0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

10:51 15-05-2026

Prawa autorskie: Fot. Piotr CharaFot. Piotr Chara

Wkrótce koniec rezerwatów? Przyrodnicy i aktywiści apelują o działanie ws. lex Romowicz

Jeszcze tylko do jutra (16 maja) trwają konsultacje społeczne projektu zmian w Ustawie o ochronie przyrody, tzw. lex Romowicz. Propozycja budzi sprzeciw naukowców i organizacji społecznych, bo zakłada, że tworzenie nowych rezerwatów będzie zależne od zgody rad gmin. Podobna samorządowa blokada ćwierć wieku utrudnia powstawanie parków narodowych.

Co się wydarzyło?

Jutro mija termin zgłaszania uwag do projektu zmian w Ustawie o ochronie przyrody, przedłożonego w połowie kwietnia przez posłów i posłanki Polskiego Stronnictwa Ludowego i Polski 2050. Projekt zakłada, że do powołania rezerwatu przyrody wymagana będzie zgoda rady gminy, na której terenie miałby powstać dany rezerwat. Lider projektu, podkarpacki poseł Polski 2050 Bartosz Romowicz twierdzi, że zmiana zdemokratyzuje proces powoływania rezerwatów przyrody.

Tymczasem naukowcy i społecznicy apelują o zgłaszanie krytycznych uwag do projektu, ponieważ – gdyby wszedł w życie – grozi on paraliżem tworzenia nowych rezerwatów przyrody, tej ścisłej, a przez to skutecznej, formy ochrony przyrody w naszym kraju.

W opublikowanej pod koniec kwietnia opinii na temat projektu zmian w Ustawie o ochronie przyrody – do którego przylgnęła już medialna nazwa lex Romowicz – Państwowa Rada Ochrony Przyrody zwraca uwagę, że „problem, który projekt rzekomo rozwiązuje, w praktyce nie istnieje: Regionalne Dyrekcje Ochrony Środowiska już dziś prowadzą konsultacje społeczne i zbierają opinie gmin przed utworzeniem rezerwatu”.

PROP przestrzega przed powtórką z historii. Przepisy z 2000 r., które uzależniły tworzenie parków narodowych od zgody samorządów, „w praktyce sparaliżowały proces budowy sieci parków narodowych w Polsce". Zdaniem ekspertów projekt Romowicza grozi tym samym rezerwatom. Tę ocenę podzieliło też 404 naukowców, którzy w kwietniu zaapelowali do Marszałka Sejmu o nieprocedowanie projektu.

„Jesteśmy głęboko przekonani, że przyjęcie projektowanej nowelizacji doprowadzi do wieloletniego zahamowania rozwoju systemu ochrony przyrody w Polsce oraz do zniszczenia najcenniejszych zasobów przyrodniczych kraju” — napisali naukowcy w liście. Eksperci zwrócili także uwagę na to, że Polska ma zobowiązania unijne (Strategia Bioróżnorodności, Prawo o odbudowie przyrody), a projekt utrudniałby ich realizację.

Jaki jest kontekst?

W całej Polsce rezerwaty stanowią zaledwie 0,6 proc. powierzchni kraju, z kolei parki narodowe – 1,1 proc. Przyrodnicy mówią o potrzebie objęcia tymi formami ochrony przyrody 3 proc. powierzchni Polski.

Miesiąc temu posłowie PSL i Polski 2050 przedstawili projekt nowelizacji ustawy o ochronie przyrody, który miałby zmienić zasady tworzenia rezerwatów. Jak dotąd decyzję w tej sprawie podejmował Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska. Aczkolwiek w praktyce wygląda to bardzo różnie – wszystko zależy od lokalnych uwarunkowań i determinacji urzędników z RDOŚ.

Na Podkarpaciu proces tworzenia nowych rezerwatów idzie najmozolniej, jeśli porównać ten rejon z innymi województwami w Polsce. W Bieszczadach i na Pogórzu Przemyskim wciąż jest mowa o potrzebie utworzenia 22 rezerwatów przyrody, które zostały już pozytywnie zweryfikowane przez ekspertów. Jak dotąd jedyne obszary, które zostały tam powołane, to parę rezerwatów, na które zgodziły się już wcześniej miejscowe nadleśnictwa. Zdaniem przyrodników to za mało.

Tymczasem Bartosz Romowicz jest posłem Polski 2050 właśnie z Podkarpacia. Wcześniej był burmistrzem Ustrzyk Dolnych. Jego polityczna kariera była początkowo związana z Polskim Stronnictwem Ludowym. To w tych barwach bezskutecznie ubiegał się o fotel senatora. Szeregi ludowców zamienił na ugrupowanie Szymona Hołowni, co opłaciło mu się politycznie – otrzymał mandat poselski.

Zmiany w Ustawie o ochronie przyrody mają wyraźny podtekst polityczny i przedwyborczy. Zarówno PSL, jak i Polska 2050 uzyskują w sondażach notowania rzędu 1.5-3 proc., co zmusza oba ugrupowania do desperackich kroków. Jednym z nich dalsze rozbrajanie systemu ochrony przyrody w Polsce, pisał miesiąc temu w OKO.press Paweł Średziński.

Przeczytaj także:

O ile w przypadku PSL to podejście w ogóle nie dziwi, to Polska 2050 wyraźnie odchodzi od swojej pierwotnej narracji, która towarzyszyła temu ugrupowaniu jeszcze na początku jego politycznej drogi. Wtedy partia kreowała się na obrońców przyrody i zwolenników powoływania nowych form ochrony cennych terenów.

Tymczasem w Polsce istnieje system subwencji dla samorządów gwarantujący wypłatę pieniędzy gminom za tereny objęte ochroną. Podstawowa stawka wynosi 310 złotych za każdy hektar rezerwatu przyrody. W zależności od formy ochrony stosuje się różne przeliczniki: park narodowy to 200 proc. tej stawki, rezerwat – 100 proc., obszar Natura 2000 – 15 proc. Te dane nie przekonują jednak zwolenników samorządowej blokady dla rezerwatów.

W konsultacjach społecznych ws. projektu zmiany w ustawie można wziąć udział klikając w ten link.