0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

14:57 22-06-2026

Prawa autorskie: Fot. APFot. AP

Na Krymie zamknięto obozy letnie dla dzieci

Siergiej Aksionow, szef władz okupacyjnych Krymu ze względów bezpieczeństwa nakazał do końca lata wstrzymać przyjmowanie dzieci na wakacje. Rosyjskim władzom okupacyjnym półwyspu coraz trudniej jest radzić sobie z kryzysem paliwowym wywołanym przez ukraińskie ataki na szlaki logistyczne.

Co się wydarzyło?

O ograniczeniach Aksionow poinformował w Telegramie.

„Na terytorium Republiki Krymu od godz. 11:00 22 czerwca do 1 września 2026 r. wprowadza się zawieszenie rezerwacji miejsc, przyjmowania i zakwaterowania dzieci oraz grup dzieci w placówkach wypoczynkowych i zdrowotnych dla dzieci, położonych na terytorium republiki, a także rezerwacji miejsc, przyjmowania i zakwaterowania dzieci oraz grup dzieci w innych obiektach noclegowych w celu udziału w różnych wydarzeniach o charakterze turystycznym i innym” – pisze szef władz okupacyjnych Krymu.

Aksionow poprosił o wyrozumiałość. Według niego „w obecnej sytuacji środki te są niezbędne dla zapewnienia bezpieczeństwa publicznego”.

Jak piszą rosyjskie kanały na Telegramie, partnerzy obozu „Artek” – jednego z najbardziej znanych na Krymie – poinformowali, że dzieci muszą powrócić do miejsc zamieszkania, a te, które już przebywają na okupowanym Krymie, zostaną zakwaterowane w ośrodkach tymczasowego zakwaterowania, a potem będą musiały wrócić do domów.

Wczoraj w okupowanym Sewastopolu wprowadzono też szereg tymczasowych ograniczeń w związku z ukraińskimi atakami na półwysep. Rosyjski marionetkowy gubernator miasta Michaił Razwożajew poinformował o ograniczeniach w funkcjonowaniu transportu publicznego i połączeń morskich. Do tego od 22 czerwca zostały odwołane wszystkie masowe imprezy uliczne.

Na okupowanym Krymie, z powodu problemów z dostawami energii elektrycznej, wprowadzono harmonogramy dostaw prądu.

Jaki jest kontekst?

To skutek ukraińskich ataków na okupowany Krym. Kijów dąży do pełnej blokady logistycznej półwyspu.

Dowódca Sił Bezzałogowych Ukrainy Robert Browdi, znany pod pseudonimem „Madyar”, w wywiadzie opublikowanym przez agencję Reuters 11 czerwca powiedział, że Ukraina zamierza odizolować okupowany Krym od Rosji, blokując główne szlaki dostaw wojskowych na półwysep.

Browdi poinformował, że ruch rosyjskich ładunków wojskowych na autostradzie R-280 „Noworosja”, która łączy Rosję z okupowanym Krymem przez Mariupol, Berdiańsk i Melitopol, spadł o 71% w ciągu ostatnich dwóch tygodni z powodu ukraińskich ataków.

Rosyjskim władzom okupacyjnym Krymu coraz trudniej jest radzić sobie z kryzysem paliwowym wywołanym przez ukraińskie ataki na jego szlaki dostawcze.

Już w maju na Krymie – również w związku z atakami ukraińskich dronów na obiekty przemysłu naftowego w Rosji – wprowadzono ograniczenia dotyczące sprzedaży benzyny A-95 – nie więcej niż 20 litrów dziennie na jedną osobę.

A w niedzielę 21 czerwca władze okupacyjne Krymu ogłosiły, że na półwyspie wprowadzane są nowe ograniczenia dotyczące sprzedaży benzyny. Na stacjach benzynowych w Krymie nie będzie można kupić paliwa ani za gotówkę, ani za bony. Paliwo będą mogły otrzymać wyłącznie służby państwowe, które „zapewniają funkcjonowanie i bezpieczeństwo” Krymu.

Jak pisze Reuters, w Rosji z powodu ukraińskich ataków dronów spadły produkcja i eksport paliw. Według źródeł branżowych, na które powołuje się agencja, w zeszłym tygodniu Rosja straciła około 25% dziennej produkcji benzyny w porównaniu ze średnią z czerwca 2025 r., a produkcja spadła do ok. 90 tys. ton metrycznych (765 tys. baryłek) dziennie. Rosyjski eksport produktów naftowych drogą morską spadł w pierwszej połowie czerwca o 15% w ujęciu miesięcznym do około 3,3 mln ton metrycznych.

Przeczytaj także:

13:39 22-06-2026

Prawa autorskie: Fot . Kuba Atys / Agencja Wyborcza.plFot . Kuba Atys / Ag...

Zapora w Siarzewie nie powstanie? Jest decyzja sądu

Wody Polskie przegrały w sądzie sprawę zapory w Siarzewie. „Jest to jakieś światełko nadziei w tej całej beznadziejnej sytuacji ochrony przyrody w Polsce” – komentuje Fundacja Greenmind. Wyrok nie jest jednak prawomocny.

Co się wydarzyło?

„Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargę Wód Polskich na decyzję odmawiającą wydania zgody na budowę na Wiśle stopnia wodnego w Siarzewie. Negatywna decyzja Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska została podtrzymana” – poinformowała Fundacja Greenmind, która dołączyła do postępowania na prawach strony.

W 2017 roku Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Bydgoszczy wydała decyzję środowiskową dla budowy stopnia wodnego w Siarzewie. To kluczowy dokument, bez którego nie można rozpocząć inwestycji. Ta decyzja została zaskarżona przez organizacje ekologiczne. W grudniu 2024 roku uchylił ją GDOŚ. W uzasadnieniu wyliczył szereg nieprawidłowości i niedociągnięć w poprzednich orzeczeniach, które dawały inwestycji zielone światło.

Wody Polskie się od tego odwołały, a sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.

Wyrok zapadł 19 czerwca. Nie jest prawomocny, Wody Polskie mają 30 dni, żeby złożyć skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Na razie nie padły żadne publiczne deklaracje dotyczące dalszych kroków w tej sprawie.

„Czy Wody Polskie dalej będą przepychać ten anachroniczny pomysł, mający kosztować blisko 10 miliardów złotych, i wydadzą kolejne publiczne pieniądze na skargę kasacyjną? Możliwe. Zbyt wielu polityków chce na tym stopniu przeciąć wstęgę” – komentuje Greenmind. „Osoby związane z Fundacją Greenmind zajmują się stopniem wodnym na Wiśle poniżej Włocławka ćwierć wieku (lub dłużej) i mimo świadomości, że dzisiejszy wyrok może nie być końcem tej historii, cieszymy się z niego. Jest to jakieś światełko nadziei w tej całej beznadziejnej sytuacji ochrony przyrody w Polsce” – czytamy.

Jaki jest kontekst?

Stopień wodny Siarzewo na 707. kilometrze Wisły to jeden z flagowych projektów rządu PiS. Był przedstawiany jako wsparcie dla stopnia we Włocławku, remedium na zagrożenie powodziowe, problemy z suszą, sposób na użeglownienie Wisły i rozwój odnawialnych źródeł energii (na miejscu ma działać elektrownia wodna). Rząd Donalda Tuska nie zrezygnował z budowy. Ministerstwo Infrastruktury informowało nas, że plany dotyczące Dolnej Wisły są „analizowane pod kątem celowości i oszczędności”.

Projekt od lat jest oprotestowywany przez organizacje społeczne i naukowców zajmujących się rzekami. Jak argumentują, byłby dla Wisły i otaczającej ją przyrody zabójstwem. Jest też – jak wskazują analizy Koalicji Ratujmy Rzeki – nieopłacalną inwestycją.

Planowana elektrownia wodna miałaby moc 80 MW. „Koszt jej uruchomienia do 2025 r. oscyluje w granicach 2,2 mld zł. Inwestując te samą kwotę w pozyskanie energii z innych źródeł można uzyskać odpowiednio ponad 6 razy większą moc w przypadku fotowoltaiki czy lądowych elektrowni wiatrowych. Wynika to m.in. z faktu, że energia elektryczna produkowana w planowanej elektrowni Siarzewo będzie miała charakter przepływowy, czyli będzie ściśle związana z przepływem wody w Wiśle, co mocno ogranicza jej zdolności regulacyjne” – wskazywał WWF.

Jednocześnie stopień wodny w Siarzewie może pogłębić problem suszy. Razem z zaporą we Włocławku utworzą duży zbiornik na Wiśle, a stojąca woda szybciej się nagrzewa i paruje.

Nie będzie miał też realnego wpływu na bezpieczeństwo przeciwpowodziowe. „Wezbranie z 2010 roku wypełniłoby rezerwę powodziową w mniej niż 30 minut! Siarzewo nie zlikwiduje też zagrożenia powodziami zatorowymi, powodowanego przez stopień i zbiornik Włocławek. Może nawet pogorszyć warunki spławiania lodu przez ten stopień” – wyjaśnia Greenmind.

Eksperci wskazują (a GDOŚ te informacje potwierdza), że inwestycja wpływałaby na trzy obszary Natura 2000 i byłaby dużą barierą dla ryb. Niektóre gatunki – jak troć wędrowna, łosoś i certa – mogłyby w Wiśle całkowicie wyginąć.

WWF podkreślał także w swoich analizach, że Siarzewo zagroziłoby gatunkom ptaków odbywających lęgi na tym terenie – poprzez zalanie siedlisk, oraz znaczne przekształcenie na skutek wykonywanych prac hydrotechnicznych. Inwestycja zaszkodziłaby m.in. rybitwie białoczelnej i rzecznej, sieweczce rzecznej czy mewie srebrzystej.

Przez lata przepychanki w sprawie Siarzewa szacowany koszt budowy wzrósł z 2 do ponad 9,5 mld zł.

Przeczytaj więcej w OKO.press

Przeczytaj także:

12:25 22-06-2026

Prawa autorskie: Giuseppe CACACE / AFPGiuseppe CACACE / AF...

Wybuch w kompleksie gazowym w Katarze, gazowce pojawiły się w Cieśninie Ormuz

W wyniku wybuchu w instalacji przemysłowej w Katarze prawie 60 osób odniosło rany, są też informacje o zaginionych. Do wypadku doszło podczas uruchamiania kompleksu QatarEnergy, który w marcu ucierpiał przez irański atak.

Co się wydarzyło?

54 osoby zostały ranne, a 18 uznaje się za zaginione po wybuchu w kompleksie skraplania gazu ziemnego LNG Ras Laffan w Katarze. Doszło do niego podczas wznowienia prac wstrzymanych po irańskim ataku, który w marcu uniemożliwił działalność rafinerii. Katarskie władze wyjaśniły, że w niedzielny wieczór doszło do „wypadku technicznego”, który nie zagraża bezpieczeństwu publicznemu. Ekipy reagowania kryzysowego zostały natychmiast wysłane na miejsce, a pożar został opanowany.

Firma QatarEnergy nie ujawniła, czy eksplozja spowodowała szkody w kompleksie, który dostarcza gaz rurociągami dla lokalnego przemysłu i zakładów energetycznych. Katar, w którym stacjonuje główna amerykańska baza wojskowa, był wielokrotnie celem irańskich ataków rakietowych i dronowych w trakcie trwającej wojny z Iranem.

Jednocześnie trwa zamieszanie wokół blokady Cieśniny Ormuz. Według wstępnego porozumienia pomiędzy USA a Iranem przepływ pomiędzy Zatoką Perską a Morzem Arabskim powinien zostać otwarty, jednak Irańczycy wciąż go blokują. Jak przekazują, powodem są ponawiające się ataki Izraela na Liban, których zakończenie zdaniem Teheranu powinno być warunkiem rozejmu.

Mimo wszystko cztery katarskie gazowce przewożące LNG wpłynęło w poniedziałek do Cieśniny mimo ogłoszonego w weekend ponownego zamknięcia. Jak pokazują dane śledzenia statków od firmy analitycznej Kpler, jednostki Wadi Al Sail, Mekaines, Al Sadd i Mesaimeer weszły do cieśniny kontrolowanej przez Iran po raz pierwszy od początku wojny USA-Izrael z Iranem.

Jaki jest kontekst?

Rządzący Iranem kontrolują jedno z najbardziej znaczących „wąskich gardeł” światowej logistyki. Przez cieśninę pomiędzy Zatoką Perską a otwartym akwenem Morza Arabskiego przepływa około 20 proc. światowych ładunków ropy naftowej, a także transporty gazu oraz produktów potrzebnych przemysłowi chemicznemu. Wskutek blokady z codziennego rynkowego obiegu zniknęło w ten sposób około 14 mln baryłek ropy. Ropa WTI oraz Brent – gatunki wyznaczające cenowe trendy – osiągały w szczycie kryzysu ceny powyżej 110 dolarów za baryłkę.

W ostatnich dniach, dzięki otwarciu 60-dniowego procesu rozmów pokojowych, nastroje na rynku surowców znacznie się uspokoiły. Oba wiodące na świecie gatunki osiągają ceny około 80 dolarów za baryłkę, znacznie poniżej rekordów.

Przeczytaj także:

11:56 22-06-2026

Prawa autorskie: Photo by Nathan Howard / POOL / AFPPhoto by Nathan Howa...

Pierwsza runda rozmów USA-Iran zakończona

Na razie brak informacji o konkretnych postępach, ale rozmowy nie zostały zerwane pomimo napięć. W Szwajcarii zostają dyplomacji niższego szczebla i będą prowadzić szczegółowe rozmowy techniczne

Co sie wydarzyło

W Szwajcarii zakończyła się pierwsza runda rozmów pokojowych USA-Iran. Rozmowy te są konsekwencją wstępnego porozumienia (memorandum of understanding) osiągniętego w zeszłym tygodniu przez obie strony.

Obecny na miejscu w Szwajcarii premier Pakistanu i główny pośrednik między negocjującymi stronami Szehbaz Szarif napisał w mediach społecznościowych:

„Dyskusje odbyły się w pozytywnej i konstruktywnej atmosferze i przyniosły postęp, w tym uzgodnienie mapy drogowej zmierzającej do końcowego porozumienia w ciągu 60 dni, ustanowienie komitetu wysokiego szczebla w celu zapewnienia politycznego nadzoru oraz rozpoczęcie dalszych rozmów technicznych”.

Rozmowy i napięcia

W poniedziałek rano rzecznik irańskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Esmail Baqei przekazał, że irańska delegacja wraca do kraju.

„Rozmowy te, skoncentrowane na paragrafach 1, 5, 10 i 11 tekstu memorandum, rozpoczęły się w niedzielę rano, 31 maja, w Szwajcarii (Jezioro Czterech Kantonów) i trwały do wczesnych godzin porannych w poniedziałek, 1 czerwca” – napisał w mediach społecznościowych rzecznik irańskiego MSZ.

W Irańskiej delegacji kluczowe role odgrywali minister spraw zagranicznych Abbas Arakczi i przewodniczący parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf. Amerykanom przewodził wiceprezydent J.D. Vance, w Szwajcarii obecny był również zięć prezydenta Trumpa Jared Kushner. Obie strony i mediatorzy wydali stosunkowo pozytywne oświadczenia po rozmowach. Jednocześnie na razie trudno szukać w nich konkretów.

Zdarzały się też napięcia. Irańska delegacja odeszła w niedzielę od rozmów po wpisie Donalda Trumpa, który groził atakami na Iran, jeśli do porozumienia nie dojdzie. Ostatecznie jednak Irańczycy powrócili do rozmów. Dzień przed rozmowami Iran ogłosił, że przez kolejne ataki Izraela w Libanie ponownie zamyka cieśninę Ormuz. Dziś jednak wygląda na to, że była to głównie retoryka – po irańskiej deklaracji statki dalej płynęły przez cieśninę. Choć ruch dalej jest mniejszy niż przed 28 lutego.

Rozmowy zostały więc na razie zdominowane przez dwie kwestie, które już teraz są ujęte we wstępnym porozumieniu – pokój na linii Izrael-Hezbollah i ruch w ciesninie Ormuz. Warto bliżej przyglądać się przebiegowi rozmów technicznych, jakie niższego szczebla dyplomaci będą dalej prowadzić w Szwajcarii.

Jaki jest kontekst

Wstępna umowa kończąca wojnę USA z Iranem została podpisana 17 czerwca. Do popisania doszło jednak bez spotkania stron. Donald Trump podpisał porozumienie we Francji podczas szczytu G7. Ze strony irańskiej zrobił to prezydent Masud Pezeszkian.

Pamiętajmy: nie jest to porozumienie pokojowe. To wstępne porozumienie o warunkach zakończenia wojny i kolejnych krokach, które na drodze do pokoju należy podjąć. Według ustaleń, strony po podpisaniu dokumentu mają 60 dni na doprowadzenie do ostatecznej umowy pokojowej – chyba że obie strony zgodzą się na przedłużenie tego terminu.

W komunikacie rzecznik irańskiego MSZ wymienia cztery z 14 punktów porozumienia, o których dyskutowano. Czego dotyczą?

  • punkt 1. mówi o pełnym zakończeniu wojny na wszystkich frontach, w tym Libanie,
  • punkt 5. dotyczy przywracania ruchu w cieśninie Ormuz,
  • punkt 10. to przede wszystkim ułatwienia w eksporcie m.in. ropy dla Iranu,
  • punkt 11. to uwolnienie zamrożonych irańskich środków na zachodnich kontach.

Wiele wskazuje na to, że jeden z najtrudniejszych tematów – irański program atomowy – nie został jeszcze poruszony. To potencjalnie najtrudniejszy i najbardziej kontrowersyjny element porozumienia. Donald Trump powszechnie przedstawia potencjalne porozumienie w tej sprawie jako swój największy sukces. Z kolei irański przywódca Modżtaba Chamenei zasugerował w ostatnich dniach, że jest niechętny jakimkolwiek rozmowom na ten temat.

Co z Modżtabą Chameneim?

W czwartek 18 czerwca irańska telewizja państwowa przeczytała oświadczenie przypisywane liderowi na temat potencjalnych rozmów. W krótkim tekście Chamenei daje zielone światło rozmowom, ponieważ odpowiedzialność za porozumienie przyjął prezydent Pezeszkian. Jednocześnie w oświadczeniu przywódca przekazał, że sam miał na ten temat inne zdanie. Jedną z głównych interpretacji jest to, że Chamenei był przeciwko jakimkolwiek ustępstwom w sprawie programu atomowego. I miał większe wymagania m.in. w kwestii reparacji wojennych.

Oświadczenie wzbudza też dyskusję o roli Chameneiego w dzisiejszym Iranie. Stanowisko wszystkich przedstawicieli irańskich władz jest jasne i spójne: to Modżtaba Chamenei jest przywódcą Islamskiej Republiki Iranu i najważniejszą osobą w systemie politycznym. Ale od momentu wyboru na stanowisko Najwyższego Przywódcy Modżtaba Chamenei ani razu nie pojawił się publicznie. Wszystkie jego wypowiedzi to pisemne oświadczenia publikowane w sieci lub odczytywane w państwowej telewizji.

Z pewnością to wynik obrażeń, jakich doznał w ataku z 28 lutego, w którym zginął jego ojciec. Skąpe doniesienia na temat tego, jak Chamenei kieruje państwem sugerują, że dostęp do przywódcy jest bardzo ograniczony. Kraj efektywnie zarządzany jest przez grupę polityków, m.in. obecnego w Szwajcarii Ghalibafa, przewodniczącego Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Mohammada Baghera Zolghadra czy dowódcę Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej Ahmada Wahidiego. Nikt z nich nie podważa przywództwa Chameneiego. Jednocześnie oświadczenie przywódcy sugeruje, że na dziś nie jest on ostatecznym autorytetem w każdej sprawie.

Być może nowy przywódca pokaże się na pogrzebie jego ojca. Ten według najnowszych planów ma odbyć się na początku lipca.

Przeczytaj także:

09:28 22-06-2026

Prawa autorskie: Photo by Henry NICHOLLS / AFPPhoto by Henry NICHO...

Keir Starmer potwierdza pogłoski i rezygnuje ze stanowiska premiera Wielkiej Brytanii

Starmer spędził na stanowisku niecałe dwa lata. Szybko roztrwonił wysokie poparcie społeczne. Następcą będzie najpewniej znacznie popularniejszy polityk, były burmistrz metropolii Manchersteru

Co się wydarzyło

Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer oficjalnie zrezygnował ze stanowiska szefa Partii Pracy i rozpoczął proces zmiany premiera kraju. Potwierdził w ten sposób to, o czym spekulowano od dłuższego czasu. Ogłosił swoją decyzję podczas konferencji prasowej przed południem, przed siedzibą brytyjskich premierów w Londynie na Downing Street. Starmer rozmawiał już z królem Karolem, który zaakceptował jego decyzję.

„Pytanie, które moja partia zadaje sobie teraz, brzmi: czy jestem najlepiej przygotowany, by poprowadzić nas do następnych wyborów powszechnych. Usłyszałem odpowiedź mojej parlamentarnej frakcji na to pytanie i przyjmuję ją z godnością. Każda decyzja, którą podjąłem, wynikała z postawienia na pierwszym miejscu kraju, który kocham. Dlatego rezygnuję ze stanowiska lidera Partii Pracy” – mówił Starmer w oświadczeniu.

Wielka Brytania będzie miała nowego premiera w lipcu, jeśli jedynym kadydatem pozostanie poseł Partii Pracy Andy Burnham. Jeśli jednak w partii dojdzie do wyborów, na zmianę na najważniejszym stanowisku politycznym Brytyjczycy poczekają do końca sierpnia. Na dziś bardzo prawdopodobny jest ten pierwszy scenariusz.

Starmer zapewnił, że w pełni poprze swojego następcę. Do momentu przekazania władzy pozostanie na stanowisku.

„Gdy odejdę z najważniejszego stanowiska w kraju, będę mógł poświęcić więcej czasu na najważniejsze zadanie w moim życiu – bycie najlepszym mężem dla mojej fantastycznej żony Vic, która była dla mnie oparciem w dobrych i złych chwilach, oraz bycie najlepszym tatą dla moich pięknych dzieci, które są moją dumą i największą radością” – zakończył Starmer.

Jaki jest kontekst

Zaledwie dwa lata wcześniej, 4 lipca 2024 roku, Starmer odniósł wielkie zwycięstwo jako lider Partii Pracy. Pod jego przywództwem jego partia wróciła do władzy po 14 latach. Dzięki brytyjskiemu systemowi wyborczemu, opierającemu się na jednomandatowych okręgach wyborczych, 33,7 proc. głosów dało Partii Pracy zdecydowaną większość (411 z 650 miejsc). I bardzo szybko ten kredyt zaufania roztrwonił.

Już po dwóch miesiącach na stanowisku jego poparcie netto było ujemne (więcej ludzi było niezadowolonych niż zadowolonych z jego pracy). Od września zeszłego roku wynik ten nieustannie znajdował się poniżej -40 punktów.

Lista zarzutów jego przeciwników była długa. To m.in. wzrastające koszty życia, problemy z mieszkalnictwem, nielegalna imigracja, nietrafione nominacje współpracowników, spory tożsamościowe i kulturowe.

Jeśli rząd Partii Pracy się utrzyma, kolejne wybory parlamentatne są przewidziane dopiero na 2029 rok. Partia władzy ma jednak znacznie słabsze notowania niż dwa lata wcześniej. Według sondażów głosować na nią chce dziś około 18-20 proc. wyborców. Liderem wszystkich sondaży jest skrajnie prawicowa partia Reform UK Nigela Farage'a. Na dziś Reform nie mogłaby jednak liczyć na samodzielną większość. Obecnie projekcje dają tej partii 240-280 miejsc w Parlamencie.

Przeczytaj także: