Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Adrian Zandberg nie wskaże swoim wyborcom, na kogo z duetu Nawrocki-Trzaskowski mają zagłosować w drugiej turze wyborów prezydenckich. „Nasi wyborcy chcą Polski sprawiedliwej społecznie i szacunku dla praw człowieka. Nie zgadzają się na głodzenie ochrony zdrowia, ani na odbieranie kobietom prawa do decydowania o sobie”
„Przekazywanie wyborców przez polityków jest niepoważne. Wyborcy, którzy na mnie zagłosowali, nie są moją własnością” – mówi w wywiadzie dla Super Expressu Adrian Zandberg. W pierwszej turze wyborów kandydat Razem zebrał 4,9 proc. głosów, szczególnie duże poparcie uzyskał od najmłodszego elektoratu. W grupie 18-29 zajął drugie miejsce z wynikiem 18,7 proc. Już po ogłoszeniu wyników exit poll, Zandberg zastrzegał, że nie wskaże swoim wyborcom, na kogo mają zagłosować w drugiej turze. „Ludzie, którzy głosują na Razem, są rozsądni. Mają swoje wartości i zgodnie z nimi głosują. Chcą Polski sprawiedliwej społecznie i szacunku dla praw człowieka. Nie zgadzają się na głodzenie ochrony zdrowia, ani na odbieranie kobietom prawa do decydowania o sobie. To oni podejmą decyzję, czy i jak głosować” – tłumaczy Zandberg.
Razem w kampanii ustawiało się jako lewicowa alternatywa wobec rządu. „Nie jesteśmy wasalem Platformy” – mówi dziś Zanberg w wywiadzie dla SE. Pytany o wysokie poparcie dla skrajnej prawicy, odpowiada, że posłużył im fakt, że przez długi czas byli jedyną opozycją wobec PO-PiS. „Lekcja jest prosta: żeby zatrzymać skrajną prawicę, potrzeba innej opozycji – silnego Razem. Dlatego budujemy prospołeczną alternatywę dla duopolu” – mówił Zandberg. „Proponowali nam wygodne stołki, ale nie daliśmy się kupić. Albo polityka zacznie służyć sprawom normalnych, uczciwie pracujących ludzi – albo skrajna prawica będzie rosła dalej” – dodaje.
I dalej: „Tak się jakoś składa, że skrajna prawica rośnie, gdy rządzi Platforma. Bo żeby zatrzymać brunatnych, nie wystarczą histeryczne nagłówki w gazetach. Musimy naprawić Polskę, uczynić ją łatwiejszym miejscem do życia dla milionów ciężko pracujących ludzi. Nikt nam tej prospołecznej zmiany nie da w prezencie. Zamiast panikować, trzeba się organizować”.
Rafał Trzaskowski i Karol Nawrocki muszą teraz walczyć o poparcie wyborców, którzy w pierwszej turze zagłosowali na kandydatów spoza duopolu albo w ogóle nie ruszyli do urn. Wspólny wynik prawicy w pierwszej turze (50,7 proc.) daje przewagę Karolowi Nawrockiemu, ale ten wciąż musi aktywnie zabiegać o antysystemowy, wolnościowy elektorat Sławomira Mentzena i Grzegorza Brauna. Kandydaci skrajnej prawicy nie przekażą swojego poparcia bezwarunkowo: wystosowali do Nawrockiego i Trzaskowskiego oferty z własnymi postulatami. Mentzen domaga się m.in. deklaracji, że kolejny prezydent nie podpisze ustawy podnoszącej podatki, ustawy ws. ratyfikacji akcesji Ukrainy do NATO, czy ograniczającej dostęp Polaków do broni. Trzaskowski może liczyć na poparcie Szymona Hołowni i Magdaleny Biejat, ale koalicjanci Donalda Tuska zebrali w tych wyborach wspólnie tylko 9,2 proc. głosów, znacznie mniej niż w wyborach parlamentarnych z 2023. Według polityków Platformy Obywatelskiej rezerwuarem Trzaskowskiego są też ludzie, którzy w niedzielę 18 maja zostali w domach. Sławomir Nitras twierdzi, że mowa o milionie osób, którzy głosowali na rządzącą koalicję w 2023 roku.
Przeczytaj także: