Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Uroczystości odsłonięcia pomnika przebiegały w jednoznacznie antyukraińskiej atmosferze. Główną rolę odgrywał ks. Antoni Moskal, zwany przez środowiska nacjonalistyczne „kustoszem pamięci o Wołyniu”
W niedzielę 14 lipca w liczącej 630 mieszkańców wsi Domostawa w gminie Jarocin w województwie podkarpackim odsłonięty został pomnik „Rzeź Wołyńska” autorstwa Andrzej Pityńskiego.
W założeniu pomnik ma upamiętniać ofiary Rzezi Wołyńskiej, czyli Polaków pomordowanych na Wołyniu przez nacjonalistów z podziemnych organizacji ukraińskich w okresie od lipca 1943 roku do lutego 1944 roku. Również w założeniu odsłonięcie pomnika odlanego jeszcze w 2018 roku miało upamiętnić 75 rocznicę rozpoczęcia Rzezi. Pomnika nie chciały jednak w swoich miastach władze m.in. Rzeszowa, Torunia, Jeleniej Góry, Stalowej Woli i kilku mniejszych miejscowości. Nie ze względu na niechęć do upamiętnienia ofiar Rzezi Wołyńskiej, lecz przede wszystkim przez groteskowo-makabryczną formę pomnika, a także ze względu na to, że ma on wydźwięk jednoznacznie antyukraiński.
Pomnik Pityńskiego to 15-metrowej wysokości figura orła z brązu nawiązująca do polskiego godła narodowego. Na skrzydłach orła wypisano nazwy wsi, których mieszkańcy zostali zamordowani w trakcie Rzezi Wołyńskiej. W korpusie orła wycięty został natomiast ogromny krzyż. W jego obrysie znajdują się kilkumetrowej wysokości widły – bardzo podobne do tryzuba z ukraińskiego godła – z nabitą na nie figurką dziecka. Z kolei u podstawy figury widzimy cztery płonące sylwetki ludzi – matki, ojca i dwójki dzieci. Na tym nie koniec, bo są jeszcze sztachety – a na nich ponabijane ludzkie głowy.
W formie pomnik to nekropornograficzna orgia przemocy. W swej wymowie natomiast jest jednoznacznie antyukraiński: jego autor obarcza winą za rzeź nie tylko ukraińskich nacjonalistów, lecz cały ukraiński naród.
Na przyjęcie niechcianej przez liczne miasta i miasteczka makabry zgodziły się ostatecznie władze gminy Jarocin na Podkarpaciu. Miejsce pomnika wyznaczono na specjalnie w tym celu zakupionej działce przy międzynarodowej trasie S19 Via Carpatia mającej łączyć kraje bałtyckie przez Polskę, Słowację, Węgry i Rumunię z Bułgarią i Grecją.
Odsłonięciu pomnika towarzyszyły kilkugodzinne uroczystości z przemowami oficjeli i honorowymi wartami członków bogoojczyźnianych organizacji. Ich integralnym elementem była dość szczególna msza. Koncelebrowało ją kilku księży związanych z komitetem budowy pomnika i środowiskami narodowymi, jednak wiodącą rolę odgrywał przewodniczący komitetu, ksiądz Antoni Moskal. To on wygłosił długie kazanie, w którym oskarżał Ukraińców o chęć fałszowania historii, żalił się, że nie ma z nim niestety żadnego biskupa, dzielił się z wiernymi swą niechęcią do Donalda Tuska i informował, że głosował na Andrzeja Dudę, choć zarazem się na niego skarżył.
Jednocześnie wyrażał wątpliwości związane z wojną w Ukrainie dziwiąc się, że „na przejście w Medyce jadą transporty z czołgami i jednocześnie tysiące samochodów osobowych”. „Czy tam się odbywa wojna, czy może handel samochodami” – pytał głośno ksiądz Moskal, zupełnie tak, jakby występował w rosyjskim programie propagandowym.
Było tego więcej. Ksiądz dowodził, że „stosunki polsko-ukraińskie nigdy nie były dobre”. A także krytykował polską politykę wobec Ukrainy. „Pan Zełenski Kawalerem Orderu Orła Białego? Za co?” – zdumiewał się ksiądz. Kilkuset zebranych wielokrotnie przerywało mu brawami.