0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

13:37 05-01-2026

Prawa autorskie: Ludovic MARIN / AFPLudovic MARIN / AFP

Premier Grenlandii ostro do Trumpa. „Koniec z fantazjami o aneksji”

Premier Grenlandii Jens Frederik Nielsen zareagował na powtarzające się sugestie o możliwym włączeniu Grenlandii do terytorium amerykańskiego.

Co się wydarzyło?

“Koniec z presją. Koniec z fantazjami o aneksji” – oświadczył w poniedziałek (5,01) premier Grenlandii Jens Frederik Nielsen. To odpowiedź na niedzielne komentarze prezydenta USA Donalda Trumpa, który mówił, że Stany Zjednoczone “absolutnie potrzebują Grenlandii”.

Grenlandia, która jest autonomicznym terytorium podlegającym Danii, od miesięcy pojawia się w wypowiedziach Trumpa. Teraz jednak – po amerykańskiej operacji w Wenezueli – prezydent USA zapowiada dalsze kroki, dotyczące kolejnych państw.

“Od pokoleń jesteśmy bliskim i lojalnym przyjacielem Stanów Zjednoczonych. Staliśmy ramię w ramię w trudnych chwilach. Wzięliśmy odpowiedzialność za bezpieczeństwo Północnego Atlantyku, a nie tylko Ameryki Północnej. Tak robią prawdziwi przyjaciele. Właśnie dlatego powtarzająca się retoryka ze strony Stanów Zjednoczonych jest całkowicie nieakceptowalna. Kiedy prezydent Stanów Zjednoczonych mówi o >>potrzebnej Grenlandii<<, łączy nas z Wenezuelą i interwencją wojskową, to nie jest po prostu złe. To brak szacunku” – oświadczył Jens Frederik Nielsen.

Jak podkreślił, Grenlandia jest częścią NATO. “Zdajemy sobie sprawę, że nasze bezpieczeństwo zależy od dobrych przyjaciół i silnych sojuszy. Dlatego bardzo ważne są lojalne stosunki ze Stanami Zjednoczonymi. Tak było od dziesięcioleci. Ale sojusze są zbudowane na zaufaniu. A zaufanie wymaga szacunku. Groźby, presja i rozmowy o aneksji nie powinny mieć miejsca pomiędzy przyjaciółmi. Tak się nie rozmawia z ludźmi, którzy wielokrotnie wykazali się odpowiedzialnością, stabilnością i lojalnością. Wystarczy tego” – czytamy w oświadczeniu.

Premier Grenlandii zaznacza, że jego kraj jest otwarty na rozmowy, ale “właściwymi kanałami i z poszanowaniem prawa międzynarodowego”.

Jaki jest kontekst?

Donald Trump w niedzielnym (4.01) wywiadzie dla magazynu „The Atlantic” odpowiadał na pytania dotyczące kolejnych kroków po operacji w Wenezueli. Potwierdził, że to może nie być ostatni kraj, w którym USA planują interwencję.

“Absolutnie potrzebujemy Grenlandii” – powiedział Trump, opisując wyspę jako „otoczoną przez rosyjskie i chińskie statki”.

Obietnicę przejęcia Grenlandii Trump złożył jeszcze przed objęciem urzędu prezydenta. „Dla celów bezpieczeństwa narodowego i wolności na całym świecie, Stany Zjednoczone Ameryki uważają, że posiadanie i kontrolowanie Grenlandii jest absolutną koniecznością”.

Przez ostatnie miesiące wspominał o Grenlandii wielokrotnie.

21 grudnia 2025 Trump mianował gubernatora Luizjany, Jeffa Landry'ego, specjalnym wysłannikiem USA na Grenlandię. Napisał w mediach społecznościowych: „Jeff rozumie, jak ważna jest Grenlandia dla naszego bezpieczeństwa narodowego i będzie zdecydowanie bronił interesów naszego kraju, dbając o bezpieczeństwo i przetrwanie naszych sojuszników, a także całego świata”. Landry podziękował prezydentowi, oświadczając, że to „zaszczyt służyć na tym stanowisku, aby Grenlandia stała się częścią Stanów Zjednoczonych”.

12:30 05-01-2026

Prawa autorskie: AFP PHOTO / HO / KHAMENEI.IRAFP PHOTO / HO / KHA...

Iran: Ajatollah ma plan ucieczki do Moskwy. Ustalenia „The Times”

Brytyjski dziennik ustalił, że najwyższy przywódca Iranu obawia się dezercji w służbach bezpieczeństwa lub powodzenia protestujących. Dlatego może powtórzyć ruch Baszszara Al-Asada.

Co się wydarzyło?

Najwyższy przywódca Iranu, alajatollah Ali Chamenei, ma awaryjny plan ucieczki z ogarniętego zamieszkami kraju. Dziennik „The Times” dotarł do dokumentów potwierdzających, że jego celem ma być Moskwa. Irański lider obawia się, że siły bezpieczeństwa nie zdołają stłumić protestów, zdezerterują lub przejdą na stronę jego przeciwników politycznych. Razem z nim do Rosji mają zbiec jego najbliżsi współpracownicy polityczni oraz członkowie rodziny – w tym syn Mojtaba, wyznaczony na następcę 87-letniego ajatollaha.

Według dziennika Chamenei może spróbować powtórzyć sukces ucieczki byłego prezydenta Syrii Baszszara al-Asada, który po obaleniu również wraz z rodziną wyjechał do Moskwy. Zdaniem informatorów „The Times” wyznaczono już ewentualną trasę ucieczki, a przedstawiciele ajatollaha zgromadzili za granicą środki, które pozwolą mu na spokojne życie. Chamanei zarządza między innymi aktywami znajdującej się pod częściową kontrolą państwa potężnej fundacji Setad. Według szacunków Reutersa w 2013 roku jej majątek sięgał 95 mld dolarów.

Zdaniem informatorów „The Times” Chamenei może na razie liczyć na lojalność swojego otoczenia, bo to od jego decyzji zależy ich przyszłość w reżimie Islamskiej Republiki Iranu. Jednocześnie jednak ajatollah ma być w słabszej formie fizycznej i psychicznej, na co wpłynęła zeszłoroczna 12-dniowa wojna z Izraelem. Przywódca ma od tego czasu „obsesyjnie” dbać o swoje bezpieczeństwo, a jego stan ma sięgać „paranoi”.

Jaki jest kontekst?

Na razie jednak obecne protesty nie są tak masowe jak w 2019 czy 2022 roku. A wówczas nie doszło do zmiany władzy. Dziś Republika Islamska jest jednak w trudniejszej sytuacji ekonomicznej i wewnętrznej. Rozproszone po całym kraju protesty wciąż trwają mimo brutalnej odpowiedzi irańskich służb bezpieczeństwa w kilku miejscach i ofiar śmiertelnych wśród manifestantów. Manifestanci domagają się oni zatrzymania wysokiej inflacji, napędzanej między innymi przez amerykańskie sankcje.

"Według danych Centrum Statystyk Iranu inflacja w grudniu wyniosła 52,6 proc. – to wzrost o ponad trzy punkty procentowe w stosunku do listopada. Średnioroczny poziom inflacji wynosi obecnie 42 proc. Odzwierciedla to kiepski stan całej gospodarki. Według innych najnowszych danych, w pierwszym półroczu irańska gospodarka skurczyła się o 0,6 proc., a jeśli wyłączyć sektor paliwowy – o 0,8 proc.

Przed powrotem amerykańskich sankcji w 2018 roku dolara można było na rynku w Iranie kupić za mniej niż 100 tys. riali. Dziś to okolice 1 mln 400 tys. rial. To ogromna dewaluacja waluty w ciągu zaledwie kilku lat. A za tym idzie pogarszanie się sytuacji ekonomicznej prawie każdego gospodarstwa domowego, zarówno wśród klasy średniej, jak i wśród robotników" – pisał na naszych łamach Jakub Szymczak.

Przeczytaj także:

Według grup monitorujących przestrzeganie praw człowieka w czasie manifestacji zginęło już 16 osób. Obywatele Iranu wychodzą na ulice po raz kolejny w ostatnich latach. Protesty w Islamskiej Republice wybuchały w 2017, 2019 oraz 2022 roku.

10:59 05-01-2026

Prawa autorskie: ARTUR KUBASIK / Agencja Wyborcza.plARTUR KUBASIK / Agen...

Wraca ustawa wiatrakowa. Tym razem bez zmniejszenia odległości

Rząd Donalda Tuska po raz drugi postara się znowelizować przepisy dotyczące stawiania farm wiatrowych. Z planu zniknęło zbliżenie wiatraków do zabudowań – co było głównym powodem weta Karola Nawrockiego wobec poprzedniego projektu.

Co się wydarzyło?

Po zawetowaniu pierwszej przedstawionej przez rząd ustawy wiatrakowej ministerstwo klimatu proponuje kolejną jej wersję. Chodzi o prawo liberalizujące zasady stawiania farm wiatrowych. Rząd chce przybliżyć je do zabudowań. W poprzedniej wersji ustawy ustalił granicę na 500 metrach, o ile zgodzą się na to władze gminy (dziś to 700 metrów). Według opracowań naukowych odległość ta jest wystarczająca, by zapewnić komfort okolicznych mieszkańców. Odległość ta jednak „nie jest rzeczą akceptowalną społecznie” – argumentował Nawrocki.

W nowym projekcie nowelizacji ustawy rząd nie pojawia się już propozycja zmniejszenia odległości wiatraków od najbliższych budynków. Rząd zamiast tego chce uprościć procedury uzyskiwania zezwoleń na stawianie farm. Przy obecnie obowiązującym prawie proces może trwać od pięciu do siedmiu lat. Skrócenie tego okresu będzie możliwe dzięki oparciu zezwoleń na budowę o zintegrowany plan inwestycyjny. To łatwiejsza do uchwalenia forma miejscowego planu zagospodarowania, sporządzana na wniosek inwestora jedynie na potrzeby przeprowadzenia danego przedsięwzięcia.

Nowa ustawa ma też umożliwić czerpanie korzyści z sąsiedztwa farm wiatrowych mieszkańcom gmin sąsiednich wobec tej, gdzie znajdują się turbiny. Chodzi przede wszystkim o pieniężne rekompensaty.

Jaki jest kontekst?

Na propozycje resortu klimatu negatywnie reaguje branża energetyczna. „Planowany wzrost mocy wiatru na lądzie z 11 GW do zaledwie 20,3 GW w ciągu 15 lat oznacza budowę ok. 0,6 GW rocznie. To tempo krajów o niskich ambicjach, a nie dla dużej gospodarki Unii Europejskiej, która deklaruje chęć budowy nowoczesnego, konkurencyjnego sektora energetycznego” – stwierdził cytowany przez Polską Agencję Prasową szef Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej, Janusz Gajowiecki. – „W Niemczech w jednym roku wydano pozwolenia na budowę 15 GW onshore (na lądzie – przyp. aut.) Przyjęcie tak niskiego tempa rozwoju oznacza faktyczne wykluczenie Polski z głównego nurtu europejskiej transformacji energetycznej i rezygnację z wykorzystania potencjału rynku, który w innych krajach jest już standardem. Nie ma żadnych racjonalnych ani systemowych przesłanek, by ograniczać rozwój wiatru w sytuacji, gdy może on w większej skali dostarczać tanią energię, stabilizować miks i wzmacniać konkurencyjność gospodarki”

Przeczytaj także:

10:45 05-01-2026

Prawa autorskie: Fot. Państwowa Służba ds. Sytuacji nadzwyczajnych UkrainyFot. Państwowa Służb...

Atak Rosji na system energetyczny Ukrainy

W nocy na 5 stycznia Rosjanie zaatakowali obiekty infrastruktury energetycznej Ukrainy. W kilku regionach doszło do przerw w dostawach energii elektrycznej. Zginęły co najmniej dwie osoby

Co się wydarzyło?

Siły Powietrzne Ukrainy poinformowały, że wojska rosyjskie wystrzeliły w kierunku Ukrainy 9 rakiet i 165 dronów bojowych. Ukraińskim obrońcom udało się zneutralizować 137 celów. Odnotowano trafienia rakiet i 26 uderzeniowych bezzałogowych statków powietrznych w 10 lokalizacjach, a także upadki zestrzelonych odłamków w 9 miejscach.

Według Państwowej Służby ds. Sytuacji Nadzwyczajnych Ukrainy w dzielnicy obolońskiej doszło do trafienia w czteropiętrowy budynek placówki medycznej, na poziomie drugiego piętra. Ratownicy ewakuowali 25 osób, cztery odniosły obrażenia (dwie są w stanie ciężkim). Zginął 30-letni mężczyzna, który przebywał na leczeniu. Według ostatnich informacji strażacy ugasili pożar.

W rejonie fastowskim w obwodzie kijowskim uszkodzonych zostało siedem prywatnych domów i jeden wielopiętrowy budynek mieszkalny, garaże, samochody, pomieszczenia produkcyjne i magazynowe. Jedna osoba zginęła we własnym domu.

Ponadto w wyniku rosyjskiego ataku odcięto dostawy energii elektrycznej do miasta Sławutycz w obwodzie kijowskim. Wszystkie obiekty infrastruktury krytycznej zostały przełączone na zasilanie rezerwowe. Miasto ma zapewnione ogrzewanie i wodę.

Oprócz tego, jak informuje Ukrenergo, państwowy operator systemu przesyłowego energii elektrycznej w Ukrainie występują przerwy w dostawie prądu w obwodach donieckim, charkowskim i czernihowskim.

„Prace naprawcze rozpoczęto wszędzie tam, gdzie pozwalają na to warunki bezpieczeństwa” – podkreśla Ukrenergo. Dodaje, że wskutek poprzednich zmasowanych ataków rakietowych i dronowych na system energetyczny obecnie w większości regionów Ukrainy stosowane są środki ograniczające zużycie energii: harmonogramy ograniczeń mocy dla przemysłu i biznesu oraz godzinowe odłączenia dla wszystkich kategorii odbiorców.

Celem ataku była też Czernihowszczyzna. Zostały zniszczone i uszkodzone garaże, prywatny dom mieszkalny, budynek gospodarczo-magazynowy.

Jaki jest kontekst?

Mimo trwających negocjacji na temat zakończenia wojny Rosja nie przestaje terroryzować ukraińskich cywilów, próbuje zerwać rozmowy pokojowe i eskalować konflikt, obwiniając Ukraińców to o atak na rezydencję Putina, to o atak na cywili w Chorłach w okupowanej części Chersońszczyzny. Jak pisaliśmy, najprawdopodobniej w zaatakowanej restauracji świętowali Nowy Rok rosyjscy wojskowi i miejscowi kolaboranci.

Przeczytaj także:

„Dzisiaj w nocy rosyjska armia »zdobyła« kolejny szpital – w Kijowie – z działającym oddziałem szpitalnym. Pacjentów trzeba było ewakuować. Są ofiary” – skomentował nocny atak prezydent Ukrainy. Zapewnił, że Ukraińcy odbudują ten szpital.

„Tacy są ci ludzie – Ukraińcy zawsze odbudowują to, co zostało zniszczone. Podobnie pracują ekipy remontowe, energetycy, wszystkie niezbędne służby w regionach, gdzie Rosjanie spowodowali nowe zniszczenia i nowe przerwy w dostawach energii”.

Wołodymyr Zełenski zwrócił się do partnerów międzynarodowych o pomoc w zwiększeniu obrony przeciwlotniczej oraz środki na produkcję dronów przechwytujących oraz o sprzęt do naprawy systemu energetycznego. „Dziękuję wszystkim, którzy wspierają nasz kraj i naszych obywateli” – napisał Zełenski.

Według ukraińskiego prezydenta w ciągu zeszłego tygodnia Rosja wystrzeliła w kierunku Ukrainy ponad 1070 kierowanych bomb lotniczych, prawie tysiąc dronów uderzeniowych i sześć rakiet.

Przeczytaj także:

09:10 05-01-2026

Prawa autorskie: Doug MILLS / POOL / AFP)Doug MILLS / POOL / ...

Trump grozi Kolumbii, wiceprezydentka Wenezueli zaprasza go do współpracy

Prezydent USA Donald Trump chciałby nie tylko Grenlandii, której zajęcie zasugerował po przeprowadzeniu operacji w Wenezueli. Amerykański lider zapowiada też, że zajmie się reżimami, które uważa za „chore”

Co się wydarzyło?

- Wenezuela jest bardzo chora. Kolumbia też jest bardzo chora i jest rządzone przez człowieka, który lubi produkować kokainę i sprzedawać ją Stanom Zjednoczonym. Ale powiem wam, że nie będzie tego robił zbyt długo – stwierdził w rozmowie z dziennikarzami. Dopytywany o możliwość operacji wojskowej stwierdził: „To brzmi dobrze”. W podobnym tonie wyraził się o Meksyku, którym według niego rządzą kartele narkotykowe, z którymi „trzeba coś zrobić”. Jak mówił, władze Kuby wyglądają, jakby były „gotowe, by upaść”.

- Meksyk musi wziąć się w garść, bo narkotyki przepływają przez Meksyk, a my będziemy musieli coś zrobić. Chcielibyśmy, żeby Meksyk to zrobił. Oni są do tego zdolni, ale niestety kartele są w Meksyku bardzo silne – mówił Trump.

Jaki jest kontekst?

Słowa te następują po operacji wojskowej i schwytaniu wenezuelskiego prezydenta Nicolása Maduro. Polityk wywodzi się z południowoamerykańskiej lewicy, do której USA od dekad podchodzą krytycznie. Maduro, podobnie jak jego poprzednik Hugo Chavez, był oskarżany przez kraje Zachodu i organizacje międzynarodowe o tłamszenie opozycji i doprowadzenie gospodarki kraju na skraj zapaści — mimo potężnych zasobów ropy naftowej, którymi dysponuje kraj. Jednocześnie operacja USA określana jest przez ekspertów jako rażące naruszenie prawa międzynarodowego.

- Tak naprawdę Stany Zjednoczone nie przedstawiły żadnego uzasadnienia prawnego tego, co zrobiły. Poza tym też nie jest uznane w prawie międzynarodowym stanowisko, że działalność karteli narkotykowych, które działają na terenie jednego państwa, a które przemycają narkotyki na terytorium drugiego państwa, mogła być uznana przez to drugie państwo za atak na nie. To nie jest żadna uznana forma ataku zbrojnego na państwo, które uzasadniałaby prawo do samoobrony — powiedziała OKO.press dr Agata Kleczkowska z Polskiej Akademii Nauk.

Przeczytaj także:

Rządy Hiszpanii, Brazylii, Chile, Kolumbii, Meksyku i Urugwaju wydały 4 stycznia wspólne oświadczenie potępiające działania USA. Określają je jako „niebezpieczny precedens”. Odnosząc się do twierdzenia administracji Trumpa, że ​​Stany Zjednoczone będą „rządzić” Wenezuelą i nadzorować produkcję ropy naftowej, sześć rządów wyraziło również zaniepokojenie „w związku z jakąkolwiek próbą kontroli, administrowania lub zewnętrznego przywłaszczenia zasobów naturalnych lub strategicznych”.

Mimo to w oświadczeniu opublikowanym w mediach społecznościowych dotychczasowa wiceprezydentka i pełniąca obowiązki prezydenta Delcy Rodriguez stwierdziła, że ​​jej rząd priorytetowo traktuje budowanie relacji ze Stanami Zjednoczonymi.

„Zapraszamy rząd USA do współpracy z nami w ramach programu ukierunkowanego na wspólny rozwój w ramach prawa międzynarodowego, aby wzmocnić trwałe współistnienie społeczności. Prezydencie Donaldzie Trumpie, nasze narody i nasz region zasługują na pokój i dialog, a nie na wojnę” – napisała Rodriguez.