0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

35 minut temu

Prawa autorskie: (AP Photo/Julia Demaree Nikhinson)(AP Photo/Julia Dema...

Premier Kanady: zostaliśmy zaatakowani. Trump: to klaun

Od piątku 21 sierpnia narasta konflikt celny pomiędzy Kanadą i USA. Umowa handlowa pomiędzy tymi krajami, której zawarcie zdążył już ogłosić Donald Trump, została niespodziewanie wykolejona. Od soboty 22 sierpnia oba kraje wymieniają ciosy

Co się wydarzyło?

W ostatnich dniach Stany Zjednoczone i Kanada negocjowały zawarcie trudnej umowy handlowej. We wtorek 18 sierpnia późnym wieczorem Donald Trump odtrąbił sukces, ogłaszając publicznie, że porozumienie zostało zawarte.

Ale to nie był koniec, a dopiero początek. W piątek 21 sierpnia negocjacje zostały niespodziewanie zerwane. USA nałożyły na Kanadę natychmiast, od północy, cła na produkty eksportowane do USA przez Kanadę o wartości 20 mld dol. – i to potężne, bo w wysokości 50 proc. Chodzi m.in. o wina, meble, produkty mleczne, cement, ubrania, wędki i sprzęt do hokeja.

„Wcześniej w tym tygodniu wierzyliśmy, że zmierzamy w kierunku porozumienia, które będzie korzystne dla obu stron. W ostatnich dniach Stany Zjednoczone zaproponowały jednak nowe warunki, które były niekorzystne gospodarczo, niesprawiedliwe, podważały korzyści dla Kanady i wiarygodność jakiejkolwiek umowy. Krótko mówiąc: żądali zbyt wiele, a oferowali zbyt mało – stwierdził premier Kanady Mark Cerney.

„Nie mogliśmy zaakceptować tego, co proponowali i nie damy im tego, czego żądają – dodał i stwierdził, że Kanada i USA znalazły się „w stanie wojny handlowej”.

„Jesteś w stanie wojny, gdy zostajesz zaatakowany. My zostaliśmy zaatakowani” – dodał.

I zapowiedział, że w odpowiedzi Kanada również nałoży cła na amerykańskie produkty. Mają zacząć obowiązywać 8 września i obejmować m.in. stal, nabiał, sprzęt rolniczy, celulozę i papier oraz elektronikę.

„Kanada wyrówna cła Waszyngtonu co do dolara, by chronić kanadyjski pracowników, rolników, rodziny i firmy – powiedział Carney.

Co na to Donald Trump? Grozi kolejną rundą podwyżek ceł, tym razem podniesienie taryf miałoby dotyczyć aut i ciężarówek z Kanady z 25 do 50 proc. od początku 2027 roku.

Przeczytaj także:

Mimo tych ruchów, w poniedziałek 24 sierpnia wiceprezydent J.D. Vance powiedział, że negocjacje z Kanadą trwają. Choć jednocześnie zaznaczył, że musi "wysłać jasny i głośny sygnał premierowi Kanady, by przestał wykorzystywać mieszkańców Maine”.

„Dość tego. Oczekujemy uczciwości w naszej polityce handlowej”

- powiedział Vance. Przy tej okazji nazwał Kanadę „stanem”, niby przez pomyłkę.

Wiceprezydent wcale atmosfery nie schodził, a jeszcze tego samego dnia Donald Trump ponownie zaatakował premiera Kanady Marka Carneya i premiera prowincji Ontario Douga Forda. Na platformie społecznościowej Truth Social napisał:

„Oni nie będą mogli dalej wykorzystywać Stanów Zjednoczonych – ich klucza do przetrwania. Pamiętajcie, że większość energii elektrycznej, ropy naftowej i gazu, które Kanada otrzymuje, jest transportowana przez USA. Ktoś powinien ustawić tych klaunów do pionu, bo inaczej konsekwencje dla Kanady będą o wiele GORSZE!”

Jaki jest kontekst?

Obie strony – zarówno Kanada jak i Stany Zjednoczone przerzucają się winą za zerwanie negocjacji handlowych.

Politico pisze, że to „dramatyczna eskalacja prowadząca do wojny handlowej między dwoma krajami o głęboko zintegrowanych łańcuchach dostaw”. Podkreśla, że może ona zagrozić handlowi w Ameryce Północnej opiewającemu na wartość ponad 1 bln dol. (ok. 3,7 bln zł).

A dodatkowo zwiększyć presję gospodarczą przed listopadowymi wyborami do Kongresu USA.

Przeczytaj także:

09:42 25-08-2026

Prawa autorskie: Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Wyborcza.plFot. Mateusz Skwarcz...

Zawieszenie broni w Ukrainie? Sikorski podaje warunek

„Jeśli Władimir Putin nie złamie Ukraińców tej zimy, mogą powstać warunki do zawieszenia broni w wojnie Rosji przeciw Ukrainie” – powiedział wicepremier i szef MSZ Radosław Sikorski. Zadeklarował, że Polska zwiększy przesył gazu do Ukrainy, żeby pomóc jej przerwać zimowe miesiące

Co się wydarzyło?

Gdy Ukraina w poniedziałek 24 sierpnia obchodziła 35. rocznicę odzyskania niepodległości, polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski był pytany o perspektyw zakończenia wojny w Ukrainie. Na antenie TVN24 powiedział:

„Jeśli Władimir Putin nie złamie Ukraińców tej zimy, mogą powstać warunki do zawieszenia broni w wojnie Rosji przeciw Ukrainie.”

Według Sikorskiego Władimir Putin popełnia błąd polegający na ataku miast w Ukrainie, bo to nie ogranicza zdolności ukraińskiej armii do walki. Minister podkreślił też, że konieczność wspierania Ukrainy, bo jeśli Putin zrozumie, że nie może wygrać tej wojny, „postawi bardziej realistyczne warunki” jej zakończenia.

Szef MSZ mówił, że Putin ma obecnie "dwie karty”, które działają na jego korzyść. Jedną jest przeprowadzenie mobilizacji w kraju, ale jak zauważa Sikorski, jest to karta dla prezydenta Rosji bardzo ryzykowna.

Jeśli bowiem Putin sięgnie „po zasoby Petersburga, Moskwy, dużych miast”, może się okazać, że „części nomenklatury”, która jest świadoma, "że czas życia żołnierza rosyjskiego na froncie przy ataku to jest 30 minut”, zbuntuje się przeciwko niemu.

Drugą kartą Putina według polskiego szefa MSZ jest ciężka zima. „On myśli, że jeśli zniszczy system energetyczny, ciepłowniczy Ukrainy, to to w końcu Ukrainę złamie – ocenił Radosław Sikorski.

Dlatego podkreślił, jak ważne jest wsparcie Ukrainy w przetrwaniu sezonu zimowego. Chodzi nie tylko o dostarczenie jej generatorów prądu, ani tym bardziej ciepłej odzieży, ale o dostarczenie dodatkowych ilości gazu. I jak zapewnił minister, Polska się do tego przygotowuje.

„Kiedyś to Ukraina eksportowała do nas gaz, teraz my musimy ją wesprzeć”

- podkreślił szef polskiego MSZ w TVN24.

Polska Agencja Prasowa wylicza, że przez Polskę w 2025 roku dostarczono do Ukrainy 2,1 mld m sześc. gazu, a to ponad 30 proc. całego importu tego surowca. W tym wolumenie było m.in. ok. 600 mln m sześc. amerykańskiego LNG.

Już miesiące temu Polska i Ukraina uzgodniły, że od końca kwietnia 2026 roku przepustowości przesyłu gazu miała wzrosnąć z 15,3 mln do 18,4 mln m sześc. na dobę.

Przeczytaj także:

Jaki jest kontekst?

Z okazji Dnia Niepodległości Ukrainy 24 sierpnia Radosław Sikorski udzielił wywiadu również ukraińskim stacjom Espreso TV i Slawa TV. Powiedział tam mi.in.:

„My w Polsce, wy w Ukrainie postanowiliśmy: nigdy więcej nie będziemy rosyjskimi koloniami.”

Sikorski mówił również o rosyjskim imperializmie:

„Rosjanie muszą raz na zawsze zdecydować, gdzie kończy się Rosja.”

Jego słowa odbiły się szerokim echem w ukraińskich mediach. Ukraińska Niezależna Agencja Informacyjna (UNIAN) cytuje te fragmenty wywiadu Sikorskiego w ukraińskich stacjach, o których minister mówił również w polskich mediach w poniedziałek, a więc o próbie złamania ukraińskiego oporu przez Rosjan podczas surowej zimy oraz o potencjalnej mobilizacji w Rosji.

Cytowany przez agencję UNIAN Radosław Sikorski podkreślił, że obecnie po stronie Moskwy walczą głównie żołnierze kontraktowi, a to bardzo obciąża budżet Rosji – ze względu na wypłatę premii, umarzanie długów oraz wysokie odszkodowania dla rodzin w przypadku śmierci żołnierza.

Przeczytaj także:

08:51 25-08-2026

Prawa autorskie: fot. X/Exilenova Plusfot. X/Exilenova Plu...

Pożar w jednej z najwiekszych rafinerii na południu Rosji

We wtorek wczesnym rankiem ukraińskie drony zaatakowały Kraj Krasnodarski. Płonie jedna z największych rafinerii w południowej Rosji – Afipski, która została zaatakowana nie po raz pierwszy, a… piąty

Co się wydarzyło?

Atak ukraińskich dronów we wtorek 25 sierpnia wyrządził poważne szkody w rosyjskie rafinerii Afipski w Kraju Krasnodarskim. Na terenie rafinerii wybuchł pożar.

Jak poinformował na Telegramie gubernator regionu Beniamin Kondratjew, atakiem dronów została dotknięta również wieś Afipski w rejonie siewierskim, zniszczonych zostało co najmniej 10 domów prywatnych, a szczątki drona spadły na teren stacji kolejowej Afipskaja.

Portal Kyiv Post podaje, że rafineria Afipski była w tym roku celem dronów już cztery razy. Wcześniejsze ataki miały miejsce 21 stycznia, 14 marca, 11 czerwca i 14 lipca.

Nic dziwnego, że Ukraińcy wybrali sobie ją za cel, to jedna z największych rafinerii w południowej Rosji. Jej roczne zdolności przerobowe wynoszą około 7,2 miliona ton ropy naftowej. Produkuje benzynę, olej napędowy, destylaty kondensatu gazowego, ciężkie pozostałości olejowe oraz siarkę.

W nocy z poniedziałku na wtorek ukraińskie drony przeprowadziły również zakrojony na szeroką skalę atak na obwód rostowski w Rosji. Według ukraińskiego kanału Supernova+ , wśród celów znalazła się rafineria w Nowoszachtyńsku, co potwierdził gubernator obwodu rostowskiego Jurij Slusar. Ta rafineria jednak nie została uszkodzona, doszło za to do uszkodzenia czterech domów prywatnych i pożaru lasu.

Przeczytaj także:

Jaki jest kontekst?

Ukraina skupia się na uderzeniach w infrastrukturę energetyczną Rosji od dłuższego czasu, co daje bardzo wymierne efekty.

Według The Moscow Times od początku sierpnia działalność pięciu rafinerii w Rosji całkowicie wstrzymano, chodzi o: Permnefteorgsintez, Orsknefteorgsintez, Zapsibneftekhim, Saratów i Wołgograd.

To z kolei powoduje bardzo odczuwalne już przez zwykłych Rosjan braki paliwa w niektórych częściach Rosji. To jednak przede wszystkim powoduje spadek rosyjskiego wydobycia i przerobu ropy naftowej. Jak podawał niedawno portal Energetyka24, szacunki z lipca 2026 roku mówią, że rosyjskie rafinerie przerabiały około 3,6 mln baryłek dziennie – czyli o jedną trzecią poniżej sezonowej normy.

Tymczasem prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podczas konferencji prasowej po spotkaniu Koalicji Chętnych w Kijowie w poniedziałek 24 sierpnia, gdy Ukraina obchodziła 35. rocznicę odzyskania niepodległości, powiedział, że

Ukraina może produkować dziennie od 200 do 300 dronów uderzeniowych dalekiego zasięgu, czyli nawet do 3000 km,

czyli może znacznie rozszerzyć zakres dalekosiężnych ataków wewnątrz Rosji, jeśli zagraniczni partnerzy zapewnią więcej finansowania – cytuje portal Kyiv Post.

Dodał, że przeniesienie wojny z powrotem na terytorium Rosji jest jednym ze sposobów zwiększenia presji na Moskwę i skłonienia prezydenta Władimira Putina do podjęcia negocjacji pokojowych.

Przeczytaj także:

18:26 24-08-2026

Prawa autorskie: Photo by Kent NISHIMURA / AFPPhoto by Kent NISHIM...

Nowe sankcje USA na Iran? Skończyło się na kolejnych groźbach

Miała być gospodarcza bomba i izolacja Iranu. Na razie jednak sekretarz skarbu Scott Bessent głównie groził krajom handlującym z Iranem. Ale szczegółów nowej gospodarczej broni brak

Co się wydarzyło

Amerykanie od kilku dni zapowiadali, że w poniedziałek 24 sierpnia ogłoszą nowe sankcje na Iran. Miały być one najsilniejsze w historii, Donald Trump mówił o „gospodarczym D-Day” Iranu. Dziś po południu amerykański sekretarz skarbu Scott Bessent ogłosił rozpoczęcie „Operacji Gospodarczy Wyrzutek”. W dużej mierze to zapowiedź rozszerzenia sankcji na kraje, które handlują z Iranem.

„Ci, którzy wiążą się z irańskim reżimem, muszą liczyć się z tym, że podzielą izolację upadającego reżimu” – powiedział Bessent.

Operacja to też zapowiedź sankcji na 60 podmiotów na całym świecie, które umożliwiają Iranowi handel ze światem. Jakich – tego ciągle nie wiemy. Nowe sankcje mają być ogłaszane w najbliższych tygodniach, a sankcje na jedną międzynarodową instytucję finansową – w tym tygodniu.

Rynki finansowe zareagowały spokojnie, co podkreśla fakt, że w szumnie zapowiadanym ogłoszeniu brakuje konkretów. Jednym z najważniejszych partnerów handlowych Iranu są Chiny. Na pytanie, czy handel Iranu z Chinami oznacza próbę izolacji ekonomicznej Chin, Bessent odpowiedział wymijająco. Nie wymienił Chin z nazwy i mówił o dyplomacji.

Jaki jest kontekst

Iran już dziś jest, obok Rosji, jednym z najbardziej obłożonym sankcjami gospodarczymi krajem na świecie. W 2018 roku Donald Trump ogłosił, że kończy erę dyplomacji z Teheranem i narzuca politykę maksymalnej presji na Iran. Ta – choć kontynuowana przez administrację Bidena – przez osiem lat nie przyniosła spodziewanych skutków. Zapowiedź broni ekonomicznej to reakcja na rozczarowujący dla USA wynik starcia militarnego, które zainicjowali sami Amerykanie.

Irańska gospodarka nie jest w dobrym stanie. W ostatniej dekadzie Republika Islamska trzykrotnie zanotowała recesję (-2,8 proc. w 2025 roku wg Banku Światowego), w tym roku recesja może być najpoważniejsza od lat 80. Mimo tego władze Iranu nie zmieniają retoryki ani sposobu działania, Republika Islamska nie upada a Iran nie zmienia polityki nuklearnej ani zagranicznej. Iran jest na trajektorii ku gospodarczej katastrofie, ale stan agonii może trwać latami.

Trudno dzisiaj przewidzieć, w jaki sposób ogłoszenie Bessenta miałoby znacząco zmienić sytuację. Gdyby USA faktycznie narzuciły bardzo ciężkie sankcje wobec wszystkich krajów handlujących z Iranem, mogłoby to pogorszyć sytuację Iranu. Jednocześnie brak szczegółów w ogłoszeniu maskuje fakt, że będzie to ekstremalnie trudne do przeprowadzenia. Na razie więc trzeba uznać, że z dużej chmury spadł jedynie mały deszcz.

Przeczytaj także:

18:14 24-08-2026

Prawa autorskie: Rys. Iga KucharskaRys. Iga Kucharska

Ukraina ujawnia plan pokojowy, którego nie chce Putin

Ukraińcy ujawnili 24 sierpnia plan pokojowy przygotowany przez Ukrainę, USA i Europejczyków. Jest to prawdopodobnie ten plan, o którym Putin mówił 22 sierpnia, że jest „egzotyczny” i nie do przyjęcia

Co się stało?

Ukraina, wspólnie ze Stanami Zjednoczonymi i ich europejskimi partnerami, opracowała potencjalny plan zakończenia wojny. Zakłada on zawieszenie broni, wycofanie wojsk i utworzenie wolnej strefy ekonomicznej, choć niektóre szczegóły pozostają niejasne — podały ukraińskie media.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski powiedział, że w rozmowach z przedstawicielami USA udało się stworzyć z różnych propozycji jeden spójny plan. Wysłannicy prezydenta USA, zięć Kushner i partner biznesowy Witkoff chcą go omówić nie tylko z Ukrainą, ale także z Rosją.

  • Pierwszym punktem planu jest zawieszenie broni.
  • Druga część dotyczy utworzenia wolnej strefy ekonomicznej. Ukraina i Rosja miałyby wycofać swoje wojsk, by taką strefę stworzyć. Nie ustalono jednak jeszcze, kto dokładnie miałby kontrolować taką strefę. Zełenski zauważył, że rozważana jest możliwość udziału strony trzeciej.
  • Trzecia część planu dotyczy dalszych kroków Ukrainy, Unii Europejskiej i NATO. Według Zełenskiego strony jeszcze nie ustaliły, , jakie gwarancje i działania są gotowe zaoferować ich partnerzy oraz jakie kroki Ukraina jest gotowa podjąć.

Plan, jak podkreśla Zełenski, nie jest propozycją wyłącznie Kijowa. „To wspólne pomysły z Amerykanami, Europejczykami, a także wyniki amerykańskich negocjacji z nami i Rosjanami. Moim zdaniem jest w tym coś, co mogłoby być realistyczne” – zauważył. Zełenski stwierdził, że „okno możliwości” zakończenia wojny z pomocą mediacji USA jest otwarty do końca lata 2027 roku. Po tym terminie rozpocznie się kampania przed wyborami prezydenckimi w USA, co może skomplikować proces negocjacji.

Zełenski dodał, że nikt nie zgłosił jeszcze żadnych zasadniczych zastrzeżeń, choć USA mają jeszcze kilka propozycji.

Jaki jest kontekst?

Ukraina ujawniła plan w dzień swojej niepodległości. Dwa dni wcześniej Putin przyznał, że jakieś propozycje pokojowe istnieją, ale nazwał je „egzotycznymi” i nie do przyjęcia. Prowadzący wywiad propagandysta Zarubin nie zapytał oczywiście, o jaki plan chodzi.

Putin uważa teraz, że zniszczy zaplecze Ukrainy zmasowanymi atakami, a to doprowadzi do załamania się frontu. Propaganda Kremla ignoruje ataki na infrastrukturę Rosji, w której brakuje paliwa, a po sieci sprzedażowej Wildberries kolej przyszła na magazyny sieci Ozon (od 22 sierpnia Ukraińcy trafili pięć takich magazynów). A także m.in. rafinerię nowokujbyszewską, wojskowy kosmodrom w Plesiecku oraz port w Jejsku. Putin to wszystko nazywa „pewnymi niedogodnościami dla ludzi”, ale zakłada, że wytrzymają.

Moskwa — ustami Putina, a także jego ministra spraw zagranicznych Ławrowa — ostrzega, że żadnego zawieszenia broni nie zaakceptuje, gdyż zamierza „zrealizować wszystkie cele operacji specjalnej”. A zatem przejąc kontrolę nad Ukrainą i zmienić w niej władze. A następnie zająć się Europą Środkową. Putin dodaje też, że „jest za wcześnie, aby wybiegać myślami w przyszłość i mówić o tym, co mogłoby stanowić podstawę ewentualnych porozumień”.

Ławrow 22 sierpnia ogłosił wręcz, że „Rosja nie zamierza podejmować negocjacji z Zachodem”.

Putin prowadzi więc skomplikowaną grę i udaje kogoś, kto nie ustąpi, ale jednocześnie zabiega o podjęcie rozmów z USA. Bowiem w pojęciu „Zachód” ciągle nie mieszczą się USA Trumpa, z którym Kreml ciągle jakieś nadzieje łączy. Zachód to Europa z Brytyjczykami na czele. To ono przejęli w kremlowskiej narracji rolę najstraszliwszego wroga świętej Rusi.

Ostatnia runda rozmów trójstronnych między Ukrainą, Stanami Zjednoczonymi i Rosją odbyła się w Genewie w dniach 17–18 lutego. Amerykanie wycofali się z pośrednictwa w tych rozmowach w maju, tłumacząc, że do niczego nie prowadzą.

Przeczytaj także:

Od tego czasu Putin zabiega w Waszyngtonie o przyjazd Kushnera i Witkoffa. Chodzi mu o „wdrożenie ustaleń z Anchorage” sprzed roku, kiedy USA miały mu obiecać wschodnią Ukrainę. Amerykanie mówią jednak, że takich ustaleń nie było, a nawet gdyby, to są już nieaktualne. Potrzebne są nowe propozycje. Rosjanie zdają się rozumieć, że ich pozycja negocjacyjna jest inna niż przed rokiem, bo ostatnio zaczęli opowiadać, że czekają na Kushnera i Witkoffa, ale z czym oni przyjadą, „to inna sprawa”. Przy czym pomysł stworzenia strefy ekonomicznej między Rosją a Ukrainą nie jest nowy. Wizja zarabiania w takiej strefie przyciągnęła Trumpa do rozmów już jesienią 2025 r.

Przeczytaj także:

Putin nie jest w stanie negocjować publicznie warunków w sprawie Ukrainy, bo to podważa jego pozycję rosyjskiego jedynowładcy. Ukraińcy chronią swój kraj, właśnie ujawniając propozycje, które są na stole.

Przeczytaj także:

Putin musi teraz zmobilizować aparat władzy, by załatwił on zwycięstwo partii władzy w „wyborach” do Dumy, które są za tydzień. Po wzmocnieniu systemu Putin będzie miał większe pole manewru — wtedy będzie też mógł postraszyć świat powszechną mobilizacją w Rosji.

O istnieniu planu pokojowego rosyjskie oficjalne media nie poinformowały. Ale opisał go niezależny „The Moscow Times”.