Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
W Portugalii trwa głosowanie w wyborach prezydenckich, które po raz pierwszy od czterech dekad mogą zakończyć się drugą turą. Według sondaży nie ma wyraźnego faworyta.
W niedzielę, 18 stycznia, rano w Portugalii rozpoczęło się głosowanie w wyborach na prezydenta kraju. Jest 11 kandydatów ubiegających się o prawo do zastąpienia obecnego prezydenta Marcelo Rebelo de Sousa, który kończy drugą kadencję i według konstytucji nie może kandydować po raz trzeci.
Według piątkowego sondażu ośrodka badawczego Pitagorica wśród głównych kandydatów są:
Jak podaje Reuters, według wcześniejszego sondażu przeprowadzonego przez Katolicki Uniwersytet w Lizbonie, opublikowanego przez wydawnictwo Publico w środę 14 stycznia prowadził Andre Ventura, skrajnie prawicowy, lider głównej partii opozycyjnej Chega – miał 24 proc. poparcia. Seguro miał wynik 23 proc., Cotrim de Figueiredo – 19 proc. Dwóch pozostałych kandydatów, w tym Luis Marques Mendes, ma uzyskać około 14 proc. głosów. (W sondażu Katolickiego Uniwersytetu wzięło udział 1770 wyborców, margines błędu wynosił 2,2 proc.).
Prawo do głosowania w niedzielnych wyborach ma 11 mln obywateli (z czego około 1,6 miliona mieszka poza granicami kraju). Będą mogli oddać swój głos w jednym z ponad 3 tys. lokali wyborczych. Głosowanie zakończy się o godzinie 19.00 czasu miejscowego. Biorąc pod uwagę sondaże, prawdopodobnie żaden z kandydatów nie uzyska ponad 50 proc. głosów. Druga tura zaplanowana jest na 8 lutego.
W ciągu pięciu dekad, które upłynęły od obalenia prawicowej dyktatury w Portugalii, druga tura wyborów prezydenckich odbyła się tylko raz – w 1986 roku.
Jak pisze Reuters, mimo że w niektórych sondażach Ventura prowadzi, to „analitycy wskazują na wysoki wskaźnik odrzucenia jego kandydatury – ponad 60 proc. wyborców we wszystkich ostatnich sondażach opinii publicznej”. Sugeruje to, że przegrałby w drugiej turze z każdym z czterech głównych kandydatów.
Według „Gazety Wyborczej” Ventura „zbudował swoją kampanię na ostrym, konfrontacyjnym przekazie, szczególnie wobec mniejszości romskiej”. Na jego wiecach pojawiały się transparenty z hasłami typu: „Cyganie muszą przestrzegać prawa”.
Według politologa Antonio Costa Pinto, z którym rozmawia agencja Reuters, już dotarcie do drugiej rundy będzie dla Ventury „samym zwycięstwem”, ponieważ „zapewni partii Chega większe wpływy w mniejszościowym rządzie centroprawicowym”.
Inny analityk polityczny, Jose Castello Branco z Katolickiego Uniwersytetu w Lizbonie uważa, że w tym „całkowicie otwartym wyścigu” jedno wydaje się pewne – że Ventura „umacnia swoją pozycję w portugalskim spektrum politycznym” jako lider opozycji.
Jak pisze Wyborcza, w tych wyborach prezydenckich nie chodzi tylko o nazwisko. Stawką jest kierunek tego państwa. GW: „Czy Portugalia – niemal 11-milionowy kraj, członek UE i strefy euro, wytwarzający około 1,6 proc. PKB Unii – pozostanie bastionem umiarkowania, czy dołączy do europejskiej fali radykalizacji. Czterdzieści lat po swojej najtrudniejszej próbie portugalska demokracja znów staje przed testem”.
Przeczytaj także: