0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

17:21 18-01-2026

Prawa autorskie: Fot. Cezary Aszkielowicz / Agencja Wyborcza.plFot. Cezary Aszkielo...

8 państw NATO solidarnie z Danią i Grenlandią. Oświadczenie po groźbach Trumpa

Według Danii, Finlandii, Francji, Niemiec, Holandii, Norwegii, Szwecji i Wielkiej Brytanii „groźby wprowadzenia ceł podważają stosunki transatlantyckie i grożą niebezpieczną spiralą wydarzeń”.

Co się wydarzyło?

„Jako członkowie NATO jesteśmy zobowiązani do wzmacniania bezpieczeństwa Arktyki jako wspólnego interesu transatlantyckiego. Wcześniej skoordynowane duńskie ćwiczenia »Arctic Endurance« przeprowadzone wraz z sojusznikami stanowią odpowiedź na tę potrzebę. Nie stanowią one zagrożenia dla nikogo” – piszą 18 stycznia we wspólnym oświadczeniu osiem krajów NATO, wobec których wcześniej Donald Trump zapowiedział wprowadzenie ceł.

Oświadczenie opublikowane na stronie internetowej m.in. rządu niemieckiego.

„W pełni solidaryzujemy się z Królestwem Danii i mieszkańcami Grenlandii. Opierając się na procesie rozpoczętym w zeszłym tygodniu, jesteśmy gotowi do podjęcia dialogu w oparciu o zasady suwerenności i integralności terytorialnej, które zdecydowanie popieramy” – utrzymują sojusznicy i podkreślają:

„Groźby wprowadzenia ceł podważają stosunki transatlantyckie i grożą niebezpieczną spiralą wydarzeń. Będziemy nadal reagować w sposób zjednoczony i skoordynowany. Jesteśmy zdecydowani bronić naszej suwerenności”.

Jaki jest kontekst?

17 stycznia 2026 roku Trump zapowiedział nałożenie 10-procentowych ceł na import do USA wszelkich towarów z ośmiu wspomnianych krajów europejskich za ich stanowisko w sprawie Grenlandii.

Wcześniej na tle ambicji Trumpa o przejęciu/zakupie Grenlandii w celu, jak tłumaczy Trump, zapewnienia bezpieczeństwa USA, Dania, Niemcy, Francja, Wielka Brytania ogłosiły, że wyślą na wyspę swoich żołnierzy w ramach ćwiczeń. Symboliczna obecność europejskich żołnierzy na należącej do Danii wyspie ma w założeniu studzić zapędy administracji Donalda Trumpa do siłowej aneksji Grenlandii. Jak mówią sami Grenlandczycy, ich dom nie jest na sprzedaż.

Amerykańskie cła wobec „niepokornych państw” powinny obowiązywać od lutego 2026 roku, a od 1 czerwca powinny wzrosnąć do 25 proc. Jak mówił Trump cło będzie „płatne do czasu osiągnięcia porozumienia w sprawie całkowitego i całkowitego zakupu Grenlandii”.

Europejscy liderzy ostro zareagowali na zapowiedzi amerykańskiego prezydenta.

„Będziemy umieli zapewnić poszanowanie suwerenności europejskiej” – napisał na X prezydent Francji Emmanuel Macron. Nazwał groźby celne Trumpa „nie do przyjęcia”.

„Chiny i Rosja muszą mieć świetny dzień. To one czerpią korzyści z podziałów między sojusznikami. Jeśli bezpieczeństwo Grenlandii jest zagrożone, możemy zająć się tą kwestią w ramach NATO” – napisała na X Kaja Kallas, szefowa unijnej dyplomacji. I podkreśliła: „Cła grożą zubożeniem Europy i Stanów Zjednoczonych oraz podważają nasz wspólny dobrobyt. Nie możemy również pozwolić, aby nasz spór odwrócił naszą uwagę od podstawowego zadania, jakim jest pomoc w zakończeniu wojny Rosji przeciwko Ukrainie”.

Przeczytaj także:

16:12 18-01-2026

Wybory w Portugalii. Kandydat skrajnej prawicy wejdzie do II tury?

W Portugalii trwa głosowanie w wyborach prezydenckich, które po raz pierwszy od czterech dekad mogą zakończyć się drugą turą. Według sondaży nie ma wyraźnego faworyta.

Co się wydarzyło?

W niedzielę, 18 stycznia, rano w Portugalii rozpoczęło się głosowanie w wyborach na prezydenta kraju. Jest 11 kandydatów ubiegających się o prawo do zastąpienia obecnego prezydenta Marcelo Rebelo de Sousa, który kończy drugą kadencję i według konstytucji nie może kandydować po raz trzeci.

Według piątkowego sondażu ośrodka badawczego Pitagorica wśród głównych kandydatów są:

  • Antonio Jose Seguro, polityk socjalistów (PS) – 25,1 proc. poparcia;
  • Andre Ventura, lider prawicowej partii Chega (CH) – 23 proc.;
  • Joao Cotrim Figueiredo, poseł Europarlamentu, polityk Inicjatywy Liberalnej (IL) – 22,3 proc.;
  • Henrique Gouveia e Melo, emerytowany admirał, startujący jako niezależny kandydat, który może mieć poparcie 11,6 proc. wyborców;
  • Luis Marques Mendes, polityk rządzącej krajem centroprawicowej koalicji rządowej – Sojuszu Demokratycznego (AD) z poparciem 11,5 proc.

Jak podaje Reuters, według wcześniejszego sondażu przeprowadzonego przez Katolicki Uniwersytet w Lizbonie, opublikowanego przez wydawnictwo Publico w środę 14 stycznia prowadził Andre Ventura, skrajnie prawicowy, lider głównej partii opozycyjnej Chega – miał 24 proc. poparcia. Seguro miał wynik 23 proc., Cotrim de Figueiredo – 19 proc. Dwóch pozostałych kandydatów, w tym Luis Marques Mendes, ma uzyskać około 14 proc. głosów. (W sondażu Katolickiego Uniwersytetu wzięło udział 1770 wyborców, margines błędu wynosił 2,2 proc.).

Jaki jest kontekst?

Prawo do głosowania w niedzielnych wyborach ma 11 mln obywateli (z czego około 1,6 miliona mieszka poza granicami kraju). Będą mogli oddać swój głos w jednym z ponad 3 tys. lokali wyborczych. Głosowanie zakończy się o godzinie 19.00 czasu miejscowego. Biorąc pod uwagę sondaże, prawdopodobnie żaden z kandydatów nie uzyska ponad 50 proc. głosów. Druga tura zaplanowana jest na 8 lutego.

W ciągu pięciu dekad, które upłynęły od obalenia prawicowej dyktatury w Portugalii, druga tura wyborów prezydenckich odbyła się tylko raz – w 1986 roku.

Jak pisze Reuters, mimo że w niektórych sondażach Ventura prowadzi, to „analitycy wskazują na wysoki wskaźnik odrzucenia jego kandydatury – ponad 60 proc. wyborców we wszystkich ostatnich sondażach opinii publicznej”. Sugeruje to, że przegrałby w drugiej turze z każdym z czterech głównych kandydatów.

Według „Gazety Wyborczej” Ventura „zbudował swoją kampanię na ostrym, konfrontacyjnym przekazie, szczególnie wobec mniejszości romskiej”. Na jego wiecach pojawiały się transparenty z hasłami typu: „Cyganie muszą przestrzegać prawa”.

Według politologa Antonio Costa Pinto, z którym rozmawia agencja Reuters, już dotarcie do drugiej rundy będzie dla Ventury „samym zwycięstwem”, ponieważ „zapewni partii Chega większe wpływy w mniejszościowym rządzie centroprawicowym”.

Inny analityk polityczny, Jose Castello Branco z Katolickiego Uniwersytetu w Lizbonie uważa, że w tym „całkowicie otwartym wyścigu” jedno wydaje się pewne – że Ventura „umacnia swoją pozycję w portugalskim spektrum politycznym” jako lider opozycji.

Jak pisze Wyborcza, w tych wyborach prezydenckich nie chodzi tylko o nazwisko. Stawką jest kierunek tego państwa. GW: „Czy Portugalia – niemal 11-milionowy kraj, członek UE i strefy euro, wytwarzający około 1,6 proc. PKB Unii – pozostanie bastionem umiarkowania, czy dołączy do europejskiej fali radykalizacji. Czterdzieści lat po swojej najtrudniejszej próbie portugalska demokracja znów staje przed testem”.

Przeczytaj także:

Przeczytaj także:

13:11 18-01-2026

Prawa autorskie: US President Donald Trump speaks to the press upon returning to Joint Base Andrews in Maryland on January 13, 2026. Trump is returning from speaking to The Detroit Economic Club in Detroit, Michigan, and a visit to a Ford production plant. (Photo by Mandel NGAN / AFP)US President Donald ...

Pentagon rozważa wysłanie wojsk do Minnesoty

1500 amerykańskich żołnierzy jest w stanie gotowości, żeby ruszyć do Minnesoty, gdzie trwają protesty przeciwko działaniom służb migracyjnych – informują amerykańskie media. Protesty zaczęły się po zabójstwie Renée Good

Co się wydarzyło?

O tym w niedzielę, 18 stycznia, poinformował „Washington Post”, powołując się na amerykańskich wojskowych – artykuł WP przytacza Onet. Według amerykańskiego dziennika, jednostki amerykańskiej armii mogą być wysłane do działań w przypadku dalszej eskalacji protestów i zamieszek w Minnesocie, gdyby jednostki Gwardii Narodowej, kierowane do działań w takich wypadkach, mogłyby sobie nie poradzić.

W sobotę gubernator Minnesoty Tim Walz w rozmowie z CBS News powiedział, że funkcjonariusze stanowej Gwardii Narodowej zostali postawieni w stan pełnej gotowości. Na razie nie ma decyzji o wysłaniu ich na ulice miasta.

Biały Dom w komentarzu dla „Washington Post” zaznaczył, że „Pentagon jest przygotowany na decyzje, które może podjąć prezydent”.

Jaki jest kontekst?

Protesty w Minneapolis w Minnesocie przeciwko działaniom służb federalnych nasiliły się po tym, jak 7 stycznia agent Urzędu Celno-Imigracyjnego Stanów Zjednoczonych (ICE, U.S. Immigration and Customs Enforcement) zastrzelił 37-letnią kobietę – Renee Nicole Good, matkę trójki dzieci i obywatelkę USA – w jej samochodzie podczas operacji aresztowania migrantów.

„Kobieta prowadząca samochód zachowywała się bardzo niewłaściwie, stawiała opór i przeszkadzała, a następnie celowo, gwałtownie i brutalnie przejechała funkcjonariusza ICE, który najprawdopodobniej postrzelił ją w obronie własnej” – pisał wówczas Donald Trump w Truth Social.

Trump i jego otoczenie celowo dezinformują, nagrania zdarzenia jasno pokazują, że kobieta nie przejechała funkcjonariusza.

Przeczytaj także:

W tym tygodniu kolejny agent federalny postrzelił w nogę napastnika, który – według agencji AP – zaatakował go łopatą. To miało wydarzyć się podczas próby zatrzymania imigranta z Wenezueli.

W sobotę 17 stycznia kilkuset demonstrantów zgromadzonych w pobliżu ratusza wzywało agentów federalnych do opuszczenia miasta.

Wcześniej w obliczu narastających napięć w czwartek prezydent Stanów Zjednoczonych ogłosił gotowość do zastosowania w Minnesocie ustawy o powstaniach zbrojnych (Insurrection Act). Ustawa ta zezwala na użycie armii do stłumienia wewnętrznych zamieszek. „Jeśli skorumpowani politycy z Minnesoty nie będą przestrzegać prawa i nie powstrzymają profesjonalnych agitatorów i powstańców od atakowania patriotów z ICE, którzy tylko wykonują swoją pracę, użyję ustawę o powstaniach zbrojnych” – pisał Trump w Truth Social.

Jak pisze „The Guardian”, administracja Trumpa w ostatnich tygodniach zmobilizowała 3 000 agentów federalnych do stanu Minnesota, co kilkakrotnie przewyższa liczebność policji w Minneapolis.

„Uzbrojeni, zamaskowani agenci aresztują ludzi podczas porannych dojazdów, w sklepach spożywczych i przed kościołami. Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego nazwał tę operację największą w historii agencji” – pisze „The Guardian”. Mieszkańcy Minneapolis są przerażeni sytuacją. Rodzice w grupach „odprowadzają [do szkoły i przedszkola] nie tylko swoje dzieci, ale także dzieci swoich sąsiadów imigrantów i przyjaciół, którzy boją się wychodzić z domu”.

Mieszkańcy organizują się, żeby patrolować ulice. „Jeśli naprawdę będziemy mieć patrole na każdym rogu, ICE będzie naprawdę trudno zrobić to, co próbują” – mówił jeden z rozmówców dziennika.

„Nie miejcie złudzeń, to jest okupacja” – mówiła gazecie Angela Conley, komisarz hrabstwa Hennepin, które obejmuje Minneapolis. Według Ryan Pérez, dyrektora organizacyjnego Copal, organizacji non-profit wspierającej latynoskie rodziny w Minnesocie, obecność agentów „wpływa na każdy aspekt codziennego życia” mieszkańców.

„Agenci federalni, którzy twierdzą, że chcą aresztować nieudokumentowanych imigrantów o kryminalnej i niebezpiecznej przeszłości, stosują coraz bardziej agresywne taktyki do zatrzymywania obywateli USA oraz innych narodowości [m.in. Somalijczyków], a także legalnych rezydentów, uchodźców i długoletnich mieszkańców Minnesoty bez żadnej kryminalnej przeszłości” – wyjaśnia „The Guardian”.

Jak pisał w OKO.press Jakub Szymczak, w kampanii wyborczej Donald Trump obiecał rozwiązać problem „nielegalnej imigracji”. Od stycznia 2025 roku ICE masowo aresztuje i deportuje tysiące osób z niejednoznacznym statusem prawnym. Ofiarami tej polityki i nalotów są także aktywiści i osoby, które w USA przebywają legalnie, ale zdaniem administracji Trumpa wyrażają poglądy sprzeczne z amerykańskim interesem bezpieczeństwa (np. propalestyńskie).

Według danych Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego od początku kadencji Trumpa do 10 grudnia 2025 roku w ten sposób deportowano ponad 600 tys. osób, a 1,9 mln wyjechało z kraju dobrowolnie w obawie przed represjami.

Więcej o tym można przeczytać w tekście Tomasza Markiewki:

Przeczytaj także:

09:29 18-01-2026

Prawa autorskie: Fot. Państwowa Służba ds. Sytuacji Nadzwyczajnych UkrainyFot. Państwowa Służb...

Polacy zebrali już milion złotych na generatory dla Kijowa! Zbiórka trwa

Trwa zbiórka na generatory dla ukraińskiej stolicy, gdzie po rosyjskich atakach ponad tydzień są awaryjne przerwy w dostawie prądu, występują problemy z ogrzewaniem i wodą. „Reakcja Polaków przerosła nasze wyobrażenia. Pokazaliście, że nie jest Wam obojętny los sąsiadów” – piszą organizatorzy.

Co się wydarzyło?

W ramach zbiórki „Ciepło z Polski dla Kijowa” w ciągu trzech dni Polacy i Polki wpłacili ponad milion złotych. Za zebrane pieniądze będą zakupione generatory i przekazane mieszkańcom ukraińskiej stolicy. Zbiórkę zorganizowała Fundacja Stand With Ukraine wspólnie z kilkoma organizacjami oraz ruchami społecznymi, m.in.: Euromaidan-Warszawa, Fundacją Demokracja, Sestry.eu, Fundacją Otwarty Dialog, Fundacją Polskiej Rady Biznesu oraz inicjatywą Przedsiębiorcy Pomagają.

Pierwotnie organizatorzy planowali kupić 100 generatorów. Jednak zaplanowaną kwotę udało się zebrać w kilka godzin.

„Drodzy, Wasza solidarność jest niesamowita. Zwiększamy cel do 2 milionów złotych” – piszą organizatorzy zbiórki. „Dzięki Waszym wpłatom możemy zrobić znacznie więcej, niż planowaliśmy. Te pieniądze to realne ciepło dla ludzi w Ukrainie. Dotrzemy do tych, którzy marzną w ciemnych domach i szpitalach bez prądu. Kupimy więcej generatorów, śpiworów i opału”.

„Mam w sobie dokładnie to samo uczucie, które pamiętam z 2022 roku — kiedy cała Polska jednoczyła się, by wspierać Ukrainę w obliczu rosyjskiej agresji. To, co dzieje się teraz wokół naszej zbiórki, jest dla mnie absolutnym dowodem na jedno: trolle i boty mogą pisać w komentarzach, co tylko chcą, a Polacy i tak robią swoje. Pomagają. Są solidarni. Mają ogromne serca” – pisze w mediach społecznościowych Natalia Panczenko, prezeska Fundacji Stand With Ukraine. Dodaje: „Ten milion to nie jest tylko kwota. To znak, że prawdziwa empatia i odpowiedzialność są silniejsze niż dezinformacja i hejt. Że dobro nadal wygrywa. Dla mnie to wzruszające i niezwykle ważne. Bo znów czuję, że Ukraina nie jest sama. Tak jak w 2022 roku jesteśmy razem. A tylko tak możemy wygrać ze złem. Dziękuję, Polsko”.

Link do zbiórki TUTAJ.

Pod opisem zbiórki pojawiły się wzruszające komentarze. Oto kilka z nich:

  • „My Polacy jesteśmy z Wami w tej chwili ciężkiej próby. Zwyciężycie !”
  • „Silne mrozy – sytuacja jest groźna i nie mają teraz znaczenia inne argumenty”
  • „Ciepła i jasnych dni Wam życzę”.
  • „Dziękuję Wam, że dzielnie i wytrwale chronicie Europę przed sowieckim potworem”.
  • „Oby Wam było ciepło!”
  • „Drodzy Ukraińcy, życzę Wam dużo ciepła i upragnionego, sprawiedliwego pokoju. Trzymam za Was kciuki. AK”

Jaki jest kontekst?

Po ostatnich intensywnych atakach Rosji na infrastrukturę krytyczną Ukraińcy i Ukrainki już ponad tydzień żyją w trybie awaryjnych przerw w dostawie prądu, bez ogrzewania i dostaw wody. Prąd pojawia się w mieszkaniach na 3-4 godziny na dobę i może to zdarzyć się nocą. Natomiast w Ukrainie jest najsurowsza zima od początku pełnoskalowej inwazji Rosji. Temperatura nocą sięga nawet -20°C. Rosja nie mogła tego nie wykorzystać, więc codziennie atakuje.

Najtrudniejsza sytuacja jest w stolicy kraju, gdzie mieszka ponad 3,5 mln ludzi. Po rosyjskim ataku w nocy z 8 na 9 stycznia Witalij Kłyczko, mer Kijowa zachęcał nawet mieszkańców, jeśli mają taką możliwość, by wyjeżdżali za miasto, gdzie istnieją alternatywne źródła ciepła. Ponad 6 tys. bloków mieszkalnych było bez ogrzewania. (W ciągu kilku dni sytuacja się polepszyła – według ostatnich danych ciepła nie ma w ok. 100 budynkach wielorodzinnych). Temperatury w mieszkaniach Kijowian sięgają zaledwie 10-12 stopni. W budynkach pękają rury, od nagłych włączeń-wyłączeń elektryczności pali się okablowanie.

W związku z tą krytyczną sytuacją władze wprowadziły stan wyjątkowy w ukraińskiej energetyce. Utworzono dwa specjalne sztaby, aby ustabilizować sytuację z dostawami energii i ciepła: ogólnopaństwowy i osobny dla Kijowa. Prace ratowniczo-naprawcze w stolicy i regionie trwają przez całą dobę, pomimo trudnych warunków pogodowych.

W kraju samorządy razem ze służbami ratowniczymi otwierają coraz więcej „Punktów niezłomności” (na zdjęciu u góry) – miejsc, gdzie ludzie mogą się ogrzać, napić się gorącej herbaty, załadować telefony, otrzymać pomoc psychologiczną. Czasem są to po prostu duże namioty na osiedlach. W kraju funkcjonuje ponad 10 tys. takich punktów, 1300 – w stolicy.

Żeby ludzie mogli skorzystać z „Punktów niezłomności” nawet nocą, w piątek, 16 stycznia, rząd zmienił zasady poruszania się obywateli po ulicach w godzinach policyjnych (które obowiązują w związku ze stanem wojennym od lutego 2022 roku). Złagodzenie zasad będzie obowiązywać na terenach, gdzie wprowadzono stan nadzwyczajny, przede wszystkim w Kijowie.

Przeczytaj także:

Przeczytaj także:

08:56 18-01-2026

Prawa autorskie: (L/R) US Secretary of State Marco Rubio looks on as US President Donald Trump speaks to the press following US military actions in Venezuela, at his Mar-a-Lago residence in Palm Beach, Florida, on January 3, 2026. President Trump said Saturday that US forces had captured Venezuelan leader Nicolas Maduro after launching a "large scale strike" on the South American country. (Photo by Jim WATSON / AFP)(L/R) US Secretary o...

Trump nakłada wyższe cła na 8 państw europejskich. To kara za obronę Grenlandii

Donald Trump nałożył 10-procentowe cła na import do USA wszelkich towarów z ośmiu krajów europejskich za ich stanowisko w sprawie Grenlandii. Decyzja ma obowiązywać od lutego 2026 roku. Cło będzie „płatne do czasu osiągnięcia porozumienia w sprawie całkowitego i całkowitego zakupu Grenlandii”.

Co się wydarzyło?

„Przez wiele lat wspieraliśmy finansowo Danię, wszystkie kraje Unii Europejskiej i inne państwa, nie nakładając na nie ceł ani żadnych innych opłat. Teraz, po wiekach, nadszedł czas, aby Dania się odwdzięczyła – stawką jest pokój na świecie!” – napisał Donald Trump w Truth Social. Dodał, że „Chiny i Rosja chcą Grenlandii, a Dania nie może nic na to poradzić” i tylko Stany Zjednoczone pod jego przywództwem mogą temu zapobiec.

Według Trumpa Dania, Norwegia, Szwecja, Francja, Niemcy, Wielka Brytania, Holandia i Finlandia wysłały do Grenlandii swoich przedstawicieli w „nieznanym celu”.

„Kraje te, które grają w tę bardzo niebezpieczną grę, naraziły się na ryzyko, które jest nie do utrzymania i nie do zaakceptowania. Dlatego też, w celu ochrony globalnego pokoju i bezpieczeństwa, konieczne jest podjęcie zdecydowanych działań, aby ta potencjalnie niebezpieczna sytuacja zakończyła się szybko i bez żadnych wątpliwości” – napisał Trump.

W związku z tym Trump podjął decyzję o nałożeniu na Danię, Norwegię, Szwecję, Francję, Niemcy, Wielką Brytanię, Holandię i Finlandię 10-procentowego cła na wszelkie towary dostarczane do Stanów Zjednoczonych. Cła te będą obowiązywać od 1 lutego 2026 roku, a od 1 czerwca powinny wzrosnąć do 25 proc.

„Cło to będzie należne i płatne do czasu osiągnięcia porozumienia w sprawie całkowitego i całkowitego zakupu Grenlandii” – utrzymywał Trump. Jak mówił, Stany Zjednoczone próbują dokonać tej transakcji od ponad 150 lat, ale „Dania zawsze odmawiała”. Natomiast według Trumpa posiadanie Grenlandii obecnie jest ważne „ze względu na Złotą Kopułę i nowoczesne systemy uzbrojenia, zarówno ofensywne, jak i defensywne”.

„Obecnie setki miliardów dolarów wydaje się na programy bezpieczeństwa związane z »kopułą«, w tym na ewentualną ochronę Kanady, a ten bardzo genialny, ale niezwykle złożony system może działać z maksymalną wydajnością i skutecznością, biorąc pod uwagę kąty, miary i granice, tylko wtedy, gdy obejmuje on ten kraj” – kontynuował Trump. Dodał, że „Stany Zjednoczone Ameryki są gotowe do natychmiastowych negocjacji z Danią i/lub z każdym z tych krajów, które naraziły się na tak duże ryzyko, pomimo wszystkiego, co dla nich zrobiliśmy, w tym zapewnienia maksymalnej ochrony przez tak wiele dziesięcioleci”.

Jaki jest kontekst?

Po operacji wojskowej w Wenezueli Trump powtórzył swoje zdanie o tym, że Stany Zjednoczone powinny posiadać Grenlandię (zrobiło się o tym głośno rok temu, po tym, jak po raz drugi objął urząd prezydenta, ale Trump fantazjował o przejęciu Grenlandii już podczas I kadencji), aby zapobiec przejęciu wyspy przez Rosję lub Chiny.

W odpowiedzi premier Danii Mette Frederiksen wezwała prezydenta USA do „zaprzestania gróźb”, a przywódcy krajów europejskich podkreślili, że tylko mieszkańcy Grenlandii mogą decydować o losie wyspy.

14 stycznia Dania ogłosiła, że rozmieszcza swoje oddziały w Grenlandii „w związku z działaniami szkoleniowymi”.

W najbliższym czasie na wyspie i wokół niej zwiększy się liczba samolotów, statków i żołnierzy, w tym z krajów sojuszniczych NATO. Ponadto Norwegia ogłosiła, że wyśle na wyspę dwóch przedstawicieli norweskich sił zbrojnych „w celu określenia dalszej współpracy między sojusznikami”. Podobne zapowiedzi brzmiały z Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii. Symboliczna obecność europejskich żołnierzy na należącej do Danii wyspie ma w założeniu studzić zapędy administracji Donalda Trumpa do siłowej aneksji Grenlandii.

Natomiast jak pisaliśmy w OKO.press, w piątek 16 stycznia Donald Trump straszył, że wobec krajów, które będą blokować przejęcie Grenlandii, może sięgnąć po presję gospodarczą. Na sobotę 17 stycznia w Grenlandii i Danii były zaplanowane demonstracje przeciwko planowi aneksji wyspy przez USA.

Przeczytaj także:

Po ostatniej zapowiedzi europejscy przywódcy zareagowali na groźby celne Trumpa. Prezydent Francji, Emmanuel Macron napisał na X, że „Francja przywiązuje dużą wagę do suwerenności i niezależności narodów, zarówno w Europie, jak i poza nią”, dlatego wspiera Ukrainę i „z tego powodu zdecydowaliśmy się również przyłączyć do ćwiczeń zaplanowanych przez Danię na Grenlandii”. Francja weźmie za to odpowiedzialność „również dlatego, że chodzi o bezpieczeństwo w Arktyce i na obrzeżach Europy”.

„Żadne zastraszanie ani groźby nie mogą wpłynąć na nas, ani na Ukrainie, ani na Grenlandii, ani nigdzie indziej na świecie, gdy mamy do czynienia z takimi sytuacjami” – pisał Macron.

Nazwał groźby celne, które wcześniej padły ze strony Trumpa, „nie do przyjęcia” i zaznaczył, że nie mają one miejsca w tym kontekście.

„Europejczycy zareagują na nie w sposób zjednoczony i skoordynowany, jeśli zostaną one potwierdzone. Będziemy umieli zapewnić poszanowanie suwerenności europejskiej” – zadeklarował Macron. Dodał, że „w tym duchu będę rozmawiał z naszymi europejskimi partnerami”.

„Cła osłabiłyby stosunki transatlantyckie i groziłyby niebezpieczną spiralą spadkową. Europa pozostanie zjednoczona, skoordynowana i zaangażowana w utrzymanie swojej suwerenności” – napisała na X Ursula von der Leyen, przewodnicząca Komisji UE. Dodała, że Unia Europejska w pełni solidaryzuje się z Danią i mieszkańcami Grenlandii.

„Chiny i Rosja muszą mieć świetny dzień. To one czerpią korzyści z podziałów między sojusznikami. Jeśli bezpieczeństwo Grenlandii jest zagrożone, możemy zająć się tą kwestią w ramach NATO” – napisała Kaja Kallas, szefowa unijnej dyplomacji. I podkreśliła: „Cła grożą zubożeniem Europy i Stanów Zjednoczonych oraz podważają nasz wspólny dobrobyt. Nie możemy również pozwolić, aby nasz spór odwrócił naszą uwagę od podstawowego zadania, jakim jest pomoc w zakończeniu wojny Rosji przeciwko Ukrainie”.

Polska nie dołączyła do grona europejskich państw, które zadeklarowały wysłanie żołnierzy do Grenlandii, choć premier Donald Tusk krytycznie odniósł się do planów prezydenta USA.

„Konflikt czy próba zaboru terytorium państwa, które jest członkiem NATO, przez drugie państwo, które też jest członkiem NATO, i to w dodatku Stany Zjednoczone, no to byłby koniec świata, takiego, jaki znamy” – mówił Tusk podczas konferencji prasowej w czwartek 15 stycznia.

Od początku swojego urzędowania, Trump przedstawia wysokie cła nakładane na import z krajów całego świata jako należną zapłatę za rzekome wcześniejsze dotowanie obcych gospodarek. Tak jest też w tym przypadku. Ale to kłamstwo: niskie cła nie były żadną jednostronną dotacją, lecz prowadziły do obopólnych korzyści i dlatego zostały ustanowione.

„W zachowaniu Trumpa nie należy doszukiwać się żadnej racjonalności. Trawestując Szekspira, w tym szaleństwie nie ma metody. Jest za to czysty i pozbawiony hamulców gniew, którego konsekwencją jest autodestrukcja” – pisał w OKO.press ekonomista dr Tomasz Makarewicz.

W związku z zapowiedzią Trumpa ambasadorzy 27 krajów Unii Europejskiej spotkają się 18 stycznia po południu na nadzwyczajnym posiedzeniu.

Przeczytaj więcej w OKO.press:

Przeczytaj także: