0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: FOT. AFP PHOTO / RIA NOVOSTIFOT. AFP PHOTO / RIA...

Dzień na żywo. Atak terrorystyczny w rosyjskim Dagestanie, Duda w Chinach.

Na żywo

Uzbrojeni mężczyźni ostrzelali synagogę, cerkiew i posterunek policji w dwóch miastach w Dagestanie na rosyjskim północnym Kaukazie. Zginął pop i co najmniej 15 policjantów, siły bezpieczeństwa zabiły sześciu napastników. Od niedzieli wieczorem w Dagestanie trwa teraz „operacja antyterrorystyczna”

Google News

14:30 05-06-2024

Prawa autorskie: Fot. CHAIDEER MAHYUDDIN / AFP)Fot. CHAIDEER MAHYUD...

Nowy rozgrzany świat. Maj 12. z rzędu najcieplejszym miesiącem w historii pomiarów

Najnowsze miesięczne dane unijnej agencji klimatycznej Copernicus potwierdzają, że za nami najcieplejszy maj w historii instrumentalnych pomiarów temperatury. To 12. taki miesiąc z rzędu.

Piąty miesiąc roku był najcieplejszy w liczącej ok. 250 lat serii pomiarowej. Średnia temperatura powierzchni Ziemi w maju 2024 roku wyniosła 0,65°C powyżej średniej z lat 1991-2020 oraz aż o 1,52°C powyżej średniej z okresu przedindustrialnego (sprzed znaczącego wzrostu emisji gazów cieplarnianych), czyli z lat 1850-1900.

Maj był również jedenastym z rzędu miesiącem ze wzrostem temperatury co najmniej o 1,5°C względem lat 1850-1900. W odniesieniu do tego okresu wyznaczone zostały progi wzrostu temperatury, których nie powinniśmy przekroczyć do roku 2100. A więc za życia dzieci wielu czytelników i czytelniczek OKO.press (spodziewana przeciętna długość życia dziewczynki urodzonej w latach 20. XXI wieku to ponad 80 lat).

W Polsce maj gorący i suchy

Pierwszy z tych progów – 1,5°C – właśnie przekraczamy, a drugi, wynoszący 2°C – przekroczymy z dużym prawdopodobieństwem, biorąc pod uwagę obecną trajektorię wzrostu emisji gazów cieplarnianych ze spalania węgla, gazu i ropy. Emisje mogą rosnąc nieco wolniej, niemniej wciąż rosną zamiast spadać. Na dodatek obecne ocieplenie jest skutkiem niekontrolowanych emisji z przeszłości, ponieważ ziemski system klimatyczny poddany działaniu gazów cieplarnianych reaguje z opóźnieniem.

Globalna średnia temperatura za ostatnie 12 miesięcy (od czerwca 2023 do maja 2024) jest najwyższa w historii, wynosząc 0,75°C powyżej średniej z lat 1991-2020 i 1,63°C powyżej średniej z lat 1850-1900, podaje Copernicus.

Według wstępnych danych IMGW także w Polsce maj okazał się o 2,8°C cieplejszy od średniej z lat 1991-2020. Było też sucho – suma opadu przekroczyła średnią wieloletnią tylko w dziesięciu stacjach pomiarowych. Ponad 20 stacji odnotowało sumę opadu na poziomie poniżej 50 proc. średniej wieloletniej.

Przeczytaj także:

La Niña zastąpi El Niño

Najbliższe miesiące mogą przynieść lekkie osłabienie wzrostu temperatury na skutek kończącego się efektu El Niño, który dodatkowo ogrzewa atmosferę. Po El Niño z reguły następuje zjawisko chłodzące znane jako La Niña.

Należy więc spodziewać się końca serii rekordów, aczkolwiek naukowcy oceniają, że jest mniej więcej 50 proc. szans na to, że 2024 ostatecznie zostanie najcieplejszym rokiem w historii obserwacji, bijąc poprzedniego rekordzistę, czyli rok 2023.

Odczujemy niewielką ulgę, mimo że na skutek kryzysu klimatycznego chłodniejsze lata La Niña i tak są cieplejsze niż nawet najgorętsze okresy zdominowane przez El Niño zaledwie kilkadziesiąt lat temu.

Według nowego raportu Światowej Organizacji Meteorologicznej (WMO) prawdopodobieństwo, że średnia roczna temperatura Ziemi tymczasowo przekroczy próg 1,5°C względem epoki przedprzemysłowej w co najmniej jednym z następnych pięciu lat wynosi 80 proc. W roku 2015 prawdopodobieństwo takiego zdarzenia szacowano na… zero procent.

Jest też możliwe, że wzrost średniej globalnej temperatury za cały (sic!) pięcioletni okres od 2024 do 2028 roku przekroczy 1,5°C. WMO ocenia szanse wystąpienia takiego scenariusza na 47 proc.

Naukowcy szacują ponadto, że z 86-proc. prawdopodobieństwem co najmniej jeden rok w okresie 2024-2028 okaże się najcieplejszy w historii pomiarów

13:40 05-06-2024

Prawa autorskie: Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.plFot. Slawomir Kamins...

Obajtek nie stawił się na komisji śledczej

Były prezes Orlenu miał zeznawać przed komisją ds. afery wizowej. Po raz drugi zignorował wezwanie.

Daniel Obajtek, były prezes Orlenu, został wezwany przed komisję śledczą zajmującą się aferą wizową. To już drugie wezwanie – na pierwsze przesłuchanie nie przyszedł.

Przesłuchanie miało się rozpocząć o 15. Obajtek i tym razem postanowił je zignorować. „Wezwanie dostarczone przez policję odebrał jego pełnomocnik. Stawiennictwo jest obowiązkowe. W przypadku dalszego uporczywego uchylania się od zeznań, komisja złoży w środę wniosek o jego zatrzymanie i przymusowe doprowadzenie” – mówił wcześniej Michał Szczerba, przewodniczący komisji.

Były prezes Orlenu już na początku tygodnia, w rozmowie z PAP potwierdził, że wezwanie otrzymał. Nie zadeklarował jednak, czy się pojawi. „Teraz jest koniec kampanii i nie mam czasu na to, żeby poświęcić trzy dni, żeby stawić się przed komisją” – stwierdził Daniel Obajtek. Podkreślał, że rozważa złożenie wniosku o przesunięcie terminu.

Terminu jednak nie zmieniono, a miejsce Obajtka w sali posiedzeń komisji o 15 wciąż było puste.

Zgodnie z zapowiedzią, Michał Szczerba zawnioskował o ukaranie Daniela Obajtka karą pieniężną w wysokości 3000 złotych oraz o „zatrzymanie i doprowadzenie” na kolejne posiedzenie komisji, które wyznaczono na 7 czerwca na godz. 12.

Za przyjęciem wniosku zagłosowało siedmioro posłów. Przeciwko były dwie osoby.

12:09 05-06-2024

Prawa autorskie: 05.06.2024 Warszawa , Minister sprawiedliwosci Adam Bodnar (L) i Premier Donald Tusk (P) podczas konferencji prasowej w siedzibie KPRM . Premier oglosil rozpoczecie dzialan komisji ds. zbadania wplywow rosyjskich i bialoruskich w latach 2004–2024. Fot. Adam Stepien / Agencja Wyborcza.pl05.06.2024 Warszawa ...

Znamy skład komisji ds. badania rosyjskich i białoruskich wpływów

Na liście członków specjalnego zespołu znaleźli się prawnicy, historycy, byli ambasadorowie i medioznawcy. Pierwszy raport komisja przedstawi w ciągu 2 miesięcy

Komisja ma zacząć pracę już dzisiaj, a pierwszy raport przedstawi najpóźniej na początku sierpnia.

“Czasy się zmieniły. Nie będzie już komisji typu Lex Tusk czy Lex Macierewicz. Kiedyś była komisja, która teoretycznie miała służyć do badania wpływów rosyjskich, a była komisją, która miała upolować przeciwników politycznych. Czasy się zmieniły, i metody się zmieniły” – mówił podczas konferencji Donald Tusk.

Zapytany o to, czym w pierwszej kolejności zajmie się komisja, odparł: “Nie chcę w najmniejszym stopniu, aby państwo wyszli z tej konferencji z wrażeniem, że politycy, w tym premier i ministrowie wiedzą już, jaki jest finał. My nie obarczymy ani generała Stróżyka, ani jego komisji naszymi tezami czy przypuszczeniami. Ja wraz z moimi kolegami ministrami mógłbym pewnie godzinami mówić, co budzi niepokój w działaniach różnych ludzi w ostatnich latach w Polsce. Ale właśnie po to, żeby zajęli się tym fachowcy z różnych dziedzin życia, chcemy unikać politycznego kontekstu prac komisji” – tłumaczył Tusk.

12 ekspertek i ekspertów

Komisja będzie liczyła 12 osób. Jej przewodniczącym został gen. Jarosław Stróżyk, od 2024 roku szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Oprócz przewodniczącego, w skład komisji weszło 11 ekspertek i ekspertów wskazanych przez poszczególnych ministrów.

Skład komisji ds. białoruskich i rosyjskich wpływów:

Delegowane przez premiera:

  • Irena Lipowicz – profesorka nauk prawnych na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, posłanka na Sejm I, II i III kadencji, w latach 2000–2004 ambasador RP w Austrii, w latach 2010–2015 rzeczniczka praw obywatelskich.
  • Dominika Kasprowicz – doktorka habilitowana w Instytucie Dziennikarstwa, Mediów i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Specjalizuje się w komunikacji politycznej i badaniu populizmu.

Delegowana przez ministra finansów:

  • Katarzyna Bąkowicz – komunikolożka, medioznawczyni, doktorka i wykładowczyni na kierunku dziennikarstwo i komunikacja społeczna Uniwerystetu SWPS. Naukowo zajmuje się dezinformacją oraz analizą skutków społecznych manipulacji medialnych.

Delegowany przez ministra cyfryzacji:

  • Bartosz Machalica – historyk, politolog, doktor nauk społecznych. Współzałożyciel Centrum im. Ignacego Daszyńskiego. Od 2023 roku członek działającej przy IPN Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu.

Delegowany przez ministra kultury:

  • Adam Leszczyński – historyk, socjolog, dziennikarz i publicysta. Doktor habilitowany nauk społecznych, profesor nadzwyczajny na Uniwersytecie SWPS. Wcześniej w Instytucie Studiów Politycznych PAN. Od 2023 roku dyrektor Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej. Współzałożyciel OKO.press.

Delegowany przez ministra obrony narodowej:

  • Grzegorz Motyka – historyk, profesor nauk społecznych. Specjalizuje się m.in. w stosunkach polsko-ukraińskich. W latach 2011–2016 członek Rady Instytutu Pamięci Narodowej, od 2023 członek Kolegium IPN, od 2024 dyrektor Wojskowego Biura Historycznego.

Delegowany przez ministra aktywów państwowych:

  • Cezary Banasiński – doktor habilitowany nauk prawnych, profesor Uniwersytetu Warszawskiego. W latach 2001-2007 prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Specjalizuje się w prawie administracyjnym gospodarczym.

Delegowany przez ministra spraw zagranicznych:

  • Tomasz Chłoń – hungarysta i dyplomata. Ambasador RP w Estonii (2005–2010) oraz Słowacji (2013–2015). Były szef misji NATO w Moskwie.

Delegowany przez ministra spraw wewnętrznych i administracji:

  • Paweł Białek – oficer Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w randze pułkownika, w latach 2007–2012 zastępca szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Delegowane przez ministra koordynatora ds. służb specjalnych:

  • Agnieszka Denczuk – profesorka Uniwersytetu im. Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, wykładowczyni w katedrze systemów politycznych i praw człowieka. Naukowo zajmuje się badaniami nad dezinformacją i przeciwdziałaniem jej.
  • Paweł Ceranka – historyk, doktor nauk społecznych. zastępca dyrektora Biura i Archiwum i Zarządzania Informacją w Ministerstwie Spraw Zagranicznych.

09:45 05-06-2024

Prawa autorskie: Fot. Małopolski Urząd WojewódzkiFot. Małopolski Urzą...

Ukraińska flaga wróciła na Kopiec Kościuszki

Małopolski wojewoda poinformował, że ukraińska flaga wróciła na maszt na Kopcu Kościuszki w Krakowie. Flaga została usunięta wczoraj przez posła Grzegorza Brauna

W uroczystym przywróceniu ukraińskiej flagi na maszt wzięli udział między innymi wojewoda małopolski Krzysztof Jan Klęczar oraz konsul Ukrainy w Krakowie Wiaczesław Wojnarowski.

„Solidarność między narodami jest ważna, trzeba o nią dbać. Niszczenie jej symboli nikomu nie jest potrzebne. Dlatego tutaj wspólnie jesteśmy i ponownie zawiesimy flagę ukraińską w tym miejscu. Ubolewam, że dla poklasku niektórzy są gotowi wystąpić nie tylko wbrew symbolom, ale także wbrew zasadom porządku powszechnego i wbrew normom społecznym, wyrażonym choćby w prawnych zapisach, że nie można samowolnie używać cudzej rzeczy czy należy szanować znaki państwowe i miejsca publiczne upamiętniające zdarzenia historyczne” – mówił wojewoda małopolski.

Braun odpowie za ściągnięcie flagi

Wczoraj Grzegorz Braun opublikował wideo, na którym widać, jak ukraińska flaga jest zdejmowana z masztu na Kopcu Kościuszki. W treści wpisu dodał, że flaga znajdowała się w „niewłaściwym miejscu” i jako „uczciwy znalazca” przekaże ją do konsulatu w Krakowie. Wpis opatrzony był hasztagami #StopUkrainizacjiPolski, #ŻebyPolskaByłaPolska.

O wczorajszym incydencie Małopolski Urząd Wojewódzki zawiadomił policję. O czynie posła Brauna została powiadomiona także Komisja Etyki Poselskiej.

Maszt nie tylko dla biało-czerwonej

Ukraińska flaga znajduje się na Kopcu Kościuszki od 4 kwietnia 2022 roku. Nie była to jednak decyzja precedensowa – w dniu świąt państwowych Stanów Zjednoczonych i Francji, flagi tych państw również wciągane są na maszt.

"Powiewają nad Kopcem Kościuszki w Krakowie przede wszystkim Barwy Biało-Czerwone, ale też 4 lipca – flaga Stanów Zjednoczonych, a 14 lipca Tricolore Republiki Francuskiej, której Kościuszko jest honorowym obywatelem. W obecnym czasie rosyjskiej agresji na suwerenne państwo ukraińskie nie mogła tu nie zawisnąć flaga Ukrainy. Na tym naszym narodowym pomniku jest ona symbolicznym wyrazem oczywistej solidarności nas Polaków z Ukraińcami, obywatelami niepodległego Państwa, których niesprawiedliwie spotkało nieszczęście wojny – argumentował to stanowisko ówczesny prezes Komitetu Kopca Mieczysław Rokosz.

08:56 05-06-2024

Prawa autorskie: AFPAFP

Gazeta Wyborcza: Rosja budowała w Europie siatkę agentów przed wyborami do PE

Gazeta Wyborcza wraz z kilkoma europejskimi redakcjami ujawnia operację rosyjskich służb. Kreml budował siatkę agentów, dzięki której chciał wpływać na decyzje Parlamentu Europejskiego, a także zakończyć wojnę w Ukrainie na rosyjskich warunkach.

Kreml rozsiewał swoją propagandę za pośrednictwem trzech założonych przez siebie portali: Voice of Europe, Visegrad Post oraz Golos. O powiązaniach portalu Visegrad Post z Polską pisaliśmy na łamach OKO.press:

Przeczytaj także:

Jak czytamy w tekście Gazety Wyborczej, rosyjskie służby próbowały zbliżyć się także do polityków skrajnej europejskiej prawicy.

“Ci od lat jeżdżą na organizowane przez agentów Kremla konferencje mające uwiarygodnić rosyjskie tezy o tym, że Ukraina jest upadłym państwem z faszystowskim rządem, który nie chce pokoju z Rosją” – czytamy.

Jednym ze zwerbowanych agentów miał być Guillaume Pradoura, asystent kilku europosłów, a do 2019 roku członek francuskiego Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen. Został wyrzucony z partii za antysemickie zdjęcie.

Pradoura pracował dla trzech europosłów: Nicolasa Baya z Francji, Maximiliana Kraha z Niemiec i Marcela de Graafa ze Holandii. Zdaniem śledczych politycy również mogli brać udział w rosyjskiej operacji, niektórzy mogli otrzymywać za to pieniądze. Wszyscy trzej zaprzeczają oskarżeniom.

Jest polski wątek w sprawie

Guillaume Pradoura miał mieć kontakty z oskarżonym o szpiegostwo na rzecz Rosji Polakiem, Januszem N. Pradoura załatwił mu stałą przepustkę do Parlamentu Europejskiego, dzięki czemu N. organizował w Brukseli spotkania z prorosyjskim politykami, między innymi z Wiktorem Medwiedczukiem. Ukrainiec miał lobbować wśród europejskich polityków, aby przyjęli warunki pokojowe w Donbasie sugerowane przez Kreml.

W maju 2021 r., a więc na 9 miesięcy przed wybuchem pełnoskalowej wojny w Ukrainie, Medwiedczuk został oskarżony przez ukraiński sąd o zdradę i osadzony w areszcie domowym.

“Po inwazji Rosji na Ukrainę próbował uciec z kraju, przebrany za ukraińskiego żołnierza. Został jednak schwytany. Dla Rosji był tak cenny, że wymieniła za niego aż dwustu ukraińskich jeńców” – czytamy w tekście Wyborczej.

Dwa tygodnie po pierwszym aresztowaniu Medwiedczuka polskie służby zatrzymały Janusza N. pod zarzutem szpiegostwa. Od 3 lat N. przebywa w areszcie śledczym.