0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

12:43 12-06-2025

Prawa autorskie: Photo by Asif HASSAN / AFPPhoto by Asif HASSAN...

Za nami „wyjątkowo zimny maj”? Nie, prawie najcieplejszy w światowej historii pomiarów

Mimo ujemnej anomalii temperatury w Polsce dane nie pozostawiają wątpliwości — miniony maj na świecie był drugim najcieplejszych w historii pomiarów.

Według najnowszych danych unijnej agencji klimatycznej Copernicus miniony miesiąc okazał się drugim najcieplejszym majem w liczącej ok. 250 lat historii instrumentalnych i weryfikowalnych pomiarów temperatury na świecieDane wskazują jasno, że kolejne miesiące — i stopniowo kolejne lata — plasują się w „top 5” najcieplejszych okresów w historii, bo krzywa wzrostu temperatury pnie się cały czas w górę. To oczywiście zła wiadomość, bo im cieplej, tym większe zagrożenie suszą, powodziami i coraz mniejszymi możliwościami adaptacji ziemskiego ekosystemu, od którego wszyscy bezpośrednio zależymy.

Co się wydarzyło?

Średnia temperatura powierzchni Ziemi w maju 2025 roku wyniosła 15,79°C. To o 0,53°C powyżej średniej dla tego miesiąca z lat 1991-2020, podaje Copernicus. Maj okazał się o 0,12°C chłodniejszy rekordowo ciepły maj roku 2024, a także o 0,06°C cieplejszy od trzeciego w historii maja roku 2020.

Piąty miesiąc 2025 roku był o 1,4°C cieplejszy od średniej dla tego miesiąca z okresu przedindustrialnego. Tak w klimatologii określa się czasy sprzed początku szybkiego wzrostu emisji gazów cieplarnianych, czyli lata 1850-1900. Tym samym maj zakończył serię 21. z 22 minionych miesięcy, w których wzrost temperatury przekroczył próg 1,5°C – zapewne tylko na miesiąc, najwyżej kilka.

“Maj 2025 przerywa bezprecedensowo długą serię miesięcy, w których średnia temperatura przekraczała o 1,5°C poziom sprzed epoki przemysłowej. „Choć może to stanowić krótkotrwałą ulgę dla planety, spodziewamy się, że próg 1,5°C zostanie wkrótce ponownie przekroczony ze względu na postępujące ocieplenie systemu klimatycznego” – mówi cytowany w komunikacie Copernicusa Carlo Buontempo, dyrektor serwisu Copernicus.

Poprzednie 12 miesięcy — od czerwca 2024 do końca maja 2025 – były o 0,69°C cieplejsze od średniej z okresu 1991-2020, a także o 1,57°C cieplejsze od lat 1850-1900, informuje Copernicus.

W Europie również było ciepło, choć chłodniej niż w skali globalnej — średnia temperatura naszego kontynentu wyniosła w maju 12,98°C, czyli 0,29°C poniżej średniej z lat 1991-2020. Ponadto na naszym kontynencie odnotowano wyraźny kontrast temperaturowy pomiędzy wschodnią części kontynentu, od wschodnich Włoch i Bałkanów przez Polskę po Finlandię, gdzie temperatury były poniżej średniej. Z kolei w Europie Zachodniej temperatury utrzymywały się powyżej normy.

Według wstępnych danych IMGW dla Polski średnia temperatura była – w zależności od regionu – o 1,2°C – 3°C niższa niż w okresie referencyjnym 1991-2020

Dlaczego to ważne?

Według naukowców ludzkość nie może trwale przekroczyć wzrostu temperatury o 1,5°C do końca stulecia, o ile chce utrzymać wzrost temperatury na stosunkowo bezpiecznym poziomie. Tak zakłada tzw. Porozumienie Paryskie zawarte w 2015 roku.

Niestety, ten próg ocieplenia przekraczamy już teraz, o czym świadczą dane z niemal dwóch ostatnich lat. Pierwszym pełnym rokiem, w którym to się stało, był rok 2024, który okazał się o 1,6°C cieplejszy od średniej z okresu przedindustrialnego. Mimo nieco chłodniejszego okresu luty-maj, trwający rok zapewne i tak będzie kolejnym, który przekroczy próg 1,5°C i wyląduje w “top 5” najcieplejszych lat w historii pomiarów. Krzywa wzrostu temperatury przesuwa się górę i chłodniejsze lata dziś należą do najgorętszych lat w długim okresie.

Co dalej?

Naukowcy obawiają się, że zbliżamy się do (umownego) drugiego progu ocieplenia, wynoszącego 2°C. Jeśli nic się nie zmieni, trwałe przekroczenie tego progu nastąpi w latach 2050-2060, a więc za życia wielu czytelników i czytelniczek OKO.press.

Oznaczałoby to jeszcze więcej ekstremalnych zjawisk pogodowych i wynikających z nich problemów, jak powodzie, susze, pożary, zwiększający się zasięg chorób tropikalnych na szerokościach o dotychczas umiarkowanym klimacie, a także zwiększona śmiertelność na skutek fal upałów. Wszystkie te katastroficzne zjawiska dają się na we znaki już dziś – w Polsce trwa najgorsza od lat susza, złagodzona tylko w niewielkim stopniu przez stosunkowo mokry i chłodny maj. W maju pięć z 20 głównych stacji pomiarowych IMGW odnotowały opad większy niż średnia wieloletnia, a tylko w dwóch opady nie przekroczyły nawet 50 proc. normy.

Dane pośrednie wskazują, że ostatnie miesiące i lata należą do najcieplejszych od tysięcy lat, a przyczyną tego jest rosnąca koncentracja gazów cieplarnianych w atmosferze. To efekt spalania paliw kopalnych, przede wszystkim węgla. Nauka ostrzega o tym negatywnym zjawisku od ponad 100 lat, jednak dopiero teraz możemy na własne oczy obserwować jego skutki.

Zatrzymanie wzrostu temperatury na względnie bezpiecznym poziomie jest niezmiernie trudne i jest kwestią przede wszystkim polityczną. Ziemski system klimatyczny poddany działaniu gazów cieplarnianych reaguje z opóźnieniem. Dlatego, nawet gdyby emisje spadły do zera już jutro czy nawet za kilka lat – co jest nierealne – miną dekady, zanim klimat na ten spadek zareaguje.

To jedna z przyczyn nikłego zainteresowania opinii publicznej kryzysem klimatycznym. Na naszym podwórku przełożyło się to na niemal zerową obecność problemu w programach kandydatów i kandydatek na prezydenta i na ich spotkaniach wyborczych.

Przeczytaj więcej w OKO.press:

Przeczytaj także: