Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Mieszko R. nie stanie przed sądem.
Warszawska prokuratura okręgowa poinformowała w poniedziałek 9 lutego 2026, że podejrzany o brutalne morderstwo Mieszko R. wymaga bezwzględnego pobytu i leczenia w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym.
„Pozostawanie podejrzanego na wolności z dużym prawdopodobieństwem grozi ponownym popełnieniem przez niego czynu zabronionego o znacznej społecznej szkodliwości, związanego z jego chorobą psychiczną” – napisała prokuratura.
Mieszko R. nadal jest aresztowany i przebywa na oddziale psychiatrycznym przy areszcie śledczym. Wcześniej przez dwa miesiące był poddawany obserwacji psychiatrycznej.
Według biegłych, których opinia wpłynęła do prokuratury w styczniu, Mieszko R. w chwili popełnienia czynu miał działać w stanie psychozy „spowodowanej dekompensacją psychotyczną w przebiegu stwierdzonego zaburzenia psychicznego”.
Do sądu trafi teraz wniosek o umorzenie postępowania.
Na początku maja 2025 22-letni student Wydziału Prawa UW Mieszko R. zaatakował siekierą 53-letnią portierkę, która zamykała drzwi do Audytorium Maximum. Kobieta zmarła na miejscu.
W stanie ciężkim trafił do szpitala strażnik, który próbował pomóc kobiecie. Napastnik również jego ranił.
W zatrzymaniu napastnika pomógł funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa, który przebywał na terenie kampusu, zabezpieczając wykład ówczesnego ministra sprawiedliwości Adama Bodnara.
Przeczytaj także:
W marcu ruszy kolejny etap szkoleń „W gotowości”. Cel: 40 tys. przeszkolonych osób
Wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział zmiany w działaniu rezerw wojskowych. Ma zostać utworzona tzw. rezerwa wysokiej gotowości. Według zapowiedzi MON razem z armią zawodową i WOT rezerwa utworzy wojsko liczące 500 tys. żołnierzy gotowych do szybkiej mobilizacji. Bycie rezerwistą wysokiej gotowości ma być dobrowolne i wiązać się z benefitami (np. dodatkowe wynagrodzenie, dostęp do różnych kursów i szkoleń).
Kosiniak-Kamysz podsumował też pierwszy etap szkoleń „W gotowości”. Przekazał, że w pilotażowej edycji programu w 2025 roku wzięło udział ponad 16 tys. osób. „Bardzo cieszy fakt, że niemal równie chętnie z zaproszenia do powszechnych, dobrowolnych szkoleń obronnych korzystały kobiety, co mężczyźni. Najliczniejszą grupę wiekową stanowiły osoby w wieku od 36 do 45 lat” – powiedział. szef MON
W 2026 roku pierwsze weekendowe szkolenia mają rozpocząć się 7 marca i potrwają do 21 listopada. Do wyboru ponownie będą 4 szkolenia:
Jak mówił wiceszef MON, celem jest przeszkolenie ok. 40 tysięcy Polaków w 2026 r.
Szkolenie opisywała w OKO.press Angelika Pitoń.
„Program w teorii miał przygotować do działania w sytuacjach kryzysowych i wzmocnić bezpieczeństwo.
W praktyce pokazał, jak skrajnie niedoinwestowane jest wojsko, które nawet w pilotażowym programie mocno reklamowanym przez rząd jest zmuszone do pracy na rozmagnesowanych busolach, starych bandażach i zdezelowanych manekinach. Wojskowy, żeby pokazać, jak rozpalić ognisko, musi używać prywatnego krzesiwa, które kupuje za własną kasę.
Ministerstwo Obrony Narodowej nie odpowiedziało na pytanie o koszt przeprowadzonych szkoleń. Nie podało mi nawet ich liczby. Pochwaliło się za to, że do programu zapisało się ponad 16 tysięcy osób (choć MON przewidywał 9 tysięcy miejsc więcej). „Najstarszy uczestnik kursu ma 91 lat i skorzystał z kursu z cyberhigieny, zaś najstarsza uczestniczka, w wieku 80 lat, ukończyła kurs przetrwania” – czytam w bezimiennym mailu podpisanym jako „Sztab Generalny Wojska Polskiego”.
Przeczytaj także:
Uczelnie się podzieliły: część odmawia politykom możliwości zorganizowania debat, część się zgadza.
Europoseł PiS Patryk Jaki ogłosił, że jeszcze w lutym partia rozpoczyna zapowiadaną wcześniej serię debat pod hasłem „Zmień nasze zdanie”. Pierwsza odbędzie się 24 lutego 2026 na Uniwersytecie Wrocławskim.
Debaty zainicjowała część polityków PiS-u skupiona wokół Jacka Sasina. Ich głównymi organizatorami są Patryk Jaki (40 l.) i Tobiasz Bocheński (38 l.). W dyskusjach ma uczestniczyć też Przemysław Czarnek (48 l).
Politycy PiS wystąpili z propozycją organizacji debat do kół naukowych na wszystkich polskich uczelniach. Według Patryka Jakiego studenci odpowiedzieli entuzjastycznie, jednak kiedy zwrócili się o zgodę do władz uczelni „te podzieliły się mniej więcej po połowie. Połowa zgodziła się od razu, połowa nie”. Jaki twierdzi, że większość uczelni się wycofała z powodu „telefonów od mainstreamowych mediów”.
„My jednak się nie poddaliśmy. Komercyjnie wynajmiemy więc na kampusach sale w klubach studenckich, a tam, gdzie również odmówiono – wynajmiemy powierzchnie na chodnikach miejskich” – pisze Jaki.
Decyzji nie ogłosił jeszcze Uniwersytet Warszawski.
Na początku grudnia 2025 Jarosław Kaczyński ogłosił, że partia spróbuje powtórzyć akcję zastrzelonego we wrześniu Charliego Kirka. Amerykański aktywista jeździł po campusach pod hasłem „Prove me wrong” (Udowodnij, że się mylę). Jego działalność jest uznawana za jeden z powodów wzrostu poparcia dla Donalda Trumpa wśród młodych mężczyzn.
Pomysł PiS-u szczegółowo omawiały w jednym z odcinków „Programu Politycznego” Dominika Sitnicka i Agata Szczęśniak.
PiS chce dzięki tej akcji zbudować poparcie w młodszych grupach wyborców i rywalizować o nich z Konfederacją.
Według ustawy „Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce” (art. 52) „Członkowie wspólnoty uczelni mają prawo organizowania zgromadzeń na terenie uczelni. Zorganizowanie zgromadzenia w lokalu uczelni wymaga zgody rektora”.
Podobne zapisy są w statutach uniwersytetów. Na przykład statut Uniwersytetu Warszawskiego (art. 159) stanowi:
We wszystkich tych zapisach mowa jest o tym, że zgromadzenia organizują osoby należące do wspólnoty uniwersytetu. Chodzi tu o promowanie oddolnej działalności studentów i pracowników naukowych.
Tymczasem akcja „Zmień nasze zdanie” to akcja konkretnej partii politycznej – ogłaszana przez jej czołowych polityków na konferencjach prasowych tej partii. Również jej tematyka została z góry określona przez polityków PiS: „Chcemy zachęcić ją do poważnej dyskusji o przyszłości naszej ojczyzny w UE oraz wobec globalnych wyzwań”.
Obecnie średnie sondażowe poparcie dla PiS to ok. 24 proc. O ponad 10 pkt proc. mniej niż w październiku 2023, gdy PiS oddawał władzę.
Przeczytaj także:
Jednak skrajna prawica rośnie w Portugalii w siłę
Umiarkowany socjalista Antonio José Seguro odniósł miażdżące zwycięstwo i zapewnił sobie pięcioletnią kadencję na stanowisku prezydenta Portugalii w drugiej turze wyborów, która odbyła się w niedzielę 8 lutego 2026. Pokonał skrajnie prawicowego, antysystemowego rywala André Venturę.
Część czołowych polityków portugalskiej prawicy wsparła kandydata centrolewicy, by nie dopuścić Ventury do objęcia urzędu prezydenta. Zastąpi on konserwatystę Marcela Rebelo de Sousę, który sprawował urząd przez dwie kadencje.
Według niepełnych jeszcze wyników (brakuje ostatecznych danych z Lizbony i Porto) Seguro zdobył 66,8 proc. głosów, a Ventura 33,2 proc.
43-letni André Ventura to były telewizyjny komentator piłkarski, publicysta i powieściopisarz. Siedem lat temu założył Chegę. Antysystemowa partia uczyniła imigrację jednym z głównych punktów swojego przekazu. W całym kraju roziwesiła billboardy z hasłami: „To nie jest Bangladesz”, „Imigranci nie powinni żyć z zasiłków”.
Po ogłoszeniu exit polli w niedzielę Ventura stwierdził, że wynik wyborów pokazuje, iż „przekaz ze strony Portugalczyków jest jasny”. Dodał, że Chega jest dziś główną siłą po prawej stronie sceny politycznej i „wkrótce będzie rządzić Portugalią”. Wcześniej w niedzielę oskarżał „cały system polityczny” o zjednoczenie się przeciwko niemu.
Niedzielny wynik Chegi znacznie przewyższa 22,8 proc., które partia uzyskała w majowych wyborach parlamentarnych w ubiegłym roku.
„Cały system polityczny, zarówno prawica, jak i lewica, zjednoczył się przeciwko mnie” — powiedział Ventura dziennikarzom. — „Mimo to wierzę, że dziś wyłoniło się i zostało ugruntowane przywództwo po prawej stronie sceny politycznej. Od tej chwili zamierzam przewodzić temu obozowi”.
„W nocy z 8 na 9 lutego wojskowe systemy radiolokacyjne odnotowały kolejne wloty w polską przestrzeń powietrzną obiektów o charakterze balonów” – poinformowało w poniedziałek Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych we wpisie na portalu X (dawniej Twitter).
„Obiekty były na bieżąco identyfikowane i pozostawały pod nadzorem wojskowych systemów rozpoznania. Sytuacja była w pełni kontrolowana i nie stwarzała zagrożenia dla bezpieczeństwa ruchu lotniczego ani obywateli RP” – pisze DORSZ.
DORSZ uspokaja: „Wojsko, działając zgodnie z obowiązującymi procedurami, współpracuje ze służbami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo państwa, na bieżąco przekazując niezbędne informacje umożliwiające szybką reakcję, w tym przejęcie obiektów oraz zatrzymanie osób podejrzanych o udział w tych incydentach”.
To kolejny taki incydent w polskiej przestrzeni powietrznej. Ledwo tydzień temu, w nocy z 3 na 4 lutego balony z Białorusi również wleciały do Polski. Na razie żadne z tych wydarzeń nie mają tej skali, co wtargnięcie rosyjskich dronów w Polską przestrzeń powietrzną w nocy z 9 na 10 września 2025 r.
Białoruś wykorzystuje drony do przemytu, ale też rozpoznania sposobu ochrony granicy RP.
„Warunki pogodowe, w tym częste tej zimy wschodnie wiatry, sprzyjają napływowi balonów. Za ich pomocą strona białoruska utrzymuje presję na polską granicę, mimo że ze względu na zimowe warunki ustały próby przekraczania jej wbrew przepisom. Duża liczba balonów zmusza wojsko i Straż Graniczną do reagowania, a tym samym daje stronie białoruskiej możliwość testowania polskich procedur, co w sprzyjających warunkach pogodowych będzie zapewne częściej przez nią wykorzystywane. Dlatego też coraz ważniejsza staje się współpraca z innymi państwami wschodniej flanki NATO w zwalczaniu takich zagrożeń” – pisała ekspertka Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych Anna Maria Dyner.
Przeczytaj także: