0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

godzinę temu

Prawa autorskie: Fot. Agnieszka Sadowska/ Agencja Wyborcza.pl.Fot. Agnieszka Sadow...

Kolejne balony z Białorusi przekroczyły polską granicę. DORSZ: nie stwarzały niebezpieczeństwa

To kolejny taki przypadek w ostatnich dniach.

Co się wydarzyło?

Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych potwierdziło, że w polską przestrzeń powietrzną wleciały kolejne obiekty zza naszej wschodniej granicy. W nocy z 3 na 4 lutego wojskowe systemy radiolokacyjne wykryły balony, które przeleciały granicę Polsko-Białoruską (za komunikatem DORSZ dokładnie „obiekty o charakterze balonów”).

DORSZ uspokaja, że balony „były monitorowane i nie stwarzały zagrożenia dla bezpieczeństwa ruchu lotniczego ani obywateli RP”.

„Współpraca Sił Zbrojnych RP ze służbami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo państwa pozwala tym służbom na szybką reakcję, w tym przejęcia obiektów i zatrzymania osób podejrzanych o te incydenty. Siły Zbrojne RP 24/7 pozostają w gotowości do zapewnienia bezpieczeństwa przestrzeni powietrznej” – podkreślało dowództwo.

Jaki jest kontekst?

O poprzednim taki przypadku wojsko infformowało w nocy z 30 na 31 stycznia. Wojskowi potraktowali to wydarzenie jako wrogi akt. „Zdarzenie to stanowi kolejne z serii incydentów o charakterze hybrydowym obserwowanych na wschodnim obszarze Polski” – stwierdzili przedstawiciele DORSZ.

Najpoważniejszym do tej pory incydentem tego typu było wtargnięcie rosyjskich dronów w Polską przestrzeń powietrzną w nocy z 9 na 10 września 2025 r. Interweniowały wtedy polskie i sojusznicze samoloty stacjonujące w naszym kraju w ramach współpracy NATO-wskiej. Polskie niebo niebawem ma być uważniej monitorowane. W piątek podpisano umowę na dostawę nowoczesnego systemu obrony antydronowej dla polskich sił zbrojnych. W ceremonii uczestniczyli premier Donald Tusk oraz wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. System o nazwie San, opracowywany przez Polską Grupę Zbrojeniową we współpracy z firmą APS i norweskim Kongsbergiem, ma za zadanie zabezpieczać przed atakami wrogich dronów.

Przeczytaj także:

09:03 04-02-2026

Prawa autorskie: A dinghy with 15 Afghan refugees, 5 children, 3 women and 7 men, approaches the Greek island of Lesbos on February 28, 2020 next to UK Border Force patrol boat HMC Valiant (background), a cutter patroling in Agean sea under European Union border force Frontex. Turkey will no longer close its border gates to refugees who want to go to Europe, a senior official told AFP on February 28, shortly after the killing of 33 Turkish soldiers in an airstrike in northern Syria. (Photo by ARIS MESSINIS / AFP)A dinghy with 15 Afg...

Dramat na Morzu Egejskim. 14 migrantów nie żyje

14 osób zginęło w wyniku zderzenia łodzi motorowej transportującej migrantów ze statkiem patrolowym greckiej straży przybrzeżnej.

Co się wydarzyło?

Do tragedii doszło u wybrzeży wyspy Chios na wschodnim Morzu Egejskim. Straż przybrzeżna przeprowadziła akcję ratunkową i odnalazła w wodzie 24 osoby z motorówki i dwóch funkcjonariuszy, których następnie przewiezione do szpitala na lądzie. Czternastu migrantów, starających się dotrzeć do Europy, nie udało się uratować.

Służby ustalają przebieg zdarzenia i nie informują na razie o kierunku, z którego nadpłynęła łódź. Nie wiadomo również, ile osób było przewożonych łodzią motorową, straż przybrzeżna nie podaje też tożsamości poszkodowanych.

W lokalnych mediach ukazały się nagrania mające pokazywać wydarzenia z wybrzeży Chios. Widać na nich co najmniej jedną osobę przenoszoną w kocu z łodzi straży przybrzeżnej do samochodu służb oraz dwójkę dzieci prowadzonych w kierunku tego samego pojazdu.

Jaki jest kontekst?

Grecja jest punktem docelowym niebezpiecznych przepraw przez morze, które podejmują osoby z Afryki, Azji oraz Bliskiego Wschodu zagrożone ubóstwem i skutkami konfliktów zbrojnych. Grecja utrudniła warunki ubiegania się o azyl, zaostrzając przepisy migracyjne, narażając się również na zarzuty o stosowanie pushbacków.

Organizacje broniące praw człowieka donosiły o 14 482 pushbackach na greckich granicach w 2024 roku. W Polsce, głównie na granicy polsko-białoruskiej, miało ich być 13 600. Dwa lata temu rząd w Atenach został ukarany przez Europejski Trybunał Praw Człowieka w związku ze śmiercią postrzelonego przez straż graniczną syryjskiego uchodźcy. Jego rodzinana mocy wyroku otrzymała 80 tysięcy euro.

Przeczytaj także:

07:09 04-02-2026

Prawa autorskie: Fot Alexey NIKOLSKY / SPUTNIK / AFPFot Alexey NIKOLSKY ...

W Rosji zaczął się tydzień bez przeklinania

Po zakończeniu tygodnia Putina bez ostrzeliwania infrastruktury energetycznej Ukrainy w środku mroźnej zimy rosyjska Cerkiew Prawosławna ogłosiła tydzień bez przeklinania

Co się stało?

„Większość regionów Rosji ogłosiła dziś rozpoczęcie »Tygodnia Życzliwych Słów«. W niektórych miejscach jest to prawdziwy tydzień, w innych zaś – »Miesiąc Życzliwych Słów«. To seria wydarzeń mających na celu autentyczną współpracę na rzecz promowania czystości mowy i zapobiegania wulgaryzmom. Wydarzenia odbywają się głównie w placówkach edukacyjnych, ale w niektórych społecznościach mają szerszy zakres – obejmują instytucje kulturalne, biblioteki i przestrzenie publiczne” – wyjaśnił pop Klujew, założyciel Ogólnorosyjskiego Ruchu Społecznego na rzecz Ochrony Języka Rosyjskiego „Dobrosłowo” oraz przewodniczący Międzyregionalnego Ruchu Społecznego na rzecz Obrony Rodziny, Ojcostwa, Macierzyństwa i Dzieciństwa „Prawosławny Komitet Rodziców”.

O inicjatywie Cerkwi poinformowały rosyjskie oficjalne media. Objaśniły, że „Tydzień Życzliwych Słów to wyjątkowy tydzień poświęcony promowaniu uprzejmości i pozytywnej komunikacji. Celem wydarzenia jest przypomnienie ludziom o znaczeniu życzliwych słów i ich wpływie na innych”.

Pop Klujew zaznaczył, że organizowanie patroli wyłapujących przeklinających w miejscach publicznych jest zbędne:

„Jeśli mijamy piaskownicę i są tam dzieci, które używają takiego języka, musimy do nich podejść, zatrzymać się i zgłosić uwagę”

- objaśnił pop.

Jaki jest kontekst

1 lutego skończył się inny rosyjski tydzień – ograniczonego ostrzeliwania Ukrainy. Teraz Rosja ostrzeliwuje sąsiednie państwo bez ograniczeń.

3 lutego przeprowadziła gigantyczny atak na Kijów, ponownie niszcząc jego infrastrukturę energetyczną. Relacja z ataku była czołówką wieczornych wiadomości telewizyjnych. Prowadzący program podkreślał, że Rosja miała prawo zaatakować Ukrainę, gdyż obiecała tego nie robić tylko przez tydzień, a tydzień ten właśnie minął. Propaganda z satysfakcją dodawała, że mróz w Kijowie przekracza 20 stopni.

Przeczytaj także:

„To długi czas – jeden tydzień” – skomentował atak Donald Trump. Przekazał, że rosyjski atak go nie zdziwił, ale tydzień bez ostrzału to jego osobisty duży sukces

Rosyjska Cerkiew nie tylko rozumie Putina, jak Trump, ale też szczerze go wspiera. Podczas kazania z okazji Objawienia Pańskiego (19 stycznia) patriarcha „Moskwy i Wszechrusi” Cyryl nazwał Putina prawdziwie prawosławnym przywódcą: "Żyjemy w czasach, gdy głową naszego państwa jest prawdziwie prawosławny przywódca, nie, jak to się mówi, z protokołu, ale z przekonania, prawosławny przywódca, Władimir Władimirowicz (Putin – red.). To oczywiście świadczy o tym, że cud Boży dokonał się za sprawą modlitw świętych”.

Za chwilę w Abu Zabi zacznie się kolejna runda pokojowych rozmów między Ukrainą, USA i Rosją. Rosja już zapowiedziała, że przestanie strzelać dopiero wtedy, gdy przejmie kontrolę nad Ukrainą i będzie mogła przeprowadzić tam czystki za „działania antyrosyjskie”. Do takich działań należy np. skuwanie rosyjskich napisów w ukraińskich pomników.

Przeczytaj także:

15:10 03-02-2026

Prawa autorskie: AP Photo/Vahid SalemiAP Photo/Vahid Salem...

Prezydent Iranu: jesteśmy gotowi na negocjacje z USA

Według Axios rozmowy mają się odbyć w piątek 6 lutego w Stambule. Na dziś nadzieja na ich pozytywny wynik nie jest duża

Co się wydarzyło

„Biorąc pod uwagę apele przyjaznych nam krajów regionalnych o odpowiedź na propozycję rozmów zgłoszoną przez prezydenta USA, poleciłem ministrowi spraw zagranicznych przygotowanie gruntu pod sprawiedliwe i uczciwe negocjacje… o ile powstanie atmosfera wolna od gróźb i nieracjonalnych oczekiwań” – napisał dziś w mediach społecznościowych prezydent Iranu Masud Pezeszkian.

To pierwsze tak otwarte przyznanie ze strony Iranu, że kraj ten jest gotowy do rozmów z Amerykanami. Dominujący ton ze strony Najwyższego Przywódcy Alego Chameneiego był w temacie kontaktów z USA konfrontacyjny. W tekście z oficjalnej strony urzędu Chameneiego z 27 stycznia czytamy:

„Donald Trump, prezydent Stanów Zjednoczonych, swoim postępowaniem i działaniami politycznymi wykpił już i tak kruche reguły międzynarodowego systemu i otwarcie przeszedł do zastraszania. Nie interesuje go ani dyplomacja, ani porządek prawny; zamiast tego stara się narzucić swoją wolę za pomocą gróźb i zastraszania".

1 lutego Chamenei ostrzegał: jeśli Amerykanie rozpoczną wojnę z Iranem, to rozleje się ona na cały region.

Nieoficjalne doniesienia medialne mówią, że rozmowy mogą odbyć się w piątek 6 lutego w Stambule. Na razie jednak żadna ze stron tego nie potwierdziła. W próby namówienia Irańczyków na rozmowy zaangażowane były w ostatnich dniach różne państwa regionu. Premier Kataru Muhammad ibn Abd ar-Rahman Al Sani rozmawiał z bliskim współpracownikiem Chameneiego Alim Laridżanim. Prezydenta Pezeszkiana do otwarcia rozmów namawiał jego egipski odpowiednik, Abd al-Fattah as-Sisi.

Jaki jest kontekst

Miesiąc temu w Iranie od kilku dni masowe protesty przeciwko rządowi i jego polityce ekonomicznej rosły w siłę. Od 8 do 10 stycznia rząd krwawo stłumił protesty. Ze względu na odcięcie dostępu do internetu przez rząd i brak niezależnych dziennikarzy na miejscu, wciąż nie znamy dokładnego przebiegu zdarzeń i liczby ofiar. Z doniesień, które się do nas przedostają można jednak stwierdzić, że ofiary śmiertelne można najpewniej liczyć w tysiącach.

W trakcie protestów prezydent USA groził reżimowi z Teheranu, że wspomoże protestujących. W ostatnich dwóch tygodniach Trump wywierał presję na Iran zwiększając amerykańską obecność wojskową w rejonie Zatoki Perskiej.

Obserwujemy więc kolejną odsłonę wrogich stosunków amerykańsko-irańskich. W 2025 roku Trump również próbował rozmów dyplomatycznych z Irańczykami na temat ich programu atomowego. Wówczas jednak obustronny brak zaufania sprawił, że nie doszło do żadnych ustaleń. W końcowej fazie rozmów Amerykanie wiedzieli, że Izrael zaatakuje Iran. Amerykanie dołączyli się do wojny, atakując irańskie instalacje związane z programem atomowym.

W konsekwencji Iran jest dziś w trudniejszej sytuacji. Jesteśmy blisko faktycznych rozmów. Trump najpewniej oczekuje szybkiego sukcesu, a najlepiej – zgody Iranu na wszystkie amerykańskie żądania. Dla Iranu takie wyjście byłoby upokarzające i nieakceptowalne. Irańczycy będą najpewniej chcieli osiągnąć jak najszersze zniesienie sankcji, Amerykanie – przynajmniej rezygnację przez Iran z programu atomowego. To bardzo odległe pozycje.

Jednocześnie Axios pisze, że Trump jest dziś mniej chętny, by przeprowadzać atak na Iran. Jeśli Amerykanie chcieliby osiągnąć zmianę reżimu politycznego w Teheranie, sama kampania z powietrza, nawet intensywna, może być niewystarczająca. O inwazji lądowej nie ma w tym momencie mowy. Przygotowania do takiej kampanii trwają miesiącami, a nie ma dziś żadnych sygnałów, by trwały.

Szanse na skuteczne rozwiązanie obecnych napięć w piątkowych rozmowach są więc nikłe. A jeśli nie pociągną za sobą kolejnych spotkań – nie można wykuczyć, że Trump ostatecznie zdecyduje się na jakiś rodzaj uderzenia militarnego. A tym samym pogłębi chaos i pogroszy i tak trudną sytuację zwykłych Irańczyków.

Przypomnijmy jeszcze – skuteczne rozmowy między USA i Iranem udało się przeprowadzić za kadencji Baracka Obamy. Udało się wówczas osiągnąć zniesienie sankcji (co pozwoliło Iranowi na poprawienie sytuacji gospodarczej) i skuteczne ograniczenie wzbogacania uranu przez Iran (potwierdzały to kontrole Międznarodowej Agencji Energii Atomowej).

Wówczas jednak rozmowy trwały 20 miesięcy i wymagały wielu spotkań. A Donald Trump nie lubi czekać.

Przeczytaj inne teksty na ten temat w OKO.press

Przeczytaj także:

14:35 03-02-2026

Prawa autorskie: Foto Chip Somodevilla / POOL / AFPFoto Chip Somodevill...

Francuska prokuratura przeszukała biura firmy Muska. Śledczy badają sprawę Groka

Paryskie biura platformy X (dawniej twitter) zostały przeszukane przez francuskich śledczych zajmujących się cyberprzestępczością.

Co się wydarzyło?

Prokuratora poinformowała, że chodzi o trwające od stycznia 2025 dochodzenie w sprawie podejrzeń między innymi o nielegalne pozyskiwanie danych i współudział w posiadaniu pornografii dziecięcej. W związku ze sprawą właściciel platformy społecznościowej Elon Musk oraz jej była dyrektorka generalna Linda Yaccarino, zostali wezwani na zaplanowane na kwiecień przesłuchania.

Od ponad roku francuska prokuratura bada algorytm platformy. W lipcu śledztwo zostało rozszerzone o Groka, chatbota AI stworzonego przez firmę Muska. Prokuratorzy badają między innymi możliwość naruszenia praw do wizerunku poprzez wykorzystanie technologii deepfake i generowanie za jej pomocą obrazów pornograficznych. Rozpoczęcie podobnego dochodzenia ogłosił również brytyjski Urząd Komisarza ds. Informacji. Chodzi również o Groka, który dysponuje według Brytyjczyków „potencjałem do tworzenia szkodliwych treści obrazowych i wideo o charakterze seksualnym”. Firma Muska nie odniosła się do sytuacji, wcześniej jednak krytykowała działania śledczych, oceniając je jako sprzeczne z zasadami wolności słowa.

Jaki jest kontekst?

Grok znajduje się pod lupą prokuratorów również w innych krajach. Śledztwo w sprawie „rozbierania” kobiet i dzieci przez Groka wszczął prokurator generalny Kalifornii, politycy i organizacje społeczne apelowały do Apple’a i Google’a, by usunęły Groka z ich sklepów z aplikacjami. Kraje takie jak Malezja i Indonezja wprowadziły zakazy lub podjęły kroki prawne. Zapowiedziały je również Filipiny. Firma Muska w oficjalnym oficjalnym oświadczeniu podkreśliła, że stosuje politykę „zerowej tolerancji” wobec wszelkich form wykorzystywania seksualnego dzieci, niekonsensualnej nagości oraz niechcianych treści seksualnych.

Przeczytaj także: