Władimir Putin odwołał ministra obrony Rosji Siergieja Szojgu, na jego miejsce wysunął kandydaturę ekonomisty wicepremiera Andrieja Biełousowa. Szojgu ma zostać przewodniczącym Rady Bezpieczeństwa. Stanowisko traci dotychczasowy przewodniczący Nikołaj Patruszew
„Myśleliśmy, że to dotyczyło góra kilkunastu osób, ale tych osób było znacznie więcej. System był stosowany regularnie przez służby specjalne” – stwierdził Adam Bodnar
W latach 2017-2022 służby stosowały kontrolę Pegasusem łącznie wobec 578 osób — podał prokurator generalny Adam Bodnar w informacji dla Sejmu i Senatu. Najwięcej w roku 2021 – 162 osoby, w pozostałych latach: 2017- 6 osób, 2018 – 100 osób, 2019 – 140 osób, 2020 – 161 osób, 2022 – 9 osób.
„Myśleliśmy, że to dotyczyło góra kilkunastu osób, ale tych osób było znacznie więcej. System był stosowany regularnie przez służby specjalne” – komentował we wtorek wieczorem na antenie TVN24 minister Adam Bodnar.
Podkreślił, że znaczna część osób, która znajduje się na liście, była podejrzewana o działalność szpiegowską. I ze względu na interes publiczny, nie można jej upublicznić. Trwa jednak weryfikacja wszystkich przypadków użycia kontroli operacyjnej. Do tej pory wykryto 31 spraw potencjalnie nielegalnego wykorzystania Pegasusa. Prokuratura Krajowa wezwała ich już na przesłuchania w charakterze świadków. Wśród nich znajduje się m.in. były prezydent Sopotu, dziś poseł Koalicji Obywatelskiej Jacek Karnowski. „Większość z nich prawdopodobnie uzyska status pokrzywdzonych” – stwierdził Bodnar. „Za wcześniej jednak, żeby podać pełną liczbę”.
Bodnar zapowiedział, że informację statystyczną o kontroli operacyjnej służb przedstawi na forum Sejmu. Marszałek Szymon Hołownia potwierdził, że jest gotowy wpisać sprawozdanie z użycia Pegasusa w harmonogram najbliższych posiedzeń Sejmu (pierwsze zaplanowano w dniach 24-26 kwietnia, kolejne 8-10 maja).
Bodnar pytany o słowa Mariusza Kamińskiego, który stwierdził dziś, że podsłuchy były zakładane legalnie i zatwierdzane przez sędziów, odpowiedział, że są podejrzenie, że zgody sądu na kontrolę operacyjną były „wyłudzane”. „Sędziowie nie mieli wiadomości, że będzie wykorzystany system, który nie ma certyfikacji władz; że informacje będą mogły być przekazywane do operatora, który znajduje się poza krajem” – mówił Bodnar.
I przypomniał, że system, który miał służyć walce z przestępczością, był wykorzystywany „ściśle politycznie”, w tym do inwigilowania adwokatów i niezależnych prokuratorów. A w użyciu oprogramowania często interes partykularnych frakcji poprzedniej władzy przeważał nad interesem państwowym.