Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, występując przed Zgromadzeniem Ogólnym Narodów Zjednoczonych, przedstawił Rosję jako państwo płacące straszliwe koszty szaleństw Putina. Postraszył Rosję generałem Mrozem. W tym czasie szef MSZ Rosji powtórzył w rozmowie z amerykańskim odpowiednikiem, że Rosja zamierza zrealizować w Ukrainie „wszystkie cele”
W wystąpieniu w OZN 23 września prezydent Ukrainy powiedział, że
Putin jest pacjentem zero: od niego idea wojny rozprzestrzenia się na resztę świata. Im mniej się go ogranicza, tym większe niebezpieczeństwo stwarza dla innych.
Ukraina powtarza, że jest gotowa na rozejm energetyczny i wstrzymanie rosyjskiej infrastruktury naftowej o gazowej, o ile Rosja zrobi to samo. Rosja odmawia – po raz kolejny powtórzył to 23 września szef rosyjskiej dyplomacji Ławrow w rozmowie z amerykańskim odpowiednikiem Marco Rubio przy okazji szczytu Narodów Zjednoczonych.
Ławrow powtórzył, że Rosja nie zgodzi się na rozejm, bo chce od razu traktatu pokojowego, który będzie zawierał wszystkie jej roszczenia. A do tego momentu będzie prowadził działania wojenne. Dał też Rubio do zrozumienia, że ukraińskie ataki na Rosję mają wpływ na światowe ceny produktów naftowych. Ale to jest problem świata, nie Rosji. Szczegółowo opowiedziała o tym dziś rano rzeczniczka MSZ Rosji Zacharowa.
Rozmowy Rubio-Ławrow po raz kolejny nic nie dały.
Rzecznik Putina dodał, że rozmowy o rozejmie nie mają sensu, bo w czasie rozejmu Ukraina mogłaby się dozbroić.
W Nowym Yorku na ulicy delegację ukraińską dopadł kremlowski reporter kanału „Rossija 1” z pytaniem „kiedy przyjedzie pan do Moskwy”. Takie pytanie to synonim pytania o kapitulację Ukrainy: Kreml cały czas powtarza, że Putin chętnie przyjmie Wołodymyra Zełenskiego w Moskwie, ale po to, by podpisał dokumenty zatwierdzające klęskę Ukrainy. Zełenski rzucił na to: „na rakiecie” – w sensie, że wyobraża sobie podróż do Moskwy tylko na ukraińskiej rakiecie. Chyba też przeklął, ale tego dobrze na nagraniu nie słychać.
Moskwa potraktowała sprawę śmiertelnie poważnie. Rzeczniczka MSZ Zacharowa uznała za stosowne przypomnieć czasy tzw. wielkiej smuty, czyli kolejnej katastrofy w dziejach Rosji — na początku XVII wieku. I całkiem poważnie ostrzegła, że Zełenskiego spotka taki sam los jak Dymitra Samozwańca, jednego z pretendentów do rosyjskiego tronu, który zginął, a jego prochy zostały wystrzelone z armaty w stronę Polski.
Zełenski nie groził jednak Moskwie przejęciem tronu cara, a tylko wykluczył kapitulację. Reakcja Zacharowej na scenkę z ulicy być może ujawniła nam stan umysłowy i emocjonalny kremlowskich elit.
Przeczytaj także: