowanego ataku 24 maja, kiedy Rosjanie wystrzelili na ukraińskie miasta 90 rakiet oraz 600 dronów). W wyniku ataku wybuchł pożar w spółdzielni garażowej. A drugi „Oresznik” rozbił się na okupowanym terytorium obwodu donieckiego.

W przeddzień tego wydarzenia prezydent Ukrainy informował, że wywiad otrzymał od partnerów amerykańskich i europejskich informacje o przygotowywanym przez Rosjan ataku z użyciem systemu „Oresznik”.

Jak stwierdził prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin, uderzenia z użyciem systemu „Oresznik” były kierowane „tam, gdzie łatwo było zaobserwować skutki” zniszczeń. Putin stwierdził, że jak dotąd Rosja rzekomo nie wykorzystywała systemu „Oresznik” do ataków na terytorium Ukrainy „w pełnym tego słowa znaczeniu” i zagroził uderzeniami na obszary zabudowy miejskiej.

Według szacunków Głównego Zarządu Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy, na połowę kwietnia Rosja zgromadziła do dziesięciu pocisków typu „Oresznik”.

Ukraina nie dysponuje własnymi środkami umożliwiającymi wykrywanie startów rakiet „Oresznik”. Jak wyjaśnił w komentarzu RBK-Ukraina Anton Zemlianyj, starszy analityk Ukraińskiego Centrum Bezpieczeństwa i Współpracy, dostępne środki pozwalają dostrzec rakietę praktycznie tuż przed uderzeniem. Obecne radary AN/MPQ-65 mogą wykryć cel w odległości 160–180 kilometrów i na wysokości 30–36 kilometrów. A ta rakieta balistyczna średniego zasięgu wznosi się znacznie wyżej.

Ukraina, jak wspomniano, otrzymuje informacje o przygotowaniach do wystrzelenia rakiet „Oresznik” i innych pocisków balistycznych od zachodnich partnerów dzięki ich systemom wywiadowczym.

„To pozwala Siłom Powietrznym Sił Zbrojnych Ukrainy informować ludność i wojsko jeszcze zanim rakieta wejdzie w przestrzeń powietrzną kraju lub zanim przekroczy linię frontu” – wyjaśnił Zemlianyj.

Ponadto działa ukraiński wywiad, dzięki czemu kierownictwo wojskowo-polityczne zna plany wroga z wyprzedzeniem.

„Jednak na poziomie technicznym nie jesteśmy obecnie w stanie śledzić samej rakiety” – dodał ekspert.

Jaki jest kontekst?

Rosja trzykrotnie ostrzelała Ukrainę pociskami typu Oreshnik bez ładunku bojowego.

Rosjanie po raz pierwszy użyli tej broni przeciwko Ukrainie wczesnym rankiem 21 listopada 2024 roku, atakując miasto Dnipro. Już w styczniu 2026 roku Rosja ponownie wystrzeliła „Oresznik” w kierunku Lwowa. W Rosji nazwano ten atak odpowiedzią na „atak” na rezydencję prezydenta Federacji Rosyjskiej Władimira Putina (chociaż nie ma potwierdzeń takiego ataku).

Putin nie raz straszył Ukrainę „Oresznikiem”, jest to jego broń, po którą sięga w wyjątkowych sytuacjach, m.in. wykorzystując do akcji odwetowych. A teraz może mieć takie „powody”.

W ostatnich tygodniach Ukraina zadała poważnych strat Rosji. Obecnie ukraińskie ataki w Rosji oraz na terenach okupowanych są codziennością – są coraz częstsze oraz trafniejsze. Dziś w nocy ukraińskie drony zaatakowały dwie rafinerie w tatarstanie, w Niżniekamsku oraz strefę przemysłową miasta Togliatti w obwodzie samarskim. Piąty dzień z rzędu trwały ataki dronowe na Moskwę.

Oprócz tego Ukraińcy zakłócają Rosjanom logistykę, próbują odciąć dostawy zaopatrzenia dla wojska na Krymie.

Przeczytaj także:

Rosyjskie Ministerstwo Obrony poinformowało, że tylko w nocy 12 czerwca nad 16 regionami Rosji zestrzelono 231 dronów. Jest to dwa razy więcej niż nad Ukrainą. I dwa razy więcej niż wiosną w ciągu całej doby nad Rosją.

Jak pisze Politico, podczas kolejnego spotkania Grupy Kontaktowej ds. Obrony Ukrainy (znanej jako „format Ramstein”) Ukraina zwróci się do partnerów o dodatkowe 20 mld dolarów podczas spotkania 18 czerwca , aby umocnić swoją przewagę nad Rosją na polu bitwy.

„Wszyscy widzą, że Rosja płonie, i chcemy, żeby płonęła jeszcze bardziej, ale potrzebujemy na to środków finansowych” – powiedział portalowi wysokopostawiony ukraiński urzędnik.

Przeczytaj także:

10:29 12-06-2026

Prawa autorskie: Fot. Marcin Stepien / Agencja Wyborcza.plFot. Marcin Stepien ...

Pierwsze F-35 nad Polską. Ceremonia przyjęcia najnowocześniejszych myśliwców

Dziś rano F-35 pojawiły się w polskim niebie. W ramach „Powitania z Polską” przeleciały nad Gdańskiem, Warszawą, Krakowem i Łodzią.

Co się wydarzyło?

Dziś rano mieszkańcy Polski mogli zobaczyć najnowsze myśliwce F-35. Polscy piloci wykonali uroczysty przelot nad Gdańskiem (Westerplatte), Warszawą (wzdłuż Wisły), Krakówem (okolice Wawelu) oraz Łodzią (nad Rondem Lotników Lwowskich), który ma uczcić przyjęcie pierwszych polskich F-35 „Husarz” (takie imię będą nosiły samoloty) do Sił Zbrojnych RP.

„To dzień, na który czekaliśmy od lat!" – napisał na X minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz.

W godz. 11:00 w 32. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Łasku odbyła się ceremonia przyjęcia pierwszych F-35 do polskiej armii.

W wydarzeniu zapowiadali udział najważniejsi przedstawiciele władz państwowych, w tym prezydent Karol Nawrocki, wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz oraz marszałek Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska.

Do Łasku przybył również podsekretarz stanu USA ds. kontroli zbrojeń i bezpieczeństwa międzynarodowego Thomas DiNanno. Na ceremonię był zaproszony także były minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak, który w 2020 r. podpisał kontrakt na zakup tych samolotów.

Jaki jest kontekst?

Jest to ważny krok dla bezpieczeństwa Polski oraz modernizacji polskiej armii. Nowe myśliwce mają zapewnić Polsce przewagę technologiczną w regionie oraz wzmocnić współpracę z sojusznikami z NATO.

Pod koniec maja Polska odebrała pierwsze trzy F-35, które trafiły do bazy w Łasku. Docelowo Polska ma otrzymać 32 takie samoloty.

F-35 to samolot 5. generacji zbudowane są w technologii stealth, znacząco utrudniającej wykrycie przez radary przeciwnika, uznawany za jeden z najnowocześniejszych myśliwców na świecie, który jest produkowany przez amerykański koncern Lockheed Martin.

Maszyny wyposażone są także w szereg sensorów, zbierających dane z otoczenia i przekazujących je pilotowi oraz innym jednostkom na morzu czy na ziemi, np. systemom przeciwlotniczym Patriot.

Wartość kontraktu wynosi 4,6 mld dol. Jak wskazuje Sztab Generalny WP, była to druga co do wielkości transakcja zbrojeniowa w historii kraju.

Wszystkie maszyny powinny być dostarczone do Polski do 2029 r. Do końca obecnego roku planowany jest przyjazd 14 maszyn, a kolejne 12 samolotów ma zostać odebranych do końca 2027 r.

Polska otrzymała F-35 jako pierwsza w swojej części Europy — na wschodniej flance NATO. Finowie dostaną je za kilka miesięcy, a Czesi, Rumuni czy Niemcy dopiero za kilka lat.

Przeczytaj także:

08:38 12-06-2026

Prawa autorskie: Foto Genya SAVILOV / AFPFoto Genya SAVILOV /...

Ukraina atakuje Krym. Rosjanie świętują dzień Rosji, a jej rafinerie płoną

Ukraińskie drony w nocy atakowały okupowany półwysep oraz Rosję na głębokim zapleczu. To spowodowało pożary w elektrowniach cieplnych i zakładach chemicznych.

Co się wydarzyło?

Jak informuje „Ukraińska Prawda”, powołując się na kanały na Telegramie, po intensywnym ataku dronów w okupowanym Symferopolu na Krymie wybuchł pożar w okolicy elektrociepłowni. W mieście odnotowano przerwy w dostawach energii elektrycznej. Potężne wybuchy słyszano również w rejonie symferopolskim, a także w rejonach niżnogorskim i czerwono-gwardyjskim. Rosyjska obrona uaktywniła się w rejonie wielokrotnie już atakowanego przez Ukraińców wojskowego lotniska Saki.

Jednocześnie Ukraińcy odcinają półwysep od dostaw. Jak pisze Institute for the Study of War, Ukraina intensyfikuje kampanię uderzeń średniego zasięgu (middle strike) na rosyjskie szlaki logistyczne, w szczególności blokując mosty między okupowaną częścią obwodu chersońskiego a Krymem. Tylko w ostatnim tygodniu ukraińskie siły obronne przeprowadziły ataki na:

  • most w Czonharze (kluczowe przejście łączące Krym z okupowanymi częściami obwodu chersońskiego), zaatakowany 7, 9 i 11 czerwca;
  • most między Heniczeskim a cyplem arabatskim, o uderzeniu poinformowano 10 czerwca
  • most nad Kanałem Północnokrymskim w rejonie Preobrażenki, uszkodzony 11 czerwca;
  • most nad Kanałem Północnokrymskim w rejonie Mirnego, uszkodzony 11 czerwca;
  • most samochodowy w kierunku Perekop – Armiansk, uszkodzony 11 czerwca;
  • most w rejonie miejscowości Stawki, uszkodzony 11 czerwca.

Ostatnie przejście na krym – most kerczeński – jest uszkodzony, więc nie nadaje się do dużych transportów. Także zaopatrzenie drogą morską szwankuje – Ukraińcy zniszczyli promy kursujące po Morzu Azowskim. Ostatnio też zniszczyli port w Mariupolu. Pociągi na Krym kursują rzadziej, i tylko do Kerczu albo Symferopola. Dalej transport musi odbywać się autobusami i cięzarówkami.

Te uderzenia utrudniają Rosji bezpieczne korzystanie ze szlaków dostaw z południowo-zachodniej części Rosji do okupowanego Krymu. Według ekspertów ISW kontynuacja tych ataków prawdopodobnie „będzie miała efekt domina na sytuację na polu bitwy i może utrudnić Rosji przygotowania do operacji ofensywnych”. Ponieważ główne drogi przestają być przejezdne, Rosjanie korzystają z objazdów, na których ciężarówki z zaopatrzeniem dla wojska i cywili tworzą korki. W te korki uderzają ukraińskie drony – jedno uderzenie 11 czerwca zniszczyło 50 ciężarówek koło Armianska.

Dowódca Sił Bezzałogowych Ukrainy Robert Browdi, znany pod pseudonimem „Madyar”, w wywiadzie opublikowanym przez agencję Reuters 11 czerwca powiedział, że Ukraina zamierza odizolować okupowany Krym od Rosji, blokując główne szlaki dostaw wojskowych na półwysep.

Browdi poinformował, że ruch rosyjskich ładunków wojskowych na autostradzie R-280 „Noworosja”, która łączy Rosję z okupowanym Krymem przez Mariupol, Berdiańsk i Melitopol, spadł o 71% w ciągu ostatnich dwóch tygodni z powodu ukraińskich ataków.

„W ciągu miesiąca będziemy mieli pełną kontrolę nad drogą” – zapewnia Browdi.

Wojska ukraińskie nazwały ją „autostradą śmierci”. Od końca maja droga jest w znacznej mierze zamknięta dla ruchu cywilnego z powodu częstych ataków.

Według ukraińskich operatorów dronów, w ostatnich miesiącach zniszczono dziesiątki rosyjskich pojazdów logistycznych, w tym konwoje z paliwem i amunicją. Te uderzenia są częścią wspomnianej kampanii middle strike'ów, której celem jest zakłócenie linii zaopatrzeniowych na obszarze od 20 do 200 kilometrów (od 29 do 200 km) za linią frontu.

Nasza mapka pokazuje tylko te ataki, o których można znaleźć potwierdzenia w mediach. Ale i tak widać na niej gwałtowny wzrost:

Ataki w Rosji

Ukraińskie drony po raz kolejny zaatakowały też strefę przemysłową miasta Togliatti w obwodzie samarskim w Federacji Rosyjskiej, tysiąc kilometrów do ukraińskiej granicy. Po serii wybuchów na terenie zakładu petrochemicznego „Togliattikauchuk” wybuchły pożary, a nad zakładem uniósł się gęsty czarny dym. To jedno z największych przedsiębiorstw w regionie i obiekt o znaczeniu strategicznym, który zaspokaja około jednej czwartej rosyjskiego zapotrzebowania na kauczuk syntetyczny (który jest wykorzystywany w szczególności do dalszej produkcji stałego paliwa rakietowego przeznaczonego do rakiet taktycznych i balistycznych).

Również w nocy drony zaatakowały leżące jeszcze dalej w głębi Rosji, bo w Tatarstanie – dwie rafinerie w Niżniekamsku „TANECO” i „TAIF-NK”). Ukraińskie siły zbrojne potwiedzają ataki i wskazują, że kompleks rafineryjny „TANECO” jest jednym z największych zakładów rafineryjnych w Federacji Rosyjskiej. Projektowa zdolność przerobowa wynosi ponad 16 mln ton ropy naftowej rocznie. Zakład produkuje szeroki asortyment paliw i smarów, w tym olej napędowy, paliwo lotnicze i inne produkty naftowe.

Przedsiębiorstwo „TAIF-NK” to duży kompleks rafineryjny, który wyróżnia się niezwykle wysokim stopniem przetworzenia ropy naftowej.

„W trosce o bezpieczeństwo podjęto decyzję o odwołaniu wszystkich imprez masowych zaplanowanych na dzisiaj” – poinformował Radmir Beliajew, szef rejonu niżnekamskiego. W państwie Putina trwa właśnie długi weekend w związku z „Dniem Rosji”.

Piąty dzień z rzędu trwały ataki dronowe na Moskwę – tu najwyraźniej obronie udało się drony zestrzelić, bo nie ma doniesień o trafieniach.

Rosyjskie Ministerstwo Obrony poinformowało, że tylko w nocy 12 czerwca nad 16 regionami Rosji zestrzelono 231 dronów. Jest to dwa razy więcej niż nad Ukrainą. I dwa razy więcej niż wiosną w ciągu całej doby nad Rosją.

Jaki jest kontekst?

Ukraińskie ataki są coraz bardziej uciążliwe dla Rosji. Rosyjskim władzom okupacyjnym Krymu coraz trudniej jest radzić sobie ze skutkami tych ataków, zwłaszcza z niedoborem benzyny.

W Sewastopolu zaostrzono ograniczenia dotyczące sprzedaży benzyny do 20 litrów tygodniowo, w porównaniu z poprzednim limitem wynoszącym 20 litrów dziennie, a niedobór nadal się pogłębia.

W ISW przypomina ponadto, że Siły Obronne Ukrainy podobnie osiągnęły przewagę taktyczną w zakresie wykorzystania dronów na froncie. Prowadzi to nie tylko do zakłóceń w logistyce, ale także do wzrostu strat Rosjan na polu bitwy w kontekście spadku poziomu rekrutacji do armii okupacyjnej. W ISW przedstawiają taki wniosek, powołując się na nowe dane od głównodowodzącego Sił Zbrojnych Ukrainy Ołeksandra Syrskiego, który 11 czerwca poinformował, że armia ukraińska przewyższa okupantów w wykorzystaniu dronów FPV w stosunku 1,5 do 1, a przewaga ta rośnie.

Przeczytaj także: