0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

godzinę temu

Prawa autorskie: Photo by OLIVER BUNIC / AFPPhoto by OLIVER BUNI...

Von der Leyen o pogrzebie Mladicia: „Szokujące”

„Przejawy oficjalnego poparcia oraz obecność niektórych wysokich rangą serbskich urzędników na pogrzebie są godne ubolewania (...), stoją w sprzeczności z wartościami leżącymi u podstaw drogi Serbii do Unii Europejskiej” – napisała von der Leyen.

Co się wydarzyło?

Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen krytycznie odniosła się do sposobu celebracji pogrzebu Ratko Mladicia, serbskiego zbrodniarza wojennego, który w poniedziałek 7 września został pochowany w Belgradzie.

Pomimo że władze Serbii oficjalnie zrezygnowały z nadania uroczystości charakteru państwowego – po fali oburzenia, jaka przetoczyła się przez instytucje Unii Europejskiej, rządy sąsiednich państw bałkańskich oraz stowarzyszenia ofiar wojny w Bośni, Mladić i tak został pochowany z honorami: jego trumna była przykryta flagą państwową, po nabożeństwie została przewieziona w ramach procesji ulicznej na cmentarz, a podczas pogrzebu oddano salwę honorową z karabinów.

Poza tym Mladicia żegnały tysiące osób.

„Zdjęcia z wczorajszego pogrzebu Ratka Mladicia w Belgradzie były szokujące” – napisała von der Leyen.

Podkreśliła, że Mladić był „skazanym zbrodniarzem wojennym”, odpowiedzialnym za ludobójstwo, zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości i że zmarł w trakcie odbywania kary dożywotniego więzienia m.in. za ludobójstwo w Srebrenicy w 1995 roku.

„Przejawy oficjalnego poparcia oraz obecność niektórych wysokich rangą serbskich urzędników na pogrzebie są godne ubolewania. Świadczą o braku gotowości do zmierzenia się z mrocznym rozdziałem najnowszej historii Europy i stoją w sprzeczności z wartościami leżącymi u podstaw drogi Serbii do Unii Europejskiej. Nasze myśli są ze wszystkimi ofiarami zbrodni popełnionych w krajach byłej Jugosławii” – napisała von der Leyen.

Jaki jest kontekst?

Ratko Mladić był generałem serbskiej armii w czasie wojny w Bośni i Hercegowinie w latach 1992-1995. Zmarł 27 sierpnia 2026 roku w więzieniu ONZ w Hadze w wieku 84 lat. Odbywał karę dożywotniego pozbawienia wolności za zbrodnie ludobójstwa, zbrodnie przeciwko ludzkości oraz zbrodnie wojenne popełnione podczas wojny w Bośni i Hercegowinie w latach 1992-1995.

To Mladić odpowiadał za oblężenie Sarajewa, gdzie zginęło co najmniej 10 tysięcy osób, masakrę w Srebrenicy, gdzie zamordowano około 7–8 tys. bośniackich muzułmańskich mężczyzn i chłopców, oraz czystki etniczne w innych częściach Bośni i Hercegowiny, dokonane podczas wojny.

Został aresztowany w maju 2011 roku w Serbii. Jego proces przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym dla byłej Jugosławii zaczął się w 2012 roku. Mladić został skazany 22 listopada 2017 roku i od razu trafił do więzienia.

Mimo to dla wielu w Serbii Mladić jest wciąż bohaterem narodowym, bo podczas wojny bronił interesów Serbów w Bośni i Hercegowinie, o czym na łamach OKO.press pisała w 2021 roku Miłada Jędrysik.

Serbia złożyła wniosek o członkostwo w UE w 2009 roku, a negocjacje akcesyjne formalnie rozpoczęła w 2014 roku. Jak dotąd otworzyła 22 z 33 rozdziałów negocjacyjnych, z czego dwa zostały tymczasowo zamknięte. Jednym z największych problemów na ścieżce Serbii do UE jest to, że Belgrad nie spełnia jednego z kluczowych wymogów członkostwa: dostosowania swojej polityki do wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa UE.

Serbia prowadzi od lat w dużej mierze prorosyjską politykę zagraniczną, m.in. odmawia przyłączenia się do unijnych sankcji wobec Rosji i utrzymuje bliskie stosunki z Moskwą. Dlatego dla wielu osób w UE zasadnicze pytanie brzmi: czy Serbia rzeczywiście chce zostać członkiem Unii, czy też jej zbyt wczesne przyjęcie groziłoby wprowadzeniem do UE kolejnego rosyjskiego „konia trojańskiego” — czego Europa doświadczyła już w przypadku Węgier pod rządami Viktora Orbána.

Przeczytaj także: