Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski stwierdził, że może ustąpić, jeśli będzie to absolutnie konieczne.
„Jeśli naprawdę potrzebujecie, abym opuścił swoje stanowisko, żeby uzyskać pokój dla Ukrainy, to jestem gotowy. Mogę wymienić je na NATO. Jeśli są takie warunki. Od razu, bez przedłużających się dyskusji to zrobię„ – powiedział prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podczas niedzielnej konferencji prasowej. Jak zaznaczył, koncentruje się na bezpieczeństwie Ukrainy ”dzisiaj, nie za 20 lat„. Dodał, że nie zamierza ”być u władzy przez dekady".
"W każdym razie, czy ktoś tego chce, czy nie, czy popiera tę ideę, czy nie – ten temat jest na stole. Prawdopodobnie omówimy to z naszymi partnerami. (...) Zapraszamy naszych europejskich liderów, przede wszystkim dlatego, że na Ukrainie toczy się wojna, a my jesteśmy integralną częścią tego kontynentu – Europy, przyszłości Unii Europejskiej” – stwierdził ukraiński prezydent.
Na wymianę Zełenskiego na prezydenckim fotelu naciskają Amerykanie pod rządami administracji Donalda Trumpa. Sam prezydent USA sugerował (błędnie), że ukraiński przywódca ma 4-procentowe poparcie w społeczeństwie. We wpisie na własnej platformie społecznościowej Truth Social stwierdził, że Zełenski jest „dyktatorem” i nie chce przeprowadzić wyborów. Takiej ewentualności nie dopuszcza jednak prawo, według którego wybory są niemożliwe do zorganizowania w czasie stanu wojennego.
„Mamy przywódcę w Ukrainie, który – nie chcę tego mówić, ale ma 4 proc. poparcia. I ma kraj, który został rozwalony na kawałki” – argumentował Trump. W rzeczywistości jednak sondaże opinii publicznej wykazują, że Wołodymyr Zełenski jako prezydent Ukrainy może cieszyć się poparciem 52 proc. wyborców. To więcej, niż w przypadku Trumpa, którego rządy według sondaży popiera ok. 47 proc. wyborców.
Według politycznego kalendarza zarówno wybory prezydenckie, parlamentarne, jak i samorządowe powinny odbyć się w Ukrainie w 2024 roku, a kadencja prezydenta Zełenskiego powinna była zakończyć się w maju 2024. Prawo zabrania jednak przeprowadzania wyborów w czasie trwającego w Ukrainie stanu wojennego.
Mimo to, według ukraińskich dziennikarzy, przy nacisku amerykańskiej dyplomacji Kijów przygotowuje się do ich organizacji. Pisał o tym między innymi The Kyiv Independent. O potrzebie przeprowadzenia wyborów mówił nie tylko prezydent Trump, ale i Keith Kellog, specjalny wysłannik Waszyngtonu do spraw ukraińskiej wojny.
Przeczytaj także: