Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Ukraina jest gotowa na każdy format rozejmu dotyczącego ochrony systemu energetycznego, a Stany Zjednoczone przekażą odpowiednie sygnały stronie rosyjskiej – poinformował prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski po spotkaniu z prezydentem USA Donaldem Trumpem.
- Jesteśmy gotowi na każdą formę rozejmu energetycznego. Oznacza to, że nie będziemy przeprowadzać ataków na obiekty energetyczne – na cały sektor energetyczny, na wszystko. Taka jest nasza propozycja. Jesteśmy bardzo wdzięczni stronie amerykańskiej. Przekażą to Rosjanom – powiedział Zełenski podczas konferencji prasowej w Nowym Jorku we wtorek 22 września.
Wcześniej Zełenski spotkał się z Trumpem przy okazji 81. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ.
Gdy Trump rozmawiał z Zełenskim o rozejmie energetycznym, w Kijowie płonęły zbiorniki z paliwem trafione przez Rosjan. Stolicę Ukrainy Rosja zaatakowała kolejny raz w ciagu dnia.
„Nie będziemy robić prezentów, zwłaszcza Putinowi. Jeśli nie chcecie, żebyśmy nie odpowiadali [na ich ataki] atakami na produkcję diesla, rafinację ropy naftowej i tym podobne, to tego nie zrobimy. Jesteśmy odpowiedzialni. Ale to on nas atakuje – my odpowiadamy” – powiedział Zełenski.
Dodał, że prezydent USA Donald Trump „pozytywnie odnosi się” do udzielenia Ukrainie licencji na produkcję rakiet do systemu obrony powietrznej Patriot i firma Raytheon wyraziła gotowość do współpracy z Ukrainą. „Potrzebujemy licencji, aby przygotować produkcję systemu Patriot. Firma Raytheon jest gotowa, poprosiłem prezydenta Trumpa o pomoc w tej sprawie. Odniósł się do tego pozytywnie. Obyśmy mogli rozpocząć ten proces” – powiedział Zełenski.
„Rozmawiamy o tym. Porozmawiamy o tym teraz” – potwierdzał Trump.
Zełenski przyznał też, że nie otrzymał konkretnej odpowiedzi na prośbę same o rakiety Patriot.
Wypowiedzi Trumpa dla dziennikarzy krążyły wokół tematu wielkiej umowy pokojowej, do której chce doprowadzić między Rosją a Ukrainą: „Myślę, że możemy to zrobić. Naprawdę wierzę. Wierzę, że rozwiązanie zostanie znalezione. Ale wciąż mamy wiele do omówienia” – powiedział Trump, zaczynając spotkanie z prezydentem Zełenskim.
Nie wiemy. Trump powtarzał bowiem to samo, co zwykle. Tymczasem Moskwa nie wycofuje się z maksymalistycznych żądań wobec Ukrainy, a prezydent Ukrainy broni swojego kraju.
Rzeczywiście od początku września Ukraińcy trafili w 11 rosyjskich rafinerii: riazańską, permską, saratowską (dwa razy), wołgogradzką, niżnekamską, sławiańską, syzrańską, jarosławską, moskiewską oraz ufińska. A dziś — w rafinerię nowokujbyszewską. Według Ukrainy Rosja straciła już 45 proc. swych mocy rafinacyjnych. Rzecz w tym, że wedle Putina ukraińskie ataki są tylko uciążliwością i nie mają wpływu na Rosję, gdyż nie działa najwyżej 10 proc. rafinerii, co nie jest niczym nadzwyczajnym w porze remontów. Rosyjska propaganda, której podoba się nacisk Trumpa na Ukrainę, wije się więc w tym przypadku – bo powody tego nacisku są dla niej nieprzyjemne.
„Mam nadzieję, że uda nam się zakończyć konflikt. Prezydent Trump nam w tym pomoże. Myślę, że trzeba to zrobić jak najszybciej, zanim nadejdzie zima” – powiedział Zełenski przed spotkaniem z Trumpem.
Ten z kolei przekonywał, że umowa pokojowa będzie z korzyścią tak dla Rosji, jak i dla Ukrainy. Nadal bowiem w tych negocjacjach posługuje się kategoriami biznesowymi. Tymczasem Putin prowadzi wojnę imperialną, w której zarobek nie jest rzeczą pierwszorzędną. Moskwa cały dzień powtarzała, że pokój jest możliwy tylko po tym, jak Ukraina uzna warunki Moskwy (skapituluje i zmieni władze na prorosyjskie). A poza tym należy usunąć „pierwotne przyczyny konfliktu”.
Co – jak często zapominamy – ma polegać na wycofaniu się NATO z Europy Wschodniej i Środkowej.
Moskwa cały czas sugeruje, że na takie właśnie rozwiązanie Trump zgodził się w czasie zeszłorocznego spotkania z Putinem w Anchorage na Alasce. „Duch Anchorage jest żywy" – powtórzyła dziś, kolejny raz z rzędu, rzeczniczka rosyjskiego MSZ.
Wygląda jednak na to, że Europejscy sojusznicy postanowili przekonywać Trumpa, że jest potężny i ma w ręku piękne nowe narzędzie do wymuszenia pokoju, To „piekielne sankcje” z ustawy Grahama. Trump pogroził dziś nimi Rosji w czasie wystąpienia w ONZ (patrz tekst niżej).
„To duży straszak i gdybym był Władimirem Putinem, brałbym to poważnie” – oświadczył zaraz po tym wystąpieniu wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski.
Przeczytaj także: