Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Była to czwarta edycja Marszu Równości w Białymstoku. Tym razem bez agresywnych ataków na osoby uczestniczące w wydarzeniu.
Marsz odbywał się pod hasłem „Spotkaj misie”. „Miś to jeden z symboli Białegostoku, który kojarzy się pozytywnie. Miś jest sympatyczny i mięciutki. I tak też chcemy być postrzegani — jako miłe i sympatyczne osoby. Chcemy, aby tak też było postrzegane nasze miasto” – mówiła Anna Siemieniuk, wolontariuszka Tęczowego Białegostoku i Otwartego Parasola, cytowana przez „Wyborczą”.
Osoby organizujące Marsz Równości chcą zmienić wizerunek Białegostoku, który po pierwszej edycji wydarzenia w 2019 roku dostał łatkę homofobicznego i nieprzyjaznego miasta. „Zależy nam na tym, aby pokazać, że Białystok jest fajnym, sympatycznym miłym miastem, ma fajnych i sympatycznych mieszkańców i mieszkanki” – dodała Siemieniuk. W 2019 roku osoby uczestniczące w wydarzeniu były atakowane przez nacjonalistów i pseudokibiców. Marsz krytykowały również środowiska kościelne i rządzący wtedy PiS.
Przeczytaj także:
Jak relacjonuje „Wyborcza”, tegoroczna edycja jest spokojna. W Marszu bierze udział około 300 osób. Na ruchomej platformie rozwieszono hasła: „Widzimisie Białystok”, „Z drogi śledzie, równość jedzie”.
W urzędzie miasta zgłoszono kontrmanifestacje, w tym jedną pod hasłem „Marsz promujący wartości podlaskie„. Wydarzenie się jednak nie odbyło. Na trasie Marszu Równości pojawili się za to działacze fundacji Pro-prawo do życia z antyaborcyjnymi plakatami. Zorganizowano także odmawianie różańca ”w intencji wynagrodzenia Bogu za grzechy wołające o pomstę do nieba".