Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
„Zełeński jest ostatnią osobą, od której potrzebujemy pomocy”, „trudniej się z nim dogadać niż z Putinem” – prezydent USA w ostatnim wywiadzie dla NBC News mocno dystansuje się od prezydenta Ukrainy i chłodno ocenia propozycję pomocy, która już nadeszła z Kijowa. Iran z kolei uznał Ukrainę za zaangażowany w wojnę na Bliskim Wschodzie i swój „cel”
Donald Trump udzielił w sobotę obszernego wywiadu dla stacji NBC News. Głównym tematem rozmowy był trwający od 28 lutego atak USA i Izraela na Iran. Prezydent Stanów Zjednoczonych zapowiedział, że to jeszcze nie czas na finał walk (choć pierwotnie Trump zapowiadał maksymalnie miesięczną inwazję na Iran).
Trump bagatelizował galopujące ceny ropy, które przekraczają 100 dolarów za baryłkę. Przed inwazją oscylowała w granicach 60-70 dolarów. Prezydent USA powtórzył, że współpracuje z kilkoma krajami nad planem zabezpieczenia cieśniny Ormuz (bez szczegółów).
„Stany Zjednoczone będą bombardować wybrzeże i nieustannie ostrzeliwać irańskie łodzie i statki. Tak czy inaczej, wkrótce cieśnina Ormuz będzie otwarta, bezpieczna i wolna!” – zapewniał wcześniej w mediach społecznościowych Trump. Wyraził nadzieję, że do regionu okręty skierują też Chiny, Francja, Japonia, Korea Południowa i Wielka Brytania.
Do słów Trumpa odniósł się już szef irańskiego MSZ Abbas Aragczi w sobotnim wywiadzie dla stacji MS NOW. „Cieśnina Ormuz co do zasady jest otwarta. Jest zamknięta wyłącznie dla tankowców i statków należących do naszych wrogów, do tych, którzy nas atakują, i do ich sojuszników” – oświadczył.
Trump zapowiedział, że nie zamierza negocjować z Iranem i podpisywać ugód pokojowych twierdząc, że warunki „nie są wystarczająco dobre”. Skrytykował też i wyraził zdziwienie, że Iran bombarduje inne kraje Bliskiego Wschodu, sojuszników USA. Stwierdził, że Stany zbombardowały właściwie wszystkie strategiczne cele. Wyraził wątpliwość, czy nowy najwyższy przywódca Iranu, Modżtaba Chamenei, w ogóle żyje i orzekł, że Ameryka może znów zaatakować wyspę Chark w północnej części Zatoki Perskiej, choć jej infrastruktura została „całkowicie zniszczona”. Ale może zrobić to ot tak, „kilka razy, dla zabawy”.
NBC News wypytywało Trumpa o trwającą w Europie wojnę między Ukrainą a Rosją. Trump, wcześniej publicznie ogłaszający, że zakończy konflikt, był wyraźnie rozdrażniony, że to się nie udaje. Winą za to obarczył prezydenta Ukrainy twierdząc, że Władimir Zełeński „nie chce się dogadać” z Putinem.
„Z Zełenskim o wiele trudniej się dogadać” – dodał prezydent USA w wywiadzie. Skrytykował też ofertę pomocy, jaka do Stanów Zjednoczonych przyszła z Ukrainy. Na prośbę sojuszników Stanów na Bliskim Wschodzie Kijów wysłał swoją delegację ekspertów zajmującą się analizą systemów obrony powietrznej oraz demonstrowaniem sposobów skutecznego zwalczania bezzałogowców. To trzy załogi po kilkadziesiąt osób każda.
Pomoc tą Trump jednak publicznie odrzuca. Najpierw w piątek w Fox News, a potem w sobotę w NBC News powiedział, że nie potrzebuje pomocnej dłoni wyciąganej przez Zełenskiego. „To jest ostatnia osoba, od której potrzebujemy pomocy” – oświadczył. Nie potwierdził jednak (ani nie zaprzeczył), że Stany skorzystały z pomocy ekspertów w zakresie dronów. „Wiemy o dronach więcej niż ktokolwiek inny. Mamy najlepsze drony na świecie” – mówił w Foxie.
Ukraina wprost komunikuje, że pomaga, ale w zamian chce finansowania i technologii amerykańskiej.
„To nie jest udział w działaniach bojowych. Nie jesteśmy w stanie wojny z Iranem. Chodzi o ochronę i dokładną ocenę tego, jak przeciwdziałać dronom Shahed” – zapowiedział prezydent Ukrainy. „Chce pokazać, że nie jest wyłącznie odbiorcą wsparcia” – powiedział PAP ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich Jacek Tarociński. Dodał, że Ukraina liczy także na dostęp do pocisków Patriot, których w ciągu kilku dni walk w Zatoce wystrzelono więcej niż przez cztery lata wojny w Ukrainie.
Iran już zapowiedział odwet na Ukrainie. Wbrew komunikatom Zełenskiego uznał, że są „celem” dla irańskich wojsk.
„Udzielając wsparcia w postaci dronów reżimowi izraelskiemu, upadła Ukraina w rzeczywistości zaangażowała się w wojnę i — zgodnie z artykułem 51. Karty Narodów Zjednoczonych — uczyniła całe swoje terytorium uzasadnionym celem dla Iranu” — napisał przewodniczący irańskiej Komisji Bezpieczeństwa Narodowego Ebrahim Azizi na platformie X.
Ukraina odpowiedziała. „Irański reżim od lat wspiera zabijanie Ukraińców, bezpośrednio dostarczając państwu-agresorowi (Rosji) drony oraz technologie do agresji przeciwko Ukrainie. W tym kontekście absurdalne jest, gdy jacyś przedstawiciele tego reżimu grożą Ukrainie i jeszcze powołują się na prawo do samoobrony, zapisane w artykule 51. Karty Narodów Zjednoczonych” — ogłosił rzecznik ukraińskiego MSZ Heorhij Tychyj. „To tak, jakby seryjny morderca usprawiedliwiał swoje zbrodnie, powołując się na kodeks karny” — dodał.
NBC News pytało Trumpa o współpracę Rosji z Iranem i doniesienia o tym, że Władimir Putin dzieli się informacjami wywiadowczymi na temat lokalizacji amerykańskich sił wojskowych. Trump bagatelizująco rzucił jednak, że „Rosja być może przekazuje informacje, a być może nie”. I że to cena, jaką płaci Ameryka za to, że „przekazuje Ukrainie trochę informacji i stara się zaprowadzić pokój między tymi dwoma narodami”.
Przeczytaj także:
Prezydent USA Donald Trump zapowiedzia, że wyśle okręty wojenne, by zabezpieczyć cieśninę Ormuz, blokowaną przez Iran. Jednocześnie wezwał kolejne państwa do tego samego.
„Stany Zjednoczone będą piekielnie bombardować wybrzeże i nieustannie ostrzeliwać irańskie łodzie i statki. Tak czy inaczej, wkrótce Cieśnina Ormuz będzie OTWARTA, BEZPIECZNA i WOLNA!” – zapewnił prezydent w mediach społecznościowych.
Prezydent USA Donald Trump zapowiedział w sobotę, że wiele krajów wyśle okręty wojenne, by razem z USA zabezpieczyć cieśninę Ormuz. Wyraził nadzieję, że do regionu okręty skierują też Chiny, Francja, Japonia, Korea Południowa i Wielka Brytania.
Jednak przedstawiciele administracji USA zasugerowali, że nie są jeszcze gotowi do rozpoczęcia eskorty morskiej. Sekretarz ds. energii Christopher Wright powiedział w tym tygodniu, że „nastąpi to stosunkowo wkrótce, ale nie teraz”, wskazując na koniec miesiąca jako możliwy termin.
Przewodniczący amerykańskiego Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, gen. Dan Caine, ostrzegał Trumpa, że w reakcji na atak Iran może zamknąć cieśninę Ormuz. Trump stwierdził jednak, że Teheran prawdopodobnie skapituluje, zanim podejmie taki krok – podaje „Wall Street Journal”.
Caine powiedział prezydentowi podczas kilku briefingów, że amerykańscy urzędnicy od dawna uważali, że Iran może spróbować zablokować ten kluczowy szlak żeglugowy za pomocą min morskich, dronów i pocisków rakietowych, jeśli wybuchnie konflikt – poinformował „WSJ”, powołując się na źródła zaznajomione ze sprawą.
Szef Pentagonu Pete Hegseth powiedział w piątek, że „nie trzeba się martwić” o cieśninę Ormuz, bo USA nie pozwolą, by pozostała zamknięta.
Cieśnina Ormuz, mająca zaledwie 21 mil szerokości w najwęższym miejscu, od dawna jest postrzegana jako potencjalny punkt zapalny.
Eksperci wojskowi, cytowani przez stację CBS News, oceniają, że każda próba przeprowadzenia tankowców przez cieśninę Ormuz – z ominięciem potencjalnych irańskich min, pocisków, dronów czy kutrów „kamikaze” z ładunkami wybuchowymi – będzie wymagała wcześniejszych działań ograniczających zdolność Iranu do atakowania celów na morzu.
Jeśli Marynarka Wojenna USA i jej partnerzy spróbują eskortować statki handlowe w pobliżu irańskich wód, Teheran może zdecydować się na ostrzał takich jednostek. Eksperci wskazują, że konieczne może być zaangażowanie amerykańskich okrętów, samolotów bojowych oraz systemów rozpoznawczych. Taka operacja wiązałaby się z dużym ryzykiem.
Na początku tygodnia Amerykanie informowali, że Iran może rozważać zaminowanie cieśniny Ormuz. Skala irańskiego arsenału min morskich nie jest publicznie znana, jednak w różnych szacunkach pojawia się liczba od około 2 tys. do nawet 6 tys. takich ładunków.
Po wybuchu walk pod koniec lutego irańska Gwardia Rewolucyjna zamknęła cieśninę Ormuz, przez którą przepływa 20 proc. światowych dostaw ropy naftowej. Według brytyjskiej Agencji ds. Operacji Handlowych na Morzu (Maritime Trade Operations Agency) od początku marca 20 statków handlowych, w tym dziewięć tankowców znalazło się w centrum ataków w okolicy Ormuz.
W obawie przed atakami tankowce niemal przestały przepływać przez cieśninę Ormuz, którą transportuje się około 20 proc. światowej ropy naftowej – głównie na statkach irańskich i chińskich. Z powodu ograniczeń w transporcie część dużych arabskich eksporterów ropy zmniejszyła wydobycie. Jak podaje CBS News, w ciągu ostatnich dwóch tygodni ceny surowca wzrosły o około 40 proc., w związku z obawami o kryzys podaży.
Wiele lat temu Stany Zjednoczone eskortowały statki przez cieśninę Ormuz.
W 1987 roku, pod koniec wojny iracko-irańskiej, Marynarka Wojenna USA rozpoczęła eskortowanie kuwejckich tankowców przez Zatokę Perską i cieśninę Ormuz, aby chronić je przed irańskimi minami i pociskami. Kilka miesięcy później amerykański okręt zestrzelił irański samolot pasażerski (Iran Air 655), który pomylono z myśliwcem. Zginęło 290 osób.
Wkrótce potem wojna iracko-irańska zakończyła się zawieszeniem broni. Eksperci wskazują, że jeśli Stany Zjednoczone zdecydują się na kolejną operację eskortową, może ona zakończyć się podobnie – zawieszeniem broni lub ustępstwami ze strony Iranu.
Tyler Rogoway, dziennikarz specjalizujący się w tematyce wojskowej, główny autor i założyciel portalu „The War Zone” napisał w mediach społecznościowych, że „gdy myśli się o ekspedycyjnej jednostce piechoty morskiej w kontekście [starcia USA z Iranem], od razu pojawia się jeden cel: wyspa Chark”.
Dodał, że z wyspy Chark wychodzi większość irańskiego eksportu ropy. "Jej zajęcie byłoby ruchem o ogromnej wadze i operacją obarczoną bardzo wysokim ryzykiem. Zagrożenie tkwi nie tylko w samym desancie, ale przede wszystkim w utrzymaniu wyspy. Jeśli Iran uzna, że ją stracił, może ostrzelać ją każdym posiadanym środkiem rażenia”.
Jak pisaliśmy w OKO.press, Donald Trump poinformował w piątek, że USA zaatakowały wyspę Chark, niszcząc „wszystkie cele militarne”. Infrastruktura naftowa pozostała nietknięta.
Trump napisał: „Nasza broń jest najsilniejsza i najbardziej zaawansowana, jaką kiedykolwiek widział świat. Jednak z powodów humanitarnych i z uwagi na względy moralne zdecydowałem, że nie zniszczymy infrastruktury naftowej tej wyspy. Jeśli jednak Iran lub jakiekolwiek inne państwo spróbuje zakłócić swobodny i bezpieczny przepływ statków przez Cieśninę Ormuz, natychmiast wrócę do tej decyzji”.
Przeczytaj także:
W nocy z piątku na sobotę doszło do eksplozji w szkole żydowskiej w dzielnicy Amsterdamu Buitenveldert. Burmistrz miasta Femke Halsemę zapewniła, że na miejsce szybko przyjechały policja i straż pożarna, a szkody wywołane wybuchem są niewielkie.
Eksplozja w żydowskiej szkole w Amsterdamie była „celowym atakiem na społeczność żydowską” – tak skomentowała wybuch burmistrz holenderskiej stolicy Femke Halsema.
Jak poinformowała, nocny wybuch spowodował jedynie niewielkie uszkodzenia zewnętrznej ściany budynku szkoły w dzielnicy mieszkalnej Buitenveldert. Nikt nie został ranny. Policja dysponuje nagraniem z monitoringu, na którym widać osobę podkładającą ładunek wybuchowy.
„To tchórzliwy akt agresji wobec społeczności żydowskiej” – powiedziała Halsema, podkreślając, że Amsterdam „musi być miejscem, w którym Żydzi mogą żyć bezpiecznie”.
Premier Rob Jetten zaznaczył z kolei, że „w Holandii nie ma miejsca na antysemityzm”.
Środki bezpieczeństwa wokół żydowskich instytucji zostały już wcześniej wzmocnione, kiedy to w Rotterdamie podpalono synagogę. Doszło do krótkiego pożaru, który jednak zgasł samoistnie. Policja złapała czterech podejrzanych sprawców.
„Nie jest jeszcze jasne, czy podejrzani planowali zdetonować ładunek wybuchowy lub podpalić również inną synagogę” – powiedział rzecznik policji w oświadczeniu. Nie podano potencjalnego motywu aresztowań.
„W Holandii narasta fala antysemityzmu„ – czytamy w komunikacie opublikowanym w serwisie X przez MSZ Izraela. ”Jej skalę widzieliśmy w pogromie Izraelczyków w Amsterdamie w listopadzie 2024 roku, w ataku na synagogę w Rotterdamie dwa dni temu oraz wczorajszym ataku na szkołę żydowską w Amsterdamie. Pytanie brzmi: gdzie dojdzie do kolejnego ataku? Rząd Holandii musi zrobić znacznie więcej, by skutecznie przeciwdziałać antysemityzmowi” – dodano.
W ostatnich dniach pojawiły się obawy, że społeczności żydowskie mogą stać się celem ataków w następstwie izraelsko-amerykańskich ataków na Iran.
Przeczytaj także:
„W wojnie o SAFE wszystkie maski opadły. Musimy wspólnie zastopować politycznych szaleńców” – napisał w sobotni poranek na platformie X premier Donald Tusk.
„Dziś już nikt nie może mieć wątpliwości, że najbliższe wybory zdecydują o tym, czy Polska pozostanie w Europie i kto chce nas z niej wyprowadzić” – czytamy w treści opublikowanej przez premiera w serwisie X.
W podobnym tonie premier wypowiadał się w piątek w wywiadzie dla TVP Info. Pytany w kontekście prezydenckiego weta, czy taka polityka nie skończy się w przyszłości wyjściem z Unii Europejskiej, odparł, że „ci, którzy mówią, że to jest wstęp do polexitu, do wyjścia Polski z Unii Europejskiej, mają niestety coraz więcej racji”. Tusk powiedział też, że weto to wypowiedzenie „wielkiej umowy”, w której wszyscy rozumieli, że Polska musi być w NATO i UE.
O wecie do ustawy o SAFE prezydent Karol Nawrocki poinformował w czwartek. „Nigdy nie podpiszę ustawy, która uderza w naszą suwerenność, niezależność, bezpieczeństwo ekonomiczne i militarne” – mówił Nawrocki.
W piątek wieczorem opublikowano decyzję prezydenta o zawetowaniu ustawy wdrażającej program unijnych pożyczek na obronność SAFE. W uzasadnieniu można przeczytać m.in. o naruszeniu suwerenności Polski i przekazaniu kolejnych kompetencji państwa Unii Europejskiej.
Ale jak pisaliśmy w OKO.press, SAFE to nie jest program, w ramach którego Polska przekazuje Unii Europejskiej, czy Komisji Europejskiej, kontrolę nad siłami zbrojnymi. To argument zupełnie absurdalny. SAFE to program mający na celu wsparcie rozwoju europejskiego przemysłu obronnego poprzez duże, długofalowe zamówienia.
Więcej można przeczytać w artykule Pauliny Pacuły, Piotra Pacewicza i Bartosza Kocejko:
Przeczytaj także:
Tworząc SAFE, Komisja Europejska działała na wyraźne polecenie rządów państw członkowskich.
SAFE to instrument finansowania obronności o wartości 150 mld euro. Największym beneficjentem programu miałaby być Polska, która może z niego otrzymać 43,7 mld euro. Według deklaracji rządu 89 proc. z tych środków miałoby trafić do polskich firm zbrojeniowych.
Rząd deklaruje, że po wecie prezydenta SAFE będzie realizowany w ramach działającego w Banku Gospodarstwa Krajowego Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych. Ustawa o obronie ojczyzny zakłada, że BGK na potrzeby Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych może zaciągać pożyczki oraz wystawiać obligacje.
W piątek Rada Ministrów przyjęła w tym celu uchwałę, która upoważnia ministrów obrony i finansów do podpisania umowy dot. SAFE. Zgodnie z uchwałą spłata pożyczki nastąpi ze środków niewliczanych do minimalnego limitu wydatków na obronność.
Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki powiedział po zakończeniu posiedzenia Rady Ministrów, że uchwała, którą przyjął rząd stanowi obejście prawa, powtarza wszystkie błędy ustawy o SAFE i powinna być zbadana przez Trybunał Konstytucyjny. Szef KPRP powiedział, że rząd chce właśnie przy pomocy uchwały zaciągnąć zobowiązanie dla Polski na kolejne 45 lat, a spłata kosztów pożyczki, to kolejnych około 180 mld zł.
Przeczytaj także:
Co najmniej cztery osoby zginęły, a 15 zostało rannych w rosyjskich atakach na Kijów – poinformowały w sobotę władze Ukrainy. Według Kijowa rosyjskie wojska użyły do uderzeń niemal 500 pocisków i dronów.
„Liczba zabitych wzrosła do czterech, 15 mieszkańców obwodu (kijowskiego) w wyniku wrogich ostrzałów zostało rannych. Trzy osoby są w stanie ciężkim, dwóch operują lekarze” – przekazał w komunikatorze Telegram szef kijowskiej wojskowej administracji obwodowej Mykoła Kałasznyk, cytowany przez PAP.
Wcześniejsze doniesienia mówiły o trzech zabitych i pięciu rannych. Rosja użyła do ataków rakiet i ciężkich dronów uderzeniowych.
Kałasznyk poinformował, że celem były obiekty cywilne: domy mieszkalne, placówki oświatowe, przedsiębiorstwa oraz infrastruktura krytyczna. „Najwięcej uszkodzeń jest w rejonie Obuchowskim i Browarskim. Obecnie mamy informacje o 30 uszkodzonych obiektach” – napisa.
Wicepremier ds. odbudowy Ołeksij Kułeba poinformował o ataku drona na pociąg podmiejski w obwodzie charkowskim na północnym wschodzie kraju. „Pasażerowie nie ucierpieli” – napisał w Telegramie. Odłamkami został jednak raniony maszynista i jego pomocnik – podkreślił.
Według raportu Sił Powietrznych Ukrainy Rosja użyła w atakach 498 środków uderzeniowych. Ukraińska obrona powietrzna zniszczyła lub unieszkodliwiła 460 z nich.
Prezydent Wołodymyr Zełenski poinformował, że skutki nocnych ataków usuwane są w obwodzie kijowskim, sumskim, charkowskim, dniepropietrowskim i mikołajowskim.
„Każda taka noc rosyjskich uderzeń przypomina naszym partnerom, że systemy obrony powietrznej i rakiety są dla Ukrainy codzienną potrzebą” – podkreślił.
Zdaniem Zełenskiego Rosja może próbować wykorzystać napięcia na Bliskim Wschodzie, aby nasilić ataki na Ukrainę.
„Rosja będzie próbowała wykorzystać wojnę na Bliskim Wschodzie. Dlatego musimy realnie oceniać zagrożenie i odpowiednio się przygotować. Europa powinna zwiększyć produkcję rakiet do obrony przeciwlotniczej, zwłaszcza przeciwko pociskom balistycznym, oraz innych systemów, które pozwolą skutecznie chronić życie” – napisał prezydent w serwisie Telegram.
Tuż po godzinie 3 nad ranem (2 czasu polskiego) w Kijowie słychać było serię głośnych eksplozji. W mieście ogłoszono alarm, a władze poinformowały, że stolica jest atakowana pociskami balistycznymi.
Rozmowy pokojowe między Kijowem a Moskwą, prowadzone pod auspicjami USA, utknęły w martwym punkcie z powodu wojny na Bliskim Wschodzie. W tym tygodniu miały być kolejne rozmowy pokojowe, ale zostały przesunięte ze względu na atak USA w Zatoce Perskiej.
Gdy USA i Izrael bombardują Iran, Rosja ogranicza się do wyrazów oburzenia i apeli o deeskalację, nie podejmując realnych działań, by wesprzeć swojego partnera. Jednocześnie na Kremlu pojawia się przekonanie, że wojna z Iranem może przynieść Moskwie korzyści. Wzrost cen ropy i odwrócenie uwagi Zachodu od wojny w Ukrainie działają na jej korzyść.
Rosja już korzysta na wzroście cen energii na świecie i może liczyć na to, że wojna na Bliskim Wschodzie odwróci uwagę od Ukrainy i wyczerpie arsenały Zachodu.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski powiedział w piątek, że 30-dniowe zniesienie przez USA sankcji na rosyjską ropę w związku z wojną z Iranem „nie jest właściwą decyzją” i nie pomoże w powstrzymaniu trwającej już ponad cztery lata inwazji Rosji na Ukrainę.
Przeczytaj także: