Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Prezydent Macron odmawia powierzenia misji formowania rządu kandydatce lewicowego bloku, który wygrał wybory i forsuje swojego kandydata. Lewica grozi impeachmentem.
Prezydent Francji Emmanuel Macron próbuje wykorzystać powyborczy impas we Francji, by przeforsować na premiera kandydaturę osoby, z którą będzie mu politycznie najbliżej.
Jak donosi Le Monde, w poniedziałek 2 września ma się spotkać w Pałacu Elizejskim z Bernardem Cazeneuve, byłym premierem (2016-2017) z okresu prezydentury Francois Hollande'a. Z punktu widzenia Macrona Cazeneuve jest dobrym kandydatem — ma szansę przyciągnąć choć część głosów zarówno lewicy, jak i prawicy, a także zdobyć poparcie deputowanych Odrodzenia.
Do 2022 roku Cazeneuve był członkiem Partii Socjalistycznej. Od 2023 jest liderem własnego centrolewicowego ugrupowania — Porozumienia. Francuskie media podają, że otoczenie prezydenta Francji uważa, że Cazeneuve ma dość dobre relacje zarówno z liderami części partii prawicowych, jak i lewicowych. Stąd jest szansa, że jego kandydatura zdobędzie większość.
Lipcowe, przyspieszone wybory parlamentarne we Francji wygrała lewicowa koalicja Nowy Front Ludowy, złożona z opozycyjnej wobec Macrona, skrajnie lewicowej partii Francja Nieujarzmiona (LFI), Partii Socjalistycznej (PS), Partii Komunistycznej i mniejszego ugrupowania Ekologów. NFL nie zdobyła jednak większości w Zgromadzeniu Narodowym, która dawałaby szansę na samodzielne rządzenie.
Koalicja wskazała kandydatkę na premiera. Jest nią 37-letnia Lucie Castets, ekonomistka, dyrektorka finansowana paryskiego ratusza. Ale prezydent Macron nie zgodził się powołać jej na stanowisko, argumentując, że nie chce powierzać misji formowania rządu komuś, kto „nie ma szansy na szerokie poparcie”. Lewicowa koalicja uważa decyzję Macrona za przejaw „tendencji antydemokratycznych” i już zapowiada, że nie poprze kandydatury wskazanej przez prezydenta.
Jak mówił w niedzielę na antenie BFM-TV Manuel Bompard, koordynator polityczny Francji Niepokornej odpowiedzialny za negocjacje w sprawie premiera, nominacja Bernarda Cazeneuve to „brak poszanowania dla wyniku wyborów”.
„Bernard Cazeneuve nie może być uważany za lewicowego kandydata, bo nie ma poparcia czterech partii tworzących Nowy Front Ludowy (...) Naszą kandydatką jest Lucie Castets, więc jeśli prezydent Republiki jest gotów uznać wynik wyborów i poprzeć tworzenie rządu, który będzie realizował taką politykę, jakiej chcą wyborcy, powierzy misję formowania rządu Lucie Castets” – Le Monde cytuje wypowiedź Bomparda.
Koordynator Francji Niepokornej dodał też, że jego zdaniem „prezydent przegrał te wybory, ale wciąż chce pociągać za sznurki (...) Jeśli nie uszanuje wyniku wyborów i powoła innego kandydata, złożymy wobec niego wniosek o wotum nieufności i rozpoczniemy procedurę jego odwołania” – zapowiedział Bompard.