Władimir Putin odwołał ministra obrony Rosji Siergieja Szojgu, na jego miejsce wysunął kandydaturę ekonomisty wicepremiera Andrieja Biełousowa. Szojgu ma zostać przewodniczącym Rady Bezpieczeństwa. Stanowisko traci dotychczasowy przewodniczący Nikołaj Patruszew
„Ja wiedziałem, jak ten system zadziała, w związku z tym nie jest to, powiem szczerze, nic nowego dla mnie. Kronika zapowiedzianej śmierci” – tak Włodzimierz Czarzasty skomentował wynik Lewicy w wyborach do sejmików.
Włodzimierz Czarzasty, lider Nowej Lewicy komentował w programie „Gość Radia ZET” wyniki wyborów samorządowych. Przypomniał, że Lewica była bliska porozumienia z Koalicją Obywatelską w sprawie wspólnego startu.
„Nie zawarliśmy koalicji, to nie jest błąd Donalda Tuska, po prostu była taka decyzja” – mówił. „Gdybyśmy podpisali tę umowę: PiS by rządził w dwóch województwach, a nie w 5 czy w 6, jak to ostatecznie będzie wyglądało”.
Lider NL wskazał również na inną przyczynę słabszego wyniku partii koalicyjnych:
„Nie poszło [do wyborów – przyp.] młode pokolenie. I to już jest ewidentnie nasza wina. Nie potrafiliśmy jasno wytłumaczyć, jak trzeba się rejestrować, w którym miejscu. Młode pokolenie poszło w 30 proc. tylko”.
Czarzasty zadeklarował także, że wciąż chce być współprzewodniczącym Nowej Lewicy.
„O takich rzeczach to decyduje partia. Człowiek powinien być odpowiedzialny. Ja chcę być nadal liderem, dlatego, że w tej chwili trzeba doprowadzić do dobrego wyniku w ramach wyborów europejskich i jeżeli ktoś ma w głowie takie stabilne myślenie o tym, co się mogło zdarzyć, a co się zdarzyło, a ja akurat w tej sprawie, mówię teraz o sobie osobiście, ja akurat w tej sprawie wiedziałem, jak ten system zadziała, w związku z tym nie jest to, powiem szczerze, bez żadnej zarozumiałości i arogancji, nic nowego dla mnie. Kronika zapowiedzianej śmierci” – skomentował Czarzasty.
Dlaczego zapowiedzianej? Współprzewodniczący Nowej Lewicy kilkukrotnie w rozmowie przypominał, że w 2018 roku SLD także dostało w wyborach samorządowych 6 proc.
Włodzimierz Czarzasty pytany był o to, czy to prawda, że PSL zaraz po wyborach zażądało, by Lewica oddała TD jedno z ministerstw w związku z jej słabym wynikiem do sejmików.
„Nic takiego się nie zdarzyło (...) Nikt nie zażądał od nas niczego” – odpowiedział. I dodał, że skoro w prasie pojawiają się tylko anonimowe wypowiedzi o takich wydarzeniach, to znaczy, że nie są prawdziwe.
Prowadzący rozmowę Bogdan Rymanowski przytoczył także wypowiedzi Piotra Zgorzelskiego z PSL, który sugerował, że Włodzimierz Czarzasty może nie zostać marszałkiem rotacyjnym Sejmu.
„Ze wszystkim się liczę. Tak jak z tym, że będziemy mieli słaby wynik w wyborach samorządowych” – skomentował te doniesienia Czarzasty.
Dodawał też, że jako lider wprowadził z powrotem Lewicę do Sejmu. Jako polityk czuje się spełniony, zatem „nie będzie żadnego dramatu”, jeśli nie zostanie marszałkiem Sejmu. Odniósł się też do powyborczych komentarzy polityków Trzeciej Drogi:
„Myślę, że trochę zimnej wody bym wylał na głowy swoich przyjaciół. Używanie takich argumentów, że jeżeli nie będzie takiej ustawy albo innej ustawy, wyjdziemy z rządu, generalnie nie jest rozsądne. Używanie takiego argumentu dwa dni po wyborach, po to, żeby usprawiedliwiać swój wynik… tak nawiasem, wszystkie partie koalicyjne dostały mniejszy wynik, niż startowaliśmy w wyborach sejmowych. Jeżeli w Trzeciej Drodze poszły wyniki w stosunku do pięciu lat o 2 proc. po połączeniu dwóch partii [wynik PSL wtedy to 12 proc. – przyp.], to to wymaga tak samo jak w Lewicy rozsądku i zadumy”.