Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Sejm przyjął projekt ustawy o powiązaniu informacji o wynagrodzeniach lekarzy z numerem PESEL. Przeciwko nie był nikt. Ale aż 177 posłów się wstrzymało od głosu
19 czerwca 2026 Sejm przegłosował ustawę, która pozwoli Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji gromadzić dane o wynagrodzeniach medyków powiązane z numerem PESEL lub numerem prawa wykonywania zawodu.
Rządową ustawę poparło 253 posłanek i posłów ze wszystkich klubów parlamentarnych. W tym dwóch posłów PiS: Bartosz Kownacki i Bartłomiej Wróblewski.
Żadna z obecnych na sali osób nie podniosła ręki przeciwko ustawie. Jednak byli tacy, którzy wstrzymali się od głosu.
Ręki za ustawą nie podniósł niemal cały klub PiS, wstrzymało się 173 posłów i posłanek partii Jarosława Kaczyńskiego. Od głosu wstrzymali się też: Witold Tumanowicz z Konfederacji, Paweł Kukiz, Marek Jakubiak i Marcin Józefaciuk.
Ustawa idzie przez Sejm w trybie ekspresowym. Prace przyspieszyły po tym, jak portal Zero.pl ujawnił, że Dawida Kacprzyka, radny KO, jako lekarz w trakcie specjalizacji i koordynator SOR w Szpitalu Południowym w Warszawie zarobił 1,6 mln złotych. W tym samym szpitalu funkcjonował „salonik VIP”, a politycy mogli skorzystać z szybkiej ścieżki dostępu do świadczeń medycznych.
Ustawą już w przyszłym tygodniu ma się zająć Senat. Gdy zostanie przyjęta (z nie ma wątpliwości, że tak będzie), trafi na biurko prezydenta.
Deklaracji prezydenta jeszcze nie ma. Wypowiedział się za to szef prezydenckiej kancelarii. Zbigniew Bogucki zabrał głos w Sejmie przed głosowaniem nad ustawą.
„Wynaturzenia i patologie w słuzbie zdrowia mają znaczek Platformy Obywatelskiej, Koalicji Obywatelskiej i nie można przed tym uciekać” – w ten sposób Bogucki odniósł się do słów Donalda Tuska, który mówił w reakcji na doniesienia o zarobkach Kacprzyka i praktykach Szpitala Południowego mówił:
„Tutaj nie powinno być sporów partyjnych, bo te wynaturzenia nie mają koloru jednej partii. Wiecie o tym dobrze. Te wynaturzenia nie mają tylko politycznego znaczka. Te wynaturzenia są dość powszechne”.
Tusk stwierdził też: „Słyszę argumenty, że nie różnimy się od PiS. [...] Gdyby rządził PiS, to ten młody lekarz ze Szpitala Południowego by został pewnie wiceministrem. Jak się rozhulała sprawa respiratorów, to Janusz Cieszyński z podsekretarza stanu, został sekretarzem, a potem ministrem“.
W odpowiedzi na te słowa Bogucki mówił w Sejmie: „Szpital Południowy jest zarządzany przez kogo? Przez prezydenta z Platformy Obywatelskiej, Rafała Trzaskowskiego. On ma konkretny znaczek i jest z konkretnej partii politycznej”.
Wewał premiera, by ten przeprosił Polaków: „Panie Premierze, powinien pan wyjść tutaj, w Wysokim Sejmie, i przeprosić Polaków, tych pacjentów, którzy nie mogą dostać się do lekarza, którzy czekają w kolejkach, których państwa nieudolne rządy odsyłały, odsyłały z zabiegów planowych ratujących życie i zdrowie w zeszłym roku”.
Ujawnienie zarobków lekarza-milionera należącego do Koalicji Obywatelskiej, a także informacje o uprzywilejowanym traktowaniu polityków warszawskim szpitalu stworzyło najpoważniejszy kryzys dla koalicji rządzącej od początku kadencji.
Sprawa ma wiele warstw. Pierwsza to wieloletnie zaniedbania w systemie opieki zdrowotnej i reformy wprowadzane ad hoc. Doprowadziło to do stworzenia niesprawiedliwego i skutkującego patologiami systemu wynagradzania lekarzy.
Przeczytaj także:
Połączona z pierwszą warstwa druga to nierówności w dostępie do publicznej ochrony zdrowia: terytorialne, klasowe. Skutkuje to jednocześnie rozrostem sektora prywatnego i rosnącym poczuciem niesprawiedliwości.
Warstwa trzecia to panujące wśród polityków przekonanie, że ludzie na dostęp do ochrony zdrowia narzekają, ale jeszcze nikt z tego powodu władzy nie stracił.
Warstwa czwarta: układ koalicyjny i włączenie „trybu przetrwania” przez rządzącą koalicję. Choć rząd Tuska ma stabilną sejmową większość, daleki od stabilności jest układ koalicyjny. Konieczność równoważenia tworzących rząd partii powoduje, że sensowne i prospołeczne rozwiązania padają ofiarą partyjnych interesów, a interesy wąskich grup stanowiących zaplecze konkretnych partii przeważają nad interesem całego społeczeństwa. Tak było w sprawie ciągnącej się miesiącami debaty o obniżeniu składki zdrowotnej, co na razie zablokowało próby zrównoważenia obciążeń różnych grup.
Warstwa czwarta to słabość komunikacyjna rządu. W sytuacji kryzysu jedyną osobą, która na ten kryzys może wiarygodnie odpowiedzieć jest premier.
Wreszcie warstwa piąta to układ sił w Koalicji Obywatelskiej. Afera szpitalna nakłada się na trwający od lat konflikt dwóch czołowych polityków KO: Marcina Kierwińskiego i Rafała Trzaskowskiego. Będący szefem warszawskich struktur partii Tuska Kierwiński wiele razy pokazywał prezydentowi Warszawy, kto naprawdę rządzi stolicą. Np. w przypadku ograniczenia nocnej sprzedaży alkoholu, gdy to radni KO zablokowali pomysły Trzaskowskiego. Teraz radni KO wezwali Trzaskowskiego do przedstawienia informacji na temat sytuacji w warszawskich szpitalach.
Kierwiński miał się szykować do przejęcia fotela prezydenta po Trzaskowskim. Dziś jednak słychać raczej, że miałby się pożegnać z pierwszoplanową rolą w KO.
Jak donosi Interia: „Kierwiński zapewne już wie albo przynajmniej przeczuwa, że Tusk skłania się ku „opcji atomowej”, czyli wymianie szefa struktur w stolicy, a być może nawet rozwiązaniu samych struktur tak, jak miało to niedawno miejsce w Krakowie. Stąd próba uderzenia wyprzedzającego, wymierzonego w Trzaskowskiego”.
Przeczytaj także: