Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
„Nasza wystawa pokazuje ich [synów, braci i ojców z pomorskich rodzin] w sposób daleki od czarno-białych ocen”. Muzeum Gdańska broni się przed atakami prawicy
Muzeum Gdańska wydało w poniedziałek 14 lipca 2025 po południu oświadczenie w sprawie wystawy „Nasi chłopcy. Mieszkańcy Pomorza Gdańskiego w armii III Rzeszy”. Wystawa dotyczy służby mieszkańców Pomorza Gdańskiego w niemieckiej armii podczas II wojny światowej. Szeroka publiczność może ją oglądać od soboty.
„Sprzeciwiamy się niesprawiedliwym i powierzchownym ocenom” – pisze w oświadczeniu Muzeum. Jak podkreślają autorzy, oceny te pochodzą „wyłącznie ze strony osób, które nie zapoznały się ani z samą ekspozycją, ani z jej kontekstem historycznym i edukacyjnym. Ubolewamy nad tym, że narracja wokół wystawy bywa wykorzystywana instrumentalnie dla doraźnych celów politycznych”.
Muzeum podkreśla zaangażowanie ekspertów w przygotowanie wystawy: „Wystawa została przygotowana we współpracy z Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku i Centrum Badań Historycznych PAN w Berlinie. To efekt pracy zespołu historyków i muzealników, którzy od lat zajmują się dokumentowaniem złożonych losów mieszkańców Pomorza i innych ziem wcielonych do III Rzeszy”.
Po co powstała wystawa?
„Celem wystawy jest pokazanie tragicznego losu ludzi, którzy po 1939 roku znaleźli się pod brutalnym przymusem – wpisani na Volkslistę, powoływani do Wehrmachtu pod groźbą represji wobec siebie i swoich rodzin”.
Muzeum odnosi się do zarzutów o niewłaściwy wybór tytułu wystawy:
„Tytuł «Nasi chłopcy» nie jest przypadkowy. Dotyczy on setek tysięcy osób – synów, braci i ojców z pomorskich rodzin. Zostali oni postawieni w sytuacji bez wyboru. Nasza wystawa pokazuje ich w sposób daleki od czarno-białych ocen”.
Zacytujmy obszerne fragmenty oświadczenia:
„Przypominamy: przymusowa germanizacja, wpisy na Volkslistę, wcielenia do armii niemieckiej — to działania okupanta. Wielu Pomorzan za odmowę służby, za dezercję z Wehrmachtu i próbę przedostania się do Polskich Sił Zbrojnych czy do partyzantki, było skazywanych na śmierć i trafiało do obozów koncentracyjnych. Przykładem jest Stanisław Szuca, którego wysłano na front za propolską postawę jego rodziny w Wolnym Mieście Gdańsku. Na wystawie przedstawiamy też losy Edmunda Tyborskiego ze Swornegaci, który za ucieczkę z Wehrmachtu i próbę dołączenia do partyzantki został zgilotynowany, a jego rodzina zesłana do obozu.
Aneksja ziem polskich, zmuszanie Polaków do podpisywania Volkslisty i przymusowe wcielanie do Wehrmachtu są niemiecką zbrodnią, której nie będziemy przemilczać. Nie będziemy milczeć o jej ofiarach, które przez dziesięciolecia ukrywały ten fakt, bojąc się potępienia i wykluczenia. Pokazujemy cierpienie ludzi, którym odebrano wybór. Nie zgadzamy się na przedstawianie ich jako zdrajców lub kolaborantów. Wykluczanie ofiar niemieckiej przemocy z polskiej narodowej wspólnoty jest nie tylko niegodne i niepatriotyczne, ale przypomina haniebną retorykę propagandy PRL-u, która przez dekady stygmatyzowała ofiary, a nie sprawców.
Historiom osób przedstawianych na wystawie towarzyszą materiały edukacyjne, komentarze ekspertów i głosy rodzin, które przez dekady nie miały prawa wybrzmieć. Nie da się budować dojrzałej debaty o historii bez uczciwego spojrzenia na jej najbardziej bolesne aspekty. Zachęcamy do odwiedzenia wystawy — i dopiero potem do formułowania ocen”.
Wystawa „Nasi chłopcy” stała się obiektem ataków prawicy.
„Na naszych oczach buduje się antypolska narracja” – mówiła w telewizji wPolsce24 Magdalena Ogórek. „Agentura niemiecka przesiąknęła polskie elity” – stwierdził w jej programie w poniedziałek wieczorem były minister edukacji Przemysław Czarnek. Mówił o działaniu obrzydliwym: „to jest bestialstwo antypolskie”. Powiedział też, że chce mu się wymiotować i wezwał polityków obozu rządzącego do protestu.
Od dwóch dni w sprawie wystawy głos zabrało też wielu innych polityków PiS. Na przykład Mariusz Błaszczak napisał na portalu X (dawniej Twitter):
„To jawna realizacja niemieckiej narracji, a prowadzą ją przecież instytucje, które powinny strzec polskiej pamięci historycznej. Tego rodzaju wystawy to próba przekłamania historii. „Nasi chłopcy” bronili Polski i ginęli od niemieckich dział, a nie zakładali mundury Wermachtu czy SS.
To nie jest tylko źle zorganizowana wystawa – to polityczna prowokacja i kolejny dowód, że „strażnicy pamięci” spod znaku Koalicji 13 grudnia realizują niemiecką agendę historyczną”.
Prawicę oburza zwłaszcza tytuł wystawy. W mediach społecznościowych trwa akcja, w ramach której pod hasztagiem „nasi chłopcy” pokazywane są zdjęcia m.in. bohaterów Powstania Warszawskiego.