Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Progresywiści z Partii Ludowej prowadzili w sondażach. Te mogły jednak nie uwzględnić niuansów skomplikowanego systemu wyborczego. Tryiumfują konserwatyści
W 65-milionowej Tajlandii głosowano dzisiaj w wyborach parlamentarnych.
Wyborcy głosowali za pomocą trzech kart do głosowania. Dwie z nich dotyczyło wyborów parlamentarnych – 400 posłów pochodzi z okręgów jednomandatowychch, a kolejna setka z list krajowych. Trzecia karta dotyczy natomiast referendum konstytucyjnego.
Obywatele decydowali w nim, czy parlament ma rozpocząć prace nad nową ustawą zasadniczą. Obecna została narzucona przez wojsko po zamachu stanu w 2014 roku. Ewentualna zmiana konstytucji może być krokiem ku demokratyzacji kraju, w którym więcej od wyborców do powiedzenia ma armia i król.
Faworytem do zwycięstwa jest Partia Ludowa. Startuje w wyborach po raz pierwszy, ponieważ jej poprzedniczka – partia Move Foreward – została rozwiązana przez sąd konstytucyjny w 2024 roku. Powód? Proponowała zniesienie prawa, które zakazuje obrażania króla. Move Foreward wygrało wybory w 2023 roku i zdobyło wówczas 151 miejsc. Było to zbyt mało, by rządzić i zmienić ustrój Tajlandii na bardziej demokratyczny.
Partia Ludowa pod przewodnictwem 38-letniego Natthaphonga Ruengpanyawuta od wznowienia działalności pod nowym szyldem była liderem sondaży. Tuż przed wyborami jej sondażowe wyniki pokazywały 30-35 proc. poparcia. Druga w sondażach konserwatywna i promonarchistyczna partia Bhumjaithai notowała około 20 proc. poparcia.
Pierwsze wyniki sugerują jednak coś zupełnie innego. Po zliczeniu 25 proc. głosów tajskie media przewidują, że możemy mieć do czynienia ze zdecydowanym zwycięstwem Bhumjaithai. Konserwatyści mogą zdobyć blisko 200 miejsc w parlamencie, Partia Ludowa – niecałe sto. Inne szacunki wskazują na mniejszą dysproporcję (175 vs 150). Ale obecne trendy sugerują, że mamy do czynienia ze sporym zwycięstwem konserwatystów.
Pomimo dobrych wyników sondażowych, progresywna Partia Ludowa miała niewielkie szanse na faktyczne rządy. Jeśli jednak cześciowe wyniki się potwierdzą, będzie to spora porażka ruchu na rzecz demokratyzacji. Lider Partii Ludowej uznał już porażkę i powiedział, że partia jest gotowa na działalność w opozycji wobec rządu.
Tajlandia mierzy się z najsłabszym od dawna wzrostem gospodarczym. Tajska gospodarka nie może wrócić na przedpandemiczne tory, od recezji z 2020 roku notuje wzrosty około 2 proc., w tym roku Bank Światowy przewiduje 1,6 proc. Tajlandia w dużej mierze polega na turystyce, a liczba turystów wciąż utrzymuje się na poziomie sprzed 2020 roku. W zeszłym roku na nowo rozbudził się spór graniczny z Kambodżą, przekształcony w krótką wojnę.
27 grudnia przedstawiciele obu krajów podpisali zawieszenie broni, umowa nie kończy jednak przygranicznych sporów. Zarówno rząd Tajlandii, jak i Kambodży poinformowaly, że porozumienie nie wpływa na toczące sie dyskusje dotyczące przebiegu granicy między państwami. „Komunikacja między ministrem obrony i szefem sił zbrojnych obydwu stron będzie nadal toczyć się na poziomioe politycznym” – poinformował Natthaphon.
Patriotyczna atmosfera wokół starcia mogła pomóc konserwatystom osiągnąć lepszy wynik wyborczy. W trakcie kampanii Natthaphong Ruengpanyawut musiał przepraszać za swoje słowa z 2023 o tym, że nie popiera tajskiej armii.
Przeczytaj także: