Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Trwa jeden z największych antyrządowych protestów w Serbii. Do Belgradu przyjechali studenci z całego kraju. Tłum maszeruje w stronę siedziby parlamentu. To test dla rządów „nieliberalnego demokraty” Aleksandara Vučicia
W sobotę 15 marca na ulice Belgradu znów wyszły dziesiątki tysięcy ludzi. Do stolicy Serbii zjechali studenci z całego kraju. Część z nich przyjechała rowerami, bo serbska kolej wstrzymała wszystkie połączenia międzymiastowe z powodu rzekomego zagrożenia bombowego. Akcja była postrzegana jako próba uniemożliwienia młodym ludziom dotarcia do Belgradu. A to właśnie studenci są motorem napędowym antyrządowych protestów, które trwają od listopada 2024 roku.
Przed kolumnami tłumu maszerującego w kierunku budynku parlamentu jadą ciągniki. Jak podaje PAP, ochronę i pokojowy charakter manifestacji zapewniają wyznaczeni do tego porządkowi oraz motocykliści. Większość właścicieli restauracji zamknęła swoje biznesy, nawołując do udziału w demonstracji. W centrum miasta mieszkańcy samodzielnie rozstawili namioty, oferując protestującym darmowe napoje i pożywienie. Protest wsparła też grupa serbskich weteranów. Jak podają lokalne media, w jednej z dzielnic w grupę maszerujących wjechał samochód osobowy. 50-letni kierowca został zatrzymany przez służby.
Unia Europejska, jeszcze przed protestami, apelowała do serbskiego rządu, żeby zapewniła demonstrującym bezpieczeństwo, bo „wolność zgromadzeń jest podstawowym prawem”.
Punktem zapalnym protestów była katastrofa budowlana dworca kolejowego w Nowym Sadzie. Do zdarzenia doszło w listopadzie 2024 roku. Renowacje stacji, która popadała w ruinę, rozpoczęto w 2021 roku. Przetarg wygrała chińska firma. W ramach akcji propagandowej stację otwarto na chwilę, w 2022 roku, tuż przed wyborami parlamentarnymi. Prace finalnie ukończono w lipcu 2024, a już trzy miesiące później doszło do tragedii. Zadaszenie zawaliło się i śmierć na miejscu poniosło 14 osób. Kolejna osoba zmarła wskutek obrażeń poniesionych na dworcu. Demonstrujący uważają, że nie doszłoby do tragedii, gdyby nie korupcja i zaniedbania władz. Studenci domagają się ujawnienia wszystkich umów, a także przeprowadzenia rzetelnego śledztwa.
To najpoważniejsze wotum nieufności wobec wieloletnich rządów Aleksandara Vučicia. Jego formacja polityczna, Serbska Partia Postępowa, przewodzi rządzącej koalicji (SNS) od 2012 roku. Vučić został premierem w 2014 roku, a prezydentem jest nieprzerwanie od 2017 roku – wygrał wybory w 2017 i 2022 roku.
Pod rządami SNS Serbia zaczęła być określana „demokracją nieliberalną” na wzór Węgier Viktora Orbána. Serbski rząd nie fałszuje wyników wyborów. Nadużywa jednak państwowej przewagi do manipulacji procesem wyborczym, który w konsekwencji daleki jest od uczciwego. Serbski krajobraz medialny jest podporządkowany rządowi, partia uzależnia wobec siebie urzędników (należy do niej aż 800 tys. osób) i wymusza na nich poparcie dla systemu. Niezależne media są słabe i nieustannie atakowane ze strony władzy.
W 2020 roku spora część opozycji zbojkotowała wybory parlamentarne, uznając je za nieuczciwe. Gdy partia prezydenta uzyskała ponad 60 proc. poparcia, część zawiedzionych Serbów wyszła protestować na ulice serbskich miast. Protesty zostały wówczas spacyfikowane przez rządzących.
Prezydent Vucić obiecał, że w sprawie Nowego Sadu przeprowadzi wnikliwe śledztwo, ale protestujący nie mają do prawicy zaufania. Jednocześnie Vucić kategorycznie odrzuca propozycje utworzenia rządu przejściowego i oskarża Zachód o próbę jego obalenia.
Przeczytaj także: