Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Tydzień po tragicznym zdarzeniu na ul. Woronicza w Warszawie, kilkuset mieszkańców protestowało przeciwko bezkarności piratów drogowych i bezczynności miasta. „Jak to możliwe, że wciąż mamy aż 68 przejść dla pieszych z oceną zero? Dlaczego bezpieczeństwo mieszkańców nie jest w stanie zająć priorytetowego miejsca?”
Dziesięć osób rannych i dwie ofiary śmiertelne – to bilans tragedii, do której doszło 13 sierpnia w Warszawie. Kierowca SUV-a najpierw potrącił pieszą na przejściu dla pieszych, a potem wbił się w przystanek autobusowy. Według policji mężczyzna przekroczył dozwoloną prędkość o 50 km/h.
Prezydent Rafał Trzaskowski po wypadku napisał w mediach społecznościowych, że „nawet najbezpieczniejsza infrastruktura może nie uchronić przed bezmyślnością na drodze i piratami drogowymi”. Tyle że audyt bezpieczeństwa z 2017 roku jasno wskazywał, że miejsce, w którym doszło do zdarzenia, jest szalenie niebezpieczne. Kontrolerzy ocenili, że jezdnia jest za szeroka, kierowcy rozwijają za wysokie prędkości, a widoczność ogranicza autobus, co może grozić zdarzeniem skutkującym śmiercią osób pieszych. Przejście, na którym doszło do wypadku, dostało wówczas najniższą ocenę bezpieczeństwa – „zero”. Ale przez siedem lat stołeczny Zarząd Dróg Miejskich nie podjął żadnej interwencji. „I za tę opieszałość niewinni ludzie zapłacili życiem. Dokładnie tak, jak przewidzieli audytorzy” – pisali organizatorzy manifestacji.
We wtorek 20 sierpnia w miejscu tragedii na ul. Woronicza zebrało się kilkaset osób. Przyszli ze zniczami i kwiatami, by uczcić pamięć ofiar. Domagali się też konkretnych rozwiązań: ścigania i surowego karania przestępców drogowych oraz przebudowy niebezpiecznych ulic i przejść dla pieszych.
„Jak to możliwe, że wciąż mamy w Warszawie aż 68 przejść dla pieszych z oceną zero po audycie? Dlaczego bezpieczeństwo mieszkańców nie jest w stanie zająć priorytetowego miejsca?” – pytała warszawska radna Zofia Smełka-Leszczyńska (Partia Razem). Stwierdziła, że ZDM przywiązuje większą wagę do estetyki ulic w centrum niż do poprawy bezpieczeństwa. „Chcielibyśmy, żeby prezydent Trzaskowski nie był tylko dekoratorem wnętrz, ale został szeryfem, który powie, co tu się będzie działo 2 września, gdy dzieci wrócą do szkoły”.