Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Serbia wybiera parlamentarzystów w najważniejszym od lat głosowaniu, które może pozbawić władzy rządzącego od lat Aleksandra Vučicia.
Wybory w Serbii mogą przynieść przełom w polityce bałkańskiego kraju. Władzę stracić może partia byłego prezydenta Aleksandra Vučicia, która zdominowała tamtejszą politykę. Niedzielne wybory są przede wszystkim starciem pomiędzy rządzącą Serbską Partią Postępową a opozycyjną Listą Studencką, tworzoną przez przedstawicieli Pokolenia Z i środowisk naukowych. Badania wskazują na wysoką frekwencję, która o 13:00 wyniosła powyżej 41 proc.
Vučić od 2014 do 2017 roku zajmował stanowisko premiera, a później, aż do 2026, prezydenta Serbii, a w kręgu państwowych władz obecny jest aż od czasów rządów Slobodana Miloševicia. Vučić we wrześniu ustąpił ze stanowiska prezydenta, by poprowadzić Serbską Partię Postępową (SNS) w kampanii wyborczej i zawalczyć o kolejną kadencję na stanowisku premiera.
Nie będzie to jednak łatwe po serii trwających od dwóch lat intensywnych protestów. Manifestacje rozpoczęły się po zawaleniu się dachu dworca kolejowego w Nowym Sadzie. Na miejscu zginęło 16 osób.
“Tragedia stała się symbolem patologii rządów SNS – renowacja niewielkiego obiektu była niezwykle kosztowna, co budziło podejrzenia o korupcję. Ponadto utajniono dokumentację dotyczącą realizacji inwestycji przez zagranicznych partnerów (m.in. z Chin), co utrudniło wskazanie winnych” – wskazywał Ośrodek Studiów Wschodnich. – “Mimo wszczętego postępowania nikt do tej pory nie został pociągnięty do odpowiedzialności. Na czele antyrządowych protestów stanęły dotychczas mniej zaangażowane politycznie grupy – wspierani przez kadrę akademicką studenci, którzy okazali się motorem napędowym nowych form oporu”.
Protesty rozpoczęły ruch polityczny skierowany przeciwko rządowi w Belgradzie. Protestujący na początku zwracali uwagę na stan infrastruktury, jednak rozszerzyli swoje postulaty na sprzeciw wobec korupcji i zabetonowaniu państwowych instytucji. Do ostatnich dni przed wyborami w największych miastach Serbii trwały wielotysięczne protesty, a walka polityczna była widoczna również na murach budynków serbskiej stolicy. Popularność zdobyło graffiti “FCK SNS” (czyli “j*bać partię rządzącą”), zamazywane przez zwolenników partii Vučicia i zamieniane na “FCK BLK” (odnoszące się do “blokaderów”, czyli protestujących blokujących ulice).
Manifestacje dały początek nowej inicjatywie wyborczej – Liście Studenckiej – Studenci Zwyciężą, skupiającej między innymi protestującą młodzież, a także intelektualistów i nauczycieli akademickich. Formacja wystawiła 250 kandydatów, wskazanych przez najważniejsze serbskie uczelnie. “Skład kandydatów sugeruje, że w przypadku wygranej w wyborach 25 października SL będzie chciała stworzyć rząd ekspercki, którego głównym zadaniem będzie uporanie się z najpilniejszymi problemami wewnętrznymi kraju” – wskazuje OSW.
Ugrupowanie nie ma typowo partyjnej struktury i mocnych liderów. Mimo to sondaże dają mu szansę na wygraną. Tuż przed wyborami wskazywały one na 44,5-procentowe poparcie dla Listy Studenckiej wobec 42,7 proc. dla SNS. Pierwszy raz od dekady na prowadzeniu w badaniach opinii publicznej na prowadzenie wyszło w ten sposób ugrupowanie opozycyjne. Vučić twierdzi, że wysokie poparcie dla Listy Studenckiej może wynikać z zagranicznej ingerencji i wsparcia obcych służb dla “kolorowych rewolucji”, które mogą odebrać stabilność krajowi.
“Pokolenie Z i studenci buntują się i walczą o rządy, które zainwestują w ich przyszłość, zamiast aktywnie nam szkodzić, zanim zaczniemy dorosłe życie na serio” – mówił Politico Kosta Golubović, 21-letni student prawa na Uniwersytecie w Nowym Sadzie, włączający się w polityczną walkę po stronie Listy Studenckiej.
Lista Studencka unika mocnych deklaracji w sprawach międzynarodowych – na przykład w sprawie dołączenia do Unii Europejskiej. Jego członkowie sugerują, że nie wprowadzą sankcji wobec Rosji, zgadzają się również ze stanowiskiem wskazującym na integralność Kosowa z Serbią. Wygrana opozycyjnej formacji nie musi więc oznaczać przekreślenia dotychczasowej polityki Serbii w sprawach międzynarodowych.
Międzynarodowi obserwatorzy obawiają się, że w przypadku wygranej Listy Studenckiej Vučić może odmówić pokojowego przekazania władzy, co da paliwo do dalszych gwałtownych protestów.
“W obliczu potencjalnie dużej różnicy głosów Vučić mógłby być skłonny uznać porażkę i pokojowo oddać władzę. Z kolei pewna wygrana obozu byłego prezydenta mogłaby zniechęcić obywateli do protestów i osłabić siłę argumentów dotyczących nieprawidłowości wyborczych, które – nawet jeśli zawyżyłyby wynik SNS – nie zmieniłyby zwycięzcy elekcji” – wskazuje OSW.
Przeczytaj także: