Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Do 159 osób udało się dotrzeć, ale wciąż trwa akcja ratunkowa. U wybrzeży wyspy panowały skrajnie trudne warunki do żeglugi.
Na zdjęciu: Osoby oczekujące na informacje w sprawie osób, które znajdowały się na pokładzie zatoniętego promu
U wybrzeży Kirenii w Tureckiej Republice Cypru Południowego, jednej z części podzielonej wyspy na Morzu Śródziemnym, zatonął prom pasażerski. Doszło do tego zaledwie dwa kilometry od lądu. Na pokładzie jednostki znajdowało się 270 osób. Są informacje o ofiarach śmiertelnych, a bilans poszkodowanych wciąż rośnie.
Większość pasażerów udało się uratować, jednak służby podają o ośmiu ofiarach śmiertelnych. Służby potwierdzają też informacje o poszukiwanych osobach, które nadal mogą znajdować się w wodzie po wywróceniu się promu. W telewizji CNN Turk burmistrz Kirenii poinformował że na pewno udało się dotrzeć do 159 osób, które znajdowały się na promie. Na miejscu pracują łodzie tureckiej straży przybrzeżnej i śmigłowiec ratunkowy.
To kolejna dramatyczna sytuacja u cypryjskiego wybrzeża. Na morzu panują skrajnie trudne warunki do żeglugi, przez co w sobotę zatonęły trzy łodzie, zepchnięte na skały w rejonie przylądka Greco w uznawanej międzynarodowo i należącej do UE Republice Cypryjskiej. Zdarzenie przeżyło sześć osób, dwie trafiły do szpitala, jednej nie udało się uratować.
Trudne warunki pogodowe dają się we znaki również na lądzie. Silny wiatr i gwałtowny deszcz uszkodził farmy fotowoltaiczne, szklarnie, zerwał przewody sieci energetycznej i utrudnił poruszanie się po wyspie.
Przeczytaj także:
Pochówki szczątków 55 Polaków odbywają się w 83. rocznicą zbrodni w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej. W uroczystościach biorą udział przedstawiciele polskich i ukraińskich władz
W uroczystościach pogrzebowych szczątków ofiar w Ostrówkach na Wołyniu uczestniczą rodziny pomordowanych i przedstawiciele władz, w tym m.in. wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski, ministra kultury i dziedzictwa narodowego Marta Cienkowska i zastępca prezesa Instytutu Pamięci Narodowej dr hab. Karol Polejowski.
Szczątki ofiar wcześniej ekshumowano, w trzech lokalizacjach: w zbiorowym dole śmierci w dawnym gospodarstwie Aleksandra Strażyca w Woli Ostrowieckiej, zbiorowym dole śmierci w Ostrówkach obok dawnej szkoły i w pojedynczym grobie w okolicy cmentarza w Ostrówkach. Lokalizacje odkryto w kwietniu, a ekshumacje odbywały się od 13 lipca do 7 sierpnia.
“Tragedia wołyńska to trudna, smutna i tragiczna część naszej historii. Dla nas ważne jest, aby pamiętać o tych wydarzeniach, gdyż jest to dla nas lekcja na przyszłość” – oświadczył podczas uroczystości ukraiński wiceminister kultury Iwan Werbycki.
“Łącznie ekshumowano szczątki 55 osób – w tym 26 dzieci. Wszystkie ofiary zostały podjęte indywidualnie, a następnie poddane oględzinom, które prowadzili specjaliści ze strony polskiej i ukraińskiej” – podał po zakończeniu ekshumacji IPN. “Ofiary we wszystkich lokalizacjach zostały pogrzebane w przypadkowym miejscu, bez trumien” – informuje Instytut.
IPN wskazuje również, że ocena antropologiczna oraz sądowo-medyczna szczątków “potwierdza liczne obrażenia na szczątkach, które są tożsame z opisami egzekucji wykonywanych przez ukraińskich nacjonalistów na cywilnej ludności polskiej wsi Ostrówki i Wola Ostrowiecka oraz z wynikami wcześniejszych ekshumacji i badań sądowo-medycznych”.
Z ekshumowanych szczątków pobrano materiał DNA. To nie koniec poszukiwań ofiar rzezi wołyńskiej – według listy sporządzonej przez historyków wciąż pozostaje do odnalezienia ok. 300 osób.
Szczątki zostaną pochowane w jednej z dwóch istniejących już mogił zbiorowych, powstałych w wyniku poprzednich ekshumacji w 1992, 2011 oraz 2015 roku na polskim cmentarzu w Ostrówkach.
W 2017 roku ukraiński IPN, w reakcji na demontaż pomnika UPA w Hruszowicach w województwie podkarpackim, wprowadził moratorium na poszukiwania i ekshumacje szczątków ofiar rzezi wołyńskiej. Konflikt zakończył się dopiero w 2024 roku, co ogłosili wspólnie szefowie dyplomacji Polski i Ukrainy Radosława Sikorski i Andrij Sybiha.
W 2025 roku, wiosną, przeprowadzono ekshumacje w dawnej wsi Puźniki w obwodzie tarnopolskm. Odnaleziono szczątki 42 ofiar, a ich pogrzeb odbył się 6 września. W czerwcu 2026 roku zakończyły się kolejne prace poszukiwawcze w Puźnikach, jednak nie znaleziono zbiorowej mogiły. Poszukiwania mają być wznowione jesienią. Kolejne prace ekshumacyjne planowane są w Hucie Pieniackiej w obwodzie lwowskim.
Na zdjęciu: Przygotowania do rozpoczęcia procesu ekshumacji na cmentarzu w Puźnikach na Wołyniu.
Przeczytaj także:
Najnowsze litewskie badanie opinii publicznej wskazuje na dużą przewagę zwolenników powszechnego poboru. Władze już wcześniej zapewniały, że przygotowują się do wprowadzenia takiego rozwiązania.
Ponad trzy czwarte Litwinów może popierać wprowadzenie powszechnego poboru do wojska – wynika z badań przeprowadzonych na zlecenie stowarzyszenia Visuotinė gynyba (Powszechna Obrona), cytowanych przez litewską telewizję publiczną LRT.
“Chcielibyśmy, aby ten temat stał się przedmiotem poważnej debaty i żeby zapadła ostateczna decyzja polityczna, że powszechny pobór jest potrzebny tu i teraz, a najpóźniej powinien zostać wprowadzony do 2030 roku” – powiedział publicznemu nadawcy Tomas Godliauskas z organizacji naciskającej na wprowadzenie powszechnego obowiązku wojskowego.
Badanie w sierpniu przeprowadziła przeprowadziła pracownia Norstat na próbie 1501 osób. Sondaż wskazuje, że ponad 76 proc. mieszkańców Litwy opowiada się za powszechnych poborem. Połowa respondentów stwierdziła, że powinien on zostać wprowadzony możliwie jak najszybciej. Według 40 proc. osób obowiązek wojskowy w pierwszej kolejności powinien objąć wszystkich zdolnych do służby mężczyzn.
Wprowadzenie powszechnej służby wojskowej jest jednym z ważniejszych tematów w litewskiej debacie politycznej. Rządowi oficjele poważnie rozważają takie rozwiązanie.
“Zmierzamy w kierunku powszechnego poboru, ale robimy to w dobrym tempie, zachowując jakość i odpowiadając na nowe zagrożenia” – mówił w maju minister obrony Litwy Robertas Kaunas. Zapewniał, że celem rządu jest “przeszkolenie całego społeczeństwa”. – “Potrzebna jest infrastruktura, instruktorzy, zdolności armii, a także odpowiednia ilość uzbrojenia, by wyposażyć osoby powoływane do służby i zapewnić im wysokiej jakości szkolenie.”
Na razie ambicją władz w Wilnie jest przeszkolenie wszystkich chętnych, którzy zgłoszą się do jednostek wojskowych. Standardowa służba trwa dziewięć miesięcy, jednak można odbyć też krótsze szkolenie – trzy- lub sześciomiesięczne.
Przeczytaj także:
Amerykanie, Rosjanie i Ukraińcy mogliby siąść do wspólnego stołu i wznowić rozmowy na temat zakończenia konfliktu w Ukrainie – podaje amerykański portal.
Trójstronny szczyt pokojowy i rozmowy pomiędzy Donaldem Trumpem, Wołodymyrem Zełenskim i Władimirem Putinem – taką propozycję miał wysunąć dyrektor CIA John Ratcliffe podczas swojej wizyty w Moskwie na początku tego tygodnia. Informację tę podał amerykański portal Axios, powołując się na źródła bliskie administracji rządowej.
Z nieoficjalnych informacji przekazanych dziennikarzom Axiosa wynika, że jednym z celów wizyty Ratcliffe’a było sprawdzenie, czy szefowie rosyjskiego wywiadu mogliby przekonać Putina do podjęcia kroków w kierunku wznowienia rozmów pokojowych z Ukrainą. Axios donosi również, że amerykańscy urzędnicy poinformowali Zełenskiego w piątek o rozmowach Ratcliffe’a w Moskwie oraz o propozycji organizacji szczytu trójstronnego.
Z kolei „New York Times” donosił wcześniej, że w trakcie rozmów z szefem Federalnej Służby Bezpieczeństwa Rosji Aleksandrem Bortnikowem szef CIA przedstawił pesymistyczną ocenę sytuacji na froncie dla rosyjskich sił. Inne z amerykańskich mediów oceniają, że Ratcliffe mógł przestrzec Rosjan przed ewentualnym atakiem na NATO. „Celem mogło być powiedzenie: »Wiemy, co zamierzasz, i lepiej tego nie rób«” – powiedziała Wall Street Journal Bett Sanner, była zastępczyni szefa wywiadu krajowego USA.
Jak przypominał portal Politco, ostatni raz szef CIA odwiedził Kreml pod koniec 2021 roku za czasów prezydentury Joe Bidena. Wówczas miał ostrzegać Moskwę przed atakiem na Ukrainę, ale Moskwa te ostrzeżenia zignorowała.
Przez ostatnie miesiące mówiło się o możliwości wznowienia rozmów pokojowych jeszcze latem. Nadzieję na taką możliwość wyrażał między innymi minister Spraw Zagranicznych Niemiec Johann Wadephul, który oceniał, że tę opcję poważnie rozważa Władimir Putin. Rzecznik kremlowskiej administracji, Dmitrij Pieskow stwierdził jednak ostatnio, że negocjacje są „głęboko wstrzymane”, a Rosja będzie kontynuować działania zbrojne.
Przeczytaj także:
52,8 proc. wyborców w Islandii sprzeciwiło się wznowieniu rozmów akcesyjnych z Unią Europejską w sobotnim głosowaniu.
Aktualizacja: 52,8 proc. uczestników przeciw, 47,2 proc za – to ostateczne wyniki islandzkiego referendum po podliczeniu wszystkich głosów.
„Jeśli Islandczycy opowiedzą się za kontynuowaniem negocjacji, to o samym wejściu do UE zdecyduje kolejny plebiscyt, gdy znane będą warunki akcesji. Jeśli większość głosujących w referendum będzie na »nie«, sprawa integracji z UE nie będzie podnoszona do końca kadencji parlamentu, czyli do 2028 roku” – zapowiedziała wcześniej premierka Islandii Kristrun Frostadottir.
Za wznowieniem negocjacji opowiedziała się stolica kraju. W okręgu Reykjavik-Północ za wznowieniem rozmów z UE opowiedziało się 57,5 proc. wyborców, w okręgu Reykjavik-Południe – 54,5 proc. Przeciw głosowała przede wszystkim islandzka prowincja. W reszcie okręgów wyraźną przewagę mieli przeciwnicy wznowienia negocjacji, a liczba głosów na „nie” wahała się w okolicahc 60 proc.
„Łącznie oddano 225 031 głosów, co dało frekwencję na poziomie 82,5 proc. Jest to najwyższa frekwencja w wyborach na Islandii od wyborów parlamentarnych w kwietniu 2009 roku, kiedy wyniosła 85,1 proc.”- zauważyła publiczna telewizja RUV.
Najważniejszymi tematami kampanii referendalnej były zasady funkcjonowania rybołówstwa w przypadku dołączenia do wspólnego rynku UE. Brak pełnej zgody w tej sprawie był powodem wstrzymania negocjacji w 2015 roku. Islandia po dołączeniu do Wspólnoty byłaby największym producentem ryb w UE, a niektórzy Islandczycy obawiają się wpływu unijnych regulacji na pozycję sektora. Kontrowersje na europejskim forum mogłaby wzbudzać również sprawa polowań na wieloryby, wciąż dopuszczalnych przez władze w Reykjavíku. Z drugiej strony w debacie publicznej pojawiły się głosy o szansach, które islandzkiej gospodarce dałoby przyjęcie wspólnej, europejskiej waluty.
Przeczytaj także: