Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
W momencie, w którym rosyjska rakieta weszła w polską przestrzeń powietrzną alarm powinien zostać ogłoszony w 17 powiatach. Udało się jednak tylko w 7 z nich
Dlaczego 30 lipca nad ranem syreny alarmowe nie zostały włączone na czas w większości potencjalnie zagrożonych przez rosyjską rakietę Ch-101 powiatów Lubelszczyzny? System zadziałał tylko w 7 z łącznie 17 powiatów, które otrzymały lub miały otrzymać polecenie włączenia alarmu. Na to pytanie odpowiada tekst Pawła Buczkowskiego w WP.pl. Dziennikarz ustalił, że w powiecie biłgorajskim, na terenie którego rosyjski pocisk ostatecznie spadł i eksplodował, polecenie włączenia syren przyszło mailem dopiero 4 minuty po wybuchu. W innych powiatach przyczyny także były prozaiczne. W powiecie tomaszowskim na przykład dyżurny nie zdążył dojechać na czas do radiostacji, w której miał nasłuchiwać sygnału alarmowego. W powiecie puławskim w ogóle się nie obudził – bo nie usłyszał dźwięku powiadomienia o SMS (a poprzedniego dnia intensywnie pracował w związku ze skażeniem wody w Kazimierzu Dolnym). W powiecie kraśnickim dyżurny usiłował dodzwonić się do przełożonego przed włączeniem syren – co mu się nie udało.
„W procesie, który trwa od nawołania do nasłuchu przez usłyszenie alarmu do doprowadzenia, aby ta informacja doszła do Powiatowego Centrum Zarządzania Kryzysowego i aby ta osoba fizycznie włączyła alarm, upływa zbyt dużo czasu. Jest to kilka czy kilkanaście minut” – przyznał na konferencji prasowej w poniedziałek 3 sierpnia wojewoda lubelski Krzysztof Komorski. Podkreślił, że „trzeba z tego procesu wyjąć kilka ogniw”.
30 lipca o 3:39 nad ranem rosyjski pocisk manewrujący Ch-101 wszedł w polską przestrzeń powietrzną znad terytorium Ukrainy. Działo się to w trakcie zmasowanego ataku powietrznego na broniący się przed Rosją kraj. Próbę zestrzelenia rosyjskiego pocisku podjął pilot ukraińskiego myśliwca, który jednak nie zdążył dogonić Ch-101 i musiał zawrócić, bo znalazł się tuż przy granicy Polski. Następnie próbę identyfikacji i ewentualnego zestrzelenia pocisku podjął pilot polskiego myśliwca – w tym wypadku również zabrakło czasu.
Po 6 minutach lotu lecący z prędkością około 800 km/h pocisk spadł na pole uprawne w rejonie położonej ok 80 km w linii prostej od granicy wsi Tarnawa-Kolonia w powiecie biłgorajskim i eksplodował. Wybuch wyrwał w polu krater o średnicy około 10 m. Nikt nie został w żaden sposób poszkodowany.
Przeczytaj także: