Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Ponad 60 proc. Ukraińców nie jest gotowa zgodzić się na przekazanie całego Donbasu pod kontrolę Rosji w zamian za gwarancje bezpieczeństwa ze strony USA i krajów europejskich. Aż 62 proc. Ukraińców jest gotowych cierpieć z powodu wojny i znosić tę sytuację tak długo, jak będzie to konieczne.
Kijowski Międzynarodowy Instytut Socjologii (KMIS) opublikował wyniki sondażu o poglądach Ukraińców na temat wojny i pokoju, który został przeprowadzony w dniach 8–16 października 2026 roku.
„61 proc. ankietowanych uważa, że przekazanie całego Donbasu pod kontrolę Rosji w zamian za gwarancje bezpieczeństwa jest absolutnie nie do przyjęcia. Jednocześnie 35 proc. jest gotowych na taki kompromis (chociaż większość z nich przyznaje, że to trudny warunek*). Kolejne 4 proc. nie potrafiło się zdecydować” – pisze Anton Hruszewski, dyrektor wykonawczy KMIS.
*Na taki warunek łatwo zgadza się tylko 7 proc. respondentów.
W Ukrainie sondaże na ten temat są przeprowadzane systematycznie.
Jak czytamy w komunikacie prasowym KMIS, od końca lipca do początku sierpnia nie odnotowano żadnych statystycznie istotnych zmian.
Natomiast interesujące jest to, że wśród respondentów, których zapytano o zdanie 8–9 października, czyli przed ogłoszeniem „porozumienia w sprawie oleju napędowego” między Donaldem Trumpem a Władimirem Putinem 57 proc. było zdecydowanie przeciwnych. A wśród respondentów ankietowanych 10–16 października – 62 proc. „Formalnie różnica mieści się w granicach błędu statystycznego, ale widać, że (przynajmniej) na razie kampania nacisków na Ukrainę nie doprowadziła do większej gotowości do przyjęcia tej propozycji [wycofania ukraińskich wojsk z Doniecczyzny-red.]” – wyjaśnia Hruszewski.
W zależności od regionu połowa albo większość ankietowanych odrzuca wycofanie ukraińskich wojsk z Donbasu w zamian za gwarancje bezpieczeństwa. Jak podkreślają badacze, spośród wszystkich regionów w stolicy Ukrainy jest najwięcej osób, które zdecydowanie się temu sprzeciwiają. 66 proc. mieszkańców stolicy zdecydowanie nie akceptuje tej propozycji „mimo bezlitosnej kampanii bombardowań Kijowa rakietami balistycznymi i dronami rakietowymi”.
Według sondażu KMIS tylko 10 proc. Ukraińców spodziewa się, że wojna się skończy do końca tego roku. A zaledwie 13 proc. liczy, że wojna się zakończy przynajmniej w pierwszej połowie 2027 roku.
39 proc. respondentów uważa, że wojna może zakończyć się w 2028 roku albo później.
Mimo to aż 62 proc. Ukraińców jest gotowych cierpieć z powodu wojny i znosić tę sytuację tak długo, jak będzie to konieczne. 4 proc. respondentów jest gotowych żyć z wojną jeszcze rok. 21 proc. Ukraińców mówi o krótszym okresie, pozostałe nie mają zdania na ten temat.
Według badaczy w porównaniu z połową września wyniki się nie zmieniły. Jednak w tym przypadku, podobnie w ciągu pierwszych dni sondażu 60 proc. respondentów odpowiedziało, że jest gotowych znosić to tak długo, jak będzie trzeba, a pod koniec badania tak myślało już 63 proc. Znowu – mieści się to w granicach błędu statystycznego, ale – jak podkreśla Hruszewski – „nie widzimy też, żeby ta kampania nacisków [na Ukrainę] doprowadziła w tej chwili do spadku morale”.
Federacja Rosyjska, nie mając istotnych sukcesów na froncie, zwiększyła ataki na ukraińskie miasta. Terroryzując cywili, atakując infrastrukturę energetyczną i cywilną, Kreml chce doprowadzić zimą do katastrofy humanitarnej i w ten sposób skłonić Ukraińców do kapitulacji. Z innej strony Donald Trump wywiera presję na Ukrainę. 9 października zawarł z Putinem porozumienie o zakupie oleju napędowego. Dwa dni później ogłosił rozejm energetyczny, którego Rosja nie przestrzegała i kontynuowała swoje ataki na ukraiński system energetyczny. Co więcej w kierunku Ukrainy padły groźby ograniczenia danych wywiadowczych oraz działania Starlinków. Po raz kolejny to Ukraina – ofiara agresji zbrojnej – jest obwiniana o to, że nie chce zakończyć wojny.
„Jak widać, rosyjski wróg swoimi podłymi atakami rakietami balistycznymi i dronami nie jest w stanie złamać ducha i woli Ukraińców – oni i tak uparcie kontynuują opór. To samo dotyczy ataków z drugiej strony – prób niektórych naszych partnerów, by wywierać presję na Ukraińców, żeby zgodzili się na warunki faktycznej kapitulacji (którą nieśmiało maskują pustymi i nierealnymi obietnicami na przyszłość)” – pisze dyrektor wykonawczy KMIS.
„Ukraińcy chcą pokoju, ale mając do wyboru kapitulację teraz, z niemal nieuniknionym ryzykiem dalszego rosyjskiego ludobójstwa, albo opór teraz, z nadzieją na wynegocjowanie akceptowalnych warunków, wybierają kontynuację oporu”.
W nocy 19 października Rosja zaatakowała Ukrainę rakietami oraz około 270 dronami. Jak poinformował prezydent Wołodymyr Zełenski, znowu nie było żadnych ostrzeżeń od partnerów o ataku balistycznym. (Wcześniej rzecznik Sił Powietrznych Jurij Ignat powiedział, że Rosja dwukrotnie przeprowadziła ataki rakietami balistycznymi – około 23:00 i 3:00. Ostrzeżenie od partnerów było tylko podczas drugiej fali ataków).
Według Zełenskiego w nocy Rosjanie wystrzelili 16 rakiet balistycznych, które celowały w Kijów i okolicę. Pod ostrzałem oprócz obiektów energetycznych i infrastruktury znalazły się klinika, szkoła, stacja metra i zwykłe budynki mieszkalne. Były uderzenia też w innych regionach. „Tylko tej jednej nocy uszkodzono ponad 10 obiektów infrastruktury energetycznej, a co najmniej 550 tysięcy rodzin zostało bez prądu” – pisze Zełenski. Dodaje:
„Putin nie chce nie tylko zakończenia tej wojny, ale nawet jakichkolwiek kroków w kierunku deeskalacji. [...] Bardzo ważne jest, żeby nazywać rzeczy po imieniu. Nazywać agresora agresorem i pomagać Ukrainie w obronie życia. Kiedy blokuje się dostawy rakiet dla ukraińskiej obrony przeciwlotniczej, a Rosja dostaje złagodzenie lub odroczenie sankcji, to niestety jest to zaprzeczanie rzeczywistości ze strony partnerów. W rzeczywistości wojna trwa, i trwa tylko z powodu rosyjskich ataków oraz rosyjskiej chęci przedłużania tej wojny”.
Przeczytaj także: