Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
To trzecie podejście rządu do ustawy regulującej ten rynek. Dwukrotnie odrzucał ją prezydent
„Jeszcze w tym tygodniu w trybie natychmiastowym wróci projekt w sprawie kryptowalut. Jedyną w nim zmianą będzie zaostrzenia kar dla tych, którzy oszukują ludzi i narażają bezpieczeństwo państwa na szwank” – powiedział premier Donald Tusk przed dzisiejszym posiedzeniem rządu.
Premier przekonywał na konferencji, że afera Zondacrypto – która jest pretekstem do kolejnego podejścia do ustawy regulującej rynek kryptowalut – to największa afera ostatnich dekad. „Afera, w którą wplątani są bezpośrednio były i aktualny prezydent i prawicowe partie opozycji” – mówił Donald Tusk.
Premier nie tylko chce uregulować rynek kryptowalut. To także – a biorąc pod uwagę intensywność uwag na ten temat, być może przede wszystkim – próba zbicia politycznego kapitału na połączeniu afery z PiS oraz prezydentem Nawrockim i jego środowiskiem.
Zondacrypto to firma zarejestrowana w Estonii, choć wywodzi się z Polski. To giełda kryptowalut – platforma internetowa, na której można kupować, sprzedawać i wymieniać kryptowaluty. W ostatnim roku firma intensywnie reklamowała się w polskiej przestrzeni publicznej, szczególnie koncentrując się na sporcie. Została m.in. sponsorem tytularnym siedziby Polskiego Komitetu Olimpijskiego. W czwartek 30 kwietnia neon z nazwą firmy został usunięty z siedzimy PKOl.
Kontakty z Zondacrypto zaczęły bowiem być toksyczne wizerunkowo. A to dlatego, że z giełdy od grudnia 2025 roku wytransferowano miliony złotych. Według ustaleń money.pl z portfela Zondakrypto zniknęło ponad 99 proc. kryptowalut. Chodzi o tzw. hot wallet, czyli portfel z bieżącymi aktywami, który podłączony jest do internetu. Dzień po ujawnieniu tych informacji, na konto Zondacrypto wpłynęła równowartość 4,2 mln zł. Ale zamiast do klientów, większość pieniędzy trafiła jednak do innej giełdy – Krakena, czyli jednej z największych i najbardziej zaufanych giełd na świecie.
W efekcie tych transakcji wiele osób, które inwestowało za pośrednictwem firmy, mogło stracić swoje środki bezpowrotnie.
Firma uprawiała dotychczas silny lobbing na rzecz korzystnych dla siebie regulacji prawnych. Była zdecydowanie przeciwko rządowej ustawie.
27 maja 2025 roku w Jasionce pod Rzeszowem odbywła się prawicowa konferencja CPAC Polska, której głównym sponsorem jest Zondacrypto. Głównym celem konferencji było udzielenie poparcia Karolowi Nawrockiemu przez zagranicznych gości pomiędzy pierwszą a drugą turą wyborów przez najwazniejszych polskich polityków prawicowych, a także ludzi związanych z Donaldem Trumpem. Podczas konferencji Karol Nawrocki złożył jasną deklarację, że nie podpisze ustawy regulującej rynek kryptowalut i tym samym stał się obrońcą tego rynku z obietnicą rozłożenia nad nim parasola ochronnego, gdy zostanie prezydentem.
I faktycznie, Nawrocki już dwukrotnie zawetował ustawę. Sejmowi nie udało się tych wet odrzucić. Zapowiedź Tuska o trzecim podejściu do ustawy regulującej kryptowaluty to jednocześnie zapowiedź politycznego pojedynku. Tusk i politycy koalicji będą pokazywać, że Nawrocki i PiS są w tej sprawie sojusznikami ludzi, którzy oszukali część Polaków na spore kwoty. A to dla opozycji i prezydenta wizerunkowy problem.
Przeczytaj także:
W nocy 5 maja wojsko rosyjskie zaatakowało ukraińskie miasta rakietami balistycznymi oraz dronami. Celami były obiekty infrastruktury energetycznej. Co najmniej pięć osób nie żyje, w tym dwóch ratowników. Dziesiątki osób zostało rannych.
Według komunikatu Sił Powietrznych Ukrainy do ataku Rosjanie wykorzystali 11 rakiet balistycznych oraz 164 drony. Ukraińskim żołnierzom udało się zestrzelić/zneutralizować rakietę balistyczną oraz ok. 150 dronów. Odnotowano uderzenia 8 pocisków balistycznych i 14 bojowych bezzałogowych statków powietrznych w 14 lokalizacjach, a także upadki zestrzelonych obiektów (odłamki) w 10 lokalizacjach. Informacje odnośnie dwóch kolejnych pociskach są weryfikowane.
Wołodymyr Zełenski w mediach społecznościowych poinformował, że w nocy Rosjanie zaatakowali infrastrukturę energetyczną w obwodzie poltawskim – zakład wydobywczy gazu. „W bardzo podły sposób ponownie wystrzelili rakietę, gdy na miejscu byli już pracownicy Państwowej Służby Ratowniczej, którzy gasili pożar” – napisał prezydent Ukrainy. Ponad 30 osób zostało rannych, większość z nich to ratownicy. Trzy osoby są w stanie ciężkim. Cztery osoby zginęły, wśród nich było dwóch ratowników. „To celowe ataki na tych, którzy ratują życie” – napisał Ihor Kłymenko, minister spraw wewnętrznych Ukrainy. Rosjanie mieli wystrzelić cztery rakiety balistyczne jedna po drugiej w to samo miejsce.
Bez dostaw gazu pozostało 3480 odbiorców. Uszkodzono również infrastrukturę kolejową.
W wyniku rosyjskich ataków w obwodzie kijowskim ranne zostały trzy osoby. W Browarach zostały ranne dwie osoby: 34-letnia kobieta i 37-letni mężczyzna. Ponadto wybuchł pożar w obiekcie przemysłowym w rejonie wyszhorodskim – jedna osoba odniosła obrażenia. Pożar został już ugaszony.
Pod ostrzałem była też Charkowsczyzna – cztery osoby są ranne, jedna zginęła. (W wyniku ataków w obwodzie charkowskim w ciągu ostatniej doby, 4 maja, zginęło osiem osób, a 40 zostało rannych, wśród nich troje dzieci).
Rosjanie zaatakowali też infrastrukturę krytyczną obwodu dnipropetrowskiego. Trzy osoby zostały ranne. W Pawłogradzie doszło do uszkodzenia linii energetycznej, w wyniku czego tysiące ukraińskich rodzin pozostało bez prądu.
„To czysty cynizm – prosić o ciszę, by móc zorganizować propagandowe uroczystości, a jednocześnie przeprowadzać takie ataki rakietowe i dronowe przez wszystkie poprzedzające je dni. Rosja może każdego dnia zawiesić ogień, i to zakończy wojnę oraz nasze odwety. Potrzebujemy pokoju, a to wymaga podjęcia konkretnych kroków. Ukraina będzie działać lustrzanie” – napisał prezydent Ukrainy.
Przeczytaj także:
Dzisiejszej nocy w 18 regionach Federacji Rosyjskiej, w tym w odległości ponad 2 tysięcy kilometrów od Ukrainy, ogłoszono alarm powietrzny z powodu ukraińskich ataków. Rosjanie poinformowali, że strącili 289 ukraińskich dronów.
„Nasze dalekosiężne sankcje nadal są w pełni uzasadnioną odpowiedzią na rosyjskie ataki. W ostatnią noc w ramach operacji Sił Zbrojnych Deep Strike przeprowadzono bojowe wystrzelenia pocisków manewrujących F-5 Flamingo w kierunku kilku celów wroga, w szczególności obiektów kompleksu wojskowo-przemysłowego w Czeboksarach” – poinformował Zełenski. „Ukraińskie »flamingi« pokonały odległość ponad 1500 kilometrów. W zniszczonym zakładzie wojskowym produkowano systemy ochrony przekaźnikowej, automatyki oraz aparaturę niskonapięciową. Zakład dostarczał elementy nawigacyjne dla rosyjskiej marynarki wojennej, przemysłu rakietowego, lotnictwa i techniki pancernej. Wszystko to, czego Rosjanie używają w wojnie przeciwko nam – przeciwko Ukrainie. Rosja musi zakończyć swoją wojnę i przejść do prawdziwej dyplomacji. My przedstawiliśmy naszą propozycję”.
Przeczytaj także:
Rosja ogłosiła zawieszenie broni na 8-9 maja, żeby bezpiecznie przeprowadzić Paradę w Dniu Zwycięstwa. Putin wyraził nadzieję, że Ukraina również to zrobi, bo inaczej Rosjanie odpowiedzą uderzeniem w centrum Kijowa. Wczoraj, 4 maja, prezydent Zełenski ogłosił, że Ukraina proponuje rozejm od 6 maja.
Przeczytaj także:
Generał Awi Blut, najważniejszy wojskowy dowódca izraelski na Zachodnim Brzegu przyznaje: stosujemy dyskryminację, nie strzelamy do izraelskich osadników
Izraelski dziennik „Haarec” opisał słowa generała Awiego Bluta z zamkniętego spotkania, na którym otwarcie przyznaje, że izraelska armia prowadzi dyskryminacyjną politykę na Zachodnim Brzegu. Chwalił się też, że poziom przemocy, jaki stosuje izraelska armia, jest najwyższy od dekad.
Blut jest najważniejszym izraelskim dowódcą wojskowym, odpowiedzialnym za okupowany Zachodni Brzeg. Na spotkaniu mówił m.in., że stosuje przemoc, by zapobiec kolejnemu atakowi, podobnemu do tego z 7 października 2023 roku.
„Jak tworzymy przewagę? Nieustannie ścieramy się z Palestyńczykami, nieustannie zmieniamy ich wioski w strefę konfliktu”. Blut potwierdził, że zasady użycia siły są rozluźnione wobec Palestyńczyków. W efekcie, według Bluta, izraelscy żołnierze w ciągu ostatnich trzech lat zabili na Zachodnim Brzegu 1500 Palestyńczyków. Zdaniem izraelskiego generała, 96 proc. z nich było terrosystami. Według danych Becelem, izraelskiej organizacji broniącej praw człowieka, w latach 2023-25 Izraelczycy zabili na Zachodnim Brzegu 1221 osób, z czego 263 były nieletnie. Blut twierdzi też, że spośród 1500 zabitych, 70 proc. nosiło broń (ale nie mówi, jakiego rodzaju).
„Jeśli ktoś chce cię zabić, zabij go pierwszego – to norma na Bliskim Wschodzie. Więc zabijamy tak, jak nie robiliśmy tego od 1967 roku” – cytuje generała „Haarec”.
Blut przyznał też, że zasady dotyczące rozbijania przemocy ze strony izraelskich osadników na Zachodnim Brzegu są zupełnie inne. W tym wypadku generał nie zaleca stosowania przemocy.
„Wolimy rozwiązywać to w inny sposób. Każdy taki incydent ma poważne konsekwencje ze społecznego punktu widzenia. Nie jestem pewien, czy należy wówczas strzelać, i tak, jest to dyskryminacja. Ale musimy rozważać konsekwencje strzelania do każdego Izraelczyka rzucającego kamieniami. Nie jestem pewien, czy strzelanie byłoby tu rozwiązaniem. Wydaje mi sie, że byłoby dokładnie odwrotnie”.
Wspomniany przez Bluta 1967 rok to moment wojny sześciodniowej, w wyniku której Izrael rozpoczął okupację Zachodniego Brzegu, Gazy, półwyspu Synaj i niewielkiej części terytorium południowej Syrii. W 1982 roku Synaj, w wyniku ustaleń dyplomatycznych, wrócił do Egiptu. Okupacja Zachodniego Brzegu trwa nieprzerwanie niemal sześć dekad. W ówczesnej wojnie zginęło około 10 tys. żołnierzy egipskich, tysiąc żołnierzy syryjskich i 700 żołnierzy jordańskich. W wyniku wojny około 300 tys. Palestyńczyków zostało zmuszonych do przesiedlenia się.
Izraelska okupacja Zachodniego Brzegu prowadzi do sytuacji, w której żyjące obok siebie społeczności izraelskie i palestyńskie żyją bez kontaktu ze sobą i stosuje się wobec nich zupełnie inne standardy prawne. Generał Blut wprost przyznaje, że strzelanie do agresywnych osadników nie przyniesie rozwiązania problemu. Jednocześnie sądzi, że stosowanie tego podejścia wobec Palestyńczyków może pomóc rozwiązać problem. Wynikiem tego myślenia jest rosnąca brutalizacja życia wśród żyjących na Zachodnim Brzegu Palestyńczyków, społeczna frustracja, brak perspektyw. Przez dekady okupacji wyrosły całe pokolenia Palestyńczyków, które Izraelczyków kojarzą tylko z przemocą, okupacją i upokorzeniem. Nie wiemy, czy generał Blut sądzi, że prowadzi to ostatecznie do rozwiązania problemu przemocy.
Przeczytaj także:
W nocy kolejny raz Ukraina ostrzelała terytorium Rosji przy pomocy kilkuset dronów. Celem był m.in. ważny zakład produkcji wojskowej 1000 km od granicy z Ukrainą
W nocy z poniedziałku na wtorek Ukraina przeprowadziła kolejny zmasowany atak dronowy na terytorium Rosji. Rosjanie poinformowali, że strącili 289 ukraińskich dronów. Agencja prasowa Interfaks informuje, że drony zestrzelono m.in. nad obwodami tulskim, orłowskim, kałużskim.
Dziś rano lotnisko w Czelabińsku – 7. największym mieście Rosji, około 1800 km od granicy z Ukrainą – wstrzymało przynajmniej 15 lotów ze względu na alarm dronowy.
Szkoły w Republice Czuwaskiej przeszły dziś z tego samego powodu na nauczanie zdalne. Lokalne władze w Czeboksarach, stolicy Republiki Czuwaskiej, ogłosiły, że w wyniku ukraińskiego ataku trzy osoby odniosły obrażenia. Zawieszono też funkcjonowanie transportu publicznego. Rosyjskie źródła nie wspominają, że w Czeboksarach znajduje się zakłady produkcji wojskowej WNIIR-Progress. Zakłady te zajmują się produkcją ważnych komponentów dla systemów obrony powietrznej, czołgów, okrętów podwodnych, dronów i pocisków manewrujących. Zakład został zaatakowany także w lipcu 2025 i lutym 2026.
Ukraińska armia od miesięcy skutecznie ostrzeliwuje dronami terytorium Rosji, sprawiając Rosjanom sporo kłopotów. Ukraińskie drony i rakiety sięgają obecnie pod Ural, niszczą rosyjskie porty naftowe na Bałtyku i Morzu Czarnym, trafiają zakłady zbrojeniowe i rafinerie.
Drony dosięgają także Moskwy. Z tego powodu tegoroczna parada zwycięstwa, w rocznicę zakończenia II wojny światowej ma zostać znacznie ograniczona. To poważny problem wizerunkowy dla Władimira Putina. By ratować paradę, rosyjski MON ogłosił zawieszenie broni na 8-9 maja i wezwał Ukrainę, by zrobiła to samo. Rosjanie przekonują jednocześnie, że obronią Moskwę. A gdyby Ukraina ją jednak zaatakowała, odpowie „zmasowanym atakiem rakietowym” w samo centrum Kijowa. Zagranicznym dyplomatom i mieszkańcom miasta rosyjski MON zalecił opuszczenie miasta.
Kijów na propozycję Moskry odpowiedział rozejmem od 6 maja. To sposób by sprawdzić, czy Putinowi chodzi o faktyczne przerwanie walk, czy jedynie o ratowanie parady. Jeśli Moskwa propozycji nie przyjmie, Ukraińcy zapowiadaja, że odpowiedzą „lustrzanie”.
Przeczytaj także:
Po miesiącu przerwy Ukraińcy wznowili dronowe ataki na Moskwę. Jeden trafił w apartamentowiec 6 km od Kremla. Rosja zagroziła „zmasowanym rakietowym atakiem” na centrum Kijowa. Zażądała rozejmu od 8 maja. Na co Ukraina powiedziała „sprawdzam”.
4 maja nad ranem ukraiński dron przedarł się przed wzmocnioną obronę powietrzną Moskwy i trafił w luksusowy apartamentowiec w centrum miasta. Władze stolicy twierdzą, że od 2 maja obrona powietrzna zestrzeliła 24 ukraińskie drony.
Ukraina wznowiła ataki na stolicę Putina, tydzień przed defiladą z okazji „dnia zwycięstwa”. Ta — z powodu zagrożenia dronowego w Rosji — została ograniczona do minimum.
Prezydent Wołodymyr Zełenski nie wykluczył, że drony mogą zaatakować Moskwę w dniu rosyjskiej defilady 9 maja. Przemawiając w czasie otwarcia 8. Szczytu Europejskiej Wspólnoty Politycznej w Erywaniu, Zełenski powiedział: „Rosja zapowiedziała paradę 9 maja, ale na tej paradzie nie będzie sprzętu wojskowego. Nie mogą sobie na to pozwolić. A paradę te mogą zaatakować ukraińskie drony, To pokazuje, że Rosja nie jest już tak silna, jak niegdyś”.
W odpowiedzi rosyjski MON ogłosił zawieszenie broni 8-9 maja i wezwał Ukrainę, by zrobiła to samo. Zapowiada, że obroni Moskwę, a gdyby Ukraina ją jednak zaatakowała, odpowie „zmasowanym atakiem rakietowym” w samo centrum Kijowa, „przed czym do tej pory się wstrzymywała ze względów humanitarnych”. Zagranicznym dyplomatom i mieszkańcom miasta rosyjski MON zalecił opuszczenie miasta.
AKTUALIZACJA: Propozycję Moskwy przebił Kijów, ogłaszając rozejm od 6 maja. Dzień ma wystarczyć na zorganizowanie przerwania walk. Jeśli Moskwa propozycji nie przyjmie, Kijów odpowie „lustrzanie”.
Wojna, jaką Putin wywołał, najeżdżając Ukrainę, wyraźnie zmieniła charakter. Terytorium agresora nie jest już bezpieczne, a ataki dronowe zmieniają więcej niż walki na froncie.
29 kwietnia w rozmowie telefonicznej z Donaldem Trumpem Putin próbował załatwić sobie rozejm z Ukrainą na czas defilady. Trump go poparł, miał nawet zgodzić się z Putinem „w ocenie reżimu kijowskiego”, który przedłuża wojnę, nie przystając na warunki Rosji. Jednak po raz pierwszy zdanie Trumpa w sprawie rozejmu nie miało znaczenia.
Ukraina zapytała po prostu, czy chodzi o prawdziwy rozejm, czy tylko o komfort Putina w czasie defilady. Rozmów z Rosją nie ma, o negocjatorzy Trumpa zajęci są wojną w Iranie.
Ukraińskie drony i rakiety sięgają obecnie pod Ural, niszczą rosyjskie porty naftowe na Bałtyku i Morzu Czarnym, trafiają zakłady zbrojeniowe i rafinerie.
Przeczytaj także: