Władimir Putin odwołał ministra obrony Rosji Siergieja Szojgu, na jego miejsce wysunął kandydaturę ekonomisty wicepremiera Andrieja Biełousowa. Szojgu ma zostać przewodniczącym Rady Bezpieczeństwa. Stanowisko traci dotychczasowy przewodniczący Nikołaj Patruszew
Finał tegorocznej Eurowizji, organizowany w szwedzkim Malmö, ma wyjątkowo wysoką temperaturę. Podnosi je jednak nie tylko wysoki poziom rywalizacji. O Eurowizji w tym roku mówi się również w kontekście kontrowersyjnego udziału Izraela, dopuszczonego do występów mimo licznych protestów.
Izrael, mimo że geograficznie nie znajduje się w Europie, należy do Europejskiej Unii Nadawców (EBU) i uczestniczy w Eurowizji od 1973 roku. Kraj dwukrotnie zwyciężył w konkursie, co dało mu prawo do organizacji finału. W tym roku Izrael reprezentuje Eden Golan z piosenką “Hurricane”.
Protesty przeciwko udziałowi Izraela wiążą się rzecz jasna z konfliktem, który wybuchł po październikowym ataku Hamasu. Odpowiedź Tel Awiwu jest wyjątkowo agresywna, a propalestyńscy aktywiści zarzucają rządowi Benjamina Netanjahu doprowadzenie do ludobójstwa w Strefie Gazy. EBU nie widzi jednak problemu w uczestnictwie Izraela w konkursie, jednocześnie zabraniając uczestnikom i widzom wyrażania wsparcia dla Palestyńczyków. Propalestyńskich symboli nie można pokazywać na scenie, zakazane jest również wnoszenie palestyńskich flag do Malmö Areny, gdzie odbywają się występy. Można wnosić za to flagi Izraela – EBU wyjaśnia, że dopuszczalne są flagi wszystkich uczestniczących krajów, a także te wyrażające solidarność z osobami LGBTQ+.
EBU określa się jako organizacja apolityczna, która nie może zakazywać krajom uczestnictwa – nawet jeśli są zaangażowane w konflikt zbrojny. Wyjątkiem było wykluczenie Rosji z udziału w konkursie. “Izraelski nadawca publiczny jest członkiem EBU od ponad 60 lat. W 2022 r. członkostwo w EBU rosyjskich nadawców publicznych zostało zawieszone ze względu na konsekwentne łamanie obowiązków członkowskich oraz naruszanie wartości mediów publicznych” – czytamy w oświadczeniu. Uczestnikiem Eurowizji pozostała natomiast Ukraina. Udział w konkursie biorą również skonfliktowane Armenia i Azerbejdżan.
Unia poważnie traktuje swoje zasady, co udowodniła już po pierwszym półfnale konkursu. „Wolna Palestyna” i „zawieszenie broni” – taką treść miały zapiski w tradycyjnym irlandzkim-gaelickim alfabecie, które w elementach swojego wizerunku umieściła Bambie Thug – pierwsza niebinarna osoba reprezentująca Irlandię na konkursie piosenki Eurowizji. EBU zdecydowała się interweniować po tym, jak o treści napisów zrobiło się głośno w mediach społecznościowych. Bambie Thug, odpowiadając na pytania dziennikarzy po wtorkowym półfinale konkursu, potwierdziło treść wkomponowanych w strój i makijaż gaelickich znaków, jak i ostrą reakcję EBU na ich wykorzystanie. Unia zdecydowała, że irlandzka osoba reprezentancka nie będzie mogła pokazać ich w sobotnim finale konkursu.
Skarcony przez EBU został również szwedzko-palestyński piosenkarz Eric Saade. Nieuczestniczący w konkursie, ale występujący podczas występu towarzyszącego artysta na rękę zawinął kifę – tradycyjne, palestyńskie nakrycie głowy, które dostał od ojca.
“Wszyscy wykonawcy zostali zapoznani z regulaminem konkursu i żałujemy, że Eric Saade zdecydował się na zignorowanie idei apolityczności wydarzenia” – napisali w oświadczeniu organizatorzy.
Malmö, które w tym roku jest gospodarzem wydarzenia, przygotowuje się na protesty i demonstracje. Te odbywają się przez cały eurowizyjny tydzień – w pobliżu Eurovision Village, stworzonej w popularnym wśród mieszkańców parku Folkets pojawiają się kilkunasto i kilkudziesięcioosobowe grupy manifestujących, niosących ze sobą palestyńskie flagi i banery namawiające do bojkotu Eurowizji. W oknach bloków znajdujących się przy parku również wywieszono flagi Palestyny, a mury wokół pełne są propalestyńskiego streetartu. “Zapraszanie Izraela na Eurowizję jest dla nas niezrozumiałe, nielogiczne i niesprawiedliwe” – powiedziała nam jedna z protestujących.
Ze względu na protesty, Malmö zdecydowało się na wzmocnienie zabezpieczenia imprezy – w całym mieście widać patrole policji, a do Eurovision Village nie można wnosić butelek, bagaży, a nawet małych toreb. Uczestnicy wydarzeń okołoeurowizyjnych są drobiazgowo sprawdzani i skanowani. „Siły zostały ściągnięte z całej Szwecji, a posiłki z sąsiedniej Danii i Norwegii. Szwedzka policja jest zwykle uzbrojona, ale niektórzy funkcjonariusze będą nosić przy sobie większą broń jako środek zapobiegawczy” – podaje BBC. Szefowa policji w Malmö, Petra Stenkula, powiedziała brytyjskiej stacji, że w całym kraju panuje już „poziom zagrożenia terrorystycznego wynoszący cztery z pięciu”.
Największy protest jest szykowany na 11 maja, czyli dzień finału konkursu.
W OKO.press będziemy szerzej przyglądać się polityczności i apolityczności Eurowizji — także w kontekście konfliktu na Bliskim Wschodzie. Nasz materiał na ten temat będzie można przeczytać w OKO.press w niedzielę (12 maja) rano.