0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: ATTILA KISBENEDEK / AFPATTILA KISBENEDEK / ...

Dzień na żywo. Węgry w kłopotach. Kosiniak-Kamysz chce uczyć dzieci patriotyzmu

Na żywo

Zaledwie kilka tygodni ma dzielić Węgry od skokowej podwyżki cen paliw i rachunków za prąd. Bo Ukraina częściowo wstrzymała przesył rosyjskiej ropy przez swoje terytorium.

Google News

19:52 03-07-2024

Prawa autorskie: Wladyslaw Czulak / Agencja Wyborcza.plWladyslaw Czulak / A...

Apel do Tuska i Scholza: zrezygnujcie z prac na Odrze. Przekonują, że są bezsensowne i szkodliwe

Rządy Polski i Niemiec powinny zmienić umowę w sprawie odry, inaczej szykuje się powtórka kryzysu sprzed dwóch lat – przekonują społecznicy.

Aktywiści z obu stron granicy zaapelowali do swoich rządów o zmianę międzynarodowej umowy, która wciąż zagraża Odrze. Została podpisana w 2015 roku i zakłada regulację i użeglownienie rzeki. Dążenie do tego celu przyczyniło się do katastrofy na Odrze w 2022 roku. Działacze ostrzegają też przed powtórką wydarzeń sprzed dwóch lat, do czego przyczynić się mogą wciąż trwające zrzuty zanieczyszczeń do rzeki i jej dopływów. Zwracają też uwagę na wyrok Sądu Administracyjnego, który nakazał wstrzymanie robót regulacyjnych na rzece, uwzględniając skargę ekologów na ich kontynuowanie.

Jak podkreślają osoby podpisane pod listem, dalsze roboty na Odrze:

  • naruszają polskie prawo, ze względu na zignorowanie postanowienia WSA w Warszawie,
  • potencjalnie naruszają również prawo niemieckie, jeśli porozumienie w sprawie budowy drogi wodnej na Odrze będzie kontynuowane,
  • są sprzeczne z unijną dyrektywą wodną, jak również dyrektywą i florze, faunie i siedliskach.

Przeczytaj także:

Aktywiści przekonują, że dążenie do ułatwienia żeglugi na Odrze nie ma uzasadnienia ekonomicznego, bo niski poziom wody nie pozwala na kursowanie większości dużych jednostek, a sama żegluga śródlądowa traci na znaczeniu. Jak dodają, inwestycje mogą zagrażać turystyce w Polsce i Niemczech, a także planowanemu polskiemu i istniejącemu niemieckiemu Parkowi Narodowemu Doliny Dolnej Odry.

„Warunki porozumienia w sprawie drogi wodnej zmieniły się zasadniczo od 2015 r. z powodu kryzysu klimatycznego i katastrofy na Odrze w sierpniu 2022 r. W tym kontekście wzywamy oba rządy do zawieszenia realizacji umowy ze skutkiem natychmiastowym i do jej gruntownego przeglądu w tym kontekście” – piszą sygnatariusze listu, pod którym podpisali się między innymi członkowie niemieckiego Bundu i polskiej Fundacji Ekorozwoju.

18:55 03-07-2024

Powodzie we Włoszech, konsulat prosi o ostrożność

Polski konsulat w Mediolanie prosi o ostrożność turystów, którzy wybierają się na północ Włoch. Powodem są ulewne deszcze i w rejonie Alp. Rzeki zalewają turystyczne miejscowości i powodują straty. Szczególnie dotkliwie odczuwają to mieszkańcy Doliny Aosty, która wystąpiła z brzegów w wielu miejscach. Woda odcięła od świata między innymi miejscowość Cogne. 30 osób nie mogło powrócić ze schroniska na górze Monte Rosa w Alpach Pennińskich, gdzie wylała rzeka Anza. Poważne zniszczenia powodują również spływające ze zboczy gór i pagórków lawiny błotne. W miejscowości Noasca spadła „bomba wodna”, jak można określić opad 172 milimetrów deszczu. Przez miasteczko przeszła też trąba powietrzna.

Cascata di Noasca 😱29/6/24 pic.twitter.com/5kW6fUmCux

— anna maria moscarell (@annamariamoscar) June 30, 2024

18:08 03-07-2024

Prawa autorskie: TOBY MELVILLE/POOL/AFPTOBY MELVILLE/POOL/A...

Wielka Brytania: szykuje się klęska Partii Konserwatywnej. Sondaże są jednoznaczne

Lider Partii Pracy Keir Starmer mógłby już rozpocząć świętowanie, mimo że Wielka Brytania głosuje dopiero jutro. Wszystkie sondaże dają jego ugrupowaniu potężną przewagę.

Partia Konserwatywna nie tylko nie ma szans na wygraną – powinna wręcz przygotować się na sromotną klęskę. Takie są wyniki ostatniego przedwyborczego sondażu autorstwa pracowni YouGov. Jutro Brytyjczycy udadzą się do lokali wyborczych.

Jak pokazuje badanie, Partia Pracy może liczyć na zwycięstwo i 413 mandatów w Izbie Gmin. Rządzący Torysi premiera Rishiego Sunaka powinni utrzymać zaledwie 102 z 263 mandatów. To największa przewaga, z jaką w bliskim dwupartyjności systemie Zjednoczonego Królestwa zwyciężyło jedno z dwóch głównych ugrupowań. W niższej izbie parlamentu w Londynie znajdą się również Liberalni Demokraci, którzy mogą liczyć na wprowadzenie do niej 61 posłów. Ugrupowanie Nigela Farage'a Reform UK ma szasnę na trzy mandaty.

Sondaże: Wielka Brytania po 14 latach dziękuje Torysom

To niejedyny zwiastun sromotnej porażki Torysów i triumfu Laburzystów. Sondażownia More in Common przewiduje, że Partia Pracy zyska 430 mandatów, Konserwatyści – 126. Pracownia Focaldata prognozuje aż 444 mandaty dla Partii Pracy wobec zaledwie 108 dla Partii Konserwatywnej. Większość potrzebna do samodzielnego rządzenia wynosi 325 mandatów.

Politico podkreśla, że pracownia YouGov z dużą dokładnością oszacowała wyniki wyborów parlamentarnych w 2017 roku. Jeśli i tym razem ich prognoza pokryje się z rezultatem głosowania, po raz pierwszy od 14 lat przy Downing Street zabraknie reprezentanta Torysów. Do premierowskiej rezydencji wprowadzi się najpewniej lider Partii Pracy, Keir Starmer.

17:35 03-07-2024

Prawa autorskie: Fot. Wladyslaw Czulak / Agencja Wyborcza.plFot. Wladyslaw Czula...

Tysiące kolejarzy bez pracy. PKP Cargo zwalnia 30 proc. załogi

Nie mieliśmy wyjścia – przekonuje zarząd, co nie zadowala jednak związkowców. W PKP Cargo nadszedł czas masowych zwolnień.

W ramach grupowych zwolnień pracę straci ponad 4 tys. osób. To 30 proc. osób zatrudnionych w państwowej spółce realizującej przewozy towarowe. Zarząd PKP Cargo tłumaczy, że od cięć nie było ucieczki. Nowe szefostwo firmy zastało ją w fatalnej kondycji finansowej. Zaległości wobec wierzycieli są potężne – na koniec 2023 roku wynosiły 4,6 mld złotych, z czego 2 mld to koszty obsługi długu. Na domiar złego PKP Cargo straciło pozycję na rynku na rzecz konkurencji.

„Główna przyczyna dramatycznej kondycji PKP CARGO S.A. to złe zarządzanie w ostatnich latach. Pomimo utraty rynku i kontraktów, spadających realnych przychodów, rosły koszty i wynagrodzenia, inwestowano i wydawano pieniądze, których Spółka nie miała. Istotnie zmalał też udział w rynku mierzony pracą przewozową (liczba przejechanych km) – z niemal 60% w 2013 roku do mniej niż 30 proc. w I kwartale 2024 roku. Udział w rynku liczony masą towarową spadł z 49 proc. w 2013 roku do 30 proc. w I kwartale 2024 roku” – wyjaśnia kierownictwo spółki.

Na działaniem zarządu ręce załamują kolejowe związki. PKP Cargo to spółka o dużym znaczeniu dla państwa, przewożąca między innymi surowce energetyczne i inne niezbędne dla funkcjonowania kraju towary – twierdzą ich członkowie.

„Chcemy wiedzieć, jak zarząd planuje dostosować strukturę spółki, procesy, aby zdobywała kontrakty, ponieważ na razie jedyne działania zarządu dotyczą oszczędności na pracownikach” – mówił Polskiej Agencji Prasowej Leszek Miętek, szef Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych.

Szef spółki: poradzimy sobie bez tych pracowników

W czerwcu zarząd odesłał część pracowników na przymusowe „nieświadczenie pracy”. Jak przekonuje pełniący obowiązki prezesa spółki, nie wpłynęło to na jej funkcjonowanie.

„Wdrożone w czerwcu nieświadczenie pracy miało także na celu sprawdzenie, czy mimo odcięcia od świadczenia pracy określonej grupy pracowników jesteśmy w stanie funkcjonować operacyjnie. Poza jednostkowymi problemami ciągłość operacyjna jest zachowana mimo faktu, że co piąty pracownik nie świadczy dzisiaj pracy” – zaznacza p.o. prezesa, Marcin Wojewódka.

W zeszłym tygodniu zarząd złożył wniosek o postępowanie sanacyjne. Chodzi w nim o „uzdrowienie” sytuacji w spółce, która jako utworzona drogą ustawy nie może upaść. Jeśli sąd zezwoli na rozpoczęcie postępowania, sanacja może objąć sprzedaż zbędnych składników majątku czy zwalnianie ludzi ze skróconym okresem wypowiedzenia, a także ochronę zadłużonego podmiotu przed wierzycielami.

16:15 03-07-2024

Prawa autorskie: Fot. Maciek Jazwiecki / Agencja Wyborcza.plFot. Maciek Jazwieck...

Marcin Romanowski bliżej utraty immunitetu. Sejmowa komisja wyraziła zgodę

Sejmowa komisja regulaminowa zarekomendowała sejmowi pozbawienie immunitetu Marcina Romanowskiego, posła PiS i byłego wiceministra sprawiedliwości.

Komisja regulaminowa rozpatrzyła w środę wniosek prokuratury w związku z badaną przez śledczych aferą Funduszu Sprawiedliwości. Prokuratora Krajowa chce, by były wiceminister sprawiedliwości odpowiedział za 11 zarzutów, w tym za udział w zorganizowanej grupie przestępczej, która mogła wyprowadzić z Funduszu aż 12 mln złotych.

„Komisja przedłoży Sejmowi propozycję przyjęcia wniosku Prokuratury Krajowej o wyrażenie zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej posła Marcina Romanowskiego w zakresie wszystkich 11 zarzutów” – mówił przewodniczący komisji Jarosław Urbaniak (KO). Prokuratura poinformowała, że Romanowskiego obciążają przede wszystkim zeznania byłego dyrektora w Funduszu Sprawiedliwości, Tomasza M.

„Tomasz M. przedstawił na poparcie swoich wyjaśnień szereg dowodów o charakterze materialnym. Są to gromadzone przez niego, przez okres kilku lat, zapisy rozmów. Są to zapisy korespondencji elektronicznej, są to materiały audio, nagrania. Trudno w tej sytuacji twierdzić, że wyjaśnienia Tomasza M. nie znajdują wsparcia i potwierdzenia w dowodach rzeczowych” – mówił prokurator Piotr Woźniak. „I z tego typu dowodów materialnych wprost wynika, że wyjaśnienia Tomasza M. – na obecnym etapie oczywiście – należy uznać za w pełni wiarygodne” – podkreślił przedstawiciel Prokuratury Krajowej.

Romanowski: to polityczna nagonka

„Decydujemy nie tylko o sprawie posła Romanowskiego. Decydujemy też o tym, czy w tej konkretnej sytuacji wracamy do czasów najbardziej ponurych.Wy swoimi wnioskami przypominacie najczarniejsze karty polskiego sądownictwa, polskiego wymiaru sprawiedliwości” – odpierał Marcin Warchoł z PiS. Z kolei sam Romanowski sugerował, że jest ofiarą politycznej nagonki, a działanie organów ścigania jest niesprawiedliwe.

„Nie mam wątpliwości, że są to działania na polityczne zlecenie, polegające na próbie pociągnięcia do odpowiedzialności karnej, zatrzymania, aresztowania posła opozycji” – mówił wiceminister sprawiedliwości w rządzie Zjednoczonej Prawicy, przekonując, że Fundusz Sprawiedliwości działał zgodnie ze swoją misją – by pomagać ofiarom przestępstw. Z takiej pomocy miało skorzystać ok. 250 tys. osób.