Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Zaledwie 10 głosami przewagi Europarlament skierował umowę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Co sprawia, że jej procedowanie zostaje zamrożone. I to przynajmniej na dwa lata.
W środę (21 stycznia 2026) posłowie z Parlamentu Europejskiego zagłosowali w Strasburgu nad skierowaniem umowy UE z Mercosurem do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Chcą, by Trybunał sprawdził, czy ta jest zgodna z prawem unijnym.
Wątpliwości wzbudza bowiem podział umowy z krajami Mercosuru na dwie części: handlową, która nie wymaga ratyfikacji przez państwa UE i polityczną. Politycy przeciwni umowie twierdzą, że Komisja Europejska próbuje w ten sposób przepchnąć umowę tylnymi drzwiami.
Wniosek przeszedł raptem 10 głosami. Za głosowało 334 europosłów, przeciw 324. 11 osób wstrzymało się od głosu.
Autorem rezolucji przyjętej przez PE jest grupa 150 europosłów. Wśród nich są parlamentarzyści z Koalicji Obywatelskiej i PSL.
Decyzja eurodeputowanych oznacza, że wdrażanie umowy zostaje zamrożone – i to nawet na dwa lata, bo tyle trwa procedowanie wniosków w TSUE. „Parlament Europejski będzie kontynuował analizę tekstów, oczekując na opinię Trybunału Sprawiedliwości UE. Dopiero po jej otrzymaniu Parlament będzie mógł wyrazić zgodę na umowę (lub nie)” – czytamy w komunikacie prasowym europarlamentu.
Decyzja PE i skierowanie wniosku dalej jest procedurą bardzo rzadką – dotąd parlamentarzyści skorzystali z niej raptem cztery razy w historii. Jedną z tych spraw była Konwencja Stambulska i przystąpienie do niej Unii Europejskiej, czemu sprzeciwiały się Polska i Węgry.
Umowa handlowa między Unią Europejską a krajami Mercosuru miała znieść cła na 91 procent produktów w wymianie handlowej, w tym cła na samochody, ubrania, obuwie, wino i napoje alkoholowe. Mercosur zgodził się też na obniżenie lub zniesienie ceł na unijne produkty rolne wysyłane do obszaru Mercosur – obecnie cła sięgają 55 proc.
Jak pisał na łamach OKO.press Marcel Wandas, według Komisji Europejskiej umowa to czysty zysk, bo rozwijająca się klasa średnia w Ameryce Łacińskiej docenia jakościowe produkty z Unii. W krajach członkowskich południowoamerykańskiej wspólnoty gospodarczej nie będzie można też podrabiać chronionych unijnym prawem wyrobów europejskich serowarów czy wędliniarzy.
Przeczytaj także:
Najistotniejsze jest jednak wprowadzenie kontyngentów, czyli rocznych limitów importu z krajów Mercosuru, do których będziemy dochodzić stopniowo przez 5 do 10 lat.
Najważniejsze z objętych nimi produktów to:
Liczby te mogą robić wrażenie, ale nie wytrzymują zderzenia z możliwościami europejskiego rolnictwa. Roczna produkcja wołowiny w UE wynosi ponad 6 mln ton, drobiu – ponad 13 mln ton, sera – ponad 10 mln ton, samej kukurydzy – 60 mln ton, sorgo – ponad milion ton. Import tych towarów w ustalonych kontyngentach w żadnym stopniu nie zagrozi europejskim producentom żywności.
Kontyngenty z krajów Mercosur nie mogą również znacząco wpłynąć na polski rynek. Nasz kraj odpowiada za roczną produkcję ponad 500 tys. ton żywca wołowego, ponad 3 mln ton drobiu, niemal miliona ton sera i ponad 10 mln ton kukurydzy. W każdym z tych przypadków plasujemy się europejskiej czołówce.
Mówiąc wprost: import z Argentyny, Paragwaju, Urugwaju i Brazylii rozpłynie się jak kropla w morzu wspólnego rynku 27 unijnych państw. Ale rolnicy w całej Europie od tygodni protestując przeciwko jej ratyfikacji.
Przeczytaj także: