Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Chodzi o sprawę przetrzymywania tajnych dokumentów w posiadłości Trumpa na Florydzie.
Zarzuty oddalone przez sąd dotyczyły przetrzymywania niejawnych dokumentów przez byłego prezydenta. Trump składował setki dokumentów niejawnych, w tym tajnych, w swojej posiadłości Mar a Lago na Florydzie. Gdy wyszło to na jaw, Trump nie miał zamiaru oddać dokumentów, które wyniesiono z jego posiadłości dopiero po przeszukaniu jego nieruchomości przez FBI.
Sprawa dotyczy wyniesienia przez byłego prezydenta USA setek dokumentów niejawnych – w tym oznaczonych najwyższymi klauzulami tajności – do swojej posiadłości na Florydzie. Trump odmówił oddania dokumentów, co skłoniło FBI do przeprowadzenia przeszukania w jego domu, w trakcie którego znaleziono dziesiątki tajnych akt. Niektóre z nich opisywały zdolności obronne Stanów Zjednoczonych, w tym rozmiar potencjału nuklearnego kraju.
Sędzia Aileen Cannon zdecydowała o oddaleniu zarzutów nie przez ich słabość, ale przez techniczne uchybienie. Odpowiedzialny za pozew wobec Trumpa specjalny prokurator Jack Smith według sędzi został powołany niezgodnie z prawem. Dlatego Trump nie odpowie za złamanie ustawy o szpiegostwie (którą miał złamać wynosząc tajne dokumenty) jak również za składanie fałszywych zeznań utrudnianie śledztwa oraz działanie w zmowie. Zarzuty te upadły przez linię obrony zespołu prawników Trumpa, którzy zwracali uwagę na brak zgody Senatu na mianowanie Smitha. Zwracali oni też uwagę na nieprawidłowości w finansowaniu biura prokuratora przez Departament Sprawiedliwości.
To jedna z czterech spraw karnych Donalda Trumpa. Pozostałe dotyczą przekupienia gwiazdy porno w zamian za zatajenie informacji o stosunku seksualnym, który miał z nią odbyć; przestępstwa w związku z działaniem w kierunku unieważnienia wyborów z 2020 roku; ingerencji w proces wyborczy w stanie Georgia.
Przeczytaj także: