Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Fundacja Lux Veritatis podpisała w 2023 roku umowy z czterema ministerstwami. Audytorzy dopatrzyli się nieprawidłowości w realizacji umów. Chodzi m.in. o brak dokumentacji wykonania powierzonych zadań.
Izba Administracji Skarbowej w Warszawie zakończyła audyt środków, jakie w 2023 roku otrzymała założona przez dyrektora Radia Maryja o. Tadeusza Rydzyka Fundacja Lux Veritatis. W ostatnim roku rządów Prawa i Sprawiedliwości organizacji kierowana przez znanego redemptorystę podpisała umowy z czterema resortami: Ministerstwem Obrony Narodowej, Ministerstwem Rodzin i Polityki Społecznej, Ministerstwem Sprawiedliwości oraz Ministerstwem Spraw Zagranicznych. Ich łączna suma opiewała na ponad 4,1 mln zł.
Według raportu, do którego dotarła redakcja Gazeta.pl, audytorzy zakwestionowali ok. 7 proc. przeanalizowanych dotacji na łączną kwotę ok. 327 tysięcy zł. Nie stwierdzono nieprawidłowości w realizacji umowy z Ministerstwem Spraw Zagranicznych, które zleciło fundacji projekt „Na wiosnę rozmarza ziemia” (cykl filmów dokumentalnych na temat zbrodni katyńskiej).
Audytorzy zakwestionowali jednak zlecenie MON na produkcję reportaży o żołnierzach-sportowcach ze względu na zlecenie nagrania materiału spółce powiązanej z Fundacją, co nie mieściło się w zapisach umowy. Również w przypadku projektu zakontraktowanego przez resort rodziny (programy o nazwie „Wygraj małżeństwo”) dopatrzono się naruszeń ze względu na wypłatę środków z konta bankowego niewymienionego w umowie.
Za pieniądze Funduszu Sprawiedliwości Fundacja Lux Veritatis wyprodukowała także audycję o przeciwdziałaniu przestępczości oraz zobowiązała się do stworzenia biura bezpłatnej pomocy prawnej. Programy, zdaniem IAS, były krótsze niż przewidywano, a usługi prawne zakontraktowano na zewnętrzną kancelarię i ich nie udokumentowano. Ponadto fundacja wykazywała i rozliczała koszty niezwiązane z realizacją umowy. Podobne zarzuty audytorzy wysunęli w stosunku do drugiej umowy z Funduszem Sprawiedliwości, która dotyczyła cyklu audycji i felietonów „Prawda a Historia”.
Fundacja Lux Veritatis była jednym z największych beneficjentów dotacji udzielanych przez Fundusz Sprawiedliwości. Łącznie w latach 2015-2023 wzbogaciła się na tych kontraktach ok. 22 mln zł.
To wszystko jednak zaledwie ułamek środków, jakie fundacja oraz inne organizacje powiązane z o. Tadeuszem Rydzykiem pozyskiwała od rządu, instytucji publicznych oraz spółek Skarbu Państwa w okresie rządów Prawa i Sprawiedliwości. Według szacunków dziennikarki Bianki Mikołajewskiej mogło to być nawet 380 mln złotych. Największą część tej kwoty – prawie 220 milionów – stanowiły środki przekazane na projekt Pamięć i Tożsamość obejmujący budowę muzeum w Toruniu.
Przeczytaj także:
Dziś wchodzą w życie przepisy umożliwiające wprowadzanie maksymalnych cen paliw na stacjach. W poniedziałek rząd ogłosi po raz pierwszy, ile wynosi ta stawka. Ceny spadną realnie we wtorek.
Ustawy obniżające ceny paliwa przeszły w mijającym tygodniu przyspieszoną ścieżkę legislacyjną. W czwartek premier Donald Tusk ogłosił, że rząd podjął decyzję o interwencji, a program nazwał CPN – „Ceny Paliwa Niżej”. Tego samego dnia podczas posiedzenia rządu ustalono szczegóły, a w piątek Parlament przyjął dwa projekty ustaw, które prezydent podpisał jeszcze tego samego dnia. W sobotę opublikowano je w Dzienniku Ustaw, a przepisy weszły w życie w niedzielę 29 marca.
Chodzi m.in. o nowelizację ustawy o podatku akcyzowym, która umożliwia obniżanie stawek akcyzy na olej napędowy oraz benzynę rozporządzeniem. W sobotę w Dzienniku Ustaw opublikowano także dwa rozporządzenia Ministra Finansów: obniżające akcyzę (wejdzie w życie 30 marca) oraz obniżające VAT na paliwa do 8 proc. (wejdzie w życie 31 marca).
W niedzielę również weszły w życie przepisy umożliwiające ustanawianie maksymalnej ceny paliw na stacjach, która ustalana jest na podstawie ceny hurtowej paliw na rynku krajowym, akcyzy, opłaty paliwowej marży sprzedażowej w wysokości 30 gr za litr oraz podatku VAT. Maksymalne ceny będą codziennie aktualizowane przez Ministerstwo Energii.
Regulowanie cen to pomysł rządu na to, by obniżki stawek na paliwa nie były okazją dla sprzedawców na dodatkowy zarobek kosztem utraty przez państwo wpływów do budżetu.
„Żeby nie nabiło kieszeni tym, którzy zajmują się obrotem paliw, tylko żeby rzeczywiście przymusić tymi działaniami do realnych obniżek. Dlatego na okres stosowania obniżonych stawek podatkowych wprowadzimy maksymalną cenę detaliczną na paliwa” – mówił premier.
Pierwsze obwieszczenie maksymalnych cen nastąpi w poniedziałek. A same ceny realnie spadną na stacjach we wtorek.
Ceny paliw poszybowały w górę w związku z trwającą od kilku tygodni wojną na Bliskim Wschodzie. Interwencji w sprawie kosztów tankowania w Polsce domagała się od jakiegoś czasu opozycja. Do niedawna członkowie rządu bardzo powściągliwie odnosili się do pomysłów obniżenia VAT-u i akcyzy na paliwa. Jeszcze we wtorek minister finansów Andrzej Domański mówił, że rząd przygotowuje różne scenariusze, ale ceny ropy czasowo spadają. Problem w tym, że krótko po tej wypowiedzi znów zaczęły rosnąć. Ropa gatunku Brent, pochodząca z Morza Północnego i uważana za wyznacznik cenowych trendów, w czwartkowe popołudnie osiągała cenę 106 dolarów za baryłkę. Przed atakiem USA i Izraela na Iran było to około 70 dolarów.
W mediach pojawiły się również wiadomości o planach wprowadzenia podatku od nadmiarowych zysków koncernów naftowych, w tym Orlenu. Minister Domański najpierw je zdementował. Mimo to w czwartek zarówno on, jak i szef resortu aktywów państwowych Wojciech Balczun przyznali, że nie wykluczają wprowadzenia tego rozwiązania w przyszłości – gdyby okazało się, że biznes naftowy nadspodziewanie dobrze zarabia na kryzysie.
Centralne sterowanie maksymalnymi cenami paliw to mechanizm znany między innymi ze Słowacji, Węgier i Chorwacji. VAT na paliwa na czas obecnego kryzysu obcięła już między innymi Hiszpania.
Przeczytaj także:
„Prezydent Donald Trump jest prawdziwym przyjacielem Polski, ale jest też prawdziwym wojownikiem!” – mówił prezydent RP Karol Nawrocki na konferencji amerykańskiej alt-prawicy CPAC. W swoim przemówieniu stwierdził też, że Unia Europejska potrzebuje naprawy i skrytykował jej „ideologiczne projekty”. Negatywnie ocenił także Rosję.
Prezydent Polski Karol Nawrocki od piątku 27 marca przebywa w Stanach Zjednoczonych. Najważniejszą częścią jego wizyty było wystąpienie podczas konferencji amerykańskiej alt-prawicy Conservative Political Action Conference (CPAC) w Teksasie. Poza Nawrockim na konferencji nie pojawił się żaden polityk równy mu rangą. Nie było tam również samego Trumpa.
Wystąpienie Karola Nawrockiego odbyło się w tym samym czasie, gdy w Stanach Zjednoczonych trwały masowe protesty przeciwko wojnie na Bliskim Wschodzie i działaniom administracji Donalda Trumpa. Setki tysięcy ludzi wyszło demonstrować w całym państwie pod hasłem „No Kings”. Zarejestrowano ponad trzy tysiące manifestacji we wszystkich 50 stanach. Organizatorzy zapowiadali, że w protestach może wziąć udział nawet dziewięć milionów Amerykanów.
Karol Nawrocki w swoim wystąpieniu nie odniósł się do napiętej sytuacji w USA w żaden sposób. Chwalił Donalda Trumpa i zapewniał o pełnej lojalności Polski. Krytykował natomiast Rosję i... Unię Europejską.
Podczas półgodzinnego przemówienia prezydent Karol Nawrocki najczęściej mówił o sojuszu polsko-amerykańskim. Sięgnął nawet do historycznych postaci Tadeusza Kościuszki i Kazimierza Pułaskiego, by przypomnieć, że Polacy wspierali obywateli Stanów Zjednoczonych w walce o wolność.
„Polska i USA są nie tylko sojusznikami, jesteśmy narodami zbudowanymi na tych samych ideach; na przekonaniu, że rząd powinien służyć ludziom, a nie rządzić nimi” – mówił Nawrocki. I podkreślał: „Łączy nas nie tylko sojusz, lecz braterstwo”.
Prezydent otwarcie skrytykował Rosję. „W Europie dzisiaj mamy do czynienia z agresywną Rosją, z reżimem, który atakuje swych sąsiadów, który niszczy miasta, który uważa, że władza daje mu prawo do dominacji nad innymi. Dzisiaj ten reżim próbuje mówić światu, że są obrońcami tradycyjnych wartości. To jest kłamstwo” – stwierdził. I podkreślił:
„Rosja nie broni konserwatyzmu. Rosja reprezentuje korupcję i przemoc”.
Ale chwilę później skrytykował również Unię Europejską. Najpierw jednak zaznaczył, że Polska jest jej częścią i dlatego „mamy prawo wypowiadać się”, jak odbudować UE, bo – zdaniem Karola Nawrockiego – Unia takiej odbudowy potrzebuje.
"Widzimy polityki, które osłabiają podstawy naszej siły.
Widzimy potężnych demokratów, którzy podejmują decyzje przeczące rozsądkowi, które, zamiast wzmacniać Europę, osłabiają ją" – mówił.
Krytykował unijną politykę energetyczną i migracyjną. Stwierdził również, że w UE zdarzają się sytuacje forsowania „projektów ideologicznych”, które są sprzeczne z wartościami chrześcijańskimi.
Po czym zapewnił, że zgadza się z Donaldem Trumpem co do tego, że Europa musi wziąć większą odpowiedzialność za kwestie militarne.
„Wierzymy w nasz polsko-amerykański sojusz, ale również wierzymy w Sojusz Północnoatlantycki, który jest prowadzony przez USA. Zgadzam się z prezydentem Trumpem, kiedy wzywa europejskie kraje, aby zwiększyły środki wydawane na bezpieczeństwo. Tak, Europa musi wziąć większą odpowiedzialność za swoją własną obronność” – powiedział Nawrocki.
Na koniec pochwalił Donalda Trumpa i jego politykę wewnętrzną. "Wasz prezydent jest prawdziwym przyjacielem Polski, ale również jest prawdziwym wojownikiem – walczy o lepsze życie dla Amerykanów, w tym dla prawie dziesięciu milionów Polaków w Ameryce.
Potrzebujemy ludzi takich jak on, którzy stawiają ludzi na pierwszym miejscu, chronią miejsc pracy, bronią rodzin i zabezpieczają przyszłość."
Prezydent Karol Nawrocki poleciał do USA w piątek, 27 marca. Przed wystąpieniem na CPAC odwiedził także zakłady Lockheed Martin Aeronautics, gdzie powstają myśliwce F-35, które mają trafić do Polski.
Konferencja CPAC pierwotnie gromadziła amerykańskich konserwatystów z różnych środowisk. Obecnie to jedno z czołowych wydarzeń ruchu MAGA, skupionego wokół Donalda Trumpa. Na CPAC w Teksasie przyjechali jedynie nieliczni mówcy z Europy, inaczej niż w poprzednich latach. Wystąpili tam natomiast kontrowersyjni politycy popierający obecnego prezydenta USA, na przykład:
Przeczytaj także:
Zmiana czasu z zimowego na letni w tym roku wypada w nocy z 28 na 29 marca. Zegarki przestawiamy z 2 na 3. Przystosowanie się do czasu letniego większości ludzi zajmuje mniej więcej tydzień.
W nocy z soboty na niedzielę (28 na 29 marca) przestawiamy zegarki z godziny 2 na 3, bo przechodzimy na czas letni. Wiosenna zmiana czasu nie należy do najprzyjemniejszych. Skoro zegarki w środku nocy przestawimy z wybiciem 01:59 na 03:00, zniknie nam godzina snu. To niekorzystne nie tylko dla naszego samopoczucia, ale i dla zdrowia.
W poniedziałki po zmianie czasu na letni rośnie liczba zawałów i wypadków samochodowych.
Naukowcy sądzą, że ten efekt wywołany jest właśnie brakiem godziny snu. Szczęśliwie po kilku dniach liczba przespanych godzin wraca do statystycznej normy. Choć wstawać będziemy wcześniej przez całe pół roku, przystosowanie się do czasu letniego większości ludzi zajmuje mniej więcej tydzień. Za to przez kolejne pół roku będziemy mieć więcej dziennego światła, co może mieć korzystny wpływ na nasz nastrój.
Jest jedna oczywista zaleta przesuwania zegarków – wiosną i latem jest dłużej jasno. W Warszawie w sobotę przed zmianą czasu słońce zajdzie tuż przed 18:00. W niedzielę zachód słońca przypadnie około 19:00 czasu letniego. Założeniem wprowadzenia czasu letniego jest to, że pozwala włączać oświetlenie wieczorem o godzinę później.
Od lat trwają jednak dyskusje o rezygnacji ze zmiany czasu. Zwolennicy stałego czasu podkreślają korzyści dla zdrowia i bezpieczeństwa, przeciwnicy wskazują na koszty gospodarcze i logistyczne.
W Unii Europejskiej zmiana czasu obowiązuje we wszystkich państwach członkowskich, ale jej przyszłość jest wciąż dyskutowana. Formalnie UE przyjęła w 2019 roku dyrektywę, która pozwala państwom zrezygnować ze zmiany czasu – wtedy każde państwo miałoby wybrać czas letni lub zimowy na stałe. W praktyce jednak jeszcze żadne państwo nie zrezygnowało z przestawiania zegarków.
Przeczytaj także:
W Stanach Zjednoczonych doszło do pierwszej od niemal 25 lat oficjalnej wizyty rosyjskich parlamentarzystów w Kongresie. Członkowie Dumy odwiedzili Waszyngton na zaproszenie republikańskiej kongresmenki Anny Pauliny Luny. Aby było to możliwe zawieszono wobec nich sankcje.
Jak donosi portal The Insider, w środę 26 marca doszło do oficjalnej wizyty delegacji rosyjskich parlamentarzystów w Waszyngtonie. Rosjanie przyjechali na zaproszenie republikańskiej kongresmenki Anny Pauliny Luny (na zdjęciu). Przygotowania do wizyty trwały od miesięcy i były prowadzone niejawnie, by „uniknąć politycznych napięć” – jak tłumaczyła Luna.
Spotkanie – jak podkreślała Luna – miało służyć rozmowom o pokoju i relacjach dwustronnych między Rosją i USA.
„Jako przedstawiciele dwóch największych mocarstw nuklearnych na świecie jesteśmy winni naszym obywatelom dialog, nowe pomysły i utrzymywanie otwartych kanałów komunikacji. Będziemy nadal rozwijać ten dialog i dążyć do pokoju, wspierając wysiłki obecnej administracji na rzecz pokoju oraz nowych możliwości gospodarczych” – napisała republikańska kongresmenka na X.
Jak wynika z relacji portalu The Insider, w rozmowach poruszono tematy wojny w Ukrainie i sytuacji wokół Iranu, kwestie utrudnień podróżniczych między krajami, współpracę gospodarczą, inwestycje i wymianę akademicką.
W delegacji rosyjskiej znaleźli się wiceprzewodniczący Dumy Boris Czernyszow, były ambasador Rosji w USA Anatolij Antonow, pierwszy wiceprzewodniczący komisji ds. międzynarodowych Wiaczesław Nikonow, była łyżwiarka, posłanka partii „Jedna Rosja” Swietłana Żurowa, która zasiada w komisji ds. międzynarodowych oraz poseł partii „Sprawiedliwa Rosja – Za Prawdę”, ekonomista Michaił Deliagin.
Po stronie amerykańskiej w spotkaniu uczestniczyli kongresmeni obu partii, w tym kongresman Andy Ogles z Tennessee, republikanin Derrick Van Orden z Wisconsin, republikanin Eli Crane z Arizony oraz demokrata Vicente Gonzalez Jr. z Teksasu. Spotkania odbyły się m.in. Amerykańskim Instytucie Pokoju oraz w rezydencji rosyjskiego ambasadora w Waszyngtonie. Delegacja odwiedziła także Kapitol.
W trakcie wizyty delegacje wymieniły się też symbolicznymi prezentami. Rosyjscy parlamentarzyści otrzymali pamiątkowe monety z Kongresu oraz skarpetki z wizerunkiem Donalda Trumpa z kampanii wyborczej 2024 roku. Strona amerykańska dostała pocztówkę podpisaną przez uczestników historycznej misji Apollo-Sojuz – pierwszej międzynarodowej załogowej misji kosmicznej, przeprowadzonej przez Stany Zjednoczone oraz ZSRR w lipcu 1975 roku.
Wizyta rosyjskich parlamentarzystów w amerykańskim Kongresie budzi poważne kontrowersje w kontekście obowiązującego po 2022 roku reżimu sankcyjnego wobec Rosji. Po rozpoczęciu pełnoskalowej agresji na Ukrainę wielu członków Dumy Państwowej zostało objętych sankcjami przez Stany Zjednoczone, Unię Europejską oraz inne państwa sojusznicze. Równolegle znacząco ograniczono współpracę gospodarczą z Rosją, a bezpośrednie połączenia lotnicze zostały w dużej mierze zawieszone.
Sankcje stanowią odpowiedź na naruszenie prawa międzynarodowego i atak na Ukrainę. Choć same restrykcje nie wykluczają całkowicie kontaktów politycznych, tego rodzaju spotkania – zwłaszcza jeśli wymagają czasowego uchylenia sankcji wobec ich uczestników – stanowią ich obchodzenie oraz świadczą o próbach normalizacji relacji z państwem-agresorem.
Przeczytaj także: