Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Na łodzi znajdowało się w sumie 20 osób. To migranci, którzy próbowali dostać się do Europy popularnym, ale szalenie niebezpiecznym szlakiem morskim wiodącym przez Morze Śródziemne
Do tragedii doszło 26 mil morskich (40 km) na południe od wybrzeży Chrisi, małej, niezamieszkanej wyspy niedaleko Krety. Jak podaje Reuters, o zatonięciu łodzi poinformował greckie służby przepływający obok turecki statek handlowy.
Mimo akcji ratowniczej zginęło 18 osób. Dwójkę uratowanych migrantów przetransportowano do Krety. Przyczyny tragedii — wywrócenia statku lub zatonięcia — nie są znane, wciąż trwa śledztwo w tej sprawie.
Nie wiadomo, skąd dokładnie przypłynęli migranci na zatopionej w sobotę 6 grudnia łodzi, ale trasa przez Morze Śródziemne od dekady jest jednym z głównych szlaków migracyjnych do Europy dla osób uciekających przed ubóstwem i konfliktami z Bliskiego Wschodu, Azji i Afryki.
Trasa na greckie wyspy na pontonach lub prowizorycznych małych łódkach najczęściej zaczyna się w Libii. Według służb w pierwszym półroczu 2025 do wybrzeży Grecji dostało się w ten sposób 7 tys. osób. W szczytowym tygodniu lipca było to aż 2,5 tys. migrantów. To znaczący wzrost w porównaniu z poprzednimi latami.
W wakacje Ateny zdecydowały się na zaostrzenie polityki azylowej – nie tylko zawieszono wydawanie wniosków o ochronę międzynarodową, ale stosowano areszt dla wszystkich, którzy nielegalnie przekroczyli granice. Wzmożono także patrole morskie, które miały odstraszyć handlarzy od sprzedawania biletów na podróż szalenie niebezpiecznym szlakiem.
Migranci, którzy dotarli do Grecji w 2025, pochodzili głównie z Egiptu, Sudanu i Bangladeszu.
Przeczytaj także: