0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

08:24 26-10-2026

Prawa autorskie: Fot. Nikolay DOYCHINOV / AFPFot. Nikolay DOYCHIN...

Wybory w Bułgarii: faworytka z niewielką przewagą. O prezydenturze zdecyduje II tura

Urzędująca głowa państwa Iliana Jotowa prowadzi po pierwszej turze wyborów prezydenckich w Bułgarii, ale jej prozachodni rywal Andrej Giurow okazał się znacznie silniejszy, niż przewidywano. Rozstrzygnięcie nastąpi w drugiej turze 1 listopada.

Co się wydarzyło?

W niedzielę, 25 października, Bułgarzy głosowali w pierwszej turze wyborów prezydenckich. Po przeliczeniu niemal wszystkich protokołów wyborczych sprawująca urząd prezydenta Iliana Jotowa zdobyła 34,76 proc. głosów, a były premier rządu technicznego Andrej Giurow – 31,94 proc. Trzeci, lider prorosyjskiej skrajnej prawicy Kostadin Kostadinow, uzyskał 12,54 proc.

Przewaga Jotowej jest więc minimalna, choć przedwyborcze badania dawały jej przewagę nawet kilkunastu punktów proc. Frekwencja w pierwszej turze głosowania wyniosła zaledwie około 22 proc. – najmniej od upadku komunizmu.

Giurow zapowiedział, że jako prezydent chciałby stanowić przeciwwagę dla rządu Rumena Radewa. Z obozu Radewa wywodzi się Jotowa. — Wierzę, że Bułgaria potrzebuje aktywnego prezydenta, który stanowiłby przeciwwagę dla koncentracji władzy — powiedział Giurow w wieczór wyborczy, cytowany przez publiczne radio BNR.

Wezwał też Jotową do debaty przed drugą turą, podczas której kandydaci mieliby przedstawić swoje wizje sprawowania urzędu i korzystania z uprawnień prezydenckich.

Jotowa wyraziła z kolei zaniepokojenie rekordowo niską frekwencją. Jej zdaniem przyczyniła się do niej decyzja GERB-SDS, drugiej siły parlamentarnej, by nie wystawiać kandydata. — Złudzeniem jest sądzić, że możemy coś zmienić w kraju, jeśli nie głosujemy — powiedziała, cytowana przez bułgarską agencję BTA.

Odnosząc się do wojny w Europie, zapowiedziała, że chce być „prezydentką pokoju”. Podkreśliła, że bez pokoju nie ma bezpieczeństwa ani dobrobytu, a Bułgaria powinna prowadzić suwerenną politykę zagraniczną, współpracując ze swoimi partnerami. Giurow z kolei jednoznacznie opowiada się za wsparciem Ukrainy.

Jaki jest kontekst?

W kwietniu przyśpieszone wybory w Bułgarii, ósme w ciągu pięciu lat, wygrała lewicowa koalicja Postępowa Bułgaria, kierowana przez byłego prezydenta kraju Rumana Radewa. Na stanowisku zastąpiła go Jotowa, następnie wystartowała w wyborach prezydenckich z poparciem Radewa.

„Progresywna Bułgaria nie jest do końca partią lewicową w europejskim rozumieniu. To bardziej rodzaj lewicy populistyczno-narodowej, powiązanej ze środowiskami postsowieckimi" – pisał w OKO.press Paweł Jędral.

Radew unikał otwartej krytyki pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę i sprzeciwiał się militarnemu wsparciu Sofii dla Kijowa. Choć wyniki wyborów parlamentarnych dały nadzieję na stabilizację, jednocześnie wzbudzając obawy o politykę Bułgarii wobec Rosji.

Jak zauważa Reuters, głosowanie w wyborach prezydenckich nabrało dodatkowego znaczenia po serii ataków dronów na statki handlowe u wybrzeży Morza Czarnego w Bułgarii, w których zginęło prawdopodobnie około dwudziestu marynarzy. Bułgaria nie zdecydowała się na bezpośrednie oskarżenie Rosji o przeprowadzenie ataków.

Choć bułgarski prezydent ma ograniczone kompetencje, może wetować ustawy i jest zwierzchnikiem sił zbrojnych. Zwycięstwo Jotowej oznaczałoby, że rząd, parlamentarna większość i prezydentura znalazłyby się w rękach jednego obozu politycznego. Giurow zapowiada natomiast, że jako prezydent byłby przeciwwagą dla rządów Radewa.

Przeczytaj więcej w OKO.press

Przeczytaj także: