Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Rząd zdecydował: asystencja dla osób z niepełnosprawnościami wpisana do KPO. Nasza reforma jest wiec przesądzona – musi się zdarzyć! Musi zostać przyjęta i opublikowana do sierpnia 2026 – poinformowała ministra funduszy Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.
Decyzję o wpisaniu asystencji osobistej do KPO w ramach rewizji programu rząd podjął na posiedzeniu 10 marca. Polska zobowiązała się, że Sejm przyjmie ustawę a prezydent ją podpisze do sierpnia 2026.
Chodzi o świadczoną powszechnie i finansowaną z budżetu usługę wsparcia osób z niepełnosprawnościami w codziennym życiu. Obecnie wsparcie to świadczą członkowie rodzin. Usługa dostępna jest też „konkursowo”, czyli świadczona przez kilka miesięcy w roku przez te samorządy terytorialne i organizacje pozarządowe, którym w ramach rządowego konkursu uda się pozyskać finansowanie z budżetu.
Usługa ustawowa ma kosztować ok 40 mld zł w ciągu pierwszych 10 lat. Rządowy projekt zakłada, że nie obejmie ona seniorów – dla nich musza być przygotowane inne formy wsparcia. Chodzi przede wszystkim o umożliwienie niezależnego życia, a nawet pracy młodszym osobom z niepełnosprawnościami i umożliwienie normalnego życia członkom ich rodzin.
Tymczasem z KPO wypadnie projekt bonu senioralnego, czyli świadczenia, które przysługiwałoby dorosłym pracującym dzieciom seniorów, które – właśnie w formie bonu – mogliby przekazać samorządom, które z tego wspierałyby seniora. Jak mówiła ministra Pełczyńska-Nałęcz przed posiedzeniem Stałego Komitetu Rady Ministrów w zeszłym tygodniu, „bon senioralny na ten moment, jeżeli będzie realizowany, to może być realizowany w innym trybie, a asystencja jest reformą już bardzo zaawansowaną i bardzo potrzebną”.
Polska oczekuje kolejnej transzy środków z KPO w maju.
Samej ustawy o asystencji osobistej jeszcze nie ma – opracowywana jest w Sejmie. Rząd skierował ją tam po długich przepychankach i poprawkach. Wcześniej premier Tusk mówił nawet, że na ustawową asystencję Polski nie stać ze względu na ogromne wydatki na obronę. Po protestach zmienił jednak zdanie. Rząd przyjął strategię opóźniania projektu. Z tego, co mówi ministra Pełczyńska-Nałęcz, wynika, że ustawa nie zacznie działać od początku 2027 r., jak pierwotnie zakładano. Skoro ma zostać opublikowana do sierpnia (przy założeniu, że prezydent podpisze ustawę ważną dla finansowego wsparcia Polski z UE), to zadziałać może najwcześniej w kwietniu 2027 r., gdyż wcześniej powstać musi skomplikowany system informatyczny obsługujący całkowicie nową usługę społeczną.
Jak nową, widać po pracach sejmowych. Podkomisja nadzwyczajna żmudnie poleruje przepisy, gdyż wszystkie trzy analizowane w parlamencie projekty (rządowy, poselski i prezydencki Andrzeja Dudy) nie spełniają wymogów legislacyjnych. A to znaczy, że bez doprecyzowania zapisów byłyby one różnie interpretowane. Tymczasem istota reformy polega na tym, że osoba z niepełnosprawnością dostanie wsparcie ustalane indywidualnie, ale na tych zasadach w całym kraju. I tak samo opłacana będzie i oceniana praca asystentów.
Przeczytaj także:
Kolejne posiedzenie podkomisji nadzwyczajnej – już w czwartek 12 marca.
„Myślę, że wojna jest już praktycznie zakończona” – powiedział Donald Trump w poniedziałek po południu. Jego słowa doprowadziły do spadków cen ropy.
Ceny ropy naftowej spadły we wtorek o 7 proc. po tym, jak w poprzedniej sesji osiągnęły najwyższe kwoty od trzech lat. Jak podaje Reuters, kontrakty terminowe na ropę spadły do 88-92 dolarów za baryłkę. Jeszcze wczoraj było to ponad 100 dolarów.
Przyczyną spadków był komentarz prezydenta USA Donalda Trumpa dla stacji CBS News.
„Myślę, że wojna jest już praktycznie zakończona” – powiedział Donald Trump w rozmowie telefonicznej w poniedziałek po południu. „[Iran] nie ma marynarki wojennej, łączności, sił powietrznych. Ich rakiety są rozproszone. Ich drony są wszędzie niszczone, łącznie z ich produkcją dronów (...) jeśli się dobrze przyjrzeć, nie mają już nic. Nie ma nic w sensie militarnym” – powiedział Trump.
Jednak już kilka godzin później prezydent USA zmodyfikował swoje stanowisko w czasie przemówienia do Republikanów w Izbie Reprezentantów na Florydzie.
„Wygraliśmy już na wiele sposobów, ale nie wystarczająco” – mówił. „Idziemy naprzód bardziej zdeterminowani niż kiedykolwiek, by osiągnąć ostateczne zwycięstwo, które raz na zawsze położy kres temu długotrwałemu zagrożeniu”.
Kilka minut później podczas konferencji prasowej ponownie określił „zwycięstwo” jako niepełne.
„Nie ustąpimy, dopóki wróg nie zostanie całkowicie i definitywnie pokonany” – powiedział.
„Moglibyśmy to nazwać ogromnym sukcesem już teraz – mógłbym to taknazwać, gdy stąd wychodzimy” – dodał. „Albo moglibyśmy pójść dalej. I pójdziemy dalej”.
Cena ropy wzrosły w poniedziałek 9 marca 2026 do 119 dolarów za baryłkę, czyli do najwyższego poziomu od 2022 roku. Kilka godzin później cena spadła i utrzymywała się w przedziale 102-105 dolarów.
Przyczyną wzrostu cen jest przedłużająca się i zaostrzająca wojna USA i Izraela z Iranem. W weekend w odpowiedzi na inwazję Iran zaatakował infrastrukturę naftową i gazową swoich sąsiadów w Zatoce Perskiej. Jednocześnie blokada Cieśniny Ormuz, która odpowiada za ok. 20 proc. światowego transporu ropy, praktycznie zablokowała ruch tankowców.
Obawa przed długotrwałym niedoborem ropy i wynikającym z niego wzrostem cen wywołała panikę na rynkach. Osłabła ona po doniesieniach, że kraje G7 oraz Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) rozważają skoordynowane uwolnienie awaryjnych rezerw ropy. Cena spadła o prawie 20 dolarów za baryłkę. Mimo to miesięczny wzrost ceny ropy sięga już 50 proc.
Jeszcze w niedzielę Donald Trump bagatelizował ceny ropy, pisząc na portalu Truth Social:
„Krótkoterminowe ceny ropy, które gwałtownie spadną po wyeliminowaniu irańskiego zagrożenia nuklearnego, to bardzo niewielka cena za bezpieczeństwo i pokój w Stanach Zjednoczonych i na świecie” – napisał Trump w niedzielę wieczorem na Truth Social. „TYLKO GŁUPCY MYŚLĄ INACZEJ!”
Przeczytaj także:
Ministerstwo Obrony Turcji poinformowało, że siły NATO w tureckiej przestrzeni powietrznej przechwyciły irański pocisk balistyczny. To już drugi incydent w ciągu ostatnich dni.
Zdjęcie u góry zostało wykonane i opublikowane 9 marca 2026 r. przez turecką agencję informacyjną DHA (Demiroren News Agency), przedstawia fragment drugiej irańskiej rakiety balistycznej zniszczonej przez NATO w tureckiej przestrzeni powietrznej /AFP
„Wystrzelony z Iranu pocisk balistyczny, który wleciał w przestrzeń powietrzną Turcji, został zneutralizowany przez jednostki obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej NATO rozmieszczone we wschodniej części Morza Śródziemnego” – czytamy w oświadczeniu resortu obrony Turcji.
Zgodnie z komunikatem, odłamki zestrzelonej rakiety spadły na niezamieszkany teren w Gaziantep, mieście na południu Turcji. Jak pisze agencja Bloomberg, około 150 kilometrów stąd znajduje się baza lotnicza Inçirlik, gdzie stacjonują amerykańscy żołnierze.
„Nie było ofiar ani rannych” – podkreśla ministerstwo obrony Turcji.
„Turcja przywiązuje ogromną wagę do dobrosąsiedzkich relacji i stabilności regionalnej. Podkreślamy jednak raz jeszcze, że wszelkie niezbędne kroki zostaną podjęte zdecydowanie i bez wahania w odpowiedzi na wszelkie zagrożenia skierowane na terytorium i przestrzeń powietrzną naszego kraju. Przypominamy, że uwzględnienie ostrzeżeń Turcji w tej sprawie leży w interesie wszystkich”.
Przechwycenie rakiety, która „leciała w kierunku Turcji”, potwierdziło też NATO.
„NATO pozostaje nieugięte w swojej gotowości do obrony wszystkich sojuszników przed wszelkimi zagrożeniami” – napisała na X Allison Hart, rzeczniczka NATO.
Po rozpoczęciu amerykańsko-izraelskiej inwazji na Izrael 28 lutego konflikt dotknął też inne kraje Bliskiego Wschodu. W odpowiedzi na atak Iran zaatakował dronami i rakietami amerykańskie bazy wojskowe w regionie.
W zeszłym tygodniu, 4 marca, Turcja informowała już o przechwyceniu rakiety balistycznej wystrzelonej z Iranu. Rakieta przeleciała nad przestrzenią powietrzną Iraku i Syrii i zmierzała w kierunku Turcji. Została zniszczona przez siły obrony przeciwlotniczej NATO rozmieszczone we wschodniej części Morza Śródziemnego. Fragmenty amunicji spadły w okolicy prowincji Hatay. Nie było wówczas ofiar śmiertelnych ani rannych. Turcja wezwała ambasadora Iranu w związku z tym incydentem. Iran oświadczył wówczas, że nie wystrzelił rakiet w kierunku Turcji.
NATO wyraziło solidarność z Turcją. Sojusz zaznaczył, że reakcja na ten incydent jest konkretnym pokazem zdolności Sojuszu do ochrony obywateli swoich krajów.
Sekretarz generalny NATO Mark Rutte nazwał atak irańskiej rakiety na Turcję „poważnym incydentem”. Jednak w związku z tym Sojusz nie planuje zastosować piątego artykułu dotyczącego zbiorowej odpowiedzi zbrojnej.
Waszyngton wezwał wszystkich swoich obywateli do opuszczenia południowo-wschodniej Turcji ze względu na obawy dotyczące bezpieczeństwa. Konsulat w Adanie zawiesił wszystkie usługi konsularne.
5 marca irański dron zaatakował lotnisko w mieście Nachiczewan w Azerbejdżanie. Iran również oświadczył, że lotnisko nie było celem ataku. 7 marca prezydent Iranu Masud Pezeszkian przeprosił „sąsiadów, którzy zostali zaatakowani przez Iran”.
Przeczytaj także:
Włodzimierz Czarzasty we wtorek, 10 marca na prezydium Sejmu postawi wniosek o odebranie Zbigniewowi Ziobrze diety poselskiej oraz 90 proc. wynagrodzenia
Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty opublikował na X nagranie, w którym poinformował o „ostatecznej decyzji w sprawie diety poselskiej i uposażenia Zbigniewa Ziobry”.
To już jest koniec. Ostateczna decyzja w sprawie diety poselskiej i uposażenia Zbigniewa Ziobry. pic.twitter.com/C5LTbEyTDs
— Włodzimierz Czarzasty 📚📖 (@wlodekczarzasty) March 9, 2026
Przypomniał, że prokuratura wystawiła list gończy wobec byłego ministra sprawiedliwości, który obecnie przebywa na Węgrzech i szuka go, żeby ogłosić mu zarzuty.
„Sejm w tej sprawie działa szybciej. 10 marca na prezydium Sejmu postawię wniosek o zabraniu panu Ziobrze w sposób ostateczny diety oraz 90 proc. wynagrodzenia” – powiedział Czarzasty. Według marszałka Sejmu były minister od tego momentu będzie dostawał 1350 złotych.
„Dla mnie dużo za dużo jak na Ziobrę” – podsumował Czarzasty.
Na początku lutego sejmowa Komisja Regulaminowa zdecydowała, że Zbigniew Ziobro, poseł PiS, zostanie ukarany naganą za nieobecności podczas posiedzeń Sejmu. Następnym krokiem miało być ograniczenie Ziobrze na wniosek marszałka Sejmu uposażenia do jednej dziesiątej wysokości (1350 złotych brutto miesięcznie), co prawdopodobnie jutro się wydarzy.
W listopadzie 2025 Sejm uchylił Ziobrze immunitet poselski. Wyraził również zgodę na jego ewentualne zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie. Następnie prokurator wydał postanowienie o przedstawieniu Ziobrze zarzutów. W sumie prokuratura chce mu postawić aż 26 zarzutów karnych za aferę związaną z Funduszem Sprawiedliwości.
Przeczytaj także:
Prokuratura zarzuca byłemu ministrowi sprawiedliwości m.in., że kierował zorganizowaną grupą przestępczą oraz wykorzystywał swoje stanowisko do działań o charakterze przestępczym.
6 lutego 2026 roku Prokuratura Krajowa wydała list gończy za Ziobrą. Dzień wcześniej dostała zgodę Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa na tymczasowe aresztowanie go na trzy miesiące.
Były minister rządu PiS przebywa na Węgrzech, gdzie otrzymał azyl polityczny. Według obrońców ministra w Polsce grożą mu prześladowania polityczne. Ziobro oświadczył, że pozostanie za granicą do czasu, gdy w Polsce „zostaną przywrócone rzeczywiste gwarancje praworządności”.
Przeczytaj także:
Donald Trump stwierdził, że wzrost cen ropy to niewielka cena za pokój w Iranie. Politycy polskiej opozycji o rosnące ceny oskarżają rząd Donalda Tuska
Cena ropy wzrosły w poniedziałek 9 marca 2026 do 119 dolarów za baryłkę, czyli do najwyższego poziomu od 2022 roku.
Jednak już kilka godzin później cena spadła i utrzymuje się w przedziale 102-105 dolarów.
Przyczyną wzrostu cen jest przedłużająca się i zaostrzająca wojna USA i Izraela z Iranem. W weeknd w odpowiedzi na inwazję Iran zaatakował infrastrukturę naftową i gazową swoich sąsiadów w Zatoce Perskiej. Jednocześnie blokada Cieśniny Ormuz, która odpowiada za ok. 20 proc. światowego transporu ropy, praktycznie zablokowała ruch tankowców.
Obawa przed długotrwałym niedoborem ropy i wynikającym z niego wzrostem cen wywołała panikę na rynkach.
Osłabła ona po doniesieniach, że kraje G7 oraz Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) rozważają skoordynowane uwolnienie awaryjnych rezerw ropy. Cena spadła o prawie 20 dolarów za baryłkę. Mimo to miesięczny wzrost ceny ropy sięga już 50 proc.
Do największych importerów ropy należą Chiny, Indie, Korea Południowa, Japonia, Niemcy, Włochy i Hiszpania. I to w tych krajach są największe obawy o wzrost inflacji i zahamowanie rozwoju.
Sytuacji nie uspokaja Iran. Speaker irańskiego parlamentu napisał w niedzielę na platformie X (dawniej Twitter): „Skutki ekonomiczne tej wojny, rozprzestrzeniające się na infrastrukturę w całym regionie i na świecie, będą ogromne i długotrwałe. Ceny ropy naftowej mogą przez jakiś czas utrzymywać się na poziomie trzycyfrowym. Upadek globalnych gospodarek jest prawdopodobnym rezultatem tej wojny”.
„W Europie nie ma bezpośredniego zagrożenia niedoborem dostaw ropy... Nie widzimy obecnie żadnych powodów do niepokoju ani sytuacji nadzwyczajnej” – powiedziała w poniedziałek 9 marca 2026 rzeczniczka Komisji Europejskiej Anna-Kaisa Itkonen.
„Znacznie mniej martwi nas bezpieczeństwo dostaw niż wysokie ceny energii” – dodała Itkonen. „Europa jest dobrze przygotowana, pomimo dużego uzależnienia od rynków światowych jako importer netto energii” – dodała. „Nasze dostawy zarówno ropy, jak i gazu są zdywersyfikowane na rynkach światowych”.
Wzrost cen paliw wykorzystuje opozycja i o rosnące ceny oskarża rząd. Kandydat PiS na premiera, Przemysław Czarnek, podczas porannej konferencji prasowej przedstawił projekt ustawy, która ma czasowo obniżyć VAT z 23 do 8% i akcyzę na paliwo mniej więcej o 10-9%. „Chodzi o to, aby dziś Polacy poczuli, że państwo ich wspiera, w czasie kryzysu. Państwo nie może łupić obywatela” – powiedział Czarnek.
Również Jarosław Kaczyński twierdzi, że to nie globalny konflikt, lecz administracja Donalda Tuska jest odpowiedzialna za wysokie ceny paliwa. „Paliwo miało być po 5,19 zł/l, a jest już prawie po 8 zł/l. Miało być taniej, a jest drożej… Celowo podnoszą ceny, choć obecnie sprzedawana ropa była kupiona przed podwyżkami, czyli dużo taniej. Odbije się to na kosztach życia Polaków” – napisał Kaczyński na portalu X (dawniej Twitter).
Prezydencki minister odpowiedzialny za sprawy międzynarodowe, Marcin Przydacz, co prawda nie oskarża rządu o podnoszenie cen ropy, ale zarzuca mu brak przygotowania na tę sytuację.
„O możliwej niestabilnej sytuacji w regionie Zatoki Perskiej mówiło się od tygodni. Rząd miał wiedzę. Z pewnością bardziej szczegółowa niż zwykli obywatele. Nie trzeba było być jasnowidzem, aby przewidzieć wzrost cen paliw. Jak Rząd przygotował siebie i Polaków na te sytuację?”
Politykom PiS odpowiedział premier Donald Tusk. Zapewnił, że paliwa w Polsce nie zabraknie, zastrzegł jednak: „czywiście mówimy o perspektywie tygodni”. „Gdyby wojna, wbrew temu, co prezydent Trump zapowiedział, miała się przedłużyć na długie miesiące, nikt w tej chwili nie wie, co się będzie działo na rynku ropy i benzyny na świecie. Nikt nie jest w stanie tego przewidzieć. Dlatego mam nadzieję, że słowa prezydenta się sprawdzą” – dodał.
„Z całą pewnością inny Donald ma realny wpływ na to, co się dzieje z paliwami na świecie. Także tam proszę kierować pytania, a nie do skromnego polskiego Donalda. Chciałbym bardzo też wierzyć i myślę, że wszyscy w Polsce też chcieliby wierzyć i zaufać słowom prezydenta Trumpa, że ceny zaraz spadną, bo wojna zaraz się skończy” – mówił.
Sytuacją zdaje się nie przejmować prezydent Stanów Zjednoczonych.
„Krótkoterminowe ceny ropy, które gwałtownie spadną po wyeliminowaniu irańskiego zagrożenia nuklearnego, to bardzo niewielka cena za bezpieczeństwo i pokój w Stanach Zjednoczonych i na świecie” – napisał Trump w niedzielę wieczorem na Truth Social. „TYLKO GŁUPCY MYŚLĄ INACZEJ!”
Przeczytaj także: