Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Atmosfera konfliktu w PiS wyraźnie wskazuje, że spór polityczny na prawicy nabiera coraz poważniejszego wymiaru emocjonalnego i personalnego. A rozłam staje się coraz bardziej prawdopodobny
Przez cały weekend w mediach społecznościowych toczyła się wojna frakcji Prawa i Sprawiedliwości. Wiele wskazuje na to, że tym razem jest to wojna ostateczna – i że partia Jarosława Kaczyńskiego naprawdę stoi u progu realnego rozłamu. Stronnicy Mateusza Morawieckiego ze stowarzyszenia Rozwój Plus w sobotę i niedzielę nadal wymieniali ciosy z politykami twardogłowego skrzydła PiS. Włączył się w to między innymi Ryszard Terlecki, jeszcze całkiem niedawno jeden z najwierniejszych „żołnierzy” prezesa PiS, który obecnie należy do sojuszników Morawieckiego. „Prezes czasem lubi słuchać lizusów, ale ich nie szanuje. Dlatego potem może się okazać, że niepotrzebnie się wygłupili” – napisał Terlecki w niedzielę w serwisie X, wskazując wprost twardogłowych, nazywając ich „maślarzami” i oskarżając o to, że „prą do rozłamu”.
W sobotę było jeszcze goręcej. Jacek Sasin i Kacper Płażyński starli się na X między innymi z Marcinem Horałą i Piotrem Mullerem z frakcji Morawieckiego. Płażyński oskarżył Morawieckiego, że „w imię jedynie osobistych ambicji dzieli największą partię opozycyjną, jedyną, która może sprawić, że Donald Tusk straci władzę.” Ludzie byłego premiera wypomnieli z kolei Płażyńskiemu, jakoby w trakcie kampanii prezydenckiej miał „pisać donosy” na kandydata PiS Karola Nawrockiego.
„Stul pysk” – z taką ofertą zwrócił się zaś Mariusz Chłopik (człowiek byłego premiera) do słynącego z wulgarności ziobrysty Dariusza Mateckiego. Była to odpowiedź na insynuację Mateckiego, jakoby Chłopik, a raczej „chłopiki”, bo takiego sformułowania użył Matecki, „mógłby dziś doradzać Tuskowi i ustawiać dla niego sondaże”.
Twitterowe awantury polityków PiS to oczywiście już niemal stały element polskiego folkloru politycznego. Tym razem jednak skala emocji wydaje się wykraczać ponad wcześniej notowane poziomy. W partii rzeczywiście buzuje, a konflikt polityczny między twardogłowymi a „harcerzami” Morawieckiego staje się w dużej mierze także konfliktem personalnym dwóch śmiertelnie skłóconych ze sobą grup.
Od środy w PiS obowiązuje ultimatum Jarosława Kaczyńskiego wymierzone w Morawieckiego i jego ludzi. Prezes PiS – niezbyt przekonująco motywując to możliwymi problemami z rozliczeniem partyjnych finansów – zażądał, by wszyscy politycy partii wystąpili z założonych wcześniej stowarzyszeń do 23 lipca. Członkowie stowarzyszenia Rozwój Plus założonego przez Morawieckiego odmówili wykonania tego polecenia. W piątek 17 lipca Kaczyński i Morawiecki spotkali się, by spróbować rozwiązać tę patową sytuację, ale nie doszło między nimi do porozumienia. Rośnie prawdopodobieństwo, że niewypełnienie ultimatum rzeczywiście zakończy się usunięciem Morawieckiego i jego stronników z PiS i w konsekwencji powstaniem nowej prawicowej partii firmowanej przez byłego premiera.
Sytyację w PiS po ultimatum Kaczyńskiego i możliwe dalsze ruchy obu frakcji analizowała w OKO.press Agata Szczęśniak:
Przeczytaj także: