Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Zdaniem kandydata partii Razem na prezydenta kondycja polskiej służby zdrowia jest bardzo zła. Polityk przestrzega przed prywatyzacją szpitali i placówek ochrony zdrowia.
Adrian Zandberg w Ełku na konferencji prasowej mówił, że Polska ma problem „z olbrzymią dziurą w Narodowym Funduszu Zdrowia”. Cytowany przez PAP, ocenił, że „tysiące ludzi pod koniec roku pocałuje klamki u lekarza, że będą odwoływane operacje, a ludzie usłyszą, że muszą leczyć się prywatnie za ciężkie pieniądze”.
Kandydat partii Razem przestrzegał przed prywatyzacją szpitali i placówek ochrony zdrowia. „Proces prywatyzacji służby zdrowia jest groźny i oznacza, że miliony ludzi stracą prawo do leczenia. Umówiliśmy się w konstytucji, że prawo do leczenia jest równe dla wszystkich, nie tylko dla bogatych” – podkreślił. Zaznaczył, że Polska potrzebuje prezydenta, który „zawetuje prywatyzację służby zdrowia”.
Jak informuje Polska Agencja Prasowa zgodnie z ustawą o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, wydatki na ochronę zdrowia w 2027 roku nie będą mogły być niższe niż 7 proc. PKB. Natomiast w okresie przejściowym, czyli np. w roku 2025 wydatki te nie mogą być niższe niż 6,5 proc. PKB, a w 2026 r. – niż 6,8 proc. PKB. Wydatki na ochronę zdrowia liczone są w odniesieniu do PKB sprzed dwóch lat.
Polska jest na końcu listy krajów europejskich pod względem wydatków na zdrowie. Z danych Eurostatu za 2022 r. (ostatnie dostępne) wynika, że Polska przeznaczyła 6,4 proc. PKB na opiekę zdrowotną, czyli dużo poniżej unijnej średniej, która wyniosła 10,4 proc. PKB. Na jednego mieszkańca wydano w Polsce średnio 1137 euro, a gorzej pod tym względem było tylko w Bułgarii (990 euro) i Rumunii (858 euro). W 2022 r. w całej UE średnie wydatki na zdrowie na jednego mieszkańca wyniosły 3685 euro.
Przeczytaj także: