Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Do zdarzenia doszło w sobotę wieczorem na przystanku, gdy Dawid wracał z kolegami znad Jeziorka Czerniakowskiego. Ukraińskiego nastolatka pobił dorosły Polak. Zadał kilka ciosów w twarz. Chłopiec ma podbite oko, siniaki na rękach i na szyi – podaje TOK FM.
W sobotę, po godz. 19. Dawid z kolegami wracał znad jeziorka Czerniakowskiego w Warszawie. W hulajnodze wyczerpała się bateria, więc zdecydował się jechać autobusem.
Jak podaje TOK FM, które opisuje sprawę, na przystanku zaczepił go inny chłopak – chciał, żeby Dawid pokazał mu na hulajnodze różne sztuczki, jak się jeździ na tylnym kole. Po tym, jak chłopak odmówił, w jego kierunku padły „słowa pełne nienawiści na tle narodowościowym”.
Dalej – jak relacjonuje Anna Gmiterek-Zabłocka z TOK FM – prawdopodobnie wtrącił się ojciec chłopca. Miał uderzyć 14-letniego Ukraińca pięścią w twarz.
Po wydarzeniu nastolatek nie chciał zgłaszać się do szpitala, czy na policję.
„Zeszło nam dwie godziny albo nawet i więcej, żeby się dogadać z Dawidem, że jednak trzeba to zrobić. Pojechaliśmy do szpitala, zrobiliśmy tomografię, bo pani podejrzewała, że ma złamaną kość oczodołu. Na szczęścia nic złego nie wyszło z badań. Ma dość mocne siniaki, a jedno oko jest po prostu czarne” – opowiada dziennikarce mama pobitego chłopca Liliana.
Kobieta z dwójką dzieci przyjechała do Polski po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny. Pracuje w przedszkolu. Do tego incydentu – w ciągu czterech lat – jej rodzina nie spotkała się z nieprzychylnym traktowaniem ze strony Polaków.
„Zawsze na naszej drodze spotykaliśmy tylko najlepszych ludzi, więc byłam zachwycona” – zaznacza Liliana. Dodaje, że gdy słyszała od znajomych historie o nieprzychylnym traktowaniu Ukraińców w Polsce, to odpowiadała: „Nie wiem, o czym mówicie, bo jestem zachwycona – ludźmi, wszystkim”.
Od kilku miesięcy coraz częściej mają miejsce takie przypadki. Na początku maja w Warszawie został pobity 16-letni Artem, który z czwórką przyjaciół spacerował po Moście Świętokrzyskim. Sprawę opisywała „Gazeta Wyborcza”.
Nastolatka oraz jego przyjaciół zaatakowało około dziesięciu Polaków. Nie spodobało się im, że rozmawiali w swoim języku. Artem trafił do szpitala. Był operowany. Miał pękniętą czaszkę, zmasakrowaną twarz i bóle głowy. Uważa, że gdyby nie policja, to oprawcy zakatowaliby ich na śmierć. Przyjaciela Artema próbowali zepchnąć przez barierkę mostu do Wisły, ale chłopak mocno trzymał się metalowych prętów. Kolejnemu nastolatkowi złamali nos. Napastnicy krzyczeli: „Wypierdalać do Ukrainy!”.
Przeczytaj także:
Ukraińcy i Ukraińcy w Polsce coraz mniej czują się w Polsce bezpiecznie. Jedna z naszych bohaterek, ukraińska uchodźczyni mówiła, że obawia się o życie swoich dzieci. Rodzina wyjechała do innego kraju na skutek zmian w ustawie o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z wojną, ale też przez rosnącą falę hejtu, którą obserwowała w Polsce.
Sprzyjają nastrojom antyukraińskim działania polityków. Wykorzystać zwrot części społeczeństwa w kierunku Ukrainy próbują przedstawiciele prawie wszystkich opcji politycznych.
„Premier Donald Tusk za dnia ostrzega przed brunatną falą, która zawisła nad Polską, podczas gdy nocami sam próbuje na niej, z marnym zresztą skutkiem, surfować. Na nieco ponad rok przed wyborami i w obliczu realnego zagrożenia najwyższy czas z tą dwoistością skończyć” – pisał w OKO.press Witold Głowacki.
Przeczytaj także: