Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Związek Banków Polskich w 2024 roku poprosił Zondacrypto o pomoc przy pisaniu uwag do ustawy o kryptoaktywach. A potem załatwił zaproszenie do MF na zamknięte spotkanie. Te ustalenia spowodowały, że Tomasz Sakiewicz krzyczy, że afera Zonda to afera Tuska. Ten sam Sakiewcz, który przebywał w Monako w luksusowym hotelu na koszt Przemysława Krala.
Związek Banków Polskich 9 stycznia 2024 roku przyjął do Komitetu Cyberbezpieczeństwa Banków ZBP w charakterze członka wspierającego spółkę BB Trade Estonia OÜ, która w tamtym czasie była już operatorem giełdy Zondacrypto.
To wiedzieliśmy już wcześniej. Money.pl dowiedział się jednak, jakie były tego dalsze konsekwencje – Zondacrypto stała się tym samym podmiotem, który zyskał wpływ na kształt ustawy regulującej rynek kryptoaktywów.
Tej samej ustawy, którą przygotował rząd, trzykrotnie przyjął Sejm, i trzykrotnie zawetował prezydent. Ostatnie swoje weto prezydent ogłosił 11 czerwca 2026 r.
Przeczytaj także:
Jak ustalili dziennikarze, pod koniec lutego 2024 roku Zondacrypto otrzymała projekt ustawy o kryptoaktywach od radcy prawnego ZBP z prośbą o uwagi. Swoje uwagi odesłała.
W efekcie ów radca zaprosił spółkę na zamknięte spotkanie w Ministerstwie Finansów w dniach 8-9 kwietnia, na którym odbywać miały się dalsze prace uzgodnieniowe nad ustawą. Właściwie zaproszenie dla Zondy miał wystosować podpisany na nim wiceminister finansów Jurand Drop. To był moment, w którym MF prowadził konsultacje publiczne.
Okazuje się, że Zondacrypto miała realny wpływ na kształt projektu ustawy. Uwagi wniesione przez Zondę do projektu stały się częścią stanowiska ZBP, a Ministerstwo Finansów uwzględniło część z nich w projekcie. Część jednak odrzuciło.
Współpraca Zondacrypto ze Związkiem Banków Polskich była potem jeszcze kontynuowana w innym obszarze. Jak pisze money.pl, w listopadzie 2024 roku pracownicy Bankowego Centrum Cyberbezpieczeństwa ZBP (FinCERT.pl) zapraszali Zondacrypto na posiedzenia Grupy Operacyjnej ds. Przeciwdziałania Oszustwom Inwestycyjnym w kryptoaktywa, a ówczesny prezes giełdy, Przemysław Kral, brał w nich udział osobiście.
Co ciekawe, ta współpraca Zondy z ZBP była informacją publiczną, Zondacrypto chwaliła się nią (zapewne dla uwiarygodnienia się). Ale kiedy dziennikarze zaczęli zadawać pytania Związkowi Banków Polskich o Zondę, ZBP zaprzeczył, że giełda kiedykolwiek była jego członkiem.
Z publikacji money.pl wynika, że dziś ZBP próbuje twierdzić, że BB Trade Estonia OÜ nigdy nie była członkiem jej Komitetu Cyberbezpieczeństwa, a to dlatego, że nigdy nie ustalono składki członkowskiej ani sposobu jej uiszczenia i ZBP nie dostał od spółki żadnej wpłaty.
Tylko że sama uchwała ZBP na temat przyjęcia nowego członka – BB Trade Estonia OÜ – nie dość, że nie warunkuje członkostwa od składek, to jeszcze wprost mówi, że dokument wchodzi w życie z dniem podjęcia.
Dodatkowo ZBP twierdzi, że odpowiedzialny za nawiązanie współpracy z Zondacrypto jest jeden z pracowników Związku – ówczesny Dyrektor Zespołu Bezpieczeństwa ZBP – który przekroczył tu swoje uprawnienia, co było jednym z powodów utraty zaufania do niego, został więc zwolniony dyscyplinarnie jeszcze w czerwcu 2024 roku.
Tylko że ustalenia money.pl na podstawie kilku źródeł mówią, że ów pracownik podejrzany był o malwersacje finansowe i to, a nie Zondacrypto, były powodem jego zwolnienia.
Również Ministerstwo Finansów próbuje się od tej sprawy odciąć. Twierdzi, że w zamkniętej konferencji na temat kształt ustawy w siedzibie MF w Warszawie nie uczestniczyli przedstawiciele BB Trade Estonia OÜ, a do samej spółki nie wysłano zaproszenia. Jednocześnie jednak, mimo próśb, resort nie udostępnił dziennikarzom pełnej listy uczestników spotkania.
Przeczytaj także:
Prawica natychmiast użyła publikacji money.pl jako narzędzia w walce politycznej, zwalając winę za aferę Zondacrypto na rząd Donalda Tuska.
Tomasz Sakiewicz, prezes i redaktor naczelny Telewizji Republika napisał na portalu X:
„Tekst Szymona Jadczaka oddaje to co wiedziałem ale teraz przedstawia na to żelazne dowody. Ustawa o kryptowalutach Donalda Tuska została napisana pod dyktando Zondy a prezydent podejmując Veto działał wbrew ich interesom”
Pamiętać jednak należy, że zanim wybuchła ta afera, to Telewizja Republika była największym beneficjentem telewizyjnych budżetów reklamowych Zondacrypto, a sam Tomasz Sakiewicz gościł w Monako w luksusowych hotelach na zaproszenie i na koszt Przemysława Krala. Dziś najwyraźniej o tym zapomniał.
Prawica, która znajduje tu argument, by bronić prezydenta Karola Nawrockiego przed oskarżeniami o związki z Zondacrypto, zapomina również, że po dwóch wetach prezydent sam złożył własny projekt ustawy regulującej rynek kryptoaktywów.
I jak wprost przyznawał to szef kancelarii prezydenta Zbigniew Bogucki, był to projekt oparty o projekt rządowy, czyli ten, do którego uwagi zgłaszała Zondacrypto.
Dodatkowo dziennikarze money.pl wskazują, że do ZBP należą wszystkie banki kontrolowane przez państwo, jakoby był to dowód na to, że to państwo, a więc, rząd, a w tamtym okresie rząd Donalda Tuska, byli winni temu, że Zondacrypto zyskała wpływ na kształt ustawy.
Wydaje się to jednak interpretacyjnym nadużyciem.
ZBP to nie jest instytucja państwa, to grupa interesu, związek branżowy, którego zadaniem jest lobbowanie we własnym interesie. I to ZBP jest odpowiedzialny – przynajmniej moralnie – za wprowadzenie Zondacrypto do procesu legislacyjnego bez zweryfikowania, że spółka jest na liście ostrzeżeń publicznych KNF, a w prokuraturze toczy się w jej sprawie postępowanie.