0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

20:00 09-06-2024

Prawa autorskie: Fot. Michaela STACHE / AFP)Fot. Michaela STACHE...

W Niemczech wygrywa centroprawica. Skrajna prawica notuje największy wzrost [WYNIKI EXIT POLL]

Według badania exit poll wybory europejskie w Niemczech wygrywa centroprawicowa CDU/CSU, z której wywodzi się szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen

Na CDU/CSU zagłosowało 29,5 proc. osób. W sumie przekłada się to na 29 mandatów w Parlamencie Europejskim – tyle samo, co partia miała do tej pory. Ponadto jeden mandat zdobyła chrześcijańska Partia Rodzina, co sprawia, że Niemcy zasilą Europejską Partię Ludową w sumie 30 mandatami.

Skrajna prawica rośnie najbardziej

Największy wzrost liczby mandatów odnotowała jednak skrajnie prawicowa Alternatywa dla Niemiec, na którą zagłosowało aż 16,5 proc. wyborców. To przekłada się na 17 mandatów w PE – o 8 więcej niż AfD miała w Parlamencie kończącej się kadencji.

Jeszcze do połowy maja Alternatywa dla Niemiec należała w Parlamencie Europejskim do grupy Tożsamość i Demokracja, w której zrzeszeni są europosłowie francuskiego skrajnie prawicowego Zjednoczenia Narodowego oraz włoskiej antyimigranckiej Legi Matteo Salviniego, ale została z grupy wydalona. Nie wiadomo więc, co się stanie z tą partią – czy utworzy nową grupę, czy pozostanie niezrzeszona.

Słaby wynik rządzącej koalicji

Przed wyborami w Niemczech mówiono, że te eurowybory będą kolejnym testem poparcia dla mało popularnej koalicji rządzącej w Niemczech, która składa się z Socjaldemokratycznej Partii Niemiec kanclerza Olafa Scholza (SPD), liberalnej Wolnej Partii Demokratycznej (FDP) oraz Zielonych.

Pomimo słabych sondaży poparcia w kraju, największa partia rządzącej koalicji – SPD – doświadcza jednak stosunkowo niewielkich spadków. Jak wynika z badania exit poll, SPD będzie miała w nowym parlamencie 14 mandatów (o 2 mniej wobec parlamentu kończącej się kadencji), a liberałowie z FDP zachowają stan posiadania (z pięcioma mandatami).

Najgorszej wypadają Zieloni, którzy w tych wyborach tracą 9 mandatów (spadek z 21 do 12).

Kiepski wynik niemieckich Zielonych to przejaw europejskiego trendu. Podczas gdy najważniejsze tematy z agendy partii tej grupy, czyli kryzys klimatyczny, były wysoko na agendzie w wyborach w 2019 roku, w ciągu ostatnich kilku lat, w związku z pandemią, kryzysem rosnących kosztów życia oraz wojną w Ukrainie, w hierarchii spraw ważnych dla ogółu obywateli w UE spadły na odleglejsze miejsca.

Niemieckim Zielonym nie pomogło też to, że są członkiem niepopularnego rządu. Po pierwsze, w takiej sytuacji trudniej jest prowadzić wyrazistą kampanię, a po drugie, Zieloni stali się obiektem bardzo intensywnych ataków ze strony skrajnej prawicy, która Zielonych uczyniła głównych adwersarzem w kampanii.

Jak sobie radzą pozostałe partie?

Skrajna lewica traci w sumie jeden mandat. Partia Die Linke zdobywa 3 mandaty, a Partia Dobrostanu Zwierząt – 1. Die Linke to partia, która jeszcze do niedawna była trzecią-czwartą siłą polityczną w kraju, bijąc się o podium z liberałami z FDP (do wyborów w 2017 roku, kiedy obie przegoniła AfD, a w 2021 roku także Zieloni). Jednak walki wewnętrzne i poważny kryzys wizerunkowy z 2021 roku związany ze skandalem molestowania seksualnego wewnątrz partii jeszcze bardziej tąpnął notowaniami partii.

Walki frakcji doprowadziły do częściowego rozpadu Die Linke. Pod koniec 2023 roku nowe ugrupowanie tworzy Sahra Wagenknecht, kontrowersyjna niemiecka polityczka, która odeszła z Die Linke. Jej partia Sojusz Sahry Wagenknecht – dla rozsądku i sprawiedliwości, w skrócie BSW, debiutuje w wyborach europejskich i zdobywa pięć mandatów. Na razie nie wiadomo jednak, do której grupy w PE dołączy ta partia.

O czym była ta kampania?

Dużo napięć w trakcie kampanii wywoływała też kwestia wsparcia dla Ukrainy. Najwięcej na tym ugrali niemieccy liberałowie z Wolnej Partii Demokratycznej, którzy atakowali swoich koalicjantów za opóźnianie wsparcia wojskowego dla Ukrainy. Najmocniej atakowana za to była SPD oraz sam kanclerz Olaf Scholz, który pomimo wezwań CDU/CSU oraz liberałów bardzo przedłużał debaty nad kolejnymi dostawami sprzętu wojskowego dla Ukrainy.

Zwycięska centroprawica budowała kampanię głównie na krytyce rządzącej koalicji oraz przestrzeganiu przed wzrostem skrajnej prawicy. Podczas ostatniego zjazdu wyborczego w piątek w Monachium do lidera partii CDU Friedricha Merza dołączyła Ursula von der Leyen. Mówiła o tym, że „Europa jest wielkim darem” i że „trzeba ją chronić przed antyeuropejskimi zakusami populistów, ekstremistów i demagogów”. Jej zdaniem największym zagrożeniem dla Europy są partie skrajnie prawicowe, takie jak niemiecka AfD i francuskie Zjednoczenie Narodowe, które dążą do „osłabienia i zniszczeni Europy”.

W swoim przemówieniu Merz atakował za to rządzącą koalicję, mówiąc, że w kwestii pomocy wojskowej dla Ukrainy „przyniosła ona europejskim partnerom Niemiec rozczarowanie”.

Tematem szczególnie eksploatowanym przez skrajną prawicę był temat migracji. Co ciekawe, seria skandali wokół lidera kampanii AfD Maximiliana Kraha, która ostatecznie doprowadziła do wydalenia AfD z grupy Tożsamość i Demokracja, nie wpłynęła na gorszy wynik AfD.

Skrajna lewica (Die Linke), przekonywała do głosowania na siebie strasząc powrotem polityki oszczędności i cięć budżetowych forsowanych przez centroprawicę. Po okresie pandemicznej dyspensy jeszcze w tym roku państwa członkowskie mają bowiem wrócić do przestrzegania reguł budżetowych (próg 3 proc. PKB dla deficytu oraz 60 proc. PKB dla długu sektora instytucji rządowych i samorządowych). Lewica bardzo protestowała przed powrotem do dyscypliny budżetowej.