Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Ukraina gotowa jest zaproponować Rosji wymianę terytoriów i zwrócić jej część obwodu kurskiego, zajętą i utrzymywaną od pół roku.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oświadczył w wywiadzie dla brytyjskiego „Guardiana”, że w ewentualnych rozmowach pokojowych gotów jest zaproponować Rosji wymianę terytoriów i zwrócić jej część obwodu kurskiego, którą kontroluje ukraińska armia.
„Wymienimy jedno terytorium na drugie” – powiedział, dodając, że jeszcze nie wie, o którą część okupowanych przez Rosję ukraińskich ziem poprosić w zamian.
Prezydent tłumaczy też, że sama Europa nie jest w stanie zagwarantować Ukrainie bezpieczeństwa. Do tego potrzebna jest Ameryka, a aby zapewnić przychylność prezydenta Trumpa, władze Ukrainy gotowe są zaoferować amerykańskim firmom lukratywne kontrakty na odbudowę.
„Ukraina ma największe rezerwy uranu i tytanu w Europie, powiedział Zełenski, i nie leży w interesie Stanów Zjednoczonych, aby te rezerwy znalazły się w rękach Rosji i potencjalnie były dzielone z Koreą Północną, Chinami lub Iranem” – mówi Zełenski „Guardianowi”. Wywiad zawiera zachętę finansową: „Mówimy nie tylko o bezpieczeństwie, ale także o pieniądzach… Cennych zasobach naturalnych, gdzie możemy zaoferować naszym partnerom możliwości, których wcześniej nie było, aby w nie inwestować… Dla nas to stworzy miejsca pracy, dla amerykańskich firm – stworzy zyski”.
Pod koniec tygodnia Zełenski będzie uczestniczył w Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, gdzie może się spotkać z wiceprezydentem USA, JD Vance'em, jednym z najbardziej wrogo nastawionych do Ukrainy w kręgu Trumpa.
Rosja od trzech lat prowadzi planowaną początkowo na kilka dni „operację specjalną”, której celem jest podbój i podporządkowanie Ukrainy oraz podzielenie między putinowskich oligarchów ukraińskich zasobów i bogactw. Mimo ogromnych strat i gigantycznych kosztów gospodarczych Putin swoich planów nie zrealizował.
Tymczasem armia ukraińska wdarła się w sierpniu 2024 r. do rosyjskiego obwodu kurskiego i armii rosyjskiej nie udaje się Ukraińców stamtąd wyprzeć. Teraz zaś Ukraińcy skutecznie tam kontratakują.
Od wielu miesięcy propaganda Kremla powtarza, że Putin zdobyłby Ukrainę, gdyby Zachód jej nie wsparł. Moskwa liczyła na to, że nowy amerykański prezydent to wsparcie zablokuje. Zadeklarowała gotowość do rozmów z Trumpem od razu, jak tylko obejmie on urząd. Jednocześnie cały czas naciska, by rozmowy te były tylko dwustronne. Ukraina jednak bardzo stanowczo nie pozwala się z tych rozmów wypchnąć, a ma tu wsparcie krajów Europy.
Jesienią, jeszcze przed amerykańskimi wyborami, Wołodymyr Zełenski zaproponował sojusznikom „plan dla Ukrainy”. Zakłada w nim, m.in. że w zamian za gwarancje bezpieczeństwa i członkostwo w zachodnich strukturach politycznych i militarnych Ukraina może udostępnić swoje złoża zachodnim inwestorom.
Część z tego planu najwyraźniej bardzo spodobała się ekipie Trumpa: w ciągu trzech tygodni od inauguracji Trump kilka razy już o tym publicznie mówił. 10 lutego zapowiedział, że jego specjalny wysłannik Keith Kellogg zamierza wkrótce odwiedzić Ukrainę. Poza tym Trump zamierza też wysłać do Kijowa swojego sekretarza skarbu Scotta Bessenta. Ogłosił też, że „musi zagwarantować bezpieczeństwo amerykańskich funduszy zainwestowanych w nią, ponieważ kraj ten pewnego dnia może stać się Rosją”.
Jednocześnie bardzo niewiele wiadomo o kontaktach administracji Trumpa z Kremlem. „W ostatnim tygodniu poczyniliśmy znaczne postępy. Współpracujemy z Rosjanami, współpracujemy z Ukraińcami. Miejmy nadzieję, że coś się uda” – powiedział Trump w wywiadzie dla Fox News. Kreml zaś powtarza, że o żadnych kontaktach z Waszyngtonem nic powiedzieć nie może.
Jednak dziś, 11 lutego, rzecznik Putina, odpytywany przez dziennikarzy, czy rzeczywiście „Ukraina może stać się częścią Rosji”, odpowiedział, że szansa na to jest „50 na 50”. Oraz że „znaczna część Ukrainy chce stać się Rosją i jest to fakt, który historia już potwierdziła” [chodziło mu od cztery regiony Ukrainy, które Moskwa częściowo podbiła, równając te tereny z ziemią, a w całości — anektowała sobie].
Może to świadczyć, że rzeczywiście Moskwa przygotowuje poddanych Putina na to, że rozmowy w sprawie Ukrainy nie będą dotyczyły oddania jej w strefę wpływów Rosji, ale raczej — najwyżej tego, co z rosyjskich podbojów zostanie uznane, a co nie.
Propaganda Kremla tłumaczy, że choć Trump chciał się początkowo wycofać z pomocy Ukrainie, zmienił plany pod wpływem postawy Europejczyków („Amerykanie (opracowując plan pokojowy) nie spodziewali się, że Ukraina zachowa się w sposób buntowniczy... A jej pozycja wynika z faktu, że Europa jest gotowa przyjąć rolę, jaką Stany Zjednoczone odegrały wcześniej w tym konflikcie”).
Przeczytaj także: