Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Biuro szeryfa hrabstwa Los Angeles podało, że na polu golfowym Donalda Trumpa zatrzymano mężczyznę, który miał przy sobie amunicję, a w jego samochodzie znaleziono broń palną.
O zatrzymaniu mężczyzny poinformowano we wtorek, 4 sierpnia, ale do samej interwencji doszło w niedzielę (2.08). 38-letni Jeanine John Taele robił zdjęcia i nagrywał filmy na terenie Trump National Golf Course pod Los Angeles. Obiekt był przygotowywany do wizyty Donalda Trumpa.
Biuro szeryfa poinformowało, że Taele został aresztowany po tym, jak federalni agenci ubrani po cywilnemu zgłosili lokalnym władzom obecność podejrzanej osoby w godzinach popołudniowych.
Taele miał w kieszeni 16-nabojowy magazynek. W jego samochodzie funkcjonariusze znaleźli załadowany pistolet i dodatkowy magazynek. Agencja AP podaje, że mężczyzna usłyszał kilka zarzutów, w tym dotyczący rozboju drugiego stopnia, nielegalnego posiadania magazynka o dużej pojemności oraz posiadania karabinu lub strzelby z lufą o niedozwolonej długości. Taele nie przyznał się do winy.
BBC podaje, że mężczyzna był poszukiwany w związku z wcześniejszym napadem rabunkowym przez policję z El Segundo w Kalifornii.
Po zatrzymaniu go na polu golfowym, agenci FBI przeszukali dom mężczyzny w Downey, mieście położonym również w rejonie Los Angeles. Jak wynika z informacji biura szeryfa, znaleziono „nielegalnie zmodyfikowany karabin platformowy AR”, pistolet kalibru 45, kamizelkę kuloodporną, magazynki o dużej pojemności, mnóstwo naboi do pistoletów i karabinów oraz wiele notatników „zawierających niepokojące oświadczenia”.
Sąd nałożył na podejrzanego zakaz posiadania broni. Kaucję ustalono na 250 tys. dolarów, a śledztwo wciąż trwa.
Do zatrzymania doszło przed wizytą Donalda Trumpa w Kalifornii. Prezydent USA planuje przyjazd dziś, w środę (5.08) i udział w charytatywnej kolacji Republikanów, która odbywa się w klubie golfowym Trump National Golf Course.
Według Białego Domu Trump planuje wygłosić przemówienie krytykujące gubernatora Kalifornii Gavina Newsoma, który być może będzie ubiegał się o urząd prezydenta w wyborach w 2028 roku.
BBC przypomina, że Trump przetrwał trzy próby zamachu w ostatnich latach. Po ostatniej, kiedy uzbrojony napastnik wtargnął do hotelu w Waszyngtonie podczas kolacji z udziałem Trumpa, zapowiedziano, że odpowiednie służby dokonają przeglądu protokołów ochrony prezydenta.
Przeczytaj także:
W nocy 5 sierpnia armia rosyjska przeprowadziła zmasowany atak obwód kijowski. Przez brak rakiet do systemów Patriot ukraińska obrona przeciwlotnicza nie zestrzeliła ani jednego z ponad 20 wystrzelonych przez Rosjan pocisków balistycznych.
Ukraińskie Siły Powietrzne poinformowały, że w nocy Rosja wystrzeliła w kierunku Ukrainy 24 pociski balistyczne, 4 pociski przeciwokrętowe oraz 115 dronów bojowych różnych typów. Głównym kierunkiem ataku był obwód kijowski.
Ukraińskim obrońcom udało się zestrzelić 98 dronów. Odnotowano trafienia rakiet oraz 17 bojowych bezzałogowców w 26 lokalizacjach, a także upadki zestrzelonych obiektów (odłamki) w 6 lokalizacjach.
Jak informuje Państwowa Służba ds. Sytuacji Nadzwyczajnych Ukrainy, w wyniku rosyjskiego ataku doszło do pożarów i zniszczeń w Kijowie w dzielnicach Obolońskiej, Swiatoszyńskiej, Hołosiejowskiej i Desniańskiej stolicy. Zaangażowano 680 ratowników. Trwa likwidacja skutków ataku.
Uszkodzony został dom prywatny, dwa urzędy pocztowe, hipermarket, centrum logistyczne sieci supermarketów, stacja benzynowa oraz samochody.
Według Biura Prokuratora Generalnego Ukrainy wskutek ataku w Kijowie jedna osoba zginęła, 16 zostało rannych, wśród nich jest kierowca zespołu ratownictwa medycznego. U poszkodowanych stwierdzono rany od odłamków, rany stłuczeniowe i złamania. Cztery osoby znajduje się w stanie krytycznym.
Są zniszczenia w obwodzie kijowskim. W rejonie browarskim w wyniku ataku wybuchły rozległe pożary na terenie kompleksów logistycznych i magazynowych, zakładów produkcyjnych, obiektów handlowych oraz innych obiektów. Były też pożary w rejonie fastowskim oraz buczańskim (w ostatnim – na terenie kompleksów logistycznych).
Według ostatnich danych Prokuratora Generalnego w obwodzie kijowskim zginęło 16 osób, 28 osób zostało rannych.
Najwięcej ofiar odnotowano w rejonie browarskim. We wsi Kwitnewe na terenie stacji kolejowej zginęło osiem osób (na zdjęciu u góry), a kolejne trzy zostały ranne. Wczreśniej ukraińska kolej państwowa Ukrzaliznycia informowała, że na terenie peronu w pobliżu zaatakowanych centrów logistycznych znaleziono ofiary śmiertelne.
„Wczoraj w nocy pociąg miał niewielkie opóźnienie i pasażerowie nie zdążyli na swój ostatni pociąg” – mówił w ukraińskiej telweizji Witalij Bihun, kierownik browarskiej administracji rejonowej. Uszkodzeniu uległy również prywatne budynki mieszkalne.
W rejonie buczańskim w wyniku uderzeń rakietowych w kompleksy magazynowe zginęło pięć osób, a kolejne 13 zostało rannych.
„Rosja po raz kolejny sprowadziła śmierć i zniszczenie na naszą ziemię, odbierając życie ludziom cywilnym. Za każdą taką zbrodnię z pewnością zostanie pociągnięta do odpowiedzialności” – napisał w mediach społecznościowych Tymur Tkaczenko, kierownik kijowskiej administracji wojskowej.
Prezydent Ukrainy poinformował, że na chwilę obecną wiadomo o 44 osobach poszkodowanych w wyniku masowanego rosyjskiego ataku na Kijów i obwód kijowski. 17 osób zginęło.
„Głównym celem ataku były magazyny przedsiębiorstw cywilnych; uderzono również w infrastrukturę oraz stację kolejową. Obiekty te nie mają związku z wojną: browar, magazyny materiałów budowlanych, cywilna logistyka” – napisał w mediach społecznościowych Wołodymyr Zełenski.
Ukraińska obrona przeciwlotnicza zmaga się z brakiem rakiet do systemów Patriot, które niezbędne są do zestrzeliwania rakiet balistycznych. Rosja stara się maksymalnie wykorzystać tę sytuację.
Według prezydenta Zełenskiego pociski przechwytujące mogłyby uratować życie osób, które dziś zginęły.
„Bardzo ważne jest, aby partnerzy zdawali sobie sprawę, że opóźnienia w ich dostawach lub niechęć do przekazywania środków przeciwrakietowych prowadzą właśnie do takich straszliwych ofiar i zniszczeń” – napisał Zełenski w mediach społecznościowych.
„Partnerzy, którzy nie są gotowi już teraz aktywniej pomagać w dostawach systemów przechwytujących, mogą wesprzeć nas poprzez wprowadzenie nowych sankcji. Znaczna część rosyjskich zakładów produkujących systemy balistyczne nie podlega sankcjom. Do tej pory. Potrzebne są nowe działania ze strony G7 i UE, wszystkich, którzy popierają ochronę życia”.
Jak podaje CNN, powołując się na swoje źródła, amerykańskie siły zbrojne w wojnie z Iranem wykorzystały około 80% swojego arsenału pocisków THAAD (Terminal High Altitude Area Defense – amerykański rakietowy system antybalistyczny) i połowę pocisków Patriot, których potrzebuje Ukraina. Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych szacuje, że przed wybuchem wojny z Iranem Stany Zjednoczone posiadały około 2200 pocisków Patriot i 452 pocisków THAAD.
Według CNN wysocy rangą dowódcy wojskowi USA ostrzegają, że zapasy amunicji w Pentagonie są „niebezpiecznie niskie”.
Przeczytaj także:
W wyniku ataku rosyjskiego drona 27 lipca zginął w Charkowie polski wolontariusz Marek Rusek-Wolski regularnie dostarczający na Ukrainę pomoc humanitarną
Ministerstwo Spraw Zagranicznych oficjalnie potwierdziło, że w wyniku rosyjskich działań zbrojnych w Ukrainie zginął polski wolontariusz Marek Rusek-Wolski. O jego śmierci poinformował już 30 lipca profil „Razem dla Ukrainy” – Rusek-Wolski był jednym z jego administratorów. Polski wolontariusz zginął 27 lipca w Charkowie w wyniku ataku rosyjskiego drona. Marek Rusek-Wolski regularnie podróżował z Polski na wschód Ukrainy, dostarczając pomoc humanitarną.
„Z głębokim żalem potwierdzam śmierć polskiego wolontariusza w Ukrainie, który zginął w wyniku rosyjskich działań zbrojnych. Bliskim zmarłego składamy najgłębsze wyrazy współczucia” – napisał w serwisie X rzecznik MSZ Maciej Wewiór. MSZ zaapelowało o uszanowanie prywatności rodziny zabitego wolontariusza.
Rosyjskie ataki dronowe na osoby cywilne są obecnie codziennością miast Ukrainy położonych w pobliżu linii rozgraniczenia wojsk. Największe ośrodki, w których regularnie dochodzi do takich ataków to Chersoń i właśnie Charków – w obu przypadkach decydująca jest relatywnie niewielka odległość miast od najbliżej położonych rosyjskich pozycji.
Kilka godzin wcześniej informowaliśmy, że ukraińska policja ujawniła drastyczne nagranie rosyjskiego ataku dronem FPV na cywila przeprowadzonego w centrum Chersonia.
Przeczytaj także:
Elektrownie w Kozienicach i Połańcu musiały wstrzymać pracę części bloków energetycznych ze względu na ekstremalnie niski poziom wody w Wiśle
We wtorek 4 sierpnia ograniczyły produkcję energii dwie duże elektrownie węglowe. Przyczyną jest niski poziom wody w Wiśle, to właśnie woda z rzeki wykorzystywana jest w systemach chłodzenia obu elektrowni.
W elektrowni Kozienice – która należy do największych w Polsce i ma moc produkcyjną na poziomie około 4 GW – nie pracowały 3 bloki o numerach 2,3 i 4. Elektrownia ma łącznie 11 bloków energetycznych.
W siedmioblokowej elektrowni Połaniec o mocy produkcyjnej około 1,8 GW również nie pracowały 3 bloki (5,6,7).
Susza hydrologiczna ma wpływ na funkcjonowanie systemów energetycznych w całej Europie. W ekstremalnie trudnej sytuacji znalazły się elektrownie położone wzdłuż Dunaju. Poziom wody w najdłuższej rzece Europy spadł poniżej wieloletnich minimów. W efekcie na Węgrzech niezbędne okazało się wyłączenie elektrowni jądrowej Pax, a w Rumunii elektrownii jądrowej Cernavoda – w obu wypadkach woda z Dunaju była niezbędna do funkcjonowania systemów chłodzenia reaktorów. Prawdopodobnie niezbędne będzie również wyłączenie elektrowni jądrowej w bułgarskim Kozłoduju – co w połączeniu z problemami Rumunów i Węgrów będzie oznaczało niedobory energii w całym regionie.
Władze Rumunii zaapelowały do przedsiębiorstw i obywateli o ograniczanie zużycia wody. Na apel odpowiedziały już koncerny Dacia i Ford, które czasowo wstrzymały produkcję aut na terytorium tego kraju.
Wojna z Iranem pochłonęła wszystkie amerykańskie zapasy pocisków ATACMS i PrSM oraz połowę zapasów pocisków Tomahawk – informuje Reuters
Stany Zjednoczone w trakcie trwającej od 5 miesięcy wojny z Iranem zużyły „praktycznie wszystkie” posiadane precyzyjne pociski rakietowe dalekiego zasięgu typów ATACMS i PrSM – informuje Reuters powołując się na źródła w waszyngtońskiej administracji. Na tym nie koniec, bo USA wykorzystały już też ponad połowę swoich zapasów pocisków manewrujących Tomahawk. Zdaniem źródeł Reutersa rodzi to bardzo poważne obawy dotyczące zdolności reakcji USA na jakiekolwiek poważniejsze nowe zagrożenie. Wyczerpanie zapasów pocisków dalekiego zasięgu bardzo mocno obniża też zdolność USA do odstraszania Rosji i Chin.
"Amerykańskie siły zbrojne są najpotężniejsze na świecie i mają wszystko, czego potrzebują, aby działać w czasie i miejscu wybranym przez prezydenta. Przeprowadziliśmy wiele udanych operacji w dowództwach bojowych, zapewniając jednocześnie armii USA szeroki wachlarz możliwości, aby chronić naszych obywateli i nasze interesy” – tak rzecznik Pentagonu Sean Parnell odpowiedział na prośbę Reutersa o komentarz dotyczący zużytych zapasów pocisków dalekiego zasięgu.
Przystępując do ataku na Iran, amerykańska administracja zakładała, że wojna zakończy się w ciągu dwóch tygodni spektakularnym i rozstrzygającym zwycięstwem USA i Izraela. Tymczasem konflikt trwa już 5 miesięcy, a szanse na jego zakończenie za sprawą negocjacji aktualnie dość mocno zmalały. W ciągu ostatnich tygodni USA przeprowadziły nową falę ataków rakietowych i dronowych na Iran – prawdopodobnie to właśnie ta taktyka doprowadziła do niemal zupełnego wyczerpania zapasów pocisków najważniejszych typów.
Wystrzelanie zapasów pocisków ATACMS i PrSM nie oznacza oczywiście, że USA stały się bezbronne – w konfrontacji z Iranem lub innym państwem, nad którym Stany Zjednoczone mają znaczącą przewagę technologiczną, możliwe jest na przykład użycie starszych typów uzbrojenia lub przeniesienie ciężaru uderzenia z powietrza na lotnictwo i drony. Wyczerpanie zapasów precyzyjnych pocisków rakietowych dalekiego zasięgu może być jednak dla USA ogromnym problemem w kontekście zagrożeń rangi globalnej – chodzi tu przede wszystkim o rywalizację z Rosją i Chinami.